Backrooms. Bez wyjścia (2026) - recenzja filmu [Monolith]. Dużo formy, mało treści

Backrooms. Bez wyjścia (2026) - recenzja, opinia o filmie [Monolith]. Dużo formy, mało treści

Piotrek Kamiński | Wczoraj, 22:26

Clark jest niedawno rozwiedzionym właścicielem sklepu meblowego, do którego nikt nie przychodzi. Śpiąc na jednym z ekspozycyjnych łóżek, popijając tanią whiskey z plastikowej butelki, zauważa mikroskopijną nitkę światła, wystającą ze ściany, za którą nie powinno nic być. Próbując dojrzeć, co kryje się po drugiej stronie, zostaje wciągnięty w inny wymiar, w którym nic zdaje się nie mieć sensu. 

Ofensywa filmów jutuberów trwa! Markiplier rozpoczął sezon swoim "Iron lung", który podobno jest naprawdę solidną adaptacją gry (czekam aż udostępni go dla Polski, ponoć trzeba się przebić przez odrobinę papierkowej roboty, nawet jeśli chodzi o filmik na YouTub). Wkrótce po nim, Curry Barker wywołał światową obsesję na punkcie swojego filmu, "Obsesja" - i, błagam, czy możemy już przestać jęczeć, że Inde Navarrette dostała za tę rolę "jedynie" 20k? Film miał niecałą bańkę budżetu. Co, mieli wziąć pożyczkę żeby zapłacić jej więcej na wypadek, gdyby film okazał się być sukcesem? Proszę cię. Teraz natomiast na ekrany kin wchodzi reżyserski debiut Kane'a Parsonsa, zaledwie dwudziestojednoletniego (wczoraj miał urodziny) dzieciaka, który tworzył krótkie filmiki orbitujące wokół popularnej creepypasty z 4chana, został dostrzeżony przez A24 i dostał możliwość przerobienia swojej wizji w pełen metraż. A! No i jest też oczywiście "Miłość w czasach online" z naszego, rodzimego podwórka. Ale o tym lepiej nie rozmawiajmy. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Mam wrażenie, że świat odrobinę zachłysnął się "Backrooms". Oto kolejny udany film zrobiony przez "osobę z zewnątrz", w dodatku tak młodą. Nagłówki same się piszą. I chcę aby to było jasne - całkiem dobrze bawiłem się na seansie, ale jak widzę recenzje moich kolegów i koleżanek, którzy dają temu filmowi oceny rzędu osiem czy dziewięć punktów na dziesięć, to aż mnie skręca. I niby każdy ma swój własny gust, więc nie ma się co spinać, ale tutaj naprawdę przede wszystkim brawa należą się za stronę wizualną, podczas gdy scenariusz zdecydowanie mógłby być lepszy. 

Backrooms. Bez wyjścia (2026) - recenzja, opinia o filmie [Monolith]. Ona i on, niebo i grom

Clark
resize icon

Dwójką naszych głównych bohaterów są wspomniany już Clark (Chiwetel Ejiofor) oraz jego psycholog, Mary (Renate Reinsve). On jest beznadziejnym sprzedawcą, ona miernym psychologiem. Dobrali się jak w korcu maku. Ona ma traumę z dzieciństwa, której wciąż nie przepracowała, on natomiast ewidentnie ma problemy z agresją. Ale wiesz co? Ostatecznie nie jest to jakoś bardzo ważne, ponieważ film nie zamierza w żaden ciekawy sposób tych wątków rozwijać. To bardziej preteksty, które gdzieś tam, na jakimś poziomie pasują tematycznie do samych backroomów. Bo tak naprawdę to one są tu głównymi bohaterami. 

