Marvel's Guardians of the Galaxy: Encore Edition - recenzja i opinia o grze [Switch2]. Niedosyt
Jedna z najbardziej niedocenionych, a może nawet najbardziej skrzywdzonych przez rynek gier osadzonych w uniwersum Marvela powraca po pięciu latach. Marvel’s Guardians of the Galaxy otrzymało nowe wydanie na Nintendo Switcha 2, które pozwala ponownie wyruszyć w kosmiczną podróż ze Star-Lordem i jego ekipą. Czy warto dać Strażnikom Galaktyki drugą szansę? Przeczytajcie naszą recenzję.
Z perspektywy czasu widać to jeszcze bardziej, ale... recenzowany Marvel’s Guardians of the Galaxy nie miało łatwego startu. Nadal mam wrażenie, że niemal wszystkie problemy gry były spowodowane Marvel’s Avengers, które okazało się ogromnym rozczarowaniem i mocno nadszarpnęło zaufanie graczy do kolejnych produkcji wykorzystujących popularną licencję. Gdy Square Enix zapowiedziało następną przygodę z superbohaterami, trudno było więc mówić o wielkim entuzjazmie. Sytuacji nie poprawiał fakt, że twórcy zdecydowali się na własną interpretację Strażników Galaktyki, rezygnując z zaangażowania aktorów znanych z Marvel Cinematic Universe. Dla wielu fanów Peter Quill bez Chrisa Pratta czy Rocket przemawiający innym głosem byli kolejnymi powodami do narzekania. Jeszcze przed premierą gra musiała więc zmierzyć się z ogromną nieufnością, choć ostatecznie okazało się, że obawy były zdecydowanie przesadzone.
Eidos-Montréal nie próbowało powtórzyć pomysłu na Marvel’s Avengers, ale przygotowało pełnoprawną, nastawioną na historię przygodę dla jednego gracza... i był to strzał w dziesiątkę. Marvel’s Guardians of the Galaxy pozytywnie zaskoczyło nie tylko ciekawym scenariuszem, ale przede wszystkim fantastycznie przedstawionymi bohaterami, których relacje stanowiły prawdziwe serce całej opowieści. Już w mojej pierwszej recenzji zwracałem uwagę na świetnie napisane dialogi i humor, dzięki któremu w tę produkcję grało się z dużą przyjemnością. Dlatego chętnie ponownie spotkałem się z Peterem, Gamorą, Draxem, Rocketem i Grootem.
Od premiery minęło jednak pięć lat, a przez ten czas branża zdążyła się znacząco zmienić. Tym razem Strażnicy Galaktyki trafili na Nintendo Switcha 2, oferując możliwość poznania całej historii również w trybie przenośnym. To ciekawa opcja, ponieważ na pierwszym Switchu produkcja była dostępna wyłącznie za pośrednictwem chmury, co mocno ograniczało jedną z największych zalet konsoli Nintendo. Teraz otrzymujemy natywne wydanie, jednak pozostaje jedno pytanie - czy Marvel’s Guardians of the Galaxy równie dobrze broni się po latach i czy nowy sprzęt Nintendo potrafi odpowiednio udźwignąć tę widowiskową produkcję? Zanim jednak przyjrzymy się jakości portu, warto przypomnieć, co sprawiło, że ta niepozorna gra okazała się tak dużą niespodzianką.
Jak wracam się do historii Marvel’s Guardians of the Galaxy?
