Cyberpunk: Edgerunners 2 (2026) - recenzja drugiego sezonu [Netflix]. Krew, chrom i emocjonalny rollercoaster
Night City znowu zaprasza na przejażdżkę bez pasów bezpieczeństwa. „Cyberpunk: Edgerunners 2” zmienia bohaterów, dorzuca nowe problemy i próbuje udowodnić, że w świecie korporacyjnego syfu wciąż jest miejsce na ludzkie uczucia i ciekawe historie.
Większość produkcji Studia Trigger, które odpowiada za Edgerunnersów, to oryginalne projekty, pisane od początku z myślą o jednej, konkretnej i zamkniętej opowieści. Dlatego sam fakt, że powstał drugi sezon anime na kanwie Cyberpunka, jest sporym sukcesem, o czym zresztą opowiadali na spotkaniu przedpremierowym jego twórcy. O ile jednak pierwszy sezon tworzony był przez weteranów studia, w drugim pozwolono dojść do głosu także młodym wilkom. Choć oczywiście nie tylko. Gwoli ścisłości - za serial odpowiadają reżyser Kai Ikarashi, projektant postaci Kanno Ichigo oraz Bartosz Sztybor i Masahiko Otsuka.
Pierwszy sezon „Edgerunnersów” i jego finał zamknęły zresztą sprawnie całą opowieść, więc powrót do uniwersum musiał wprowadzić nowe twarze i historię. W centrum wydarzeń znajdują się tym razem Roman, młody miłośnik filmowania rzeczywistości, D - nomad napędzany żądzą zemsty za wymordowanie na pustyni jego towarzyszy - oraz Talia, dziewczyna, która wymieniła znaczną część własnego ciała na cybernetyczne wszczepy, próbując oszukać postępującą chorobę i śmierć. Główną obsadę zamyka Weak, najemnik z bagażem doświadczeń, który po przejściu epizodu cyberpsychozy musi zmienić swoje życie i nadać mu nowe priorytety, żyjąc niejako w cieniu dawnej chwały.
Cyberpunk: Edgerunners 2 (2026) - recenzja drugiego sezonu [Netflix]. Świat za szkiełkiem Romana
Tak naprawdę poza Romanem, który jest postacią bardzo pozytywną, cała ekipa nowych Edgerunnersów to postacie, które są materiałem na niezły bałagan. I faktycznie, początkowo trudno połapać się, dokąd zmierza cała opowieść. Poszczególne historie wydają się funkcjonować obok siebie, a ich bohaterowie potrzebują czasu, żeby zacząć tworzyć sensowną całość. Kiedy jednak kolejne elementy wskakują na swoje miejsce, widać, że twórcy mają na tę ekipę konkretny pomysł, a wszystkie historie zaczynają się ze sobą sensownie przeplatać, prowadząc do kolejnych dramatów. Bo o tym, że Night City to miejsce, w którym marzenia częściej przybierają rolę koszmaru niż spełnienia, wiemy nie od dziś.
Drugi sezon na pewno wydaje się mroczniejszy. Zemsta D stopniowo staje się czymś więcej niż prostym celem do odhaczenia na liście, a krew spływa regularnie ulicami miasta, siejąc postrach wśród korporacji. Młody Roman woli obserwować świat przez obiektyw kamery i doskonale kontrastuje z D. Jest „naturalny”, nie posiada wszczepów, jest jakby z naszego świata, w dodatku nie raz i nie dwa nawiązuje do klasyki kina i anime z lat 90. Zderzenie jego wrażliwości z brutalnością D daje serialowi potężną dawkę paliwa.
Równie dobrze wypada relacja Talii i Weaka. Ich więź, balansująca między troską a nieustannymi konfliktami, nadaje opowieści bardziej osobisty wymiar. W świecie, w którym ciało można potraktować jak zestaw części do wymiany, pytanie o granice technologicznej ingerencji wybrzmiewa tu bardzo mocno, a dochodzi też wątek macierzyństwa, bo Weaka łączą bliskie relacje z matką Talii - Avidą. Problem w tym, że przy takiej liczbie bohaterów trudno każdemu zapewnić odpowiednią przestrzeń. Niektóre relacje rozwijają się przekonująco, inne sprawiają wrażenie przyspieszonych, zwłaszcza w drugiej części sezonu, wszak w międzyczasie dochodzi też cała masa postaci pobocznych, które zabierają czas antenowy, że wspomnę o Kirilu, ojcu Talii, Jessy, dziewczynie pomagającej D w zemście czy kilku innych bohaterach, o których z racji spoilerów nie chcę wspominać.
