Death Stranding zadebiutowało w ubiegłym roku za sprawą wersji na PlayStation 4 i jeszcze przed premierą przedstawiliśmy przeładowaną szczegółami recenzję. Nie zamierzam ponownie wgłębiać się w świat Hideo Kojimy, ponieważ Michał wykonał świetną pracę i serdecznie odsyłam czytelników do jego recenzji. W tym tekście zamierzam pochylić się nad samym portem na PC i odpowiedzieć na pytanie: czy warto ponownie wgłębić się w tajemniczą Amerykę? Spoiler: zdecydowanie tak.

Death Stranding na PC – czy to ma sens?

Death Stranding PC - przechadzka po pięknych terenach

Jeśli często wpadacie na nasz portal to na pewno zauważyliście, że chętnie sięgam po różne porty i sprawdzam, jak poszczególne gry radzą sobie na innych platformach. W szczególności chętnie wracam do tytułów na Nintendo Switchu, ale w przypadku Death Stranding zrobiłem wyjątek. Nie ze względu na oprawę czy też zapowiedziane nowości – chciałem ponownie przyjrzeć się urokom nowego dziecka Hideo Kojimy. Japończyk ze swoim Kojima Productions nie zdecydował się na wielkie rozbudowanie gry poprzez dodanie kolejnego rozdziału i nie oferuje zupełnie nowych mechanik. Główny człon pozycji pozostał nietknięty, więc ponownie naszym zadaniem jest odbycie podróży, która już w wersji na PS4 zebrała mieszane opinie. Jednych zachwycił gameplay, inni oczekiwali czegoś zupełnie innego, a w wersji na PC otrzymacie dokładnie to samo. Twórcy postanowili ubarwić produkcję kilkoma elementami personalizacyjnymi, które w głównej mierze nie zmieniają doświadczenia. W tej recenzji Death Stranding muszę podkreślić najważniejsze: pod względem rozgrywki i fabularnie to ta sama produkcja jaka oczarowała wielu graczy w ubiegłym roku.

Czym więc kusi Death Stranding w wersji na PC? Zdecydowanie wykonaniem samego portu, ponieważ Kojima Productions udowodniło, że Decima opracowana przez Guerrilla Games została wprost stworzona, by uwolnić swoją siłę na mocniejszej platformie. Trzeba mieć świadomość, że nadciąga już nowa generacja, więc PlayStation 4 może w niektórych miejscach łapać zadyszkę, lecz przygoda Sama Portera Bridgesa wskazuje, na jakie atrakcje możemy szykować się za kilka miesięcy, gdy na rynku pojawią się next-geny. Gra już na PS4 potrafiła zachwycić widokami, a na PC została wizualnie dopieszczona i co najważniejsze: działa zdecydowanie płynniej. Szczególnie drugi element sprawił, że ponownie chciałem kontynuować tę podróż i spędzać wolny czas na podziwianiu pięknego, choć surowego, świata Hideo Kojimy.

Death Stranding na PC przyspiesza

Death Stranding PC - spotkanie z przeciwnikami

Kojima Productions potwierdziło przed premierą Death Stranding na PC ważny szczegół: produkcja w pierwotnym założeniu była przygotowana dla rozgrywki w 60 klatkach na sekundę. Realia aktualnej generacji są jakie są, więc Japończycy musieli zmienić plany i w wersji na PlayStation 4 gra działa w 30 fps. Nie umniejsza to opowieści, ale mając okazję wskoczyć w buty Sama ponownie na PC – łatwo poczułem różnicę, o której wspominał jeden z pracowników Kojimy. Japończycy nawiązali współpracę z firmą NVIDIA, więc jeszcze przed premierą Death Stranding pojawił się nowy sterownik dla kart graficznych RTX, dzięki których przygoda otrzymała wsparcie DLSS 2.0. Mając GeForce RTX 2080 Ti mogłem sprawdzić produkcję w rozdzielczości 4K, nie martwiąc się o spadki płynności animacji.

DLSS 2.0 pozwala włączyć grę w dwóch trybach – wydajności oraz jakości. Szczerze mówiąc nie widzę szczególnego sensu dopieszczać grafiki akurat w tym tytule, ponieważ Death Stranding w rozdzielczości 4K wygląda świetnie, więc w głównej mierze skupiłem się na upłynnieniu rozgrywki. W tym wypadku wybierając wszystkie ustawienia na najwyższe (bardzo wysoka szczegółowość modeli, wysoka rozdzielczość cieni, włączona okluzja otoczenia i odbicia świetlne w obszarze ekranu) mogłem doświadczać świat w świetnej płynności – licznik pokazywał głównie 75-100 klatek na sekundę... Dużo w tym wypadku zależy od widoków. W ekstremalnych sytuacjach (widowiskowe akcje z wynurzonymi) pomiar na ekranie prezentował około 65-90 fps. Podczas spokojniejszych przechadzek (4K) - Sam prezentował mi swoje wdzięki, a na ekranie widniały dane o około 90-100 klatkach. Zmniejszając rozdzielczość do 2560x1440, liczba klatek rosła, by już w tych najbardziej wymagających momentach (gdy Sam ucieka pomiędzy wynurzonymi, a później jest łapany przez przeciwników) licznik zamykał się na 85-100 fps. W 1080p akcja była minimalnie płynniejsza (90-100 fps). W trakcie uspokajania ŁD w 1080p licznik wskazuje 135 fps, a w 4K około 98-105 klatek. Z ciekawości sprawdziłem ten sam fragment z wynurzonymi z wyłączonym DLSS przy rozdzielczości 4K i Sam biegał po czarnej brei przy akompaniamencie rywali w około 50-60 klatkach na sekundę. Japończycy pozwalają doświadczać gry w 240 fps, ale szczerze mówiąc na moim sprzęcie nie mogłem doświadczyć tak zawrotnego rezultatu. 

W wielu recenzjach Death Stranding na PS4 narzekano na 30 klatek na sekundę, ale Kojima Productions nie mogło wyciągnąć z produkcji więcej. Teraz jednak otrzymaliśmy szansę, by poznać przygodę w lepszej płynności i choć początkowo nie byłem tego pewien, to wystarczyło kilka pierwszych chwil w świecie Kojimy, by ponownie wsiąknąć w specyficzny gameplay i dobrze bawić się w znacznie większej płynności. Warto dodać, że tytuł na PC otrzymał także wsparcie ultraszerokich monitorów – może to być dobry wabik dla graczy, którzy posiadają wskazany sprzęt i chcą go odpowiednio wykorzystać.

Death Stranding na PC ponownie zachęca do oglądania widoków

Death Stranding PC - przerywniki to mistrzostwo świata

Jeśli spędziliście w pozycji przynajmniej dwie godziny, to pewnie przyznacie mi rację, że Hideo Kojima zapewnił ciekawą rozgrywkę w niezwykłym świecie. W recenzowanym porcie Death Stranding na PC ponownie miałem okazję pobiegać po zniszczonej Ameryce i ponownie zachwycałem się grafiką. Już na PlayStation 4 Pro wielokrotnie miałem okazję przystanąć, by po prostu podziwiać okolice, czy też rozkoszowałem się nastrojowymi przerywnikami filmowymi – te na PC działają maksymalnie w 60 fps. Na drugiej platformie gra po raz kolejny onieśmiela, choć nie mogłem tutaj mówić o „nowej jakości oprawy”. Świeże doznania zdecydowanie oferuje liczba klatek na sekundę, ale pod względem grafiki – to po prostu ponownie porządna produkcja.

Muszę jeszcze wspomnieć, że deweloperzy nie zawiedli w przypadku wsparcia rozgrywki na różnych urządzeniach. W Death Stranding można sprawnie kontrolować Sama przy pomocy myszki (nie natrafiłem na jakiekolwiek niedogodności, a samo zbieranie paczek oraz utrzymywanie pozycji było naturalne), ale gra odczytuje także kontrolery – korzystałem z pada PDP od Xboksa One. W ustawieniach możemy także w pełni dostosować kontrolę i zmienić ustawienia wszystkich przycisków. Niestety, niektórzy twórcy wciąż zapominają o takich detalach, ale na szczęście zespół Kojimy uwzględnił wskazane opcje.

Czy warto zainteresować się portem Death Stranding na PC?

Death Stranding PC - w grze nie brakuje pięknych scen

Miałem spore opory wobec Death Stranding na PC ze względu na specyficzny gameplay przygotowany przez Kojimę. Ograłem tytuł na PS4 i śmiało mogę stwierdzić, że nie jest to jedna z produkcji, do których będę wracał po latach, jednak jestem przekonany, że mając odpowiedni sprzęt – warto spędzić w tym świecie kolejne godziny. Twórcy nie zawiedli dostarczając solidnie stworzony port, który pozwala doświadczyć enigmatycznej i przesiąkniętej zagładą Ameryki w nowym wymiarze. Recenzowany Death Stranding ponownie zachwyca oprawą, ale podkreślam to zdecydowanie wbijając klawisze: pod względem rozgrywki i historii to nadal produkcja, którą spore grono naszych czytelników już poznała na PlayStation 4.

Produkcja recenzowana na PC z i7-8700, GeForce RTX 2080 Ti, 16GB pamięci RAM.