Pisząc te słowa, a wcześniej ponownie przemierzając kosmos w Marvel’s Guardians of the Galaxy, zaczynam rozumieć, dlaczego produkcja miała tak trudny start. Wiecie dlaczego? Ponieważ żaden zwiastun nie był w stanie odpowiednio przygotować graczy na tak dobrze napisaną historię, tak świetne dialogi i tak fantastycznie przedstawionych bohaterów. Nawet wracając do tej przygody po pięciu latach, bawiłem się znakomicie, a kolejne wydarzenia śledziłem z ogromną przyjemnością. Sama opowieść rozpoczyna się dość niepozornie - Peter Quill wraz z Gamorą, Draxem, Rocketem i Grootem próbuje zarobić trochę pieniędzy, organizując nie do końca legalną wyprawę do objętej kwarantanną strefy kosmosu. Plan zakłada schwytanie rzadkiego stworzenia i sprzedanie go Lady Hellbender, ale oczywiście nic nie przebiega zgodnie z oczekiwaniami. Strażnicy szybko wpadają w kolejne tarapaty, zwracają na siebie uwagę Nova Corps, a pozornie niewinna próba zarobku staje się początkiem wydarzeń, które mogą zagrozić całej galaktyce. Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, ponieważ jedną z największych przyjemności pozostaje obserwowanie, jak ta początkowo lekka i nieco absurdalna historia stopniowo nabiera znacznie poważniejszego charakteru.
Mam jednak wrażenie, że nawet najlepsze zwroty akcji nie robiłyby takiego wrażenia, gdyby nie fantastycznie przedstawiona drużyna. To właśnie dialogi, humor i relacje pomiędzy Strażnikami uważam za największy sukces całej produkcji. Peter próbuje zachowywać się jak odpowiedzialny przywódca, choć jego pomysły regularnie doprowadzają pozostałych do niezadowolenia lub śmiechu. Rocket nie przepuści żadnej okazji, by komuś dogryźć, Gamora stara się zachować zdrowy rozsądek, Drax z rozbrajającą powagą interpretuje nawet najbardziej absurdalne sytuacje, a Groot swoimi krótkimi „wypowiedziami” potrafi wywołać kolejną dyskusję. Bohaterowie nieustannie się przekomarzają, kłócą, komentują nasze decyzje i reagują na wydarzenia, dzięki czemu nawet zwykłe przemierzanie kolejnych lokacji staje się okazją do wysłuchania zabawnej rozmowy. Podczas rozgrywki kolejny raz przekonałem się, że ten humor jest dobrze napisany i przypomina mi najlepsze momenty filmowych „Strażników Galaktyki” Jamesa Gunna, w których żarty wynikały przede wszystkim z charakterów postaci i ich wzajemnych relacji.
Najbardziej doceniam jednak to, że pod warstwą lekkiej, pełnej humoru kosmicznej przygody kryje się zaskakująco dojrzała i emocjonalna opowieść. Każdy z bohaterów zmaga się z własnymi demonami, a kolejne rozmowy stopniowo pozwalają nam lepiej zrozumieć ich zachowanie. Peter próbuje odnaleźć swoje miejsce pomiędzy dwoma światami, Gamora musi żyć z piętnem przeszłości związanej z Thanosem, a Drax wciąż nie potrafi pogodzić się z utratą najbliższych. Rocket ukrywa bolesne doświadczenia za złośliwościami i pozorną obojętnością, natomiast Groot, choć często pozostaje na drugim planie, jest jednym z najważniejszych elementów spajających tę kosmiczną „rodzinę”. Szczególnie podoba mi się sposób, w jaki twórcy przechodzą od komediowych sytuacji do znacznie poważniejszych rozmów, nie tracąc przy tym charakterystycznej lekkości. Po pięciu latach jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że recenzowany Marvel’s Guardians of the Galaxy to przede wszystkim opowieść o przyjaźni, zaufaniu i radzeniu sobie z przeszłością. Ratowanie galaktyki jest tutaj oczywiście ważne, ale największe emocje budzi obserwowanie, jak grupa kompletnie niedopasowanych do siebie bohaterów stopniowo staje się prawdziwą rodziną.
Istotnym atutem tej wersji jest również pełna polska lokalizacja. Twórcy nie zapomnieli o graczach z naszego kraju i w tym wypadku możemy nie tylko czytać przetłumaczone dialogi, ale także mamy okazję wsłuchać się w głosy rodzimych aktorów. To oczywiście mały dodatek, bo te przyjemności były już dostępne w poprzednich wydaniach, ale historia zna takie przypadki, że lokalizacja po drodze znikała - tutaj mogę potwierdzić, że deweloperzy nie zapomnieli o atrakcjach.
