Złote czasy strategii czasu rzeczywistego dawno już minęły, ale sukcesy kolejnych odsłon odświeżanego Age of Empires jasno pokazują, że na rynku wciąż jest dużo miejsca dla tego typu produkcji - i to tych niekoniecznie nastawionych na ekstremalną e-sportową rywalizację, a raczej zwyczajną i wciągającą zabawę dla każdego. Trzecia odsłona kultowej serii była pierwotnie nieco chłodniej przyjęta niż legendarna "dwójka", ale jak na porządny remaster przystało, Age of Empires III: Definitive Edition naprawia jej wszystkie błędy. Ale czy na pewno?

Age of Empires III: Definitive Edition - kampania fabularna

Age of Empires III: Definitive Edition - bitwa

Tym za co pokochaliśmy oryginalne Age of Empires III te 15 lat temu, była bardzo długa i naprawdę świetnie zrealizowana kampania fabularna, serwująca nam przyjemną opowieść osadzoną w czasach wielkich odkrywców. Nie jest to może najbardziej angażujący emocjonalnie scenariusz na świecie, ale bardzo fajnie przybliża odbiorcom historię tamtego okresu, zależności pomiędzy ludźmi ze Starego kontynentu a tubylcami z Nowego świata. Oczywiście w recenzowanym przeze mnie remasterze znalazły się również kampanie z dodatków Asian Dynasties oraz The WarChiefs, a co za tym idzie w pakiecie dostajemy kolejne kilkadziesiąt godzin przygód Indian, Japończyków, Chińczyków i Hindusów.

Dzięki temu, że każda z trzech kampanii fabularnych została przygotowana z dużą dozą finezji, kreatywności oraz odwagi do eksperymentowania, nigdy nie poczujecie nudy czy też wtórności serwowanych zadań, tak jak bywa to często w przypadku inny reprezentantów tegoż gatunku. Szczerze przyznam, że Age of Empires III: Definitive Edition wciągnęło mnie niejednokrotnie tak bardzo, że nagle po 10 minutach robiła się 3 w nocy i jedyne co mnie mogło odciągnąć od zabawy to przymus wstania następnego dnia do pracy.

Gdy już po kilku posiedzeniach ukończycie tryb fabularny, wciąż czekać na Was będzie sporo nowej zawartości stworzonej specjalnie na potrzeby zremasterowanego wydania kultowego klasyka. W końcu powróciły do nas bitwy historyczne, które śmiało można nazwać czwartą kampanią i całkiem niezłym aspektem edukacyjnym gry - wszystkie akcje oparte są na prawdziwych wydarzeniach, a dzięki ciekawym opisom możemy dowiedzieć się co nieco o wojnach sprzed kilkuset lat. Ah, no i najwięksi "hardkorzy" będą mogli się sprawdzić również w misjach z cyklu "The Art of War".

Age of Empires III: Definitive Edition - strategia idealna?

Dzięki staraniom zespołu Tantalus, odświeżona "trójka" oferuje nam aż 16 grywalnych cywilizacji, co jest wynikiem wprost oszałamiającym i miażdżącym większość innych strategii czasu rzeczywistego obecnych na rynku. Do oryginalnych 14 frakcji deweloperzy remastera dodali Inków oraz Szwedów, których to rzeczywiście mocno brakowało te kilkanaście lat temu. Jeśli jednak martwicie się, że przez tak duży wachlarz możliwości rozgrywka jest niezbalansowana i łatwo jest w rozgrywkach sieciowych zdominować innych "tą jedyną słuszną" nacją, możecie spać spokojnie.

Każda z nich została przygotowana w oparciu o pewien schemat, dzięki czemu bardzo szybko odnajdziemy się zarówno w butach Japończyków jak Inków czy Hiszpanów, ale zachowano przy tym wszystkim na tyle dużo ich unikalnych cech, że nigdy nie poczujemy swoistej monotonii - jedne cywilizacje mają lepszą jazdę, inne specjalne rytuały wzmacniające, a kolejne mogą w ogóle nie stawiać budynków obronnych. Dzięki temu za każdym razem musimy podejść do zabawy z nieco innym nastawieniem i strategią w głowie, nie martwiąc się o jakiekolwiek trudności w opanowaniu podstawowych zasad.

