1670 (2026) - recenzja 3 sezonu serialu [Netflix]. Jan Paweł łapie zadyszkę. To najsłabszy sezon serialu

1670 (2026) - recenzja 3 sezonu serialu [Netflix]. Jan Paweł łapie zadyszkę. To najsłabszy sezon serialu

Roger Żochowski | Dzisiaj, 10:26
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, swoje hity komediowe mają! Odziewać żupany, pasy kontuszowe zapinać, a jak kto ze stolicy - niechaj koszyk swój do ręki bierze. Przejrzeliśmy dla Was najnowsze dzieło Waćpanów z Netfliksa. Oto przed nami 1670: Sezon 3.

Pamiętacie dożynki z poprzedniej serii? Oj, działo się, działo. Koniec końców - biblioteka poszła z dymem, a wraz z nią szlacheckie kwity. Katastrofa! Jan Paweł (brawurowy jak zawsze Bartłomiej Topa) i reszta lokalnej ferajny budzą się w szarej rzeczywistości - bez papieru są zwykłymi chłopami! Pan Jan Paweł przeżywa syndrom popiołu tak głęboko, że gotów już pętlę na szyję zakładać.

Dalsza część tekstu pod wideo

Na szczęście sarmacka fantazja nie umiera nigdy. Jeśli nie masz kwitu - musisz zdać sarmacką maturę! A gdy na niej polegniesz, pozostaje ostatnia instancja, sam Król, Jegomość Michał Korybut Wiśniowiecki. Tak oto nasz poczciwy folwark zderza się z wielkim światem. Jan Paweł rusza do Warszawy walczyć o nobilitację. Ksiądz Jakub (Michał Sikorski) ciśnie karierę na uczelni w 15-tysięcznej metropolii i cierpi na syndrom słoika. Aniela (Martyna Byczkowska) wraca z poszukiwań Macieja (Kirył Pietruczuk) i zakłada szkołę dla chłopów, a Bogdan (Dobromir Dymecki) zmartwychwstaje z amnezją stając się kozakiem zjadającym Polaków. 

1670 (2026) - recenzja 3 sezonu serialu [Netflix]. W drodze do Warszawy 

Trzeba przyznać autorom jedno - budżetu na ekranie nie pożałowano. Pod tym względem to najlepszy sezon. Zdjęcia, kostiumy, efekty specjalne, naprawdę robią robotę. Zamkowe komnaty w Brzegu grające Warszawę doskonale wpisują się w stylistykę obraną w pierwszym sezonie. Mamy tu też soczyste ujęcia polskiej wsi, obóz kozacki niczym z superprodukcji lat 70. i klimat momentami tak gęsty, że można go ciąć szablą. Doskonale dobrano tu również muzykę, która często sięga po współczesne kawałki, jak choćby Aerosmith - I Don't Want to Miss a Thing czy Wheatus - Teenage Dirtbag, odpowiednio przerobione, co doskonale współgra ze scenariuszem.

Niestety, są elementy, które w moim odczuciu nie do końca się udały. Początek serialu jest mocno nużący i tak naprawdę rozkręca się dopiero w drugiej części. Doskonale rozumiem, że ciężko też zachować świeżość w trzecim sezonie, dlatego twórcy próbują nieco wyjść poza schemat krótszych skeczy, serwując dość płynną i rozwijającą się z odcinka na odcinek fabułę. Sęk w tym, że ja wolałbym chyba, gdyby narracja spinała serial gdzieś w tle, a każdy odcinek skupiał się jednak na konkretnych problemach i sprawach. Twórcy idą w klasyczną komedię pomyłek na pełnej kurtyzanie, ale przyznam z ręką na sercu, że poprzednie sezony były po prostu zabawniejsze. Wątek skąd biorą się stare baby, historia z chowaniem trupa (Moje ciało, mój wybór), wyjazd na wycieczkę all inclusive czy Gerard z Rumi - pamiętam to nawet dziś. Niewiele zaś było momentów w trzecim sezonie, które będę pamiętał za kilka miesięcy.