Jak gra się w Marvel's Guardians of the Galaxy: Encore Edition?
O ile nie mogę w najmniejszym stopniu narzekać na fabułę Marvel’s Guardians of the Galaxy, tak powrót do tej produkcji po pięciu latach tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że Eidos-Montréal przygotowało dobry system rozgrywki, któremu zabrakło jednak kilku pomysłów, by dorównać znakomitej historii. Przez całą przygodę kontrolujemy Petera Quilla, który wraz z pozostałymi Strażnikami przemierza kolejne zakątki galaktyki, wykonuje zadania, walczy z przeciwnikami i próbuje wyjść cało z coraz bardziej absurdalnych sytuacji. Sama konstrukcja świata jest bardzo tradycyjna - otrzymujemy mocno liniową przygodę, w której podążamy wyznaczonymi ścieżkami, od czasu do czasu zaglądając w boczne korytarze w poszukiwaniu dodatkowych skarbów, materiałów do ulepszeń czy alternatywnych strojów. Nie mam nic przeciwko takiemu rozwiązaniu, ponieważ pozwala ono utrzymać odpowiednie tempo opowieści, ale trudno nie zauważyć, że eksploracja jest tutaj mocno ograniczona. Twórcy próbują urozmaicać przemierzanie lokacji prostymi zagadkami środowiskowymi, podczas których wykorzystujemy zdolności naszych towarzyszy. Groot tworzy przejścia, Drax przesuwa ciężkie obiekty, Rocket manipuluje urządzeniami, a Gamora pomaga dotrzeć do trudno dostępnych miejsc. Wszystko działa sprawnie, choć większość zagadek sprowadza się do wskazania odpowiedniego bohatera i wydania mu polecenia, przez co trudno mówić o szczególnie wymagającej eksploracji.
Więcej dzieje się w przypadku pojedynków, ponieważ Star-Lord korzysta z dwóch blasterów, odrzutowych butów oraz dodatkowych umiejętności, które stopniowo odblokowujemy w trakcie kampanii. Peter może sprawnie przemieszczać się po arenach, unikać ataków i wykorzystywać różne rodzaje amunicji żywiołowej, pozwalające między innymi zamrażać czy podpalić wrogów. Największą atrakcją pozostaje jednak współpraca z pozostałymi Strażnikami, bo w dowolnym momencie możemy wydawać im polecenia i łączyć ich zdolności, tworząc efektowne kombinacje. Groot potrafi unieruchomić grupę wrogów, Rocket zasypuje ich materiałami wybuchowymi, Drax świetnie radzi sobie z ogłuszaniem silniejszych przeciwników, a Gamora błyskawicznie rozprawia się z wybranymi celami. Kiedy na ekranie jednocześnie pojawiają się kolejne eksplozje, bohaterowie wykonują widowiskowe ataki, a Peter przeskakuje pomiędzy przeciwnikami, Marvel's Guardians of the Galaxy: Encore Edition zapewnia naprawdę satysfakcjonującą rozgrywkę. Problem polega na tym, że po kilku godzinach zaczynamy wykorzystywać te same kombinacje, a kolejne starcia coraz rzadziej potrafią czymkolwiek zaskoczyć. Nie pomaga również fakt, że część przeciwników to prawdziwe „gąbki na pociski”, przez co niektóre potyczki są po prostu przeciągnięte.