Oczywiście nie znaczy to, że balans rozgrywki jest tak ekstremalnie przemyślany jak na przykład w StarCrafcie, gdzie absolutnie wszystko jest dopięte na ostatni guzik i sekunda opóźnienia w budowie może kosztować nas przegrany mecz. Age of Empires III: Definitive Edition to gra bardziej przyjazna zwykłym zjadaczom chleba, którzy po prostu chcą się dobrze pobawić i przy okazji dowiedzieć się czegoś ciekawego o historii świata.

Age of Empires III: Definitive Edition - świetna gra, słaby remaster?

Skoro zajmujemy się zremasterowaną odsłoną kultowego klasyka, nie możemy zapomnieć o schedzie jaką pozostawił po sobie oryginał. Trzecie Age of Empires było pierwszą odsłoną serii stworzoną w pełnym trójwymiarze (nie licząc spin-offów oczywiście), przez co w tym 2005 roku Microsoft musiał pokazać konkurencji jak wyznacza się nowe standardy w branży.

Pod wieloma względami AoE III było dość przełomowe - efekty cząsteczkowe, całkiem precyzyjne animacje oraz świetna gra cieni wyróżniały dzieło "Zielonych" na tle gatunkowych rywali. Dziś jednak grafika poszła do przodu jeszcze bardziej, więc licząca już 15 lat oprawa musiała przejść pokaźny lifting. Wszystkie pre-renderowane cut-scenki zostały przygotowane od nowa - autorzy zachowali ich oryginalne scenariusze, lecz przystosowali je do standardów 2020 roku. A to tylko czubek góry lodowej zmian jakie przeszła cała recenzowana gra. Deweloperzy spędzili mnóstwo czasu nad zupełnie nowymi modelami postaci, budynków, elementów otoczenia, a nawet takich detali jak malutkie zwierzątka, które wyglądają dziś naprawdę świetnie.

Modyfikacje uległo kilka animacji oraz efektów specjalnych - między innymi tyczy się to demolowanych budowli, które nie wyskakują już w powietrze jak Michael Jordan w Kosmicznym meczu. Niestety ekipie Tantalusa zabrakło chyba trochę czasu na dokładną optymalizację silnika stojącego za Age of Empires III: Definitive Edition. Wiadomo bowiem, że technologia tworzona ponad 15 lat temu raczej nie da sobie rady na nowych sprzętach, a co za tym idzie całość musiała zostać przystosowana do Windowsa 10 i całej reszty współczesnych rozwiązań. 

Pod kątem czysto wizualnym remaster wyszedł naprawdę bardzo dobrze i o ile można na siłę ponarzekać na parę nie do końca pięknych elementów, tak sporo frajdy z zabawy psuje drastycznie skacząca płynność rozgrywki. Pomimo włączonej opcji v-sync, ustawienia limitu płynności na 60 klatek oraz zejściu z jakością grafiki do średniego poziomu (moje 1050 Max-Q raczej wybitne nie jest), wciąż miałem problemy ze spadającym frame-ratem. Generalnie zazwyczaj rozgrywka trzymała się pułapu 50-60 fpsów, aczkolwiek przy niektórych cut-scenkach przygotowanych na silniku gry oraz w dość naprawdę losowych momentach, potrafiła na chwilę zlecieć do poziomu 19 klatek.

Niemniej jednak jeśli przebolejecie takie sporadyczne trudności, które i tak zapewne zostaną wkrótce załatane, przy odświeżonym Age of Empires III będziecie bawili się wprost rewelacyjnie! Napiszę to wprost - takich gier się już po prostu nie robi, a wielka szkoda, bo od bardzo dawna nie miałem styczności z tak szalenie przyjemną i satysfakcjonującą strategią czasu rzeczywistego. W czasach gdy każdy na siłę stara się klonować StarCrafta czy też idzie łatwiejszą ścieżką turowości, dobrze jest znów zanurzyć się w 2005 roku i zarwać kilka nocek.