Clair Obscur: Expedition 33 – Mroczna walka światła z cieniem | GameFrame #47
Szczerze mówiąc, przez długi czas nie wierzyłem, że w ogóle usiądę do tej gry. Wizja jej świata była intrygująca, ale nigdy nie byłem fanem jRPG-owych rozwiązań w walce, a w tego typu produkcjach jest to jednak jeden z filarów całej rozgrywki. Mimo to świetne opinie znajomych oraz kontrowersje wokół The Game Awards 2025 sprawiły, że zamówiłem swoją kopię i postanowiłem poznać losy Ekspedycji 33.
Recenzja będzie bezspoilerowa, choć warto zaznaczyć, że historia jest na tyle głęboka i wielowarstwowa, iż zasługuje na osobny wpis ala esej (pojawi się jeszcze w tym tygodniu!) Możecie więc śmiało czytać dalej, nawet jeśli jeszcze nie mieliście okazji zagrać, a naprawdę warto.
Clair Obscur: Expedition 33 to trzecioosobowa gra jRPG z turowym systemem walki, będąca debiutanckim projektem studia Sandfall Interactive. Trafiamy do fantastycznej krainy pełnej surrealistycznych przeciwników, nad którą czuwa przepotężna, śmiercionośna istota zwana Malarką. Raz do roku przebudza się ona i maluje liczbę na Monolicie. Każdy, kto osiągnął wskazany wiek, zamienia się w pył i ginie. W świecie gry ten rytuał powraca do nas pod nazwą gommage.
Fabuła skupia się na tytułowej ekspedycji, której celem jest pokonanie Malarki i przerwanie cyklu, zanim pochłonie kolejne pokolenie 33-latków. W wyprawie biorą udział inżynier Gustav, jego siostra Maelle, badaczka Lune oraz wojowniczka Sciel. Podczas podróży przez zrujnowany kontynent dołączają do nich kolejni towarzysze, a także przyjazne, legendarne stwory.
Świat gry jest niezwykle różnorodny, pełen tajemniczej fauny i flory, surrealistyczny, a jednocześnie magnetycznie intrygujący. Niektóre lokacje można nawet skojarzyć z miejscami znanymi z innych produkcji, jak chociażby Stare Lumiere, które momentami wygląda niczym wyjęte z gier From Software.
Podczas eksploracji odnajdujemy dzienniki poprzednich ekspedycji, dzięki którym dowiadujemy się, co się z nimi stało, dokąd dotarli i w jaki sposób próbowali dostać się do Malarki. Ze względu na spoilery nie mogę zdradzić zbyt wiele, ale historia jest niezwykle barwna. Ekspedycja wyrusza w nieznane, a my wraz z nią poznajemy nowych bohaterów, próbujemy zrozumieć otaczający nas świat, jego mrok i światło. Cała wędrówka balansuje pomiędzy zrozumieniem wyborów postaci, które niosą ze sobą ogromne konsekwencje. Walka światła z cieniem, tytułowe clair obscur, potrafi niejednokrotnie wycisnąć łzy.
W trakcie przygody prowadzimy trzyosobową drużynę, rozwijając statystyki, umiejętności oraz wyposażenie jej członków. W zależności od stylu gry możemy tworzyć unikalne konfiguracje i synergie pomiędzy bohaterami. Każdy z nich specjalizuje się w innym podejściu do walki. Zbieramy również elementy ulepszające, tzw. pikto, które pozwalają wzmacniać postacie poprzez zwiększone obrażenia, podpalanie, osłabianie przeciwników i inne efekty. Po czterokrotnym użyciu w walce pikto zamienia się w luminę, którą można przypisać dowolnej postaci, wydając odpowiednią liczbę punktów luminy zdobywanych podczas eksploracji i walk.
System turowej walki wzbogacono o zręcznościowe elementy czasu rzeczywistego, głównie w formie sekwencji QTE. Starcia wymagają rytmicznego łączenia uników i parowań, wyprowadzania kontr oraz serii ataków, podczas których możemy ręcznie celować w słabe punkty przeciwników. I to właśnie dzięki temu rozwiązaniu walka pozostaje świeża i angażująca. Każdy boss atakuje w innym tempie i innymi wzorcami, zmuszając gracza do ciągłego balansowania pomiędzy unikami a kontrami.
Nie można też zapomnieć o wybitnej muzyce, która towarzyszy nam przez całą przygodę. Podkreśla kluczowe momenty fabularne, wprowadza melancholijny nastrój podczas wędrówek i nadaje dynamiki walkom, momentami przywodząc na myśl monumentalne kompozycje Hansa Zimmera, znane chociażby z Piratów z Karaibów czy intra do Crysis 2.
Muszę przyznać, że byłem niezwykle zaskoczony jakością tej produkcji. To jedna z najlepszych historii, z jakimi kiedykolwiek miałem do czynienia. Nie jest jednak wolna od wad. Gra działa na Unreal Engine 5, który na PS5 Pro potrafił czasami płatać figle, szczególnie podczas intensywnych walk z dużą liczbą animacji, gdy zdarzały się spadki płynności. Nie było to nagminne, ale warto o tym wspomnieć.
Dodatkowo interfejs zarządzania pikto to niestety dramat. O ile UI samej walki jest świetne, tak administracja ulepszeniami przez pierwszą połowę gry była dla mnie wyjątkowo frustrująca. Mimo że gra często określana jest mianem RPG-a, a nawet zdobyła tytuł RPG roku, trzeba uczciwie przyznać, że nie jest to rasowy przedstawiciel gatunku. Mamy tu jedynie podstawowe elementy, takie jak rozdawanie punktów umiejętności, wybór broni czy wzmacnianie postaci i na tym właściwie koniec.
Jeśli chodzi o miano Gry Roku, wstrzymam się z ostatecznym werdyktem do czasu ogrania „Henryczka drugiego”, ale już teraz mogę powiedzieć, że Clair Obscur: Expedition 33 jest bardzo mocnym kandydatem. Fabuła była wybitna. Rzadko trafiają się historie tak świeże, niepodobne do niczego, co wcześniej poznaliśmy. Zrobiło to na mnie ogromne wrażenie i z czystym sumieniem polecam tę grę każdemu, kto chce zanurzyć się w mrocznym, hipnotyzującym świecie. Nawet jeśli, tak jak ja, nie przepadacie za jRPG-ami.
Na koniec dodam tylko, że splatynowałem tę grę, co samo w sobie mówi całkiem sporo. A jeśli ktoś chciałby poznać wyłącznie historię, również ma taką możliwość. Tryb fabularny maksymalnie upraszcza walki, pozwalając skupić się na narracji.