Twórcy znaleźli jednak sposób, by nawet najbardziej powtarzalne starcia miały swój niepowtarzalny charakter. Marvel's Guardians of the Galaxy: Encore Edition ma po prostu duszę, której często brakuje znacznie bardziej rozbudowanym produkcjom. Podczas walki bohaterowie nieustannie komentują wydarzenia, rzucają złośliwościami i reagują na nasze poczynania, a ich specjalne ataki znakomicie oddają charakter całej drużyny. Świetnym przykładem jest Zbiórka, mechanika pozwala Peterowi zebrać Strażników i wygłosić motywującą przemowę. W jej trakcie musimy odpowiednio odczytać nastroje towarzyszy, a jeśli uda nam się ich zmobilizować, dalszej walce towarzyszy jeden z przebojów lat 80. To kapitalny pomysł, który idealnie pasuje do klimatu gry i sprawia, że nawet zwykła potyczka może zamienić się w małe widowisko. Oczywiście po kilkunastu godzinach część tych rozwiązań traci nieco świeżości - powtarzające się dialogi potrafią zmęczyć, a kolejne przemowy nie wywołują już takich emocji jak za pierwszym razem. Mimo wszystko trudno mi nie docenić tego, jak konsekwentnie Eidos-Montréal wykorzystało osobowości bohaterów do budowania atmosfery całej rozgrywki.
Mam jednak wrażenie, że największą niewykorzystaną szansą pozostaje brak możliwości bezpośredniego kontrolowania pozostałych członków drużyny. Rozumiem zamysł twórców, którzy chcieli przedstawić całą historię z perspektywy Petera Quilla i uczynić z niego lidera odpowiedzialnego za działania zespołu. Wydawanie poleceń sprawdza się naprawdę dobrze, a odpowiednie łączenie umiejętności towarzyszy daje sporo satysfakcji, ale z perspektywy czasu jestem przekonany, że możliwość płynnego przełączania się pomiędzy Strażnikami znacząco urozmaiciłaby rozgrywkę. Wyobraźcie sobie, że w jednej chwili ostrzeliwujemy przeciwników jako Star-Lord, następnie przejmujemy kontrolę nad Gamorą, by błyskawicznie rozprawić się z najgroźniejszym wrogiem, a chwilę później wcielamy się w Draxa i wykorzystujemy jego ogromną siłę. Takie rozwiązanie mogłoby nadać starciom znacznie większą różnorodność, a przy okazji pozwoliłoby jeszcze mocniej poczuć charakter poszczególnych postaci. Nie zmienia to jednak faktu, że recenzowany Marvel’s Guardians of the Galaxy nadal pozostaje przyjemną przygodą, która potrafi skutecznie maskować swoje mechaniczne niedociągnięcia znakomitą atmosferą.
Jak działa Marvel's Guardians of the Galaxy: Encore Edition na Nintendo Switchu 2?
Znakomitą wiadomością dla wszystkich zainteresowanych Marvel's Guardians of the Galaxy: Encore Edition jest fakt, że Strażnicy Galaktyki naprawdę dobrze odnajdują się na Nintendo Switchu 2. Przede wszystkim twórcy mogli wreszcie zrezygnować z chmury, która była największym ograniczeniem wydania na pierwszego Switcha - tym razem otrzymujemy pełnoprawną, natywną wersję, pozwalającą cieszyć się przygodą bez konieczności utrzymywania stałego połączenia z Internetem. Nie oznacza to jednak, że Eidos-Montréal udało się uniknąć wszystkich kompromisów. Największym rozczarowaniem jest dla mnie brak trybu oferującego 60 klatek na sekundę. Podczas zabawy na telewizorze możemy wybrać pomiędzy wariantem Jakość, celującym w rozdzielczość 1440p przy 30 FPS, a Wydajność, który stawia na 1080p i 40 FPS. Z kolei w trybie przenośnym jesteśmy ograniczeni do 30 klatek na sekundę. Nie będę ukrywał, że po latach spędzonych z grami działającymi w 60 FPS ponowne przyzwyczajenie się do niższej płynności wymaga chwili cierpliwości, szczególnie podczas dynamicznych starć, gdy na ekranie pojawiają się kolejni przeciwnicy, eksplozje i efekty specjalne. Nie będę jednak ukrywał: nawet pomimo tych ograniczeń ja naprawdę dobrze się bawiłem grając w ten tytuł.
