FIFA 19 na PlayStation 4 wyrwała z mojego życia już kilka wieczorów, a pewnie przez kolejne miesiące będę chętnie wracał do tej produkcji. Nie zawsze mam możliwość rozwalenie się na kanapie, włączenia maszyny Sony i chwycenia kontrolera w łapy, dlatego ponownie chętnie sprawdziłem edycję przygotowaną na Nintendo Switch. Pierwsze ekscytacje zniknęły zdecydowanie za szybko, bo choć tym razem zawartość została dopracowana, to pojawiły się braki w samej rozgrywce.

Bierz Joy-Cona i strzelaj!

Electronic Arts nadal nie zdecydowało się na przygotowanie mniejszej wersji Drogi do sławy tłumacząc się ograniczeniami w silniku Frostbite, ale ciągle mam wrażenie, że jest to tylko i wyłącznie tania wymówka, która utwierdza w przekonaniu, że deweloperzy nadal nie traktują tej wersji z wymaganym szacunkiem. Na szczęście w produkcji EA Sports nie brakuje całej otoczki związanej z Ligą Mistrzów i bez problemu możemy rozegrać cały sezon rozpoczynając zmagania od fazy grupowej, by w ostateczności sięgnąć po oczekiwany puchar.

Wyczekiwane odświeżenie pojawiło się również w szybkim meczu – tutaj możemy wybrać długość meczu (jeden mecz, dwumecz, do dwóch lub do trzech wygranych), gramy na zasadach króla wzgórza (zwycięzca gra dalej, ale nie może zmienić zespołu i strony), sprawdzamy swoje umiejętności podczas pojedynków z losowymi zespołami czy też wybieramy typ meczu (klasyczny, po zdobyciu bramki losowy piłkarz zostaje usunięty z meczu, bramki strzelone spoza pola karnego liczą się podwójnie, do dwóch goli, bez sędziego lub liczone są wyłącznie bramki strzelone z główki lub woleja). Opcji jest naprawdę sporo, a dużym atutem tytułu jest możliwość rozgrywania spotkań za pomocą jednego Joy-Cona, więc w rezultacie możemy zabrać konsolę w teren, podzielić się ze znajomym padem i rozegrać kilka najróżniejszych spotkań. W szybkim meczu nie brakuje również finałów Ligi Mistrzów, więc podczas wizyt znajomych możecie raz na zawsze zadecydować o losie tego najważniejszego pucharu.

FIFA 19 Switch

FIFA 19 Switch

W grze brakuje jednak Ligi Europy, Superpucharu, a FIFA Ultimate Team oraz Kariera nie otrzymały większych usprawnień, więc przykładowo nie znajdziecie w grze konkretnych statystyk piłkarzy. Ten ceniony element znacząco rozbudowuje FUT-a, ale najwidoczniej twórcy nie znaleźli czasu na przerzucenie systemu... Podobnie zresztą jak z ubiegłorocznym trybem „Squad Battles” lub najnowszym „Division Rivals”, których po prostu brakuje w produkcji. Takie detale pokazują, że EA nadal traktuję tę wersję po macoszemu, bo choć w ubiegłym roku wielu graczy mogło cieszyć się z walki o najlepsze karty nawet na Switchu, to teraz trudno chwalić deweloperów za proste przerzucenie rozgrywki z ubiegłego roku. Zamiast kompletnych 29 statystyk pozwalających na dokładne dostosowanie zespołu, dopracowanie każdej strony, wydobycie z piłkarzy ich najlepszych stron, musimy zadowolić się systemem znanym z ubiegłego roku. Ponownie możemy brać udział w Sezonach, ale brakuje w tym miejscu pojedynków, podczas których dajemy drugi Joy-Con znajomemu i wspólnie próbujemy swoich sił w rankingowych meczach – istnieje opcja rozgrywania Lokalnych Sezonów, choć do tego potrzebujemy już dwóch konsol, a ponadto możemy w końcu zaprosić kumpla z listy znajomych do rywalizacji sieciowej.

Strzelaj z daleka... Prawie zawsze wpada

EA Sports postanowiło w mocny sposób odświeżyć gameplay z FIFA 19, ale nie wszystkie nowości trafiły do wersji na Nintendo Switch. Gracze mogą skorzystać z celniejszego strzału klikając przycisk akcji ponownie w odpowiednim momencie, ale gra nie oferuje systemu 50/50 (walka obrońców z przeciwnikami), nie pozwala na lepsze przyjęcie piłki (system pierwszego dotyku) czy też nie zadbano o odświeżenie taktyk. To kolejny moment, gdy poczułem, że choć deweloperzy chcą zaoferować coś nowego, to jednak nie robią tego odpowiednio. Dodatkowym problemem okazuje się balans, bo do nowego systemu strzelania nie zostali dostosowani bramkarze, więc... Teraz prawie każdy strzał spoza pola karnego kończy się bramką. Oczywiście trzeba to wyćwiczyć, jednak już kilkukrotnie miałem okazję uczestniczyć w sezonowych spotkaniach zakończonych hokejowym wynikiem.

Spędziłem już przy FIFA 19 dobre kilkadziesiąt godzin i tytuł na sprzęt Nintendo to zupełnie inne doświadczenie względem wersji na PlayStation 4. Piłkarze zachowują się mniej realistycznie, rozgrywka jest odrobinę zbyt dynamiczna, więc trudno o powtórzenie świetnych zagrań, które mam już wyćwiczone na platformie Sony. Nie zrozumcie mnie źle, bo tytuł EA nadal oferuje satysfakcjonującą rozgrywkę, którą szczególnie docenia się przy wizycie znajomego, ale szczerze wierzyłem, że Elektronicy podejdą do tematu z większą uwagą.

Oprawa nie została oczywiście odświeżona, jednak nie jest to najmniejszy problem FIFA 19, bo gra nie odstrasza podczas rozgrywki na małym ekranie – gorzej jest podczas podłączenia sprzętu do dużego telewizora. Gra podczas rozgrywki działa w stałych 60 klatkach na sekundę (30 fps w powtórkach). Cyfrowa wersja posiada polskie napisy, a podczas włączenia tytułu otrzymujemy komunikat o możliwości pobrania rodzimego komentarza – jeśli nie zamierzacie słuchać „Szpaków”, to nawet nie trzeba zaśmiecać sobie konsoli tym elementem.

FIFA 19 Switch

FIFA 19 Switch

Na pół gwizdka

FIFA 19 na Nintendo Switch to nadal półprodukt. Gra oferuje tonę frajdy po odłączeniu od konsoli Joy-Conów i podczas rozegrania ze znajomymi kilku partyjek w terenie, jednak gdy wrócimy do domu i zdecydujemy się na poważniejszą zabawę, zaczynają się problemy. Nadal brakuje Alexa Huntera, najważniejsze tryby nie otrzymały oczekiwanego odświeżenia, a jeszcze podczas sezonów zdecydowanie za często będziecie oglądać efektowne strzały z daleka, których bramkarze nie mają szans wybronić. Brakuje dopracowania poszczególnych systemów i konkretnego rozbudowania... EA Sports jest w tym wypadku jak dzieciak, który choć odrobił zadanie domowe, to zapomniał nauczyć się do kartkówki.

Pomimo tych oczywistych braków mam z tym tytułem jeden problem – bo w FIFA 19 nawet na Nintendo Switch gra się dobrze, ale nie można porównywać tytułu do „dużego brata”. Tytuł powinien oferować znacznie więcej.