Remothered: Red Nun's Legacy - recenzja gry. Symulator siedzenia w szafie

Remothered: Red Nun's Legacy - recenzja i opinia o grze [PS5]. Symulator siedzenia w szafie

Dagmara PaniFrau | Dzisiaj, 15:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Remothered: Red Nun's Legacy to trzecia odsłona serii przygodowych horrorów, której początki sięgają 2018. Jakościowo nie jest to może najwyższa półka, ale produkcja ma kilka atutów, które sprawiają, że  zdecydowanie warto się nią zainteresować. Oto recenzja gry na PlayStation 5.

Najnowsza część Remothered to swego rodzaju kontynuacja opowieści z dwóch poprzednich części i zarazem zwieńczenie trylogii. Tym razem wcielamy się w Susan, która rozpaczliwie próbuje odnaleźć zaginioną córkę Agatę. Pewnego dnia protagonistka otrzymuje niepokojące nagranie wideo z miejsca, gdzie rzekomo znajduje się jej dziecko. Kobieta pakuje siebie i męża do starego, podniszczonego auta i błyskawicznie materializuje się we wskazanym miejscu.

Dalsza część tekstu pod wideo

Remothered: Red Nun's Legacy - fabuła i cechy gatunkowe

Adres z nagrania to opustoszała willa rodu Ashmannów. Susan szybko zauważa, że rodzina ta skrywała przed laty mroczny sekret z przemocą seksualną w tle. W sprawę zaangażowano zgromadzenie sióstr w szkarłacie, które miały pomóc w ukryciu problemu i tym samym uchronić winowajcę przed karą. W wyniku zdarzeń z przeszłości, rezydencja jest obecnie mocno nawiedzona: po kątach snują się powyginane siostry, które mają zamiary dalekie od pokojowych.

Chcąc odszukać córkę, Susan musi ukrywać się przed zjawami i rozwiązywać zagadki. Czasem trzeba znaleźć klamkę do drzwi, czasem wpisać szyfr do sejfu. Ukończenie recenzowanego Remothered: Red Nun's Legacy to zadanie na jakieś sześć lub siedem godzin – oczywiście wszystko zależy od tego, jak bardzo dajecie się we znaki wrogom i jak radzicie sobie z szybkim ukrywaniem się. Jeśli gracie tak jak ja, to znaczy tak, że co chwilę ktoś was goni i wywleka spod łóżka, to ten czas trochę się wydłuży.

Niemniej niezależnie od umiejętności gracza, naprawdę trudno oderwać się od tej produkcji. „Winę” za taki stan rzeczy ponosi głównie warstwa fabularna. Tytuł opowiada ciekawą historię, w której zagłębiamy się stopniowo, czytając listy i notatki postaci oraz odtwarzając ich rozmowy.

Wszystko powyższe nie oznacza, że Remothered: Red Nun's Legacy was przestraszy. Naturalnie, gatunkowo grze najbliżej do horroru, ale większości z was nawet nie drgnie powieka. Zobaczycie parę obrzydliwych i brutalnych scen, a w niektórych przypadkach co wrażliwsi będą oburzeni tym, co widzą – żeby nie było, że nie ostrzegałam. Ale to raczej mroczna opowieść z dreszczykiem niż przerażający horror.

Siedź cicho i nie oddychaj!

Gra oferuje garść mechanik – i nie wszystkie wyszły twórcom wzorowo. Podstawową rzeczą jest system chowania się. Gdy ktoś nas goni, nie możemy z nim walczyć, bo nie mamy za bardzo czym; trzeba po prostu odbiec do innego pomieszczenia i gdzieś się schować. Może to dziwne, ale na mnie osobiście taki mechanizm zadziałał wzorowo: niemalże od samego początku do końca czułam dreszczyk emocji, dostrzegając nadgniłe stopy czy słysząc tupot nóg tuż przy łóżku, pod którym się chowałam.

W Remothered: Red Nun's Legacy znajdziemy mapę, ale ten element działa tu trochę inaczej niż we współczesnych tytułach. Pokoje nie są podpisane, a ponadto gra nie zaznacza lokalizacji postaci, nie mówiąc już o położeniu skrytek. Czyli mamy niejako oldschool pełną gębą. Początkowo taki stan rzeczy mocno mnie irytował; po pewnym czasie stwierdziłam jednak, że dołączenie takiej słabej mapki było genialnym posunięciem.

W ten sposób tytuł wymuszał na mnie bowiem zapamiętywanie położenia pokojów, a w nich szaf i łóżek, co mocno pomagało wczuć się w opłakaną sytuację bohaterki. Za pierwszą czy drugą rundką po posiadłości było wciąż obco, ale gdy po raz piąty czy szósty Susan przebiegała po takiej bibliotece czy łaźni, wiedziałam już, gdzie mogę ją ukryć i czym prędzej to robiłam. Fajna, naprawdę fajna sprawa.

Druga odsłona Remothered rozwijała mechanikę craftingu, która była mocno krytykowana przez graczy. Obecnie zupełnie z tego zrezygnowano – i w sumie dobrze. Jednocześnie szkoda, że ekwipunek wygląda jakoś tak bezbarwnie: wyświetla nam się po prostu ekran z rzeczami pogrupowanymi na dwie lub trzy kategorie.

Krzesło z powyłamywanymi nogami

System walki w cyklu praktycznie nie istniał. Tak samo sytuacja wygląda w Remothered: The Nun's Legacy. Zdarza się tak, że Susan nosi ze sobą aż dwie nogi od krzesła – po co, zupełnie nie wiem. Bo gdy ktoś ją zaatakuje, to i tak na 90 procent we wroga tą nogą nie trafi. I na zamachnięciu się tylko zmarnuje czas, który mogłaby w pełni przeznaczyć na ucieczkę.

Rozumiem, że seria traktuje po macoszemu bezpośrednie starcia i z założenia ma być tak, że mamy czuć się bezsilni i mali w obliczu zła. To twórcom niewątpliwie wyszło. Ale te zamachnięcia można już było zrobić poprawnie – co by komuś szkodziło, gdyby postać jednak mogła walnąć przeciwniczkę, wywołując u niej na przykład tylko chwilowe ogłuszenie? Tak działają pozostałe przedmioty dostępne w grze, jak na przykład nóż, talerz czy nożyczki. A te większe rzeczy, jak zaczarowane, z jakichś powodów odmawiają posłuszeństwa.

Prócz nóg od krzeseł Susan dysponuje również umiejętnościami nadnaturalnymi, które odkrywamy stopniowo. Postać ma ich w sumie trzy, z czego dwie działają w bardzo podobny sposób. Chodzi po prostu o chwilowe skupianie uwagi na określonym przez grę przedmiocie, z którego bohaterka potrafi odczytać wspomnienia w formie dialogów.

Tytuł oferuje też łamigłówki środowiskowe. Jeśli o nie chodzi, to w porównaniu chociażby z takim Tormented Souls 2 czy dziesiątkami innych produkcji, Remothered: Red Nun's Legacy wypada cienko. Zagadki nie zmuszają nas praktycznie do żadnego wysiłku intelektualnego i są zwyczajnie nudne. Ich poziom trudności nie stanowi wyzwania.

Nie za pięknie

Przyznam szczerze, że podczas pierwszych kilku minut spędzonych z grą byłam lekko rozczarowana jej stanem technicznym. Na samym początku kamera płatała mi różne figle – tu jakiś liść zasłonił mi obraz, tam weszła w kadr cała ściana. Problem ten wystąpił później jeszcze kilka razy, ale na szczęście nie miał praktycznie żadnego wpływu na rozgrywkę. Grafika w recenzowanym Remothered: Red Nun's Legacy nie powala – twarze postaci nie są za piękne, animacje także lata świetności mają za sobą. Najgorzej jednak prezentują się cienie, które lubią sobie migać i robią to praktycznie cały czas. Pogrzebałam w opcjach, i gdy zauważyłam, że ustawienie trybu jakości w konsolowej wersji niewiele pomaga, przełączyłam na wydajność.

Co ciekawe, po kilkunastu minutach jakoś w ogóle przestałam zwracać uwagę na wspomniane problemy. Nawet do lekko przestarzałych animacji i nieciekawie wyglądających włosów postaci szło się przyzwyczaić, a co więcej, w pewnym momencie stwierdziłam, że poszczególne pomieszczenia w rezydencji prezentują się niczego sobie. Dobrze również, że całość działa całkiem stabilnie na PlayStation 5 – praktycznie w ogóle nie odnotowałam znaczących spadków FPS.

Pochwalić trzeba także warstwę dźwiękową. Muzyka brzmi świetnie, a dubbing większości postaci wypada profesjonalnie – szczególnie aktorki odgrywające szalone siostry mocno wczuły się w swoje role. Pozostałe odgłosy środowiskowe (jak na przykład tupanie, którego trwożnie nasłuchujemy schowani w szafie czy pod kanapą) również robią robotę.

Remothered: Red Nun's Legacy - czy warto kupić?

Głównym atutem Remothered: Red Nun's Legacy pozostaje historia, która mocno wciąga i jest ciekawie poprowadzona. W warstwie gameplayu nie znajdziecie nic odkrywczego, a niektóre elementy (jak łamigłówki) wyszły cokolwiek słabo, ale za to ten główny – czyli chowanie się przed wrogami – działa przyzwoicie i mocno angażuje. I gdyby tylko cienie nie tańczyły mi przed oczami, tytuł najpewniej otrzymałby nawet wyższą ocenę.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Advertisement

Ocena - recenzja gry Remothered: Red Nun's Legacy

Atuty

  • angażująca fabuła
  • fajnie siedzi się pod łóżkiem czy w szafie
  • dźwięk, muzyka i dubbing

Wady

  • jakość cieni i animacji
  • nudne i niewymagające zagadki środowiskowe
  • w starciu z wrogami nie wszystko działa tak, jak trzeba

Remothered: Red Nun's Legacy raczej was nie przestraszy, ale za to opowie intrygującą historię. I to dzięki fabule trudno oderwać się od tej gry.

Dagmara PaniFrau Strona autora
W redakcji od 2024. Jej ulubione gry to Pentiment, Dying Light i Gran Turismo 7. Miłośniczka futrzaków i literatury niskich lotów. W PPE zajmuje się głównie recenzowaniem; od czasu do czasu pomaga przy poradnikach.
cropper