Gdy pierwszy raz usłyszałem o połączeniu Minecrafta z Diablo wiedziałem, że Microsoft posiada dosłownie wszystkie karty, by osiągnąć z tą produkcją wielki sukces. Później miałem nawet okazję pojawić się na cyfrowym wydarzeniu Microsoftu, które tylko potwierdziło moje przypuszczenia... Wciąż jednak pojawiało się jedno pytanie – czy deweloperzy zadbają o odpowiednią zawartość? Obawiałem się powtarzalnych lokacji, walki z podobnymi przeciwnikami, ale nie spodziewałem się, że problemem będzie zupełnie inny element gry... Zacznijmy jednak od pozytywnego początku, bo będą zupełnie szczerym: Minecraft Dungeons to dla mnie gigantycznie, przyjemne i w pełni satysfakcjonujące doświadczenie, ale...

Minecraft Dungeons – recenzja gry 1

Minecraft Dungeons to Diablo w minecraftowym sosie

Zanim rzucicie się na mnie z widłami i powiecie „Grucha, jest tak wiele dobrych hack&slashów, a Ty ciągle z tym Diablo”, to muszę się wytłumaczyć – porównanie Minecrafta Dungeons z Diablo nie jest wyłącznie związane z gatunkiem. W obu produkcjach widzimy akcję z góry, w obu biegamy z punktu A do punktu B eliminując wszystko na swojej drodze, ale co najważniejsze: dwa tytuły łączy jeszcze niezwykle przyjemny, lekki i w pełni odprężający gameplay. Kiedyś zastanawiałem się, dlaczego latami wracałem do Diablo 2, a teraz wciąż chętnie włączam Diablo 3 i to już nie samo IP mnie ciągnie do siebie, a właśnie rozgrywka. Double Eleven z Mojangiem proponują bardzo podobne doświadczenie, dzięki któremu w ostatnich dniach dosłownie każdą chwilę spędzałem na serwerach gry. Bieganie ludkiem z sześcianową główką okazuje się tak przyjemne, że po zakończeniu głównego wątku byłem po prostu zły. Już dawno nie czułem, że chciałbym, by historia, nawet jeśli jest wyłącznie pretekstem do wykonywania kolejnych zadań, była przynajmniej o kilka lub nawet kilkanaście godzin dłuższa.

Zabawne jest to, że włączając grę nawet nie spodziewałem się fabularnej historii. Nie oczekujcie jednak wydarzeń na miarę starego BioWare, najlepszego CD Projekt RED lub nawet ostatniego Blizzarda. Twórcy specjalnie się nie wysilają, a w zasadzie całą opowieść można podsumować jednym zdaniem: zły czarnoksiężnik terroryzuje miasto, kraina potrzebuje bohatera, więc bierzemy do łapy kilof i rozpoczynamy walkę o lepsze jutro. Przygoda nie została obładowana w niezliczone wątki, nie dorzucają wielu przerywników filmowych, ale od początku wiemy, że przedzieramy się przez tereny, by skopać cztery litery niejakiemu „Arcyzłosadnikowi”. Tak, gra posiada polską lokalizacje, której niczego nie brakuje. Microsoft zadbał o opisy przedmiotów, więc bez problemu każdy połapie się w tytule. Wcześniej wspomniałem o czasie rozgrywki, bo właśnie on jest największym problemem Minecraft Dungeons – główny wątek poznacie w około pięć godzin. Co później? Odwiedzanie znanych krain, podkręcanie poziomu trudności i zdobywanie coraz to ciekawszych przedmiotów. Jestem jednak przekonany, że nie każdy będzie zainteresowany taką rozrywką i dla wielu zabawa zakończy się w momencie zobaczenia napisów końcowych. Właśnie w tym miejscu nie wykorzystano potencjału produkcji, ponieważ rozbudowując wątek o 5-10 godzin gra osiągnęłaby znacznie lepsze wyniki. Zdaję sobie doskonale sprawę, że mówię o istotnym rozszerzeniu gry (z 5 na 10-15 godzin?), ale nie ukrywajmy – tutaj wystarczyło dorzucić poziomów, bo samej fabuły i tak nie znajdziecie w grze za wiele. To nie jest tak, że deweloperzy nie zadbali o jakikolwiek end-game, ponieważ kończąc historię mamy okazję mierzyć się z coraz to potężniejszymi przeciwnikami w kolejnych lokacjach, ale jedyną zachęta do kolejnego boju są następne przedmioty i artefakty do zdobycia.

Minecraft Dungeons – recenzja gry 5

Minecraft Dungeons – recenzja gry 2

Minecraft Dungeons skupia się na broni, zbroi i pancerzu

Na wspomnianym spotkaniu z deweloperami, jeden z pracowników studia Mojang rzucił zdaniem, które najlepiej opisuje ten tytuł: „łatwy do opanowania, trudny do wymaksowania”. Zadaniem deweloperów było stworzenie gry, w którą zagra każdy fan Minecrafta, ale jedynie najbardziej doświadczeni entuzjaści gatunku będą mogli wycisnąć z produkcji wszystkie soki. I to udało się w niemal 100%, a pewnym zgrzytem okazuje się ostatnia lokacja z fabularnego wątku, która znacząco podwyższa poziom trudności. Zawsze mamy tylko trzy życia, nie ma tutaj mowy o przyjemnym bieganiu, a na koniec wyraźnie pokazano, że ten tytuł ma pazur i oferuje wyzwanie, przed którym dopiero staniemy. I faktycznie: im dalej w las, tym trudniej. Rywale potrafią bardzo poważnie zaskoczyć, a każde starcie może zostać nagrodzone coraz to ciekawszym sprzętem. Jeśli należycie do tych, którzy potrafią godzinami biegać za nowym mieczykiem do kolekcji, poczujecie się tutaj niczym w sześcianowym raju, ponieważ Minecraft Dungeons został w zasadzie zbudowany na tej mechanice.

W grze nie znajdziecie typowego dla gatunku rozwoju postaci z punktami XP, drzewkiem umiejętności i statystykami siły, inteligencji czy zręczności. Cały gameplay Minecraft Dungeons opiera się na przedmiotach, bo w grze nie znajdziecie nawet klas postaci. To sprzęt definiuje kim tak naprawdę jesteś, a zdobyte doświadczenie możesz przeznaczyć na odblokowanie ulepszeń przykładowo miecza. Każdy oręż posiada specjalne zaklęcia, które możemy rozwijać, by nasycać przedmioty specjalnymi właściwościami. Dla przykładu – miecz może zaoferować „Dziki Szał”, dzięki któremu zadany cios spowoduje, że rywal zacznie atakować swoich kompanów, „Szybkonogi” pozwala zwiększyć szybkość poruszania się, „Nieskończoność” może sprawić, że po wystrzeleniu odzyskamy strzałę, a „Szał” daje nam możliwość zwiększenia szybkości ataku. W wielu miejscach przedstawiony został „czas trwania” mocy lub „procentowa szansa” na jej zrealizowanie, więc choć z pozoru mechanika jest prosta, to szybko prezentuje swój charakter. W dodatku gracz musi wybierać: zaklęcia są limitowane i nie możemy zapewnić sobie dostępu do wszystkich czarów, więc od początku trzeba obrać taktykę, w jaki sposób chcemy wykorzystać broń lub jakie właściwości uzyskamy od pancerza. Nie jest też tak, że możemy swobodnie ulepszać dziesięć młotów, by później sprawdzać, który nam najbardziej odpowiada, ponieważ zawsze jesteśmy ograniczeni przez nasz poziom doświadczenia i zdobyte punkty. Na szczęście można wyciągnąć z broni zainwestowany surowiec i przeznaczyć go na ulepszenie innego orężu.

Twórcy też specjalnie nie rozwinęli tematu zbroi, bo zamiast ubierać czapkę, naramienniki, rękawice, pasek czy też inne majtasy, bohater po prostu wkłada jeden strój, który zmienia jego wygląd, poprawia statystyki i przy odrobinie szczęścia zapewnia kilka przyjemnych właściwości. Szaty również ulepszamy dbając o zaklęcia, więc od początku warto przemyśleć inwestycje i wybrać te najciekawsze. W Minecraft Dungeons pojawiają się jeszcze artefakty, które pozwalają przykładowo przywołać pomocnika, wzmocnić na chwilę strzały, wykorzystać dodatkowy pancerz lub zwiększyć możliwość biegania. Opcji jest naprawdę sporo, ponieważ przeciwnicy często rzucają na ziemię ciekawe nagrody. W grze mamy też opcję inwestować zdobyte szmaragdy (emerald) na kupowanie przedmiotów/artefaktów niespodzianek i choć zazwyczaj nie można liczyć na porządny drop, to jednak zdarzyło mi się kilkukrotnie zdobyć ciekawy sprzęt. Gra mocno zachęca do eksploracji i szukania skrzyń ze skarbami, dosłownie na każdej mapie znajdziecie dodatkowe rozgałęzienia, które pozwalają odbyć kilka nadobowiązkowych walk, by w ostateczności otworzyć kufer. Deweloperzy nie zapomnieli nawet o opcjonalnych podziemiach, których odwiedzanie często skutkuje zgarnięciem ciekawych błyskotek. Nie można było zapomnieć jeszcze o kooperacji, która jak to w takich tytułach bywa – dodaje do zabawy dodatkowego powera. Opcja uwzględnia maksymalnie czterech graczy na jednym serwerze (lokalnie/sieciowo), ale szczerze mówiąc przed premierą trudno znaleźć wielu chętnych do gry, więc w zasadzie tylko raz biegałem po mapie z drugą osobą. Wszystko działało bez zarzutów. 

Minecraft Dungeons – recenzja gry 6

Minecraft Dungeons – recenzja gry 3

Minecraft Dungeons szybko rzuca marchewkę

W samych zadaniach trudno mówić o zaskakujących mechanikach, bo tak jak wspomniałem, głównie tutaj biegamy od punktu do punktu, a po drodze siekamy wszystko co się rusza, choć i tutaj nie brakuje pozytywnych zaskoczeń. Na mapach często napotykamy na pułapki, czasami stajemy przed zamkniętą bramą i dopiero pokonanie określonych przeciwników pozwala nam przejść dalej, ale deweloperzy wpadli także na ciekawy pomysł z kluczem. Kilkukrotnie podczas rozgrywki natraficie na drzwi, do których potrzebny jest właśnie klucz, ale nie jest to typowy, metalowy element, a żyjąca postać. Ludka musimy chwycić na plecy i zaprowadzić w odpowiednie miejsce, ale jeśli zostaniemy zaatakowani, ten jegomość ucieknie. Nie mogę nazwać tego pomysłu mechaniką dekady, ale była to miła odskocznia od wcześniej zaprezentowanych systemów.

Jeszcze przed wskoczeniem na serwery obawiałem się, że Minecraft Dungeons może nie zapewnić odpowiedniej zawartości pod względem różnorodności lokacji oraz przeciwników, ale tutaj nie można narzekać. Biomy są ciekawe i zróżnicowane, nie brakuje w grze typowych wiosek, lasów, bagien, pustyni czy też zamku Arcyzłosadnika, a każda miejscówka wygląda inaczej i zapewnia drobne zmiany w rozgrywce. W zasadzie sama oprawa mnie pozytywnie zaskoczyła, bo nie oczekiwałem za wiele, jednak tytuł posiada swój klimat. Wszystko zostało odpowiednio dopieszczone przez dobrze dobrane udźwiękowienie, która nadaje grze spójności. Równie pozytywne wrażenia oferują przeciwnicy - choć w materiałach często pojawiali się podobni rywale, w grze nie brakuje przeróżnych kreatur, które zostały wyposażone w magię lub potężniejszy sprzęt. Twórcy od czasu do czasu rzucają przed nami jeszcze silniejszym olbrzymem lub pozwalają mierzyć się z kilkoma większymi rywalami.

Tytuł ze względu na przedpremierowy kod sprawdzałem na PC. W międzyczasie mogłem już włączyć wersję na Xboksa One i oczywiście możemy tutaj płynnie przechodzić pomiędzy sprzętami. Szczerze powiedziawszy, mam jeszcze ogromną ochotę zerknąć jak tytuł działa na Nintendo Switchu, ale przynajmniej aktualnie – nie miałem takiej okazji. W przypadku PC, Minecraft Dungeons działa bez zająknięcia oferując bardzo stabilny gameplay. Miałem jednak małe problemy z serwerami, gdyż kilkukrotnie zostałem wyrzucony z rozgrywki. Na szczęście progres jest zapisywany na żywo, więc nigdy nie straciłem zdobytych broni lub XP.

Minecraft Dungeons – recenzja gry 1

Czy warto zainteresować się Minecraft Dungeons?

Microsoft ponownie w całości nie wykorzystuje potencjału swojego produktu. Minecraft Dungeons to z pozoru prosty, ale ciekawie rozbudowany tytuł, w którym zagracie z dzieckiem na podzielonym ekranie, a wieczorami zwiększycie poziom trudności i wyruszycie na prawdziwe wyzwania. Twórcy obiecywali rozgrywkę „dla wszystkich” i to zapewnili. Żałuję, że nie starczyło czasu na rozbudowę samej zawartości. Jestem jednak pewien, że premiera w tym wypadku to ponownie „początek”, ale musicie to wziąć pod uwagę przed kliknięciem „kup teraz”.

W popularyzacji tytułu na pewno pomoże forma dystrybucji (Xbox Game Pass i dobra cena) i szczerze – gorąco polecam. Lekka, przyjemna i piekielnie satysfakcjonująca zabawa, która pomimo swojej oprawy potrafi dać się we znaki. Twórcy powinni rozszerzyć niektóre elementy, a może nawet zadbać o dodatkowy system progresji, ale idea jest w tym wypadku prosta – to ma być „Diablo dla każdego”.

Już teraz Minecraft Dungeons wygląda bardzo solidnie, podstawy i koncepcja są dobre, ale wyraźnie potrzeba tutaj „więcej, więcej, więcej”. Gameplay jest tutaj na solidną „dziewiątkę”, jednak przynajmniej aktualnie (przed rozbudowaniem), muszę wziąć pod uwagę, że najlepsze dopiero przed nami.

Produkcja recenzowana na PC z i7-8700, GeForce RTX 2080 Ti, 16GB pamięci RAM.