W zapomnienie odeszły mroczne czasy dla piłkarskiego cyklu Konami, który przez całą poprzednią generację nie potrafił się do końca odnaleźć na PlayStation 3 oraz Xboksie 360. Dobrą próbą była edycja 2014, gdzie producent skorzystał z możliwości, jakie oferowała technologia Fox Engine, stworzona przez Kojima Productions z myślą o Metal Gear Solid V. Jednak dopiero wraz z debiutem na PS4 i XOne w 2015 roku można powiedzieć, iż seria wróciła na właściwe tory. Rok temu mogliśmy cieszyć się dopracowaną rozgrywką, rozbudowanymi trybami offline oraz online, jak również zupełnie nowym systemem Real Touch+. Recenzowana odsłona w żadnym wypadku nie jest rewolucyjna, jednak stanowi kolejny ważny krok w ewolucji kultowej marki.

"Może mnie nienawidzą, bo jestem za dobry?" - C. Ronaldo

PES 2019 jest odczuwalnie szybsze niż poprzednik, na co wpływ ma kilka czynników. Zawodnicy są w tej odsłonie wyraźnie zwrotniejsi, szybciej przyjmują i obracają się z futbolówką, szybszy jest również czas reakcji piłkarzy, dzięki czemu znacznie lepiej gra się z pierwszej piłki - zupełnie inaczej niż w wypuszczonej niedawno wersji demonstracyjnej. Zawody w Pro Evo tradycyjnie więc przynoszą mnóstwo emocji, zwłaszcza że charakterystyczny dla serii element nieprzewidywalności obecny jest w każdym meczu. Nie dodano wprawdzie nowych opcji taktycznych w ofensywie i defensywie, przygotowano za to wiele alternatywnych animacji zawodników, jak również jedenaście statystyk, którymi piłkarze w starszych częściach nie byli opisani (zagrywanie piłki na oślep czy przerzut na drugą stronę boiska). Dopracowano system Real Touch+, za sprawą którego niebagatelne znaczenie ma ustawienie zawodnika w momencie przyjęcia piłki. W praktyce gracz może dotknąć futbolówki każdą częścią ciała, a w omawianej odsłonie dodatkowy wpływ na to ma odległość od przeciwnika (inaczej uczestnik zawodów może się zachować, kiedy rywal stosuje pressing, a inaczej, gdy jego zespół rusza do kontrataku). Ulepszono przy tym sztuczną inteligencję rywali, którzy potrafią analizować nasz styl i dostosowywać się do boiskowej sytuacji. Konsola "uczy się" schematów gry zarówno w ataku, jak i defensywie, jeśli zatem naszą główną bronią są  np. akcje oskrzydlające, to przeciwnik niemal na pewno będzie się starał podwoić krycie w bocznych sektorach boiska. Defensorzy wyczuleni są zwłaszcza na akcje w stylu Arjena Robbena, gdy próbujemy uderzać po długim słupku.

Osoby, które z PES 2018 spędziły kilkaset godzin, będą musiały zmienić kilka przyzwyczajeń. Autorzy wprowadzili wiele zmian w grze bramkarzy, którzy w dalszym ciągu potrafią sprawić niemiłą niespodziankę, jednak wiele schematów z poprzedniej części, gdzie relatywnie łatwo można było golkipera "położyć", tutaj nie funkcjonuje. Ponadto strzały na bliższy słupek zdecydownie rzadziej znajdują drogę do siatki, z kolei uderzenia z narożnika pola karnego częściej lecą "na widły" - to może być potężna broń na scenie turniejowej. Deweloper przemodelował mechanikę strzałów z dystansu, gdyż teraz odpowiednie wyczucie jest ważniejsze niż kiedykolwiek, a bramek zdobywanych w ten sposób pada mniej. W zeszłorocznej edycji odświeżono stałe fragmenty gry, proponując nowe warianty rozgrywania rzutów wolnych i karnych, świeże ujęcia kamery, a przede wszystkim liczne opcje przy wykonywaniu/odpieraniu rzutów rożnych. Tym razem ten element rozgrywki doczekał się zmian co najwyżej kosmetycznych, choć warto odnotować pewną nowinkę w kontekście rzutów wolnych (choć obecną tylko w meczach online). Grając z żywym oponentem za pośrednictwem Sieci możemy rzecz jasna dowolnie ustawić zawodnika przed oddaniem strzału, jednak tym razem broniący tego nie widzi. Oznacza to, że jeśli drugi gracz zamierza przejąć kontrolę nad swoim bramkarzem i interweniować w ciemno, podejmuje większe ryzyko. Dzięki temu choć przez chwilę możemy poczuć się jak mistrzowie w tym fachu, tacy jak Manuel Neuer czy Thibaut Courtois, którzy ustawiając mur, nie wiedzą, z której strony nadleci futbolówka.

"Chciałbym grać we włoskiej drużynie, np. FC Barcelona." - M. Draper

W nowego PES-a gra się zatem tak samo jak zawsze, tylko lepiej. Podobnie sprawa wygląda na polu dostępnych trybów, choć tutaj producent ograniczył się do kilku nowinek w znanych dobrze rozgrywkach. Oczko w głowie dewelopera, czyli przynoszące dodatkowe dochody myClub, będące PES-owym odpowiednikiem Ultimate Team z FIFY, zostało jeszcze mocniej zintegrowane z PES League za sprawą cotygodniowych spotkań, większy nacisk położono na zawody w co-opie, z kolei prawdziwe gwiazdy futbolu mogą zyskać dodatkowe punkty w statystykach w zależności od ich dyspozycji w ostatnim meczu. Drobne szlify w Become a Legend zainteresują zapewne tylko największych fanów tego trybu, w przeciwieństwie do nowinek w lubianym Master League. Odświeżono menusy, na menedżera nałożono dodatkowe obowiązki, rozbudowano opcje transferowe, zaimplementowano nowe tournee, eventy czy cutscenki przed kluczowymi spotkaniami. Swoich miłośników ponownie znajdzie Random Selection Match, w którym dobieramy zawodników do już istniejących drużyn, nic zatem nie stoi na przeszkodzie, by rozegrać derby Mediolanu w składach przeciwnych ekip i jako Mauro Icardi w czerwono-czarnej koszulce gnębić defensywę Interu. Atrakcji nie brakuje więc zarówno dla samotników, jak i miłośników szarpania przez Sieć, choć nie da się ukryć, że już najwyższa pora, by producent wprowadził do serii zupełnie nowe opcje zabawy. Entuzjastą fabularnych kampanii w grach sportowych nie jestem, jednak w tym przypadku warto byłoby dać graczom chociaż wybór. I naszym awatarem wcale nie musiałby być czarnoskóry piłkarz.

Po dziesięciu latach Konami straciło prawa do rozgrywek Ligi Mistrzów, Ligi Europy oraz Superpucharu. To bardzo duże straty, bo nie dość, że PES miało u siebie najbardziej elitarne rozgrywki na świecie, to świetnie wkomponowano je do Master League. Co ciekawe, PES 2019 posiada znacznie więcej licencjonowanych rozgrywek i zespołów nie zeszłoroczne wydanie. Tym razem możemy spróbować swoich sił w takich ligach, jak włoska (bez licencji na Juventus), francuska (Ligue 1 i 2), rosyjska, holenderska, belgijska, portugalska, szkocka, szwajcarska, turecka, duńska, argentyńska, kolumbijska, chilijska czy azjatycka Champions League. W grze obecne są też nielicencjonowane rozgrywki: angielskie Premier League i Championship (tylko Arsenal i Liverpool) oraz hiszpańska (FC Barcelona). Zabrakło rywalizacji w drugiej klasie we Włoszech i Hiszpanii, choć warto odnotować, że piłkarze z nieoryginalnych lig są prawdziwi. Bundesligę reprezentują zaledwie dwa zespoły (Schalke 04 oraz Bayer Leverkusen), a brak Bayernu boli nie mniej niż utrata praw do europejskich pucharów. Dorzucono kilka zespołów ze słabszych lig (swoich przedstawicieli mają Ukraińcy, Grecy, Czesi, Chorwaci, Rumuni, Szwedzi i Brazylijczycy). Na szczęście duża liczba (teoretycznie) mniej atrakcyjnych rozgrywek otwiera nowe możliwości dla graczy dzielących się z innymi owocami swojej pracy wykonanej w Edit Mode. Producenta pochwalę tym razem za aktualność składów. Pomimo że okienko transferowe jeszcze się nie zamknęło, to wraz z pierwszą aktualizacją Live Update największe gwiazdy futbolu (i nie tylko) grają w swoich obecnych klubach, zatem Ronaldo strzela już bramki dla Juventusu, a Gigi Buffon strzeże świątyni PSG.

"Ostatnia laga na chaos!" - T. Hajto

Oprawa meczowa to od lat najsłabszy punkt PES-a i nie inaczej jest tym razem. Mimo iż trawa w tej odsłonie przypomina tę z prawdziwych boisk, twarze największych gwiazd wykonano rewelacyjnie (uwagę zwracają zwłaszcza fryzury czy efekty, jak krople potu na skroniach), przemodelowano system oświetlenia (które w tej odsłonie zachwyca), dodano zawody w śniegu, a obiekty klubów partnerskich (m.in. Barcelona, Monaco czy Celitc) zachwycają szczegółami, to w dalszym ciągu nie sposób pomylić kolejnego meczu w Pro Evo z transmisją telewizyjną. Dobrze, że przynajmniej zaimplementowano kilka rozwiązań, które pozytywnie wpłynęły na atmosferę już w trakcie spotkania. Gdy piłka znajduje się poza boiskiem możemy dokonać szybkiej zmiany bez wchodzenia do menu, piłkarze sygnalizują zmęczenie pod koniec zawodów, a kibice na trybunach prezentują się wyraźnie lepiej niż przed rokiem. W związku z porzuceniem platform poprzedniej generacji, deweloper mógł w pełni skupić się na wersji dedykowanej PS4/XOne, dlatego posiadacze konsoli Sony oraz mocniejszych modelów current-genów, jeśli tylko posiadają odpowiedni telewizor, mogą doświadczyć PES-a z efektem HDR.

Można PES-owi zarzucić spore braki w licencjach, przeciętną oprawę przedmeczową czy słaby soundtrack, nie zmienia to jednak faktu, że w wirtualną "gałę" od Konami gra się rewelacyjnie. Pro Evolution Soccer 2019 poprawia kilka felerów poprzednika i wprowadza wiele nowinek, za sprawą których fani piłki nożnej w wersji zerojedynkowej przez najbliższe dwanaście miesięcy z pewnością nie będą się nudzić.