Recenzując poprzednie gry autorów Yakuzy i Binary Domain, wielokrotnie przypominałem, jak wiele tytułów z udziałem Smoka Dojimy ukazało się od 2005 roku. W telegraficznym skrócie: studio przygotowało siedem głównych odsłon, dwa remake'i, trzy spin-offy, dwie produkcje na PSP oraz korzystające z tych samych gameplayowych systemów Fist of the North Star: Lost Paradise. W tym czasie opracowano również cztery różne silniki graficzne, mówimy zatem o jednym z najbardziej płodnych studiów działającym w segmencie AA. W ich najnowszej produkcji, czyli omawianym Judgment, znajdziemy wszystko, czego twórcy nauczyli się przez prawie piętnaście lat pracy nad Yakuzą. Rzeczony tytuł zadebiutował sześć miesięcy temu w Japonii, lecz po narkotykowej aferze z udziałem występującego w grze aktora Pierre'a Takiego, na skutek której pozycja zniknęła ze sklepowych półek oraz PS Store, premiera zachodniej wersji stanęła pod dużym znakiem zapytania. Na szczęście Sega nie zmieniła planów wydawniczych na europejskim i amerykańskim rynku, a jedynie usunęła wizerunek Takiego, zastępując graną przez niego postać innym aktorem. Nowa edycja gry ukaże się w Japonii już w lipcu, więc ostatecznie wszystko skończyło się dobrze. Historia związana z premierą Judgment jest zatem barwna, lecz nawet w części nie tak dobra, jak fabuła gry według pomysłu Nagoshiego.

Halucynacja, hemoglobina, mistyfikacja - taka sytuacja

Historia, jaką opowiada Judgment, rozgrywa się w uniwersum Yakuzy, jednak znajomość gier z udziałem Kazumy Kiryu i Goro Majimy nie ma w tym wypadku większego znaczenia, gdyż pozycja ta świetnie funkcjonuje jako autonomiczny tytuł. Mamy rok 2015. Wschodząca gwiazda sceny prawniczej w Tokio, Takayuki Yagami, otrzymuje wstrząsającą wiadomość - klient, którego bronił, dopuścił się morderstwa, piętnastokrotnie uderzając nożem swoją dziewczynę. Yagami, obwiniając siebie o śmierć młodej kobiety, decyduje się przerwać karierę prawniczą i zostać prywatnym detektywem. Tak - jak nazywają go przyjaciele - podejmuje się na codzień drobnych spraw, takich jak śledzenie niewiernych małżonków, egzekwowanie długów czy poszukiwanie zaginionych zwierząt domowych. W pracy pomagają mu m.in. postawny ex-yakuza Kaito, mieszkający w kafejce internetowej introwertyczny haker Tsukumo, szef kancelarii Genda, prawniczka Saori czy przywódca znajdującej się w strukturach klanu Tojo rodziny Matsugane, będący dla bohatera niczym ojciec.

Judgment Recenzja #1

Życie Takayukiego zmienia się bezpowrotnie w grudniu 2018 roku, gdy policja znajduje na śmietniku trzecią pozbawioną oczu ofiarę seryjnego mordercy. Denatem jest kolejny już członek grupy przestępczej z Kansai, a podejrzenie pada na Kyoheia Hamurę - kapitana rodziny Matsugane. Obrońcą yakuzy zostaje znajomy prawnik Yagamiego, opryskliwy Shintani, zaś Tak - z uwagi na prośbę głowy rodziny Matsugane - decyduje się wesprzeć działania Shintaniego. Bohater, od trzech lat zmagający się z wyrzutami sumienia w związku ze zbrodnią, jakiej dopuściła się osoba, której bronił, nawet nie zdaje sobie sprawy, jak daleko zaprowadzi go sprawa kapitana Hamury.

Scenariusz Judgment jest znakomity - intryga wciąga niczym bagno, a skrypt jest pod samo wieko wypełniony zaskakującymi zwrotami akcji, świetnie nakreślonymi postaciami i interakcjami pomiędzy nimi. Pierwsze, co rzuca się w oczy, jeśli porównamy rzeczony tytuł do Yakuzy, to zmiana konwencji. Kolejne przygody Kazumy stanowią osobliwe połączenie dramatu z flmami akcji rodem z Hongkongu, tymczasem Judgment pełnymi garściami czerpie z gatunku detektywistycznego thrillera w duchu hollywoodzkiego Siedem czy koreańskiej Zagadki zbrodni. Atmosfera jest cięższa, paleta barw nieco ciemniejsza, a slapstickowy humor z wcześniejszych gier w tym uniwersum zastąpiony został sarkastycznymi komentarzami głównego bohatera. I chociaż wątek yakuzy jest niezwykle istotny, to nie znajdziemy tutaj facetów jednym ruchem ręki zrywających z siebie koszulę wraz z marynarką i krawatem czy scen bohaterskich śmierci w imię wyższych idei.

Judgment Recenzja #2

Takayuki działa zresztą zupełnie inaczej niż Kiryu czy Majima, starając się postępować w ramach obowiązującego prawa i zawsze z planem, jak ognia unikając przy tym otwartych konfrontacji z uzbrojonymi przeciwnikami. Bez obaw jednak - nadal mówimy o produkcji spod klawiatury autorów Yakuzy, więc specyficzny humor wciąż jest tu obecny, tyle że w aktywnościach pobocznych. Będziemy zatem ścigać złodzieja damskiej bielizny, udawać wampira, odtwarzać scenę z filmu Powrót do przyszłości czy pojedynkować się z pewnym gangsterem przy kieliszku. Duszą tej gry jest mimo wszystko wątek główny, w którym autorzy poruszają takie tematy, jak próba pogodzenia się z samym sobą, poszukiwanie odkupienia, bezradność jednostki w walce z systemem, a także przypominają starą prawdę o tym, iż dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.