1670 (2026) - recenzja 3 sezonu serialu [Netflix]. Bohaterowie w kółko Macieju

Może dlatego, że postacie są trochę jednowymiarowe i śmianie się z sarmatów stało się trochę przewidywalne? Jan Paweł w pierwszych sezonach był uroczym, zapatrzonym w siebie szlachcicem, teraz zbyt często robi się z niego totalnego, niewiarygodnego półgłówka. Niektóre wątki, jak choćby Anieli (Martyna Byczkowska), wpadają w nużącą pętlę i jej czas na ekranie bardziej irytuje niż bawi. Co gorsza, losy niektórych bohaterów - jak perypetie Bogdana i Macieja - totalnie mnie nie obchodziły i mógłbym przewijać te sceny. Zamiast rozwoju niektórych postaci dostajemy kręcenie się w wokół tych samych tematów. Oczywiście niektóre postacie grają wciąż praktycznie tę samą rolę, ale są napisane po prostu lepiej, jak choćby rewelacyjna Zofia (Katarzyna Herman), która mimo iż dalej leży na ziemi krzyżem, to potrafi wykrzesać ze swojej postaci masę czarnego humoru.

Odniosłem takie wrażenie, że serial wskakiwał na dobre tory, gdy... wracał z Warszawy do Adamczychy. Mimo iż wciąż absurd gonił tu absurd, a w harmonogramie Jana Pawła znalazł się nawet plan wystrzelenia chłopa na Księżyc, to oglądało się to znacznie lepiej niż dworskie perypetie pełne mało wiarygodnych rozwiązań. Twórcy w swoim stylu próbują też dorzucić masę współczesnych wątków i miałem wrażenie, że jest tego momentami za dużo. Jakby scenarzyści chcieli upchać tyle odniesień do współczesności, ile tylko uniosą 30-minutowe odcinki, zapominając momentami, że ważniejsze w tym wszystkim jest budowanie relacji między bohaterami. Inna sprawa, że część żartów naprawdę się udała, a żeby za dużo nie zdradzać - przekonacie się choćby jak w ówczesnych czasach działały paczkomaty czy kto znalazł się w ekipie legendarnego składu Kaiserslautern.

Scenariusz w drugiej części trzeciego sezonu oraz samo zakończenie dają nadzieję na to, że w czwartym wróci doskonale znany nam humor, a twórcy wrócą do kreacji bohaterów z pierwszych sezonów, serwując po prostu lepsze, bardziej satyryczne i mniej absurdalne żarty. Bo to wciąż dobry serial komediowy, ale trochę brakuje mu już polotu i świeżości pierwszego sezonu i lekko zboczył z toru. Doceniam eksperymenty i chęć wyjścia poza schemat, ale w moim odczuciu serial traci swój cenny słodko-gorzki komentarz do współczesnej Polski. Pamiętajcie jednak, że to wciąż czołówka polskiej komedii, serwowana na złotych talerzach z bardzo dobrym aktorstwem. Jeśli szukacie czystej rozrywki na wieczór i chcecie po prostu pośmiać się z naszych narodowych przywar - to jest to wciąż doskonałe miejsce.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Advertisement

Atuty

  • Wielki rozmach realizacyjny
  • Aktorski popis części obsady
  • Masa ukrytych smaczków i easter eggów do odkrycia

Wady

  • Postacie zaczynają kręcić się w pętli bez wyraźnej przemiany
  • Poziom głupoty bohaterów momentami przestrzelony
  • Słabsze żarty i gagi niż w dwóch poprzednich sezonach

„1670: Sezon 3” to wciąż solidna, momentami błyskotliwa komedia z imponującą oprawą, ale wyraźnie tracąca świeżość i humorystyczny pazur.

6,5
Roger Żochowski Strona autora
Przygodę z grami zaczynał w osiedlowym salonie, bijąc rekordy w Moon Patrol, ale miłością do konsol zaraziły go Rambo, Ruskie jajka, Pegasus, MegaDrive i PlayStation. O grach pisze od 2003 roku, o filmach i serialach od 2010. Redaktor naczelny PPE.pl i PSX Extreme. Prywatnie tata dwójki szkrabów, miłośnik górskich wspinaczek, powieści Murakamiego, filmów Denisa Villeneuve'a, piłki nożnej, azjatyckiej kinematografii, jRPG, wyścigów i horrorów. Final Fantasy VII to jego gra życia, a Blade Runner - film wszechczasów. 
cropper