Cyberpunk: Edgerunners 2 (2026) - recenzja drugiego sezonu [Netflix]. Tak smakuje zemsta
„Edgerunners 2” nadal wie, że cyberpunk to nie tylko neonowe reklamy, chromowane kończyny i efektowne strzelaniny. To przede wszystkim świat, w którym jednostka ma niewielkie znaczenie, a korporacje potrafią zamienić ludzkie życie w kolejny wpis w arkuszu kalkulacyjnym. I doskonale czuć ten depresyjny klimat bezradności wobec praw, jakie rządzą tym światem. Temat zemsty, która pochłania człowieka wręcz bez reszty, czy utraty kontroli nad własnym ciałem uderza w drugim sezonie bardzo mocno, idzie w bardziej poważne, rzekłbym dorosłe tony, dlatego scenariuszowo jest to bardzo dojrzała produkcja, która nie unika masy wulgaryzmów i mocnych scen. Polski dubbing wypada naprawdę dobrze, są nawet polskie kawałki w ścieżce dźwiękowej (choćby „Serce” polskiej grupy hip-hopowej LSO), choć wiadomo – nic nie zastąpi w tym wypadku japońskich głosów.
I trochę szkoda, że w drugiej części sezonu mocniej akcentuje się również tajemnice i spiski korporacyjne, wprowadzając na ekran wątki postaci drugoplanowych, bo odwraca to uwagę od świetnie napisanego scenariusza dla głównych postaci. Według mnie zupełnie niepotrzebny zabieg. Studio Trigger ponownie udowadnia jednak, że animacja może być piękna i kompletnie odjechana. Kolory walą po oczach, ruch ma odpowiednią dynamikę, a przemoc pozostaje brutalna i bezceremonialna na wielu poziomach serwując widoki z metką PEGI 18.
Na uwagę zasługują również zmiany stylistyczne towarzyszące wybranym fragmentom historii. Jak wspomniałem, Roman to fan filmowania świata, a wiele scen widzimy właśnie okiem jego kamery, w dodatku w innym formacie obrazu, co jeszcze mocniej buduje klimat świata przedstawionego. Wprawdzie sekwencje walk wydają się czasami trochę zbyt mocno oszczędne w animacji, to jednak nie sposób odmówić im specyficznego uroku. Mimo wrażenia, że czasem oprawa wizualna jest zbyt skromna, trudno odmówić Triggerowi pazura w przedstawieniu tego unikalnego świata, w którym fani gier odnajdą masę smaczków zarówno z samej rozgrywki, jak i miejscówek, które odwiedzają bohaterowie. No i jeden wątek, bardzo podobny do tego, w którym w grze wystąpił Keanu Reeves, jest w sumie kluczowy dla całej przedstawionej tu historii.
Cyberpunk: Edgerunners 2 (2026) - recenzja drugiego sezonu [Netflix]. Animowane science fiction dla dorosłych
Drugi sezon zamiast jednej wyraźnej linii scenariuszowej serwuje kilka historii, które stopniowo zaczynają się przenikać, i co by nie mówić, jest to zdecydowanie bardziej ambitna konstrukcja, a trzeba przyznać, że w serialu Night City znów staje się czymś więcej niż efektownym placem zabaw dla cybernetycznych psychopatów. Jest to więc opowieść zupełnie inna niż perypetie Davida i Lucy z pierwszego sezonu, choć gdybym miał wybierać, bardziej emocjonalna była dla mnie pierwsza "ekranizacja" Cyberpunka. Zwłaszcza finał opowieści, który w drugim sezonie pozostawia lekki niedosyt.
Nowi bohaterowie mają jednak własne problemy i własny charakter, który doskonale pasuje do tego świata. „Cyberpunk: Edgerunners 2” nie wychodzi więc z cienia swojego poprzednika, bo i specjalnie nie musi. Dostajemy świeżą ekipę, interesujące konflikty międzyludzkie i kilka naprawdę mocnych pomysłów na pokazanie człowieka uwikłanego w technologiczną pułapkę. Nie jest to bezbłędna kontynuacja, ale powrót do Night City wciąż potrafi fascynować.
Atuty
- Efektowna animacja i charakterystyczny styl Studio Trigger
- Nowi bohaterowie z własnymi motywacjami i konfliktami
- Ciekawe wątki dotyczące technologii, zemsty i relacji rodzinnych
- Brutalna, bezkompromisowa atmosfera Night City
- Kilka mocnych scen, które zostają w głowie
- Ścieżka dźwiękowa i polski dubbing
- Smaczki dla fanów gry
Wady
- Rozproszone wątki postaci drugoplanowych nie zawsze tworzą spójną całość
- Intryga korporacyjna bywa niepotrzebna
- Czasem zbyt skromna animacja
- Słabszy finał niż w pierwszym sezonie
Wystarczająco dużo chromu, serca i charakteru, by warto było wsiąść ponownie do tego rollercoastera.
Przeczytaj również
Komentarze (3)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych