Halloween: The Game - recenzja i opinia o grze [PS5, XSX|S, PC]
Halloween to kultowy horror, który debiutował w kinach w drugiej połowie lat siedemdziesiątych minionego wieku reżyserii Amerykanina Johna Carpentera. Opowiadał o krwawej zemście pacjenta szpitala psychiatrycznego, który po ucieczce z niego urządził sobie krwawy rajd w rodzinnym miasteczku. Chcąc się obecnie przekonać jakie szalone emocje przeżywa zwichrowany umysł możemy zagrać w debiutujące właśnie Halloween: The Game. Czy jednak warto? Zapraszamy do naszej recenzji.
Chociaż wspomniany we wstępie film (i jego kontynuacje) ma status kultowego jakoś nikt nie do tej pory nie kwapił się go przenieść jako grę, tak jak doczekał się tego Piątek Trzynastego jako Friday the 13th: The Game. Główny bohater Halloween – Michael Mayers również mocno zapisał się w amerykańskiej popkulturze. Fikcyjny szaleniec, który jeszcze jako dziecko zamordował swoją siostrę w dzień Halloween trafił na całe lata do szpitala psychiatrycznego. Pobyt tam go nie wyleczył i z którego uciekł jako dorosły. Wraca do rodzinnego Haddonfield i po drodze morduje kogo popadnie. Co ciekawe recenzowane Halloween: The Game nie jest pierwszym tytułem, w którym jest obecny, ponieważ jego postać pojawia się też w grze Dead by Daylight oraz w dodatku do Call of Duty Ghosts.
Halloween: The Game - przeżyj to jeszcze raz
Recenzowane Halloween: The Game to horror oferujący dwa tryby zabawy pozwalające wcielić się w mordercę bądź jego potencjalne ofiary. Historię Mayersa poznajemy w trybie pojedynczego gracza, którą z trzeciej osoby przedstawia nam świadek wydarzeń – doktor Sam Loomis. Fabuła zasadniczo zahacza o tą z filmu, ale dodaje swoje bądź rozszerza niektóre jej wątki. Szkoda tylko, że do długich nie należy i składa się z zaledwie kilku krótkich rozdziałów. Gra nie ukrywa zresztą, iż historia została potraktowana po prostu jako tło a cała zabawa single-player skupia się raczej na eksploracji i realizacji dostępnych wyzwań oraz zadań dodatkowych. Wszystko to ma po prostu stworzyć klimat dla zabawy multiplayer, gdzie wcielamy się w jednego ze wspomnianych już mieszkańców i staramy się przeżyć. No cóż, grupka mieszkańców Haddonfield nawet pomimo swojej liczebności ma nikłe szanse w bezpośrednim starciu z szaleńcem bez współpracy, co zwiększa immersję z gry.
Wróćmy do trybu dla jednego gracza. Jeśli ktoś liczył tu na większe doznania fabularne rozczaruje się. Skupiając się na samej historii ukończymy ten tryb w dwie godziny, wykonując po prostu główne cele poszczególnych rozdziałów, jakbyśmy oglądali interaktywny film. Z drugiej strony, jeśli pozwolimy sobie na dokładniejsze zwiedzanie dostępnych lokacji i uwielbiamy makabryczne sceny będziemy w siódmym niebie. Cięcie nożem postronnych, spanikowanych obywateli, chwytanie i duszenie ich w ciemnościach to niesamowita zabawa, która idealnie oddaje istotę filmowego złoczyńcy. Chociaż niektóre osoby, zamiast uciekać, mogą nam się ostro odwinąć, można poczuć się niemal niezwyciężony i potworny, wędrując po ulicach i domach w pogoni za ofiarami. W każdym razie szwendamy się tu i ówdzie próbując zaliczać dostępne wyzwania. Jedne są naprawdę krwawe i wymagają zamordowania wszystkiego, co się rusza na każdy możliwy bądź wyznaczony sposób. A trzeba wiedzieć, że sposobów egzekucji jest kilka z najbardziej efektownym, wspomnianym już w recenzji uduszeniem. Oczywiście w dalszych rozdziałach, pojawia się też słynny nóż kuchenny. Z drugiej strony są też cele, gdzie nie możemy zabić nikogo, tylko pobiciem zmusić ofiary do ucieczki, albo nawet zadania, które należy zrealizować pozostając niewykrytym.