Detektyw i wojownik

Powiedzmy to sobie wprost - pomimo wielu większych i mniejszych zmian w rozgrywce, Judgment pozostaje starą, dobrą Yakuzą. W mojej opinii nie jest to w żadnym wypadku wadą, jednak nie mogę zgodzić się ze słowami producenta, który twierdzi, iż przygody Yagamiego to zupełnie świeża marka. Jak na spin-off przystało, znajdziemy tutaj sporo nowinek, ale u gameplayowych podstaw recenzowana pozycja to w dalszym ciągu przygodowy beat 'em up z elementami RPG, z akcją osadzoną w częściowo otwartym środowisku. W starszych grach studia, poza śledzeniem fabuły, ogólnie rzecz biorąc poświęcaliśmy się dwóm czynnościom: zwiedzaniu miasta oraz walce. Z racji tego, że Tak jest detektywem, rozgrywka w Judgment została znacząco urozmaicona, a starcia z grupami adwersarzy nie są już tak dominującym elementem zabawy. Naszą bazą wypadową jest biuro Yagamiego, w którym bohater odbiera kolejne zlecenia, rozmawia z klientami, a w wolnym czasie odpoczywa, zmienia wystrój pokoju lub słucha muzyki z gramofonu. Kolejne sprawy, zarówno te związane z wątkiem głównym, jak i nieobligatoryjne, pełne są świeżych systemów. Zaliczają się do nich przede wszystkim bezszelestne śledzenie podejrzanych osób (należy pilnować odległości i chować się za elementami otoczenia), przeszukiwanie miejsc zbrodni i gromadzenie dowodów w stylu Batmana, minigry towarzyszące otwieraniu wytrychem drzwi i sejfów (są nawet związane z tym zlecenia od ślusarza), używanie stosownych przebrań, wykonywanie specyficznych zdjęć z ukrycia, przeszukiwanie okolicy i infiltracja zamkniętych obiektów przy pomocy drona, dynamiczne sceny pościgów oraz ucieczek z obowiązkowymi QTE (znacznie lepsze niż w starszych Yakuzach) czy wreszcie - niczym w Phoenix Wright - przesłuchiwanie świadków i korzystanie z materiału dowodowego na sali sądowej oraz w konfrontacjach z podejrzanymi.

Judgment pozostaje przy tym przygodą całkowicie liniową, nie ma więc możliwości, by oskarżyć niewłaściwego człowieka, jak np. w L.A. Noire. Karą za źle postawione pytanie lub wskazanie nieodpowiedniego dowodu jest mniejsza ilość punktów doświadczenia czy brak trofeum, zatem element ten nie frustruje. Wspomniane punkty zdobywamy wypełniając kolejne zadania w misjach fabularnych, rozwiązując sprawy poboczne, biorąc udział w licznych minigrach czy zaliczając liczne wyzwania, które śledzić można za pomocą aplikacji KamuroGo w telefonie Taka. Postać rozwijamy w trzech kategoriach, czyli zdolności (dłuższy pasek zdrowia, silniejsze ciosy, odporność na działanie alkoholu), walki (nowe ciosy i techniki) oraz umiejętności specjalnych (szybsze otwieranie zamków, bardziej wytrzymały dron, głębsze kieszenie) - każdy może ulepszać bohatera w tych kategoriach, jakie uzna za najbadziej wartościowe. Dużą metamorfozę przeszedł też system walki. Yagami jest wyraźnie słabszy niż Kiryu i, jak sam stwierdza, jest w tej materii samoukiem, a jego styl to połączenie Kung-fu z szaloną techniką Mugena z anime Samurai Champloo. W trakcie starć bohater może przełączać się pomiędzy dwoma stylami (pierwszy świetnie sprawdza się walce z grupami przeciwników, drugi - podczas solowych pojedynków), lecz największą nowinką jest możliwość wbiegania na elementy otoczenia, np. ściany, słupy czy lampy. W ten sposób postać unosi się ponad adwersarzem i może wykonać jedno z wielu zagrań, np. pochwycić oponenta nogami za szyję, rozbić gardę pięścią czy powalić kopniakiem. Wraz z sukcesami na polu walki ładujemy pasek pozwalający użyć tzw. Heat Actions, czyli potężnych ataków, które wyglądają różnie w zależności od pozycji, w której znajduje się wróg czy trzymanego w dłoniach przedmiotu. W związku z tym wiele starć obdywa się w małych, wąskich pomieszczeniach, by gracz mógł efektywnie korzystać z umiejętności Takayukiego.

Morze atrakcji

Świeżynek jest więcej. Bossowie po otrzymaniu dużych obrażeń przechodzą w tryb furii, zadając nie tylko potężne ciosy, ale też zmniejszając pasek życia Taka! Po walce należy znaleźć lekarza, który przywróci pierwotną wartość zdrowia lub zakupić u niego stosowne apteczki. Detektyw nie korzysta z broni białej czy palnej, za to do przycisków kierunkowych można przypisać przedmioty leczące i wzmacniające eliksiry (crafting). Drobne zmiany wprowadzono również do sekwencji Quick Time Events towarzyszących rewelacyjnie wyreżyserowanym konfrontacją z szefami, gdyż teraz możemy w ten sposób jedynie unikąć dodatkowych obrażeń, sami zaś nie zbijemy energii oponentowi. W Judgment walczy się zatem nieco inaczej niż w Yakuzie, lecz co najmniej tak samo przyjemnie, zwłaszcza że liczbę irytujących przeciwników korzystających z broni palnej ograniczono do minimum.

Judgment Recenzja #4