I trzeba przyznać, że sposób ich ukazania wyszedł młodemu reżyserowi pierwszorzędnie. Już od pierwszego przejścia "na drugą stronę", widz czuje, że dzieje się coś dziwnego. Tak przed nim, jak i przed Clarkiem rozciągają się nieskończenie długie korytarze, skąpana w chorobliwie żółtym świetle, wypełnione niby zwykłymi przedmiotami, z którymi jednak ewidentnie jest coś nie tak. Ich eksploracja zajmuje praktycznie całą, środkową część filmu i jest to czas spędzony absolutnie świetnie. Widz zastanawia się o co tu chodzi, gdzie my właściwie jesteśmy, kto produkuje słyszane od czasu do czasu kroki i jęki. Czy to jakiś zagubiony w drodze na inny świat Heniek? A może coś znacznie bardziej przerażającego? Później jednak nadchodzi trzeci akt, a wraz z nim garść odpowiedzi i ogromny zachód, kiedy widz dowiaduje się, że tu nie było pomysłu na sensowną fabułę - kluczem programu są same backroomy, ciesz się nimi.

Backrooms. Bez wyjścia (2026) - recenzja, opinia o filmie [Monolith]. Liminal spaces

Meble
resize icon

To napisawszy, uważam też, że pomysłowość i dbałość o detale, którymi wykazali się filmowcy szykując setki metrów kwadratowych dekoracji, które posłużyły za Backroomy, to absolutne mistrzostwo świata. Ten film wygląda fenomenalnie - widz szczerze wierzy, że znalazł się w miejscu, które nie powinno istnieć. Być może w uzyskaniu tego efektu pomaga obecność pojawiających się tu i tam ujęć z amatorskiej kamery - na modłę filmów typu found footage. Każde pomieszczenie jest podobne do poprzedniego, ale przy tym wyraziście swoje, unikatowe. Z czasem zaczynamy układać sobie w głowie teorie na temat tego, czym to miejsce jest, szukać potwierdzeń, poszlak. Jeszcze przed ostatecznym ujawnieniem prawdy można spokojnie ułożyć sobie sensowną teorię i później patrzeć tylko jak klocki wpadają na swoje miejsce. Raz jeszcze, jest to bardzo satysfakcjonujące, tylko szkoda, że ostatecznie do niczego nie prowadzi. 

Aktorów mamy tutaj dosłownie garstkę, ale casting zrobiony został pierwszorzędnie. Ejiofor potrafiłby zagrać przekonująco choćby miał się kłócić ze ścianą. Jego Clark jest - niby - zwyczajnym typem, ale już nawet sam sposób kręcenia go, gdzie często widzimy go w centrum rybiego oka, albo pod dziwnym kątem, sugeruje, że coś jest z nim nie tak. Aktor sprzedaje tę dziwność bardzo skutecznie. Reinsve jest bardziej zachowawcza, może lekko wyniosła, choć patrząc na osiągnięcia jej postaci, wcale nie powinna. Oboje głównych bohaterów to ludzie, których raczej ciężko polubić i niby nikt nas o to nie prosi, ale kiedy cała struktura filmu jest tak dziwna, dobrze byłoby mieć jakiś punkt zaczepienia, jakiś pewnik, namiastkę normalności. Reszta obsady jest tu natomiast głównie po to, by reszta miała z kim rozmawiać. Ani nie są ciekawi, ani nie zmieniają w żaden znaczący sposób fabuły. 

Ostatecznie zmuszony jestem napisać, że "Backrooms. Bez wyjścia" trochę mnie zawiodło. To piękny wizualnie (zazwyczaj) film, wciągający i dobrze zagrany, ale ostatecznie pusty jak te pomieszczenia, które przemierzają główni bohaterowie. Warto sprawdzić, ale do niczyjego top tena raczej nie wskoczy.

Atuty

  • Mocne główne role;
  • Świetna scenografia;
  • Trzymający w napięciu środek.

Wady

  • Ostatecznie fabularna mielizna;
  • Potrafi się lekko ciągnąć.

"Backrooms. Bez wyjścia" to wręcz sztandarowy przykład przerostu formy nad treścią. Szalenie ciekawy pomysł, piękne zdjęcia i... Tyle.

6,0
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper