Blog użytkownika dKc

dKc

dKc dKc 02.12.2019, 23:02
Czy kinomanowi spodoba się Wdarcie Śmierci?
159V

Czy kinomanowi spodoba się Wdarcie Śmierci?

Kept you waiting, huh?

Hype na Death Stranding trochę opadł, ale skoro przygotowałem wpis to chciałbym go jednak dodać. ;) A więc zaczynamy!

Żyjemy w czasach, kiedy wiele rzeczy nie nazywa się tak jak powinno:

Haker to tak naprawdę cracker.

Gimbus to nie nastolatek, a pierwotnie autobus wożący gimnazjalistów do szkoły.

Sztos to nie coś fajnego a przekręt, jak nas uczył polski klasyk z 1997 roku.

Walking simulator ma z symulacją chodzenia niewiele wspólnego, a podobno opisywana gra właśnie takową jest... Czy pogłoski są prawdziwe? Czy gra jest symulatorem kuriera? Dlaczego ign wystawił grze 6.8, a giant bomb 2/5? Jak oni śmieli w ogóle? Ludzi może przyciągnąć informacja o ciekawej fabule, zwłaszcza takich, którzy preferują kino od gier. I tu nasuwa się pytanie: Czy kinomanowi spodoba się Death Stranding? Jak sprawdza się jako film? Praktycznie każdą recenzję przyozdabia napuszone zdanie "to nie jest gra dla każdego", niektórych gra wpędza w depresyjne klimaty i chcą sprzedać konsolę, ale tak właściwie to do kogo skierowana jest ta gra? Postaram się odpowiedzieć na wszystkie powyższe pytania. Wiem, że to już było w tym dziale, ale coś mnie zatrzymało i na ostatniej stronie będzie odpowiedź co. :)

Historia ocen od premiery do dziś

update (6.12.2019) - coś poprawili z ocenami w stylu 0

UWAGA! Tekst zawiera drobne, łagodne spoilery, dotyczące takich rzeczy jak postaci poboczne, gameplay, ale niewiele o samej fabule mówiące. Nie zdradzę zakończenia, ani żadnych istotnych fabularnych wydarzeń, więc spokojnie każdy może czytać. Moim zdaniem nic się nie stanie, ale i tak czujcie się ostrzeżeni.

 

MOJE PRZYGOTOWANIA

Na Death Stranding czekałem... nie powiem, że od pierwszej zapowiedzi, ale od pewnego czasu. Pierwsze prezentacje gry nie wzbudziły we mnie zbytniego zainteresowania. Jednakże, nazwisko Hideo Kojima jest wymawiane z dumą przez wielu jego fanów na całym świecie i trudno szukać kogoś kto w grach przy rozbudowanej fabule potrafi przekazać wiele istotnych treści. Głównie z tego powodu chciałem poznać Kojimę i jego nowe dzieło. Świetny trailer z muzyką Apocalipticy pogrzał nieco atmosferę i na całą grę spojrzałem nieco przychylniej.

Mniej więcej w tym momencie zacząłem śledzić wszystko, co było związane z Death Stranding: trailery, opracowania trailerów, blogi kolegów z portalu, prezentacje gry z Japonii, recenzje, spoilery (ale do pewnego momentu, bo niewiele mi mówił spoiler w stylu, że "ta osoba zginie", skoro nie znalem kontekstu kim ta osoba właściwie jest dla fabuły) i różne przecieki. W pewnym momencie z racji braku odpowiednich materiałów o Death Stranding zacząłem oglądać inne rzeczy związane z Kojimą - wywiady czy streszczenia MGS'ów.

Śledzący mojego bloga pewnie wiedzą, że w tym roku obejrzałem dużo filmów. Bardzo dużo filmów. Zróżnicowanych gatunkowo. Od Françoisa Truffaut przez Joon-ho Bonga i braci Coen, aż po dokonania braci Russo i uważam, że filmy o wiele lepiej radzą sobie jako medium do przekazywania historii, niż gry, mimo rzekomo większej immersji w grach. Hideo Kojima często w prasie growej jawi się jako niespełniony reżyser, który odnalazł swoje miejsce przy tworzeniu gier, choć głównie tym zacięciem do filmu mnie do siebie przyciągnął. Z początku po trailerze, w którym Norman Reedus przytula płód spodziewałem się, że dostaniemy coś niezrozumiałego, coś bardzo surrealistycznego, na co na dodatek będzie się nieprzyjemnie patrzeć.  Że to będzie jak Lynch.

KRÓTKA HISTORIA DAVIDA LYNCHA

Złoty okres Lyncha przypada na sam początek lat '90, kiedy to w 1990 zgarnął Złotą Palmę w Cannes za najlepszy film p.t. Dzikość serca. W tym samym roku nakręcił też Twin Peaks - serial z zakręconą fabułą, w której przez większość czasu wydarzenia, choć dziwne, miały sens, aż do ostatniego odcinka drugiego sezonu, który już mało kto zrozumiał. Serial zrobił furorę na całym świecie.

Potem zrobił Zagubioną autostradę.

Potem Mullholland Drive za znalezienie w którym sensu reżyser oferował nagrodę w postaci miliona dolarów.  Na stronie internetowej filmu pojawiły się nawet wskazówki, które w teorii miały pomagać, a w praktyce jeszcze bardziej gmatwały fabułę. Film znalazł się na 1 miejscu 100 najlepszych filmów XXI wieku wg krytyków BBC Culture, stworzonym w 2016 roku (w zestawieniu znalazły się też polskie filmy tj. Ida oraz Pianista).

Nikt Lyncha nie rozumiał, ale część nadal myślała, że ma to jakikolwiek sens, starając się, raczej bez większych efektów tworzyć interpretacje jego dzieł. W wywiadach Lynch o swoich filmach mówił, że jego historie są jak marzenia senne, a sny przecież mają swój sens... Do opisywanego momentu, David jeszcze znajdował producentów oraz pieniądze na swoje dokonania. Ale wszystko ma swoje granice.

Upadek nastąpił przy Inland Empire - nakręconym w Polsce trzygodzinnym filmie chłodno przyjętym zarówno przez widzów, jak i krytyków, pozbawionym jakiegokolwiek sensu. W pewnym momencie kiedy już zaczynamy rozumieć fabułę i układać ją sobie w głowie, nagle pojawiają sie wątki kompletnie od czapy, a cały seans zamienia się w nieprzyjemny misz-masz. Dałbym tu fragment, ale lepiej nie, bo jeszcze kogoś zachęcę do obejrzenia tego kompletnie niezrozumiałego filmu. Film skutecznie odepchnął od Lyncha wielu widzów, w tym mnie.

Potem był jeszcze trzeci sezon Twin Peaks ale odpuściłem go sobie, bo uznałem, że i tak nie wytłumaczy końcówki drugiego sezonu. I z opinii słyszałem, ze odpowiada na pytania na które nikt nie zadał pytania. No, cóż.

  

W pewnym momencie myślałem, ze z DS będzie tak samo jak z sensem filmów Lyncha - że to będzie coś pozbawionego logiki. Ale pomyślałem sobie: hej, przecież to gra z otwartym światem. Jakby to nie miało sensu to skąd gracze by wiedzieli np gdzie w grze mają iść? Gracze to inteligentne istoty i gdyby to nie miało sensu na pewno by to wygarnęli. Poza tym, w grach zazwyczaj jest jakiś cel, musi dać się jakoś wygrać, prawda?

Chciałem poznać Kojimę. Chciałem skosztować tych historii, które znajomi uznawali za najlepsze na świecie. Czekałem, czekałem i się doczekałem. Embargo na recenzje zeszło tydzień przed premierą. Z niecierpliwością wyczekiwałem pierwszych ocen i... okazały się mieszane.

Jednakże zanotowałem jeszcze coś dziwnego. Nawet jeśli gra dostawała pozytywną ocenę, nawet jeśli oceniał ją fanatyk gry, który śledził wszystkie informacje o niej od pierwszego trailera to ci recenzenci sprawiali wrażenie zmęczonych, a ich opinie brzmiały zazwyczaj tak

grało mi się dobrze... nie powiem, że to Gra Roku, ... ale na pewno będą osoby, które się tak będą myśleć!

 Trochę to podejrzane, nie sądzicie? Do tego wszystko doszedł jeszcze moment, że bardzo ciężko  było przeczytać recenzję ze spoilerami. Nie mogłem takowej znaleźć.

Wtem, natknąłem się na coś takiego. Recenzja z gry-online. Najlepsza polska recenzja, konkretne i z humorem, panie Macieju Pawlikowski, winszuję, absolutnie polecam każdemu, tłumaczy czym ta gra jest. > https://www.gry-o(...)ID=13624

Uwagę jednak zwróciły plusy:

Zaraz, embargo przecież wtedy już zeszło...

Według moich informacji mimo, że embargo zeszło, recenzenci nadal nie mogli mówić o szczegółach fabularnych. Nie, że nie chcieli albo ich nie rozumieli - nie mogli.

Dobra, koniec tych teorii spiskowych. Lecimy z tematem.

FABUŁA

Trochę o fabule. Świat opanowało tytułowe Wdarcie Śmierci, czyli seria wybuchów w trakcie których zginęła masa ludzi, w niewyjaśnionych okolicznościach, zostawiając przy życiu tylko nieliczne jednostki, które chowają się w bunkrach. Wraz z tym zjawiskiem w postapokaliptycznym państwie UCA (czyli MIASTA Zjednoczone Ameryki) zaczęły występować anomalie pogodowe w postaci temporali, czyli deszczu, z którym kontakt grozi postarzeniem się. Ludzie też nie mogą ginąć...  NIE MOGĄ GINĄĆ... bo gdy ciało będzie długo leżało, pojawi się rozpróżnia (czyli taki krater). Rozpróżnia z kolei sprawi, że nadejdzie taki deszcz i pojawią się istoty nie z tego świata - wynurzeni.

My, wcielamy się w role Sama - kuriera, który potrafi na pleach unieść bagaż o wadze 130 kilogramów. Jesteśmy kurierem UPS i kurierem UPC naraz, bo dostarczamy paczki, ale i podłączamy kolejne miasta do Internetu, a raczej jego growego ekwiwalentu - sieci chiralnej.

Wdarcie Śmierci spowodowało kilka eksplozji na całym świecie, które spowodowało masowe wyginięcie wielu ludzi w efekcie czego Stany Zjednoczone Ameryki nie są już Stanami, a Miastami.

I w sumie tak z grubsza prezentuje się tło fabularne.

Teraz przejdę nietypowo do werdyktu.

WERDYKT

Czy to jest gra dla kinomanów? Odpowiedź jest prosta: Nie. Z bardzo prostego powodu: to nie jest film. To gra, dla graczy. I to hardkorowych graczy. Postaram się wytłumaczyć dlaczego.

Właściwie to odpowiem przy okazji na pytanie komu polecić tą grę.

A komu polecić tą grę? To bardzo proste!

Tagi: Death Stranding

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +17 -

Oceń profil
+ +103 -
dKc
Ranking: 54 Poziom: 70
PD: 44466
REPUTACJA: 20002