Gothic: Remake - recenzja gry w przygotowaniu. Powrót do Kolonii Karnej wzbudza we mnie mocno skrajne emocje

Gothic: Remake - recenzja gry w przygotowaniu. Powrót do Kolonii Karnej wzbudza we mnie mocno skrajne emocje

Maciej Zabłocki | Dzisiaj, 19:00

Na wstępie zaznaczę, że kod recenzencki dostaliśmy bardzo późno, dlatego to nie jest ostateczny werdykt. Gram codziennie, sprawdzam każdy kąt na PS5 Pro, ale Górniczej Doliny jeszcze w całości nie przeszedłem. Wystawianie końcowej noty na tym etapie byłoby po prostu nieuczciwe wobec was i samej gry. Zależy mi jednak, żebyście już teraz dostali konkretne informacje z pierwszej ręki i zrozumieli, z czym tak naprawdę mamy do czynienia, bo jest o czym rozmawiać.

W 2004 roku pierwszy Gothic zabił mi ćwieka i od tamtej pory przechodzę go regularnie co roku. Dołączony był wówczas do płytki z CD Action i okazało się, że to jedno z największych i najbardziej pozytywnych zaskoczeń mojego życia. Już po instalacji, uwielbiałem to oryginalne intro, bo budowało niesamowity klimat. To nowe jest w moim odczuciu dużo gorsze, przekombinowane i totalnie mi nie siadło. Zresztą nagrałem je dla was, więc sami zobaczcie w załączonym materiale wideo, jak to wygląda - aż do momentu przywitania się z Diego. Zderzenie z nową wizją twórców bywa bolesne.

Dalsza część tekstu pod wideo

Odpalam tytuł na najmocniejszej konsoli na rynku i tutaj już mam pierwszy zgrzyt, bo gra działa wyłącznie w 30 klatkach na sekundę. Brak trybu wydajności w dzisiejszych realiach to dla mnie całkowity absurd, bo chociaż Gothic nie jest szybką grą, to jest przez to wszystko straszliwie ociężały. Owszem, spadków płynności na ten moment nie uświadczyłem. Ale do samej grafiki odniosę się już niżej. Zobaczycie tam również galerię i kilkadziesiąt zdjęć z Górniczej Doliny. 

Zacznę od grafiki, bo ta zmieniła się najbardziej

No ale zacznę od tego, co natychmiast rzuca się w oczy - technologicznie widać potężny skok, bo świat wypchano detalami po same brzegi. Górnicza Dolina odczuwalnie urosła, deweloperzy powiększyli mapę, dodali nowe ścieżki i mocno podkręcili znane lokacje. Można godzinami biegać i z czystą ciekawością porównywać stare, kanciaste kąty z ich nowymi odpowiednikami na Unreal Engine 5. Kolonia Karna prezentuje się niekiedy oszałamiająco, a świat jest najlepszym, co w Gothic Remake zobaczycie (chociaż efekty czarów też prezentują się spektakularnie). Niestety graficzna rewolucja przyniosła ogromne problemy z czytelnością. Świat jest wręcz przebajerowany, a twórcy w wielu miejscach przesadzili z gęstością otoczenia. Obóz Bractwa na bagnach to dżungla, w której bez ciągłego zerkania na mapę nie da się normalnie poruszać. Aleje zlewają się w jedną całość, wszystko przykrywają liście, a drogowskazy zamiast tekstów mają tylko mało intuicyjne obrazki, zmuszając do zgadywania. Łatwo się w tym wszystkim pogubić, a w pogoni za graficzną rewolucją niestety uleciał gdzieś także klimat. W ogóle musiałem grać z oznaczeniem "SsBilQ", które widzicie na każdym zdjęciu, bo w ten sposób twórcy przypisali wersje testowe do konkretnych osób. 

Zbieractwo również dostało rykoszetem. W oryginale każda roślinka czy grzyb wyraźnie odznaczały się od tekstur podłoża, co ułatwiało czyszczenie mapy. Teraz cenne zioła toną w gęstym poszyciu, a ja regularnie łapałem się na tym, że podbiegałem do krzaka, którego finalnie nie dało się zebrać. Nawet nie zliczę, ilu przydatnych roślin przez to nie podniosłem. Niestety dla mnie dużym zawodem w kwestii oprawy są również twarze postaci. Model samego Bezimiennego kompletnie mi nie leży, ma dziwną twarz, jakiś taki mały podbródek, wzbudza we mnie bardziej politowanie niż sympatie. To najważniejsza postać w tej grze, na którą po prostu nie lubię zerkać (w opcjach do wyboru mamy kamerę klasyczną lub nowoczesną, z postacią ulokowaną centralnie lub do lewej - jak w Wiedźminie 3 po aktualizacjach). Wielu NPC ma dziwne wytrzeszcze oczu, którymi w ogóle nie ruszają. Kiedy rozmawiam z Diego, a ten nie patrzy w moją stronę, mocno psuje to całą immersję. Za to docenić muszę HDR - jest bardzo dobry i widoczne w tym tekście zdjęcia w ogóle tego nie oddają. 

Wyraźną zmianą jest zupełnie nowe podejście do postaci kobiecych. W oryginale stanowiły one zaledwie milczące tło, natomiast tutaj zyskały imiona, unikalny wygląd, własne drzewka dialogowe i realną sprawczość. Dzięki temu cała społeczność zamknięta pod barierą wydaje się bardziej wiarygodna. Poważnej rozbudowie ulegli również orkowie, którzy funkcjonują teraz jako pełnoprawna, zorganizowana frakcja. Dostaliśmy nawet możliwość nauki ich języka, co otwiera dostęp do zupełnie nowych ścieżek fabularnych. To wszystko doskonale wypełnia mapę, która według deklaracji twórców została powiększona o blisko 20% (co, rzecz jasna, widać od razu, gdy chwilkę po tej mapie pobiegamy). 

Drewniany rodowód pierwowzoru powrócił, ale w nowym wydaniu mocno daje się we znaki. Wspomniane 30 klatek potęguje uczucie powolności, postać reaguje z opóźnieniem, a same animacje bywają sztywne. Nawet dialogi są wypowiadane w ociężałym, ślimaczym tempie, co z czasem zaczyna po prostu irytować podczas dłuższych posiedzeń. Z gry wyparował też gdzieś ten specyficzny humor i luz. Wiele wypowiedzi postaci niezależnych straciło swój dawny pazur, a część tekstów najwyraźniej ucięto. Wrzód nadal irytuje, choć wygląda zupełnie inaczej, ale to marne pocieszenie. Jacek Mikołajczak wraca jako Bezimienny, co oczywiście cieszy, ale mówi wolniej i w jego głosie brakuje mi tej kultowej iskry z oryginału. Nie potrafię się jeszcze w pełni przestawić na to nowe tempo. Nie można go także wyregulować w opcjach, choćby delikatnie tych dialogów przyspieszyć. No i oglądanie drętwej mimiki twarzy przy wszystkich tych bardzo długich kwestiach jest po prostu dużo bardziej męczące, niż w oryginale. Trudno mi to przełknąć, często te dialogi chciałem pominąć, ale większość znam na pamięć, więc zostawiałem, żeby znaleźć różnice. A tych jest całkiem sporo. 

Sterowanie jest lepsze, ale nie ustrzegło się też wielu problemów

Mechaniki poboczne również przeszły metamorfozę, nie zawsze udaną. Otwieranie zamków to teraz skomplikowana minigra z zapadkami i pękającymi wytrychami, wymagająca nauki systemu prób i błędów. Z kolei rzemiosło, jak choćby kowalstwo, to w dużej mierze tylko wciskanie przycisku interakcji i oglądanie przygotowanych wcześniej animacji pracy przy kowadle. Gra nadal nie prowadzi za rączkę, co zapisuję na ogromny plus. Nie ma tu znaczników pokazujących dokładny cel podróży, trzeba polegać na wskazówkach od postaci i zakupionych mapach. Progresja jest organiczna - wykonanie drobnego zadania dla kucharza zapewnia nam codzienne racje żywnościowe, a zdobywanie punktów nauki wymaga znalezienia odpowiedniego nauczyciela w obozie. Co istotne, tuż przed rozpoczęciem zabawy możemy wybrać jeden z czterech poziomów trudności, a wśród nich, jako trzeci jest poziom zwany "Gothic", a więc kopia tego, czego doświadczamy w oryginale. Oczywiście ten właśnie wybrałem. 

Sterowanie na padzie wypada poprawnie, choć wibracje są znikome. Sama walka na początku jest łatwiejsza niż w oryginale, ale potwornie toporna. Musimy ciągle blokować ciosy, bo zwykłe zwierzę potrafi zabić nas jednym ugryzieniem. Co gorsza, zablokowanie ataku nie chroni całkowicie - i tak tracimy trochę punktów życia, co wymusza skrajną ostrożność. System leczenia obnaża zresztą dziwaczne błędy. Jedzenie nie odnawia zdrowia od razu, a pasek wypełnia się powoli. Smażone mięso leczy 15 HP, surowe tylko 2 HP. Jeśli po zjedzeniu zapiszecie grę, a pasek nie zdąży się uzupełnić, to po wczytaniu zapisu mięso znika z ekwipunku, ale zdrowie wraca do starego poziomu. 

Błędów technicznych jest zresztą znacznie więcej. Postać potrafiła mi się zablokować w przejściu, raz zapadła się pod ziemię, a gra dwukrotnie wyrzuciła mnie do menu konsoli. Opcje na panelu nawigacyjnym skaczą w losowe miejsca. Strzelanie z łuku zrobiono nowocześnie, widać liczbę strzał w kołczanie, ale samo trafianie w cel jest dla mnie całkowitą loterią. System zbrodni zrealizowano bardzo podstawowo. Jeśli dacie się złapać na kradzieży, strażnicy zrobią się agresywni, obiją wam twarz i zabiorą trochę cennych przedmiotów. Niby, jak w starym Gothicu, ale w żaden sposób tego nie usprawniono. Nie ma jakichś nowoczesnych rozwiązań. Samo menu też nie wygląda jakoś znacznie lepiej. Ekwipunek prezentuje się atrakcyjnie pod względem wizualnym, ale pozostaje dla mnie mało czytelny. Kafle są za duże, mało jest informacji na ekranie. Nie mogę sobie, dla przykładu, porównać noszonej już broni z tą z ekwipunku by ocenić, która wypadnie lepiej. 

Absolutnym hitem jest za to warstwa muzyczna. Nowe i odświeżone kawałki brzmią rewelacyjnie, idealnie budują mroczny klimat Kolonii. Zatrzymywałem się czasem tylko po to, żeby posłuchać ścieżki dźwiękowej. To zdecydowanie najmocniejszy i najbardziej dopracowany punkt tego odświeżenia. Chociaż i tu mam parę zastrzeżeń, bo domyślnie muzyka jest ustawiona zbyt głośno względem dialogów. Trzeba ją ręcznie przyciszyć. Samych opcji w menu jest bardzo mało. W niewielkim zakresie można te grę dostosować pod siebie. Ale możemy, dla przykładu, całkowicie wyłączyć wyostrzenie obrazu (bo ten jest szalenie ostry i niektórym może to przeszkadzać, wcale nie byłbym zaskoczony). 

Rozwój oparty na sile, zręczności i punktach nauki działa jak dawniej, doszły nowe postacie, a świat żyje własnym rytmem. Mimo tych nowości, czuję, że uleciał z gry element strachu i przerażenia, jaki towarzyszył mi w 2004 roku. Przez toporną mechanikę łatwo zginąć, dlatego boję się rwać na większe polowania. Przede mną jeszcze sporo godzin gry, testy magii wyższych kręgów i wyprawa w głąb kopalni. Być może po mistrzowskim opanowaniu walki gra wreszcie w pełni "kliknie", ale aktualnie jest to powrót pełen niespełnionych oczekiwań technicznych. 

No więc na ten moment takie mam odczucia wobec Gothic Remake. Są mocno mieszane, ale może to się zmieni, gdy pogram jeszcze dłużej i przygotuję dla Was już kompletną recenzję, razem z oceną. Gdybym dzisiaj miał wystawić tej grze jakąś notę, dałbym jej 6. Głównie dlatego, że dla starych wyjadaczy jest zbyt wiele uchybień, a dla nowych graczy zbyt wiele odpychających elementów, których po prostu mogą nie zrozumieć. Wcale się nie zdziwię, jeżeli ten Remake nie zrobi furory na świecie. Ale bardzo jestem ciekaw też Waszych opinii w komentarzach. Dajcie znać, tymczasem ja wracam do Górniczej Doliny i w ciągu kilku dni wypracuję dla Was kompletny materiał! 

RECENZJA W PRZYGOTOWANIU - TEKST BĘDZIE AKTUALIZOWANY. 

Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Gothic 1 Remake.

Advertisement
Maciej Zabłocki Strona autora
Swoją przygodę z recenzowaniem gier rozpoczął w 2005 roku. Z wykształcenia dziennikarz, ale zawodowo pracujący też w marketingu. Na PPE odpowiada głównie za testy sprzętów i dział tech. Gatunkowo uwielbia RPG, strategie i wyścigi. Uzależniony od codziennego czytania newsów i oglądania konferencji.
cropper