Netflix logo na ekranie

Netflix ma dziś serial z 100% pozytywnych recenzji. Hicior wrócił po długiej przerwie i nie bierze jeńców 

Kajetan Węsierski | Dzisiaj, 21:30
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Zanim czerwone kombinezony z Domu z papieru pojawiły się na imprezach halloweenowych, a pół świata nauczyło się koreańskich imion dzięki Squid Game, Netflix miał już serial, który pokazywał, jak bardzo może skurczyć się telewizyjna mapa. Hebrajski i arabski, izraelska produkcja, konflikt mocno osadzony w konkretnym regionie, bohaterowie nieznani hollywoodzkiej publiczności. Fauda dostała napisy i paszport.

Dzisiaj Doron wraca po ponad trzech latach przerwy między netflixowymi premierami sezonów, a piąta seria trafiła globalnie do katalogu 8 września. Sama Fauda może obecnie pochwalić się 100% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes, choć nowy sezon dopiero czeka na własny zestaw recenzji. W czasach, gdy międzynarodowy hit Netflixa nikogo już specjalnie nie dziwi, łatwo zapomnieć, że podobne produkcje pomagały tę normalność dopiero budować.

Dalsza część tekstu pod wideo

Fauda przyszła przed wielką modą

Pierwsze sezony Faudy trafiły do światowej widowni Netflixa jeszcze w okresie, gdy „serial zagraniczny” dla dużej części odbiorców brzmiał trochę jak osobna kategoria stojąca za serialami właściwymi. Już w 2017 roku Netflix przedstawiał produkcję jako uznany międzynarodowo tytuł i rozszerzał współpracę z Lior Razem oraz Avim Issacharoffem, zamawiając od nich następne projekty. Bariera językowa nadal istniała, ale platforma zaczynała sprawdzać, czy przypadkiem nie przeceniamy jej wysokości.

Później przyszły dowody znacznie trudniejsze do zignorowania. Niemiecki Dark już po debiucie zdobywał fandom między innymi w Chile, Bangladeszu i Kanadzie, a Netflix podawał w 2018 roku, że na każdą godzinę oglądania serialu w Niemczech przypadało dziewięć godzin poza krajem. Hiszpański Dom z papieru urósł z kolei do rangi najchętniej oglądanego nieanglojęzycznego serialu platformy w tamtym okresie. 

Fauda pasowała do tej zmiany idealnie, bo nigdy szczególnie nie próbowała być „uniwersalna” w starym hollywoodzkim rozumieniu. Akcja pozostawała mocno zakorzeniona w izraelsko-palestyńskiej rzeczywistości, bohaterowie przechodzili między hebrajskim i arabskim, a napięcie wyrastało z miejsca, które ma własną historię, język oraz ciężar polityczny. Piąty sezon pozostaje przy tym wyjątkowo blisko współczesnych wydarzeń: rozgrywa się dwa lata po 7 października 2023 roku, zawiera również dwa odcinki osadzone w samym dniu ataku, a twórcy deklarują, że jednymi z głównych tematów są zemsta, cena wojny i zamknięty krąg przemocy. 

Napisy przestały straszyć widzów

Największa rewolucja wydarzyła się chyba po stronie publiczności. Jeszcze niedawno duży amerykański remake zagranicznego hitu wydawał się naturalnym etapem kariery serialu. Skoro pomysł działał, należało go przepisać po angielsku, obsadzić znanymi twarzami i dopiero wtedy wysłać na świat. Streaming wrzucił do jednego menu produkcje z Seulu, Madrytu, Berlina czy Tel Awiwu i pozwolił użytkownikowi wykonać znacznie prostszy eksperyment.

Efekt widać dzisiaj na absurdalną wręcz skalę. Pierwszy sezon Squid Game pozostaje najpopularniejszym nieanglojęzycznym serialem w historii Netflixa z 265,2 mln wyświetleń w pierwszych 91 dniach, a w tej samej czołówce siedzą kolejne sezony koreańskiego hitu, trzy części Domu z papieru i francuski Lupin. W drugiej połowie 2025 roku produkcje nieanglojęzyczne odpowiadały już za ponad jedną trzecią całego czasu oglądania na platformie. 

Przy okazji zmieniło się samo znaczenie lokalności. Dark bez niemieckiej prowincji straciłby połowę atmosfery. Dom z papieru pozbawiony hiszpańskiego temperamentu wyglądałby jak kolejny serial o napadzie. Fauda przeniesiona do anonimowego, wymyślonego kraju zostałaby zwykłym thrillerem o jednostce specjalnej. Globalność streamingu zaczęła nagradzać rzeczy, które zachowują adres zamieszkania.

Ciekawie patrzy się więc na jej powrót właśnie teraz, gdy sukces międzynarodowej produkcji przestał być newsem samym w sobie. Koreański serial może zostać największym serialem Netflixa. Hiszpański thriller może wygenerować ponad sto milionów wyświetleń. Francuska produkcja może siedzieć obok niego w globalnej tabeli. Fauda nie potrzebuje dzisiaj udowadniać, że widz z Polski, Brazylii czy Stanów Zjednoczonych obejrzy izraelski serial.

Chaos wraca do katalogu

Piąty sezon wchodzi więc na Netflixa w zupełnie innym świecie niż ten, który przyjmował pierwszą serię. Wtedy sam fakt, że lokalny izraelski thriller może znaleźć dużą publiczność daleko poza własnym rynkiem, był częścią historii. Dzisiaj Netflix buduje znaczną część swojej siły właśnie na tym, że kolejny globalny przebój może przyjść z miejsca, którego algorytm jeszcze tydzień wcześniej nie kojarzył z wielkim hitem. 

Teraz liczy się już sam powrót. Jedenaście nowych odcinków, historia mocno związana z wydarzeniami po 7 października i twórcy świadomi, że serial oglądają widzowie po różnych stronach konfliktu oraz daleko poza nim. Fauda wraca w momencie, gdy telewizja naprawdę stała się globalna. Trochę ironiczne, że jeden z tytułów, które pomogły otworzyć drzwi, potrzebował aż tyle czasu, żeby ponownie przez nie wejść.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Kajetan Węsierski Strona autora
Gry są z nim od zawsze! Z racji młodego wieku, dojrzewał, gdy zdążyły już zalać rynek. Poszło więc naturalnie z masą gatunków, a dziś najlepiej bawi się w FIFIE, produkcjach pełnych akcji oraz przygód, a także dziełach na bazie anime i komiksów Marvela. Najlepsza gra? Minecraft. No i Pajączek od Insomniac Games.
cropper