Morderca z nożem kontra przerażeni mieszkańcy
Bohater Halloween: The Game posiada również kilka ciekawych umiejętności, które w trybie fabularnym służą raczej do spokojnego przetestowania nim przejdziemy do rozgrywki wieloosobowej. Normalnie Mayers porusza się niezgrabne jak mucha w smole, ale potrafi zamieniać się we własny cień i w miejscach nieoświetlonych przemieszczać się z niesamowitą prędkością (przenikając przy tym przez ściany) w mgnieniu oka zaskakując swoje ofiary. Innym jest Zmysł Zabójcy. Pozwala on zmienić widok z trzecio na pierwszoosobowy, by niezauważanie podejść do poruszającego się celu i wykonać cichą egzekucję. Rozgrywka dla jednego gracza oferuje również momenty walki, znaczna część będzie opcjonalna, ale kilka jest obowiązkowych. Niestety są one irytujące, ponieważ odurzony Michael ma problemy z trafieniem przeciwników, zamiast więc skupić się na akcji musimy dokładnie mierzyć nasze ciosy, by trafić przeciwnika, ponieważ po spudłowaniu niełatwo jest wyprowadzić kolejne uderzenie, co wystawia nas na nokaut adwersarza. Na szczęście punkty kontrolne są dość gęsto rozmieszczone, więc szybko wracamy do akcji. Niestety nie ma tradycyjnych punktów zapisu i jeśli ponownie uruchamiamy Halloween: The Game zaczynamy od początku wybranego rozdziału. Co ciekawe gracz za różnorodne akcje dostaje punkty doświadczenia oraz awansuje na poziomy, ale obecnie oprócz dostępu do różnych wdzianek i urozmaiceń zabawy nie zauważyłem, by do czegoś więcej się to nadawało oprócz chwalenia się w rankingach. Podsumowując zabawa dla pojedynczego gracza została przygotowana poprawnie, ale nic ponadto i raczej jest to rozbudowana sesja treningowa oraz okazja do zaprezentowania tła fabularnego przed rozgrywką online.
Zacznijmy od ogólnego zaprezentowania trybu multiplayer recenzowanego tytułu, który oczywiście wymaga posiadania abonamentu PS+. Halloween: The Game wykorzystuje asymetryczny format 1 na 4, gdzie jeden gracz wciela się w Michaela Myersa, a maksymalnie czterech innych współpracuje ze sobą, aby uciec z Haddonfield. Morderca wykorzystuje wspomniane już wyżej umiejętności zaskakując graczy i NPC-ów, podczas gdy ocaleni muszą znaleźć przedmioty, uratować mieszkańców i przywrócić łączność chcąc wezwać policję, co ułatwi ucieczkę losowymi za każdym razem drogami. Rozgrywka online oferuje dwa rodzaje zabawy: ogólną i prywatną. Pierwsze zmagania losują nam graczy i pełnione role, aczkolwiek jeśli mamy tzw. żetony zabójcy możemy odgórnie grać szaleńcem z nożem. Prywatnie natomiast, wraz z przyjaciółmi, sami tworzymy własną rozgrywkę dowolnie decydując kto kim będzie. Haddonfield to rozległy plac zabaw pełen możliwości, oferując cywilom mnóstwo zróżnicowanych opcji, które pomogą im w osiągnięciu celów i przetrwania mroku nocy. Przemierzając te lokacje odkrywamy interesujące miejsca, współpracujemy z postaciami niezależnymi, plądrujemy różnorodne skrytki z potrzebnymi przedmiotami czy poszukujemy możliwych dróg ucieczki. Dokładne i ostrożne eksplorowanie otoczenia może zadecydować o naszym życiu lub śmierci.
Krwawa jatka na Unreal Engine 5
Co ciekawe przygotowania do ucieczki wywołują hałas, który informuje Michaela gdzie się znajdujemy. Za każdym razem przebieg gry online jest nieliniowy, dając sporo satysfakcji, pomimo że po jakimś czasie boimy się własnego cienia, ale właśnie o to chodzi. Produkcja wywołuje autentyczne ciarki na plecach, a nagłe pojawienie się Michela przed bądź za nami funduje nam niemal atak serca, ale multum możliwości działania naprawdę cieszy. Krwi jest mnóstwo i leje się strumieniami, więc gracze wcielający się w Mayersa będą zadowoleni z ilości juchy rozlewającej się po okolicy i trupami pozostawianych za sobą. Szkoda tylko, że grając przedpremierowo był problem z dostępnością chętnych do zabawy, więc nie zawsze dawało radę spędzić z grą tyle ile by się chciało. W każdym razie rozgrywka w Halloween: The Game ma potencjał na przyszłość jeśli tylko twórcy będą poświęcać jej wystarczająco dużo uwagi.
Recenzja gry w wersji dla PlayStation 5 nie może się obejść rzecz jasna bez kwestii wizualnych. Na pierwszy rzut oka grafika buduje mroczny i nastrojowy klimat krwawego horroru, nawet jeśli nie wychodzi poza konsolowy standard. Przy wykorzystaniu silnika Unreal Engine 5 znakomicie oddaje wygląd Haddonfield z kinowego klasyka. Modele postaci — takie jak dr Samuel Loomis — są w imponujący sposób podobne do swoich filmowych odpowiedników, takich jak Donald Pleasence. Maska Michaela Myersa i jego jasnozielony kombinezon zostały zaprojektowane z dbałością o szczegóły, a specjalistyczne oświetlenie odbija klasyczne, niebieskawe cienie z oryginalnego filmu. Środowisko graficzne charakteryzują się realistycznym oświetleniem, efektami deszczu i dynamiczną ciemnością, którą Michael wykorzystuje do swoich niegodziwych czynów. Dla potrzeb trybu wieloosobowego przygotowano cztery zróżnicowane spore mapy odzwierciedlające poszczególne dzielnice filmowej mieściny.
Halloween: The Game straszy, ale nie jest bez wad
Niestety na chwilę obecną gra na PS5 ma wciąż problemy wydajnościowe, przycięcia i spowolnienia animacji nadal są częste nawet w trybie wydajności pomimo teoretycznych 60 klatek i dynamicznej rozdzielczości 4K. Oznacza to też brak dobrych wieści dla osób chcących zaliczyć Halloween: The Game w trybie jakości, gdzie gra działa jedynie w 30 klatkach, co widocznie spowalnia i tak już powolną rozgrywkę w trybie dla jednego gracza. Ponadto często natykamy się tam na niewidzialne ściany, które w zamyśle mają naprowadzić nas na właściwą ścieżkę, ale potrafią jedynie zdekoncentrować i irytują. Jeśli chodzi o oprawę audio twórcy naprawdę się postarali. W trakcie rozgrywki usłyszymy charakterystyczny, niepokojący motyw muzyczny z filmu. Ścieżka dźwiękowa dostosowuje się do sytuacji na ekranie. Zmienia się w zależności od tego, czy gracz eksploruje mapę w ukryciu, czy jest ścigany przez Michaela Myersa. Im bliżej znajduje się zabójca, tym głośniejsza, bardziej natarczywa i mroczna staje się muzyka w tle. Słychać szum wiatru, skrzypienie drzwi, kroki na różnych nawierzchniach oraz ciężki, przerażający oddech prześladowcy, co potęguje uczucie osaczenia. Gra aktorska również jest wysokich lotów, chociaż nie zachowano oryginalnych głosów, ale zatrudniono nowych aktorów dubbingujących. Nad całością udźwiękowienia czuwał Bill Millsap, co stanowi bardzo dobrą rekomendację. Niestety tytuł jak na razie nie oferuje obsługi języka polskiego, pomimo krążących tu i ówdzie informacji o jego dostępności.
Zrecenzowane właśnie Halloween: The Game to dobra gra na jeden dłuższy wieczór, jeśli zależy nam tylko na wątku fabularnym, jeśli jednak wejdziemy głębiej w rozgrywkę możemy z nią zostać na o wiele dłużej. Tytuł mocno odwołuje się do klasyka horrorów, zapewniając odpowiedni klimat, hektolitry krwi oraz częste stany przedzawałowe ze strachu. Szkoda jednak, że obecną wersję trapi jednak garść błędów technicznych i koncepcyjnych, co wprawdzie ma zlikwidować łatka premierowa, ale na razie jest jak jest. Tytuł ma spory potencjał, ale obecnie tylko nałogowi wielbiciele filmów grozy będą w pełni zadowoleni z tego, co on oferuje.
Ocena - recenzja gry Halloween: The Game
Atuty
- Fabuła odnosząca się w pełni do filmowego klasyka.
- Makabryczne obrazy morderstw i powrót kultowego mordercy.
- Oprawa audiowizualna pod względem klimatu
- Dużo wyzwań do zaliczenia w trybie dla jednego gracza.
- Ogromna swoboda działania w trybie multiplayer
Wady
- Spadki animacji i drobne problemy techniczne
- Długi czas kompletowania zespołów do zabawy multi.
- Irytujące walki w trybie dla jednego gracza
- Tu i ówdzie niewidzialne ściany
- Brak języka polskiego
Halloween: The Game to udana egranizacja filmowej klasyki horroru z poprzedniego wieku, aczkolwiek na obecnym etapie nie pozbawiona mniejszych wad. Straszyć, straszy jak powinien wypełniając nasze zmysły widokiem makabrycznych zabójstw i litrami rozlanej krwi, ale na obecnym etapie tytuł domaga się jeszcze pewnych technicznych poprawek, by dawać pełną radość. No i szybsze tworzenie zespołu do grania online też by się przydało.
Graliśmy na:
PS5
Galeria
Przeczytaj również
Komentarze (0)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych