Tragedia rodziny Dessendre - historia świata Clair Obscur | GameFrame #48
Ekspedycja 33 zrobiła na mnie ogromne wrażenie pod względem fabularnym, na tyle silne, że postanowiłem napisać swego rodzaju esej poświęcony jednemu z wątków tej historii. Ten wpis jest w całości spoilerowy i w pewnym sensie zaczyna się od końca. Jeśli więc ktoś trafił tu z nadzieją na zrozumienie, czym jest Ekspedycja 33, bez poznawania kluczowych zwrotów fabularnych, zapraszam do osobnego wpisu, w którym opisywałęm grę bez spoilerów (Clair Obscur: Expedition 33 – Mroczna walka światła z cieniem). Tutaj natomiast opowiem o świecie przedstawionym w grze, zagłębiając się w szczegóły tej podróży. Jest to pewny test nowego dla mnie formatu, więc jeśli spodobała się Wam treść nieco bardziej esejowa, dajcie koniecznie znać w komentarzach!
Świat Clair Obscur nie powstał jako ucieczka ku fantazji. Powstał jako reakcja na stratę. Każdy jego fragment nosi ślad pamięci, niedopowiedzianych emocji i prób zatrzymania tego, co nieuchronnie zostało utracone. To rzeczywistość namalowana nie po to, by trwać wiecznie, lecz by nie pozwolić zapomnieć.
U źródeł tej krainy leży tragedia rodziny Dessendre. Dzień, w którym dziecięca naiwność Alicji doprowadziła do pożaru rodzinnej posiadłości, staje się momentem granicznym. W płomieniach ginie jej starszy brat Verso, ratując ją kosztem własnego życia. Alicja przeżywa, lecz zostaje trwale okaleczona fizycznie i emocjonalnie. Traci oko, głos, zdrowie. Od tej chwili każdy oddech jest wysiłkiem, a każdy dzień przypomnieniem straty.
Rodzina nie potrafi przejść przez żałobę. Zamiast tego ucieka w to, co zna najlepiej - w tworzenie. Dessendrowie posiadają dar malowania światów, zamkniętych rzeczywistości zaludnionych istotami z farby i pamięci. Jednym z takich światów jest Clair Obscur. Co istotne, nie powstał on po tragedii. Został stworzony wcześniej, przez dzieci: Verso i jego starszą siostrę Cleę.
Był to świat dziecięcej wyobraźni: pełen stworzeń, symboli i prostych prawd. Bez ludzi, bez dorosłości, bez ciężaru odpowiedzialności. Zamieszkiwały go Gestrale istoty impulsywne, skłonne do zabawy i rywalizacji
oraz Grandi, będące dziecięcym wyobrażeniem dorosłych: wysokie, poważne, niezrozumiałe, wiecznie zajęte. Ten kontrast mówi więcej o dziecięcym postrzeganiu świata niż jakiekolwiek dialogi.
Gdy dzieci dorastają, świat zostaje porzucony. A gdy Verso ginie, wszystko w nim zamiera. Nie pojawiają się nowe historie, nowe ścieżki, nowe marzenia. Obraz staje się miejscem, w którym wciąż unosi się echo śmiechu, ale nie ma już nikogo, kto mógłby się śmiać.
Dopiero Alina, matka rodziny, wraca do obrazu nie z ciekawości, lecz z potrzeby ucieczki od bólu. To ona wprowadza do świata ludzi. Tworzy Lumier - miasto przypominające to z rzeczywistości, ale pozbawione jej brutalnej ostateczności. W cieniu pamięci po Verso Alina zaczyna malować od nowa. Tworzy rodzinę, nie taką, jaką miała, lecz taką, jakiej potrzebowała.
Verso zostaje odtworzony niemal doskonale. Utalentowany, troskliwy, pełen pasji lecz pozbawiony autonomii. Jest projektem utkanym z żalu, wspomnień i potrzeby zapełnienia pustki. Nosi maski, bo pod nimi nie ma miejsca na prawdziwe „ja”. Alicja natomiast zostaje namalowana jako istota cierpiąca, okaleczona, napiętnowana winą. To nie tylko kara to trwały zapis gniewu i rozczarowania matki.
Renoir, ojciec rodziny, widzi, że ten świat nie leczy ran, lecz je pogłębia. Odpowiada Aksonami: - portretami pamięci, które nie idealizują, lecz zatrzymują prawdę. Każdy z nich jest zapisem relacji, bólu i niespełnienia. Konflikt między nim a Aliną prowadzi do pęknięcia świata. Alina ratuje fragment Lumier, zamyka Renoira pod Monolitem i rozpoczyna rytuał Gommage.... czyli powolne ścieranie istnienia.
I właśnie w tym świecie pojawia się Maelle.
Maelle jest zagubiona. Ma szesnaście lat i nie pamięta rodziców. Gommage odebrał jej ich, gdy była dzieckiem. Wychowywana w kolejnych domach, nigdy nie czuła się zakorzeniona. Dopiero Gustave daje jej namiastkę stabilności bezpieczeństwo, którego nigdy wcześniej nie znała. Gdy ogłoszona zostaje Ekspedycja 33, Maelle dołącza do niej nie z heroizmu, lecz z potrzeby ucieczki. Lumier gnije. Stoi w miejscu. A ona nie chce już tylko czekać.
Początkowo ekspedycja jest dla niej drogą w nieznane. Z czasem jednak zaczynają dziać się rzeczy, których nie potrafi wyjaśnić. Spotyka Verso - mężczyznę, który zdaje się wiedzieć o niej więcej, niż powinien. Pojawia się Kustosz, czyli istota z którą łączy ją niewytłumaczalna więź. Trenuje ją, prowadzi, czuwa nad nią. Z czasem okazuje się, że jest projekcją Renoira, próbą pomocy z oddali.
Relacje w drużynie stopniowo przestają być czysto funkcjonalne. Maelle nie jest tylko uczestniczką wyprawy staje się jej emocjonalnym centrum. To przy niej inni zaczynają zadawać pytania, których wcześniej unikali. O sens walki. O to, czy naprawdę da się wygrać. O to, co zostanie, jeśli Malarka upadnie.
Gdy prawda zaczyna wychodzić na jaw, Maelle odkrywa, kim naprawdę jest. Że jest Alicją. Córką Aliny. Częścią tego świata od samego początku. Nie tylko obserwatorką, lecz fragmentem obrazu. Ta wiedza nie daje ulgi. Przeciwnie - pogłębia zagubienie. Bo jeśli wszystko, czym była, zostało namalowane, to czy cokolwiek było jej własne?
Verso również zmaga się z własną tożsamością. Stworzony jako substytut, jako cień zmarłego dziecka, przez całe istnienie próbuje zrozumieć, kim jest poza rolą, którą mu narzucono. Jego relacja z Maelle jest jednocześnie bliska i bolesna łączy ich wspólne pochodzenie, ale też świadomość, że oboje są częścią czyjejś ucieczki przed żałobą.
Kulminacją jest starcie z Malarką. Jej pokonanie nie przynosi triumfu. Przynosi pustkę. Osłona chroniąca świat przed Gommage upada. Renoir zostaje uwolniony. Dzieła Aliny - ludzie Lumier znikają, jakby ktoś zgasił światło. Maelle również znika. A na jej miejscu powraca Alicja.
Odrodzona, ale naznaczona. Z pamięcią życia na płótnie i świadomością, że świat farby tłumi ból skuteczniej niż rzeczywistość. Przed nią stoi wybór bez dobrego rozwiązania. Zniszczyć obraz i pozwolić rodzinie naprawdę się pożegnać:
Albo pozostać, trwać przy Verso, wiedząc, że cały świat istnieje kosztem jego cierpienia:
Clair Obscur nie daje jednoznacznych odpowiedzi. To opowieść o parciu naprzód nie jako haśle motywacyjnym, lecz jako akcie desperacji. O tym, że czasem idziemy dalej nie dlatego, że widzimy sens, ale dlatego, że nie potrafimy już stać w miejscu.
Światło i cień. Zawsze razem. I zawsze gdzieś pomiędzy nimi człowiek, próbujący zrozumieć, kim jest nawet jeśli odpowiedź boli bardziej niż niewiedza.