Gears of War to jedna z najważniejszych serii Microsoftu, która w kolejnych latach będzie systematycznie rozwijana przez duże i mniejsze produkcje. 2019 rok to zdecydowanie jeden z najważniejszych dla tego IP, ponieważ na rynku zadebiutowały już dwie produkcje rozwijające uniwersum w postaci Gears 5 i Gears POP!, a wciąż nie możemy zapomnieć o niezwykle intrygującym Gears Tactics. W ostatnich dniach poznawałem nową historię przygotowaną przez The Coalition, ale w międzyczasie w każdej wolnej chwili rozwijałem jednostki w mobilnym tytule. Choć Gears POP! trafił także na urządzenia z Windows 10, to szczerze mówiąc traktuję ten tytuł jako przenośną, dostępną na smartfony grę, bo odnoszę wrażenie, że właśnie taka była idea Kanadyjczyków – w domu ogrywamy duże Gearsy, a w terenie miziamy paluchem małych bohaterów.

Gears POP recenzja 1

Gears POP! - znany gameplay ubrany w nowe szaty

W dniu zapowiedzi Gears POP! byłem bardzo podekscytowany produkcją, bo należę do dużych fanów marki Gears of War, a połączenie ze znanymi figurkami wydało mi się bardzo ciekawe. Od prezentacji do pokazu faktycznej rozgrywki minęło sporo czasu, podczas którego ogrywałem sporo mobilnych tytułów – jednym z nich był Clash Royale. Skąd w tej recenzji miejsce na produkcję Supercell? Twórcy mobilnych Gearsów mocno inspirowali się założeniami rozgrywki, a nawet samego interfejsu wspomnianej produkcji. Na Google Play znajdziecie wiele gier korzystających z wypracowanego schematu – jedne odnoszą większe, inne mniejsze sukcesy, ale szczerze mówiąc po wielkim IP Microsoftu liczyłem na trochę większą kreatywność.

Gears POP! stawia głównie na mecze PVP i do naszej dyspozycji oddano znanych bohaterów, postacie oraz przedmioty z Gears of War. Do każdego meczu wyznaczamy maksymalnie osiem pinów, wśród których znaleźli się między innymi Marcus Fenix, Kait Diaz, Augustus Cole, ale także zwykli Gearzy, snajperzy lub nawet Boomer. W jednym worku możemy mieszać żołnierzy z obu frakcji, więc trudno tutaj mówić o konkretnych realiach, ale akurat to nie jest większym problemem – twórcy korzystają z komiksowej kreski, której można wybaczyć takie odejście od założeń marki.

Identycznie jak w przypadku wspomnianego Clash Royale, rywalizacja w Gears POP! opiera się na dwóch bazach – nasza znajduje się na dole, z lewej i prawej strony posiadamy dwie wieżyczki strażnicze, a naszym zadaniem jest wysyłanie jednostek z obu kierunków, by armia przedostała się pod fortyfikację wroga. Zniszczenie budynków zapewnia nam punkt, a w ostateczności możemy pozbyć się także ostatniego głównego baraku, w którym znajduje się wrogi bohater. Każda wieżyczka gwarantuje nam jeden punkt, ale jeśli zdecydujemy się na mocniejszy atak przykładowo lewą stroną i w ostateczności zdominujemy wroga zabijając jego awatar, to zgarniemy komplet trzech oczek i kończymy starcie.

Deweloperzy w minimalny sposób urozmaicają rozgrywkę oferując element znany z uniwersum Gearsów – jednostki biegnąc omijają barykady, które mogą służyć za obronę (postać chowa głowę, jak to w Gearsach), ale umożliwiają także wykonywanie lepszych ataków. Gdy przejmujemy te same punkty z obu stron mapy, otrzymujemy możliwość wysyłania jednostek nie tylko z naszej bazy, ale przykładowo z połowy mapy. Zwiększa to mobilność działań, ponieważ gracz może kombinować i różnorodnie rozsyłać swoich bohaterów.

Gears POP recenzja 2

Gears POP! - zbierz ich wszystkich

Pisząc o bohaterach nie mogę pominąć najważniejszego – „POP” w tytule odnosi się oczywiście do figurek Funko POP, które służyły za inspirację do stworzenia wyglądu postaci. Naszą armię tworzymy zdobywając kolejne skrzynki, w których znalazły się piny – dla przykładu musimy zdobyć czterech Marcusów Fenixów, by móc wydać zdobytą walutę i awansować go na drugi poziom doświadczenia. W konsekwencji kreowanie nie polega wyłącznie na doborze odpowiedniej kombinacji postaci, ale przede wszystkim na dobrym rozwinięciu okazów. Tutaj właśnie pojawia się problem Gears POP!, ponieważ wśród podwalin produkcji znajduje się duża losowość, która utrudnia przyjemną rozgrywkę.

W Gears POP! za wygraną otrzymujemy walutę oraz wspomniane skrzynki – maksymalnie możemy posiadać cztery paczki, których niestety otwarcie od razu po zdobyciu wiąże się z wydaniem dodatkowej waluty, więc nie chcąc inwestować pieniędzy, musimy czekać. Zwykły box jest odblokowany po trzech godzinach, a nigdy nie mamy pewności, czy otrzymamy oczekiwaną i potrzebną do rozbudowy formacji postać, więc czasami zdecydowanie za długo trwa zdobycie bohatera, który jest niezbędny do rywalizacji.

Ten system działa w wielu grach free-2-play, ale odniosłem wrażenie, że w Gears POP! twórcy zawiedli patrząc zbyt nachalnie na portfele graczy. W już wspominanym Clash Royale można bez problemu walczyć z odrobinę lepiej rozwiniętą armią wroga, a w produkcji z uniwersum Gears of War jest to spory problem. Jasne, zawsze można zaczekać, jednak szczerze mówiąc kłóci się to z ideą przyjemnej rozgrywki, bo im dłużej grałem w małe Gearsy, tym częściej wpadałem na graczy, dla których nie było problemem rozwinięcie zespołu za pomocą prawdziwej waluty. Oczywiście deweloperzy nie pozwalają wykupować poszczególnych jednostek za złotówki, ale dodatkowa waluta pozwala natychmiastowo otwierać skrzynie. To nie oznacza jednak, że Gearsr POP! jest niegrywalne, ale grze wyraźnie brakuje odpowiedniego balansu – teraz trzeba poświęcić mnóstwo czasu, liczyć na sporo szczęścia i po drodze pogodzić się z wieloma porażkami. W pewnym momencie zgarniecie już przywołanego do tablicy Marcusa, ale oczywiście istnieje także (duże) prawdopodobieństwo, że w kolejnym meczu spotkacie gracza, który nie tylko zdążył już dwukrotnie poprawić starszego Fenixa, to jeszcze ma w swojej kolekcji kilka mocnych odpowiedników.

Nie zrozumcie mnie źle – w pełni rozumiem ideę F2P, ale wiem też, że można ją realizować w znacznie przyjemniejszy dla odbiorcy sposób. Miałem okazję grać w Gears POP! od wczesnej bety i widziałem rozwój tego elementu – jeszcze kilka miesięcy przed premierą bohaterowie posiadali jeszcze większą rozbieżność statystyk na kolejnych poziomach, co jeszcze mocniej wpływało na doświadczenie. Miałem nadzieję, że zespół lepiej dostosuje rozgrywkę do dnia premiery.

Gears POP recenzja 3

Gears POP! - jest potencjał, ale...

W produkcji obok szybkich spotkań jeden na jednego znalazły się także wyzwania, trening oraz horda. Najciekawiej wygląda ten ostatni tryb, ponieważ przedstawiciele klanów mogą wspólnie walczyć z NPC. Założenia są proste, jest to pewne urozmaicenie zabawy, które pokazuje, że w ten tytuł można w ciekawy sposób rozbudować – jeszcze kilka tygodni temu gra oferowała wyłączone rozgrywkę PVP.

Sam gameplay – nie skupiając się na sferze mikrotransakcji – jest przyjemny i sprawdza się w swoim mobilnym wydaniu. Pojedynki są szybkie, jednostki posiadają zróżnicowane ataki, a podczas rozgrywki trzeba często kombinować. Nawet teraz zdarzają mi się mecze, podczas których dosłownie w ostatniej sekundzie ubiję jedną z wież przeciwnika i tym samym wygram mecz lub podczas obrony uda mi się wyprowadzić jednostkę na drugą stronę, która odwraca uwagę oponenta, dzięki czemu wracam do walki.

Twórcy muszą jeszcze na pewno dopracować samą optymalizację, bo na Samsungu S9+ Gears POP! potrafi się mocno zakrztusić, niektóre elementy działają zbyt wolno (szczególnie odbieranie nagród za dzienne misje) lub po prostu pojawiają się niepotrzebne elementy (podwójne przelogowanie po powrocie do gry).

Gears POP recenzja 4

Gears POP! - czy warto?

W aktualnej sytuacji Gears POP! trafi w gust wyłącznie graczy, którzy nie widzą problemu z zainwestowaniem kilku złotówek w zabawę lub do osób z naprawdę sporą odpornością na mikrotransakcje. Gameplay jest przyjemny, w ciekawy sposób wrzucono w niego elementy znane z Gearsów, ale bez dobrego balansu, nie ma mowy o przyjemnej rozgrywce i oczywiście dużym sukcesie.