Podczas moich testów Marvel's Guardians of the Galaxy: Encore Edition działało niemal w każdej sytuacji stabilnie W trybie telewizyjnym możemy grać w 38-40 FPS, co oczywiście jest lepszą opcją niż 30 klatek. To nadal nie jest to poziom znany z mocniejszych platform, ale przy odpowiednim ekranie stanowi rozsądny kompromis. Z kolei podczas rozgrywki przenośnej musiałem ponownie przyzwyczaić się do 30 FPS, jednak po pewnym czasie przestałem zwracać na to większą uwagę - muszę jednak podkreślić, że w kilku momentach płynność lekko spada (24-25 FPS), jednak te problemy nie występują przez całą przygodę, a są to raczej okazjonalne niedogodności, które mogą zostać wyeliminowane przez kolejną aktualizację. Strzelanie pozostaje przyjemne, wydawanie poleceń pozostałym Strażnikom działa sprawnie, a widowiskowe starcia nadal potrafią zapewnić mnóstwo frajdy.
Na osobną pochwałę zasługują również krótkie ekrany wczytywania, które bardzo pozytywnie wpłynęły na komfort całej przygody. Gra uruchamia się sprawnie, a przechodzenie pomiędzy kolejnymi fragmentami historii nie wiąże się z długim oczekiwaniem - według testów to maksymalnie 5-10 sekund w zależności od sytuacji. Sprawdziłem również czas pracy konsoli na baterii i podczas moich testów mogłem spędzić ze Strażnikami nieco ponad dwie godziny na jednym ładowaniu. Nie jest to rezultat, który robi ogromne wrażenie, ale biorąc pod uwagę skalę produkcji i jej wymagającą oprawę, trudno uznać go za szczególnie rozczarowujący.
Jak wygląda Marvel's Guardians of the Galaxy: Encore Edition na Nintendo Switchu 2?
Nie będę ukrywał, że Marvel's Guardians of the Galaxy: Encore Edition na Nintendo Switchu 2 nie prezentuje poziomu graficznego znanego z PlayStation 5 Pro, ale jednocześnie trudno odmówić tej produkcji uroku. Eidos-Montréal już w 2021 roku postawiło na bardzo charakterystyczną stylistykę, która nawet po pięciu latach potrafi zrobić świetne wrażenie. Intensywne kolory, fantastyczne projekty obcych planet, futurystyczne konstrukcje i niezwykle różnorodne otoczenie sprawiają, że kolejne lokacje chce się po prostu oglądać. Mam wrażenie, że na korzyść wydania na Switcha 2 działa również sama konstrukcja świata - twórcy nie przygotowali przecież kolejnej przygody w ogromnym otwartym świecie, lecz postawili na wyraźnie podzieloną na rozdziały, mocno korytarzową kampanię. Dzięki temu poszczególne miejscówki mogą być bardziej szczegółowe i dopracowane pod względem artystycznym, a ograniczona przestrzeń pozwala skuteczniej ukryć część technicznych kompromisów. Nie oznacza to oczywiście, że gra wygląda identycznie jak na mocniejszych platformach, ale jej wyjątkowy styl sprawia, że różnice nie przeszkadzały mi tak bardzo, jak początkowo się obawiałem.
Oczywiście wystarczy przyjrzeć się niektórym elementom otoczenia, by dostrzec ograniczenia sprzętu Nintendo. Najbardziej rzuca się w oczy jakość tekstur, które momentami są wyraźnie mniej szczegółowe, szczególnie gdy podejdziemy bliżej do wybranych obiektów lub zaczniemy dokładniej oglądać przykładowo włosy bohaterów. Niektóre powierzchnie sprawiają wrażenie rozmytych, a modele postaci nie zawsze prezentują taką szczegółowość, do jakiej przyzwyczaiły nas mocniejsze konsole. Mimo to bardzo pozytywnie oceniam sposób, w jaki twórcy wykorzystali oświetlenie. Wystarczy spojrzeć na sceny skąpane w intensywnych fioletach i błękitach, rozświetlone futurystyczne pomieszczenia czy deszczowe krajobrazy, by docenić charakterystyczny kierunek artystyczny. Szczególnie dobrze wypadają również sami Strażnicy, których projekty i alternatywne kostiumy nadają całej przygodzie dodatkowego charakteru.
Największe wrażenie zrobiło na mnie jednak to, że gra potrafi zachować swój widowiskowy charakter nawet podczas najbardziej intensywnych starć. Kiedy Star-Lord ostrzeliwuje kolejnych przeciwników, a Rocket zasypuje pole bitwy eksplozjami, na ekranie dzieje się naprawdę sporo. Wybuchy, rozbłyski, unoszące się cząsteczki i niszczone elementy otoczenia tworzą widowisko, które nawet na niewielkim ekranie Switcha 2 potrafi przyciągnąć wzrok. Oczywiście nie wszystkie efekty prezentują się równie dobrze, a przy dokładniejszej analizie można dostrzec uproszczenia, jednak podczas normalnej rozgrywki znacznie bardziej zwracałem uwagę na ogólną dynamikę wydarzeń niż pojedyncze niedoskonałości. Równie dobrze wypadają spokojniejsze fragmenty, gdy możemy przyjrzeć się fantastycznym krajobrazom, ogromnym konstrukcjom czy nietypowej architekturze kolejnych miejsc. Marvel’s Guardians of the Galaxy nie jest technologicznym pokazem możliwości Nintendo Switcha 2, ale stanowi bardzo dobry przykład gry, której przemyślana stylistyka skutecznie rekompensuje część ograniczeń technicznych.
Co oferuje Marvel's Guardians of the Galaxy: Encore Edition na Nintendo Switchu 2?
Podczas rozgrywki w Marvel's Guardians of the Galaxy: Encore Edition na Nintendo Switchu 2 jeszcze bardziej żałuję jednego - ta gra nigdy nie otrzymała szansy na pełnoprawną kontynuację. Eidos-Montréal przygotowało przecież świetną historię, przedstawiło fantastycznych bohaterów i stworzyło fundamenty, które aż prosiły się o dalsze rozwinięcie. Niestety, nie doczekaliśmy się nie tylko drugiej części, ale nawet większych dodatków fabularnych, które pozwoliłyby ponownie wyruszyć w kosmos z Peterem Quillem i jego ekipą. W rezultacie najnowsze wydanie pod względem zawartości nie zaskakuje. Otrzymujemy tę samą, trwającą około 14-15 godzin przygodę, ale wzbogaconą o kilka drobnych nowości wykorzystujących możliwości konsoli Nintendo. Twórcy zdecydowali się między innymi na obsługę sterowania ruchem oraz funkcji myszy dostępnej w kontrolerach Joy-Con 2. Szczerze mówiąc, nie jest to jednak najnowsze Call of Duty, w którym dodatkowa precyzja celowania mogłaby znacząco wpłynąć na komfort rozgrywki. Marvel’s Guardians of the Galaxy od początku projektowano z myślą o klasycznym kontrolerze, a wydawanie poleceń towarzyszom, przemieszczanie się po lokacjach i prowadzenie walki za pomocą pada sprawdza się znakomicie.
Znacznie bardziej przypadły mi do gustu dodatkowe elementy kosmetyczne, choć również tutaj trudno mówić o wielkiej rewolucji. Encore Edition oferuje pięć nowych kostiumów inspirowanych glam rockiem lat 80., po jednym dla każdego członka drużyny. Star-Lord, Gamora, Drax, Rocket i Groot otrzymali charakterystyczne stroje, które świetnie wpisują się w muzyczny klimat całej produkcji. W końcu mówimy o przygodzie, w której przeboje sprzed kilku dekad stanowią niezwykle ważny element atmosfery, więc taki kierunek wydaje się całkowicie naturalny. Nie będę jednak ukrywał, że liczyłem na odrobinę większą kreatywność - skoro Strażnicy Galaktyki trafili na konsolę Nintendo, aż prosiło się o przygotowanie kilku kostiumów nawiązujących do popularnych marek japońskiego producenta. Wyobraźcie sobie Petera Quilla w stroju Mario albo Rocketa z elementami wyposażenia znanymi z uniwersum Metroid. Oczywiście rozumiem, że podobne pomysły wymagałyby dodatkowych licencji, ale byłby to sympatyczny sposób na wyróżnienie nowego wydania.
