Wdowia zatoka (2026) - recenzja, opinia o serialu [Apple]. Urokliwa wyspa twoich koszmarów
Kate Dippold powiedziała w jednym wywiadzie, że z początku "Wdowia zatoka" była bardziej jak "Parks & Recreation" - przede wszystkim suchy humor, okazjonalnie podlany odrobiną grozy. Stwierdziła jednak, że sama nie wie, czy chciałaby obejrzeć taki serial, że wyszłaby z tego parodia, a nie o to chodziło. Siadła więc do pracy i ostatecznie przekuła swoją wizję w bardziej uczciwy horror, w którym to elementy komediowe są gośćmi, a nie odwrotnie.
Przyznam, że nowym serialem Apple zainteresowałem się przede wszystkim dzięki naszym użytkownikom. Już miałem go zignorować, bo i tak miałem dostatecznie dużo do oglądania, ale pod którąś recenzją rozgorzała dyskusja na temat produkcji wartych uwagi. I przynajmniej kilka osób polecało wtedy żeby zainteresować się właśnie "Wdowią zatoką". No więc zacisnąłem zęby, skończyłem, co miałem zrobić włączyłem pierwszy odcinek i... Dziękuję! Dawno już nie ubawiłem się tak na serialu z dreszczykiem. Wasze zdrowie.
Wdowia zatoka (2026) - recenzja, opinia o serialu [Apple]. Może trochę zbyt ogólnie
Przygody burmistrza Toma (Matthew Rhys) i jego ekscentrycznej asystentki, Patricii (Kate O'Flynn) to bardzo dokładnie skonstruowany mix szerszej opowieści i osobnych, praktycznie antologicznych wątków, które łączą się by wspólnie opowiedzieć jedną historię. Mamy tu do czynienia z wiedźmami, zombie, opętaniem, slaszherowymi mordercami i paroma innymi, zabawnymi sytuacjami. Serial za każdym razem traktuje ich w stu procentach poważnie, ale jego siła polega na tym, że tam, gdzie większość horrorów zabrałaby bohaterom mózgi aby mogli zostać zamordowani przez ducha/demona/mordercę, który ich akurat ściga, "Wdowia zatoka" mówi STOP! I pozwala swoim bohaterom podjąć - zazwyczaj - bardzo sensowne decyzje, bardzo pragmatyczne i nierzadko najlepsze w danej sytuacji, traktujące inteligencję widza z należytym szacunkiem.
To napisawszy, mam delikatny problem z tym jak randomowe i ostatecznie mało istotne są te poboczne historie. Przykład pierwszy z brzegu - Patrocię prześladuje historia z przeszłości. Jej znajome i koleżanki zostały zaatakowane przez zamaskowanego mordercę, znanego jako Boogeyman. Akurat ona jedna została przez niego oszczędzona, przez co koleżanki zamordowanych mają do niej wciąż pretensje. Morderca wraca zza grobu, będąc główną atrakcją bardzo slasherowwgo odcinka, którego zakończenie kończy ten wątek. Jaki ma to związek z główną fabułą? No, taki, że wyspa jest przeklęta. Co, za mało? Później dowiadujemy się - z grubsza - skąd to przekleństwo się bierze, ale tak jak sam ten wątek jest ciekawy (i zabawny), tak nie ma on zbyt wiele wspólnego z Boogeymanem, tylko bardzo ogólnie usprawiedliwiając jego obecność w serialu.
Wdowia zatoka (2026) - recenzja, opinia o serialu [Apple]. Pozytywne pomieszanie z poplątaniem
Trzeba jednak przyznać, że same elementy straszące zrealizowane zostały bardzo solidnie. Widzimy dziwne potwory, ciebie w szczelinie między drzwiami, a futryną, rzeczy, których tak naprawdę tam nie ma. Serial nigdy nie traktuje ich zdawkowo - ma być strasznie. To po prostu nasi bohaterowie zachowują się odpowiednio do sytuacji. Rzecz w tym, że siły zła też "palcem nie były robione", więc ostatecznie znajdują sposób, aby zakraść się do danej postaci, budując w pełni zasłużony jump scare. Tom widzi na drodze kobiecy kształt, z długimi włosami zakrywającymi twarz. Jak każdy, praworządny obywatel, najpierw pyta czy wszystko w porządku i jak może pomóc. Kiedy jednak nie otrzymuje odpowiedzi, a istota zaczyna pokracznie zmierzać w jego stronę, jego pierwszym instynktem jest zawrócić auto i jechać w drugą stronę. Bardo trzeźwa decyzja, która jednocześnie dostarcza widzowi wrażeń, nie pastwiąc się przy tym nad jego inteligencją.
Tak jak nie potrafię znaleźć zbyt słabych stron opowiadanej historii, tak samo jej tempo trochę mnie w pewnym momencie zmęczyło. Może nawet nie tyle tempo, co fakt, że dobra połowa obserwowanych wydarzeń nie ma większego znaczenia dla głównej fabuły. Mam nadzieję, że już zagwarantowany, drugi sezon serialu dobrze te wątki rozwinie, bo na ten moment są one jedynie upierdliwą zapchajdziurą. Co mnie obchodzi życie miłosne syna Toma, skoro serial nie robi z nim absolutnie niczego. To fajnie, że Patricia zrobiła imprezę dla wszystkich, ale jak to się ma do szerszej fabuły? Otóż jest to wątek równie istotny jak to, że jest ona praktycznie analogiem Annie Edison z "Community" - czyli wcale. Z drugiej strony jednak, wypada oddać serialowi, że wszystkie te pomniejsze historie stanowią fundament głównego wątku i fabuła jako całość po prostu ma sens. Nie jest może jakoś szczególnie ambitna - choć przyznam, że na jeden wątek czekałem jak szczerbaty na suchary i się doczekałem! - ale spełnia swoje zadanie. Szkoda jedynie, że większość wątków pobocznych (czyli wszystko poza Tomem) musi czekać na rozwiązanie do kolejnego sezonu. Nie lubię tego typu zagrywek.
"Wdowia zatoka" to taki trochę kogel mogel historii mojego ukochanego (inaczej) Stephena Kinga, ale podany w taki sposób, że trudno się w trakcie nie uśmiechnąć. Dippold podejmuje polemikę z widzem, pyta go czy zna te tropy, czy sądzi, że dalej fabuła potoczy się standardowo, czy może jednak skręci nagle w nowym kierunku. Postacie są ciekawe same w sobie, choć ich relacje mogłyby zostać lepiej zarysowane, elementy straszące potrafią zjeżyć włos na karku. Fabuła jest lekko chaotyczna, ale to i tak przyjemny kawałek fikcji, którego kontynuacja ma szansę dociągnąć wszystkie problemy oryginału. Pierwszy sezon ledwie się skończył, a ja już czekam na kontynuację.
Atuty
- Ciekawe postacie;
- Interesujące, oryginalne podejście do tematu grozy;
- Motywy straszące na wysokim poziomie;
- Zawoalowany w tej grozie humor;
- Trzymający w napięciu finał.
Wady
- Raczej powierzchowne relacje między postaciami;
- Część wątków bez zwieńczenia;
- Miejscami - zwłaszcza w środku sezonu - humor trochę negatywnie wpływa na tempo opowieści;
- Syn Toma i jego znajomi są kompletnie nieciekawi.
"Wdowia zatoka" to seria znanych, horrorowych opowieści, wrzucone do jednego tygla, mieszana przez bardzo wprawną rękę showrunnerki i głównej obsady. Środek mógłby być żwawszy, a zakończenie mniej otwarte, ale w temacie klasycznych strażaków to i tak jedna z ciekawszych obecnie propozycji. Warto sprawdzić.
Przeczytaj również
Komentarze (4)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych