Tym razem całą drogę pokonałem z jedną osobą, ale o tym dowiedziałem się dopiero po ukończeniu wędrówki. Pierwsze spotkanie było pełne nieufności. Żaden z nas nie wiedział tak naprawdę, czy wędrować ramię w ramię czy może iść w swoją stronę. Brak jakiejkolwiek komunikacji słownej nie ułatwiał zadania, a wydawane odgłosy pełniące umowną rolę rozmowy z początku odbierałem jako sprzeczne sygnały. Zresztą mój kompan po pewnym czasie się odłączył. Myślałem więc, że zostałem sam. Nie przeszkadzało mi to, bo drogę z wszystkimi sekretami i tak znalem. Postanowiłem iść samemu. Jakież zdziwienie mnie spotkało, gdy kilka minut później czekał na mnie mój towarzysz. Od tego momentu praktycznie bez słów kontynuowaliśmy naszą wędrówkę w kierunku góry naszego przeznaczenia.

Gdy pierwszy raz spotkaliśmy przerośniętego kamiennego stwora – wiedzieliśmy, jak go uniknąć. Jeśli ktoś z nas nie wiedział o ukrytym znaku lub ołtarzu – nakierowaliśmy się wzajemnie. Byliśmy jak bracia zrodzeni z innej matki. Gdy dotarliśmy do zimowej krainy  trzymaliśmy się razem, by ciepło pielgrzyma grzało drugą osobę. Gdy wiatr zwiał mnie na sam początek schodów – on czekał. Tak jak ja czekałem na niego, gdy dotarliśmy do samego końca. To wszystko zamknęło się w 80 minutach. Ale nic nie odda tego, jak specyficzne te 80 minut było.

Podróż jest jedyną chyba pozycją, w której grając z kimś nieznajomym, czujemy się, jakbyśmy wędrowali z naszym przyjacielem. Specyfika gry uniemożliwia jakikolwiek kontakt słowny, co tylko potęguje metaforyczne przesłanie produkcji. Bo Podróż to nie jest zwykła gra. To produkt, który ma nieść za sobą pewne przesłanie, choć te nie do każdego trafi i nie każdy zostanie nim ruszony. Całość jest metaforą życia. Trafiamy do miejsca, które jest dla nas obce. Nie wiemy, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy. Działamy po omacku. Jednak może kogoś spotkamy na naszej drodze. Może ten ktoś poprowadzi nas przez nieznane, może porzuci. Może spotkamy kogoś innego, a może to będzie ta sama osoba, z którą nie mieliśmy kontaktu przez tyle czasu.

Może i brzmi to pretensjonalnie i niekoniecznie pasuje do gier, w które gra większość czy które uważane są za gry prawdziwe. Ale to nie jest ważne. Podróż na PlayStation 3 była czymś niesamowitym i na PS4 nadal jest. Osoby, które już raz przeżyły to doświadczenie, powinny wrócić do niego raz jeszcze, zwłaszcza że posiadając wersję na PS3, dostajemy nowe wydanie za darmo. A jeśli dla kogoś to pierwszy kontakt z produkcją – nic, tylko mu zazdrościć poznania tej przygody. By całość wyglądała lepiej, gra działa teraz w 1080p i 60 klatkach na sekundę. Dodatkowo poprawiono fizykę piasku - jak reaguje na ruch wiatru i pielgrzyma. Nie są to zmiany znaczące, ale też niewiele było do poprawy.

No i może gra jest za krótka, ale to jedna z tych produkcji, którą kocha się mimo krótkiego czasu gry. Kocha lub nienawidzi. Ale nie wszystko musi być dla każdego.