Ewoluowała to dobre określenie. Zmian tak w modelu jazdy jak i samych trybach jest stosunkowo niewiele, ale Codemasters co roku poprawia swój produkt dostosowując do zmian zachodzących w F1. Brytyjczykom udało się stworzyć tytuł, który w wielu aspektach po prostu nie wymaga poprawek będąc dla fanów tego sportu co sezon obowiązkowym zakupem. I podobnie jest z edycją z numerkiem 2019. Największą nowością jest w tym roku wprowadzenie do zabawy bolidów klasy F2 wliczając w to oficjalny kalendarz, kierowców oraz oczywiście "wyścigówki". Możemy w ten sposób rozegrać całe GP zwłaszcza, że bolidami F2 jeździ się odczuwalnie inaczej. „Nie spodziewałem się tego, że przeskok będzie tak duży. Ilość procedur, różnice w stylu jazdy oraz mnóstwo innych aspektów to wielki krok naprzód. W F2 rozmawiasz tylko ze swoim inżynierem, tutaj masz wiele osób, które dbają o znacznie więcej obszarów niż w F2" - mówił Charles Leclerc gdy przechodził niedawno z F2 do F1. I to czujemy w grze.

Mniejszy nacisk na aerodynamikę, pojemność, moc i mniej skomplikowana konstrukcja auta sprawiają, że niemalże czujemy w kościach, że jest to przystawka przed czymś większym, ale jednocześnie świetnie się bawimy. Bolidy są wolniejsze, mamy nad nimi lepszą kontrolę i sama rywalizacja jest również emocjonująca, bo zawodnicy dysponują takimi samymi pojazdami (to też generuje mniejsze koszty w zespołach). W trakcie weekendów odbywają się aż dwa wyścigi, poprzedzone treningiem i kwalifikacjami. Czemu dwa? Najpierw mamy wyścig główny gdzie kierowcy startują z miejsc jakie wywalczyli w kwalifikacjach. Kolejnego dnia jest z kolei wyścig sprinterski. Krótszy i bez pit-stopów, a dodatkowo najlepsza ósemka wyścigu głównego startuje na... odwróconych pozycjach. Czyli pierwszy jest na ósmej pozycji itd. Muszę przyznać, że ta formuła świetnie się sprawdza i recenzując tegoroczną odsłonę serii grałem naprzemiennie kolejne wyścigi z kalendarza F2 i F1. Niestety póki co w przypadku F2 mamy do czynienia tylko z poprzednim sezonem – aktualizacja kalendarza 2019 zostanie dodana za jakiś czas. Tyle dobrego, że jako darmowa aktualizacja. Dodajmy, że poczynania na torze w F2 komentują Alex Jacques i Davide Valsecchi, doskonale znani fanom tematu. 

Droga do sławy

F1 2019 celebracja PS4

Niestety z wprowadzeniem F2 wiąże się też mały szkopuł związany z trybem kariery. Świetnym posunięciem było to, że umożliwiono nam zaczęcie przygody właśnie od Formuły F2 jako wstępu do kariery i dalej awansu do królewskiej klasy F1. Ba, pojawia się nawet szczątkowa fabuła! Tyle tylko, że nie dano nam zagrać całego sezonu F2 a jedynie ów wstęp. Wybieramy kierowcę i zespół, pojawia się narracja związana z rywalizacją z przeciwnikami, ale to zaledwie kilka startów. Mamy więc przystawkę, dość krótką, która prowadzi do podpisania kontraktu z jednym z teamów F1. Szkoda, bo podobnie jak w takich seriach jak Pro Evo czy FIFA, zawsze emocjonowało mnie mozolne wspinanie się po szczeblach kolejnych lig. Marzy mi się kariera, w której zaczynamy od kartów, by następnie startować w F3, F2 i w końcu dobić się z zaplecza do bram F1. Może za rok? 

Sama kariera poza wprowadzeniem dość krótkiego romansu z F2 i elementów narracyjnych niewiele różni się od tej z edycji z zeszłego roku. Każde GP to oczywiście treningi, kwalifikacje i wyścig główny. Treningi i całe przygotowania można olać, ale nie polecam. Bierzemy bowiem udział w różnych testach i wyzwaniach, za które dostajemy dodatkowe punkty, które następnie przeznaczamy na rozwój drzewka związanego z technologią i ulepszaniem bolidu. Punkty otrzymujemy rzecz jasna również realizując cele naszego zespołu w trakcie sezonu, tudzież udzielając wywiadów mediom. Niestety z racji tego, że niektóre kwestie, ujęcia a nawet całe scenki widzieliśmy już w zeszłym roku, rozmowy z uroczą reporterką wywołują czasami uczucie déjà vu. Podobnie jak rok temu pomiędzy kolejnymi GP możemy też wziąć udział w różnych dodatkowych, opcjonalnych eventach i pościgać się klasycznymi bolidami stawiając czoła nietypowym wyzwaniom.  Jeśli takie nazwy jak 1979 Ferrari 312 T4, 1978 Lotus 79, 1976 McLaren M23D czy 1992 Williams FW14 nie są Wam obce - emocje gwarantowane. Jedynie co boli to ukrycie części zawartości w droższych edycjach gry - za pojedynek Senny z Prostem musimy więc dodatkowo wybulić, co jest naprawdę słabe. 

Bądź jak... Kubica? 

F1 2019 kamera z bolidu PS4

Jak każdy prawilny Polak chciałem ścigać się bolidem Williamsa, aby partnerować Robertowi Kubicy (choć gra zmuszała mnie do jazdy z jego partnerem pozbywając się Polaka). Musicie jednak wiedzieć, że miano najgorszego zespołu w stawce F1 zostało w grze w miarę wiernie odwzorowane. Nawet na niższych poziomach trudności (domyślnie jest 20%, ale ja najlepiej bawiłem się przy 70%) ciężko jest wywalczyć w kwalifikacjach czołowe miejsca.  Nie pomaga nawet fakt, że zespół ma rzecz jasna mniejsze wymagania i cieszy się z ciułania punktów. Na dłuższych prostych takie Ferrari czy Mercedes łykają nas jak pelikan suchą bułę. Jest ciężko i prędzej czy później będziecie chcieli zmienić zespół. Zwłaszcza, że Robert również może w pewnym momencie to zrobić. Nowością w trybie kariery, który trwa 10 sezonów, jest bowiem możliwość przechodzenia kierowców w trakcie lub po całych mistrzostwach do innych zespołów. Z czasem więc może się okazać, że pojeździmy z Robertem w jednym teamie, ale nie będzie to już Williams tylko Ferrari. Oczywiście możemy też olać taki sposób zabawy i od razu wcielić się w skórę Roberta realizując jego prywatne marzenie o podboju F1. 

Jak wspomniałem model jazdy jest bliźniaczo podobny do tego z zeszłego roku. Miałem wrażenie, że bolidem steruje się nieco łatwiej, ale jak zawsze wiele zależy od tego jaki pojazd wybierzemy (każdym jeździ się nieco inaczej) oraz naszego stylu gry. Największe emocje daje oczywiście granie na kierownicy (w moim przypadku Thrustmaster), ale i na padzie tegoroczna edycja sprawuje się naprawdę dobrze. W dalszym ciągu mamy całą masę suwaków związanych z zaawansowanymi ustawieniami auta (można korzystać z gotowców), poziomem trudności, sztucznej inteligencji przeciwników, asystą kontroli trakcji, a skończywszy na systemach ERS (dawny KERS czyli odzyskiwanie energii kinetycznej) czy DRS (redukcja oporu). O zużyciu paliwa i karach za wykroczenia na torze nie zapominając. Tak naprawdę dopiero po kilku wyścigach będziecie wiedzieli jakie ustawienia są dla Was najlepsze. W tym elemencie F1 błyszczy, ale błyszczało już rok temu i naprawdę bez sensu było zmieniać coś, co jest po prostu bardzo dobre. 

Licencyjna rozpusta

F1 2019 trasa nocna PS4

Narzekałem w edycji z zeszłego roku trochę na silnik i choć dalej uważam, że przydałoby się myśleć już o next-genach i tworzeniu zupełnie nowego engine'u (może w końcu ktoś przegoni te bitmapy na trybunach i przyspieszy czasy loadingów), twórcy gry dopieścili edycję z 2018 roku. W tle na torach widać teraz więcej szczegółów, wyraźnie lepiej prezentuje się też nowe oświetlenie bolidów i tras nocnych. Odpalenie wyścigu w Monako po zmroku i dodanie efektu mgły czy deszczu to już prawdziwa orgia dla fanów F1. Podobnie jest w piaszczystym Bahrajnie, gdzie w powietrzu czuć niemalże osadzający się na kasku pył. Grę odpaliłem na PS4 Pro w 4K i z konkretnym HDRem i naprawdę można poczuć się jak na torze zwłaszcza, że udźwiękowienie to najwyższa półka. Podobnie jak dopieszczenie wszelkich szczegółów licencyjnych pokroju wizerunków gwiazd F1 - Kubica tak jak reszta stawki został odwzorowany z bardzo dużą dbałością o detale. Nie muszę oczywiście wspominać, że istnieje kamera, która wiernie odwzorowuje system HALO chroniący głowę kierowców (choć możemy też wyłączyć kontrowersyjny pałąk bezpieczeństwa). Dodano też system automatycznych powtórek i najlepszych momentów wyścigu, co mi, fanowi replayów od czasów pierwszego Gran Turismo, akurat bardzo na rękę. Fajnym smaczkiem jest zaprojektowanie bolidu specjalnie na potrzeby gry - nie przypominam sobie, by podobny zabieg stosowano w poprzednich odsłonach. Wszystko to odbyło się pod okiem inżynierów F1 - Rossa Brawna i i Pata Symondsa. Bolid spełnia więc wszelkie wymogi techniczne sezonu 2019 i można go kustomizować. 

Nowy pojazd dostępny jest w multiplayerze, gdzie możemy stworzyć własnego kierowcę i dostosować bolid do własnych preferencji. Szkoda jedynie, że opcje edytora i malowań są dość ubogie, Może dlatego, że część elementów kustomizacyjnych wrzucono w moduł mikrotransakcji, za co powinno dostać się developerom po głowie. Widać też, że twórcy gry idą mocno w esport, więc grając przez sieć możemy wskoczyć w kalendarz kolejno zaplanowanych zmagać. Nie zabrakło oczywiście zbierania punktów w wyścigach rankingowych, możliwości rozegrania GP (również klasycznego) czy podjęcia się cotygodniowych wyzwań. Natomiast w dalszym ciągu szwankuje nieco system kar i czasami ciężko zrozumieć dlaczego zostaliśmy/bądź nie zostaliśmy ukarani za poczynania na torze. 

F1 2019 to tytuł stworzony z myślą o fanach F1 i to oni będą czerpać z niego największą radość. Fakt powrotu Roberta Kubicy z pewnością przyczyni się do znacznie lepszej sprzedaży gry w naszym kraju i choć jest to jedynie ewolucja względem poprzedniej odsłony, Codemasters znów dostarczyło tytuł z najwyższej, wyścigowej półki. A czy mając edycję 2018 warto inwestować w nową? W sumie o to samo moglibyście zapytać każdego zagorzałego fana FIFY czy Pro Evo i odpowiedź byłaby twierdząca.