Czy warto zagrać w Marvel's Guardians of the Galaxy: Encore Edition na Nintendo Switchu 2?
Marvel’s Guardians of the Galaxy zasługiwało na zdecydowanie więcej i ponowne spotkanie ze Strażnikami Galaktyki tylko utwierdziło mnie w tym przekonaniu. Eidos-Montréal stworzyło produkcję, która miała wszelkie podstawy, by zapoczątkować zupełnie nową serię gier osadzonych w uniwersum Marvela. Świetnie napisane dialogi, fantastyczne relacje pomiędzy bohaterami, solidna i pełna emocji historia oraz charakterystyczny humor sprawiają, że nawet po pięciu latach trudno oderwać się od tej kosmicznej przygody. Oczywiście nie wszystko zestarzało się równie dobrze. System walki nadal zapewnia sporo przyjemności, ale z czasem staje się powtarzalny, eksploracja jest mocno ograniczona, a niektóre mechaniki aż proszą się o rozwinięcie. Mimo tych niedociągnięć Marvel’s Guardians of the Galaxy wciąż ma coś, czego brakuje wielu współczesnym produkcjom - własną tożsamość, świetną atmosferę i bohaterów, z którymi naprawdę chce się spędzać czas.
Recenzowany Marvel’s Guardians of the Galaxy: Encore Edition na Nintendo Switcha 2 to natomiast bardzo solidny powrót jednej z najbardziej niedocenionych gier Marvela ostatnich lat. Nie otrzymujemy wielkiej rewolucji, nowych rozdziałów czy znacząco rozbudowanej zawartości, ale twórcy zadbali o przyzwoitą jakość portu i kilka sympatycznych dodatków. Największym sukcesem jest jednak możliwość uruchomienia całej przygody natywnie, bez konieczności korzystania z chmury. Oczywiście brak 60 FPS pozostawia niedosyt, a oprawa graficzna nie dorównuje wersjom na mocniejsze konsole, ale podczas testów bawiłem się naprawdę dobrze i z przyjemnością ponownie towarzyszyłem Peterowi Quillowi oraz jego ekipie. Jeśli wciąż nie mieliście okazji poznać tej historii, a gracie na Nintendo Switchu 2, zdecydowanie warto nadrobić zaległości. To jedna z tych przygód, które przypominają, że nie każda świetna gra musi oferować ogromny otwarty świat, setki aktywności i dziesiątki godzin rozgrywki. Czasami wystarczy dobra historia, garść znakomitych bohaterów i odrobina kosmicznego szaleństwa.
Ocena - recenzja gry Marvel: Strażnicy Galaktyki
Atuty
- Świetnie napisana, pełna humoru i emocji historia,
- Fantastyczne dialogi i relacje pomiędzy Strażnikami,
- Solidna jakość portu,
- Natywna rozgrywka na Switchu 2, bez konieczności korzystania z chmury,
- Dodatkowe stroje oraz obsługa sterowania ruchem i myszy.
Wady
- Powtarzalny system walki, szczególnie w późniejszych rozdziałach,
- Brak trybu 60 FPS,
- Widoczne kompromisy graficzne, szczególnie w jakości tekstur.
Marvel’s Guardians of the Galaxy: Encore Edition to udany powrót jednej z najbardziej niedocenionych gier Marvela, która nawet po pięciu latach zachwyca świetnymi dialogami, fantastycznymi bohaterami i pełną humoru, emocjonującą historią. Rozgrywka nadal zapewnia sporo przyjemności, choć powtarzalny system walki i ograniczona eksploracja przypominają, że produkcja miała potencjał na znacznie więcej. Wydanie na Nintendo Switcha 2 nie oferuje 60 FPS, ale dzięki solidnej optymalizacji i natywnej rozgrywce bez chmury stanowi znakomitą okazję, by wreszcie poznać tę kosmiczną przygodę.
Graliśmy na:
NS2
Galeria
Przeczytaj również
Komentarze (18)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych