Sudden Strike 5 - recenzja i opinia o grze [PS5, XSX|S, PC]
Pierwsze gry z serii Sudden Strike pojawiły się u zarania XXI wieku, kiedy RTS-ów w tym tych drugowojennych wydawano jeszcze całkiem sporo i nic nie wskazywało, by miałoby się to kiedyś zakończyć. Pomimo pewnych perturbacji z developerami to był całkiem dobry cykl, który chociaż niknął w nawale podobnych gier, posiadał swój unikatowy klimat, oraz sporą grupę wiernych fanów. W każdym razie na tyle silną byśmy dzisiaj otrzymali piątą już odsłonę serii. Zapraszamy do naszej recenzji Sudden Strike 5.
Poprzednia odsłona recenzowanego tytułu debiutowała niemal dekadę temu jeszcze za poprzedniej generacji konsol i pomimo ciepłego przyjęcia raczej mało kto spodziewał się, że kiedykolwiek otrzymamy kolejną część. Pomimo atmosfery staroszkolnej strategii czasu rzeczywistego, skupiającej się na czystych realiach II WŚ i tamtejszej taktyce sterowanie padem, przy stosunkowo niewielkich rozmiarach jednostek (co jest charakterystyczne dla serii) do wygodnych nie należało. Owszem z czasem do wszystkiego dało radę przywyknąć, ale cóż, współcześni gracze raczej alergicznie reagują na słowo cierpliwość, a tego ta seria zawsze wymagała, nim człowiek zaczął się dobrze bawić. Sudden Strike 5 jest w trudnej sytuacji, ponieważ musi połączyć staranne, a nawet drobiazgowe planowanie działań wojennych wymagane przez weteranów serii z chęcią przeprowadzania epicko wyglądających, szybkich akcji bitewnych oczekiwanych przez współczesnych graczy. Sprawdźmy, jak to się udało.
Drugowojenny RTS jak sprzed lat
Oczywiście, tradycyjnie główną atrakcją najnowszej części Sudden Strike pozostaje rozbudowana kampania. Gra, obejmująca 25 misji inspirowanych prawdziwymi bitwami, wciąż pozwala dowodzić trzema kultowymi frakcjami: państwami Osi, zachodnimi aliantami i Związkiem Radzieckim. Wojskami Osi (Niemcy i ich sojusznicy) znów spróbujemy podbić Europę. Grając Aliantami będziemy ją wyzwalać podobnie jak Afrykę. Natomiast czerwoni gieroje jak zwykle polegną hałdami trupów, by wygnać wroga ze swojej radzieckiej ojczyzny. W wielu miejscach rzecz jasna prawda historyczna jest nieco naginana, by zachować dramatyzm rozgrywki, ale wpasowuje się to w założenia gry. Purystów historycznych może razić wybór generałów, których w danej misji być nie mogło, przykładowo broniąc Krety możemy się w wcielić w Pattona, ale cóż taki to już urok tego tytułu. W każdym razie misji jest naprawdę dużo, część wprawdzie stanowią kolejne wariacje często eksponowanych i eksploatowanych na tle serii pól bitewnych, jednak jest także też sporo mniej znanych operacji wojennych, chociażby niemiecki desant na Kretę, czy walki o Krym. Hurraoptymizm nieco opada, gdy zauważymy, że część zadań bojowych odbywa się na tych samych mapach, ale nie jest to duża wada.
Podobało mi się, iż misje oprócz celów głównych oferują sporo opcjonalnych wyzwań pobocznych, których realizacja znacznie ułatwia nasze postępy, ale to gracz decyduje o ich podjęciu. Wprawdzie każda misja ma swój preferowany schemat działania, ale i tak pozwalają one nam na znaczną swobodę poczynań. Czy będziemy działać ofensywnie nie licząc się ze stratami czy zachowawczo i mozolnie postanowimy przejmować każdy ważny punkt pola walki, albo zaskoczymy wroga atakiem z kilku różnych punktów na mapie, bądź zastosujemy mieszankę wszystkiego co już wymieniłem to zależy już od nas, bo Sudden Strike 5 w żaden sposób na nie ogranicza. Fakt, że zły wybór sprawi, iż będziemy mieli stale pod górkę, ale to dobrze sami o tym zadecydujemy.
Generałowie Sudden Strike 5
Po wybraniu strony wojny i dostępnej misji dostajemy krótkie „orde the battalie” nadchodzących zmagań. Dobrze wyjaśnia, czego na miejscu należy oczekiwać i na co warto zwrócić uwagę. Mimo wszystko wciąż należy mieć z tyłu głowy zasadę „spodziewaj się niespodziewanego” ponieważ zawsze można zostać zaskoczony, czasem miło czasem niemiło. Następnie wybieramy historycznego generała z trzech dostępnych. Postarano się, żeby oprócz tych najbardziej znanych, bez których recenzowany Sudden Strike 5 nie mógł się obejść, dostępni byli wojskowi obecnie mało rozpoznawalni, ale w czasie II WŚ odgrywający ogromną rolę. Każdy z nich ma swój styl: ofensywny, defensywny i taktyczny. Daje to rzecz jasna odpowiednie bonusy do poszczególnych jednostek. Szkoda jednak, że jest ich tylko po trzech dla każdej frakcji. Ciekawostką dla nas może być obecność w radzieckiej kampanii obecność mającego polskie korzenie Konstantego Rokossowskiego, chociaż ze względu na zaszłości historyczne niewielu on zainteresuje.
Wybór stylu gry w Sudden Strike 5 wpływa na zdobywanie Punktów Doktryny. Dostajemy je jako standardowe nagrody za misje, jak i za realizację celów opcjonalnych. Punkty te pełnią funkcję stałego postępu, odblokowując szereg atutów – na przykład ulepszone zdolności celownicze i strzeleckie, ulepszenia pierwszej pomocy oraz wykorzystanie specjalistycznego sprzętu czy wsparcia. Ponadto zdobywamy też punkty Prestiżu, który poprzez ekspansję i zdobywanie kluczowych pozycji wroga. Prestiż pozwala na bieżąco wzmacniać swoją armię dodatkowymi jednostkami, pojazdami i wsparciem, co czyni go niezbędnym do utrzymania tempa bitwy. Zdobywanie strategicznej infrastruktury to coś więcej niż tylko kontrola nad mapą; to bezpośrednie wsparcie dla wysiłku wojennego. Maszty radiowe zapewniają dostęp do lekkiego wsparcia powietrznego, a stacje radarowe umożliwiają przeprowadzanie cięższych ataków z powietrza. Z kolei magazyny zaopatrzenia i stacje naprawcze są niezbędne do uzupełniania amunicji i paliwa lub naprawy krytycznych uszkodzeń pojazdów, pod warunkiem, że dysponują wystarczającą ilością zasobów.
Zarządzanie na wojnie
Skupienie się na podejmowaniu decyzji na polu bitwy to właśnie fundament recenzowanego Sudden Strike 5. Misje rozgrywane są na dużych mapach zawierających sporą liczbę jednostek, co zachęca graczy do myślenia w kategoriach rozmieszczania oddziałów, rozpoznania i wyczucia czasu, a nie brutalnej siły. Możliwość podejścia do celów na wiele sposobów – poprzez manewry oskrzydlające, przecinanie linii zaopatrzeniowych, czy wykorzystywanie terenu – tworzy elastyczną, taktyczną „planszę”, na której ciągle coś się dzieje. Jednocześnie ta otwartość czasami prowadzić do nierównego tempa akcji, więc niektóre misje ciągną się w nieskończoność, kiedy wybierzemy ostrożne posuwanie się naprzód. Mając do dyspozycji setki rodzajów piechoty i pojazdów, musimy nieustannie żonglować taktyką walki połączonych rodzajów broni, balansując między piechotą, jednostkami pancernymi, artylerią i wsparciem. Jednym z wyróżniających się dodatków w grze jest pociąg pancerny, szkoda tylko, że pojawia się strasznie późno w całej kampanii.
Ta różnorodność dodaje głębi, ale wprowadza również warstwę mikrozarządzania, która bywa przytłaczająca, biorąc pod uwagę, że mamy tu do czynienia z konsolą PS5. Wprawdzie gra oferuje pauzę taktyczną pozwalającą na spokojne wydawanie rozkazów, ale niestety największą bolączką dla mnie obniżającą frajdę z zabawy jest interfejs wersji konsolowej, podobnie zresztą jak było to w przypadku Sudden Strike 4. Zastosowany interfejs kołowy dobrze wprawdzie nadaje się do wzywania wsparcia czy dokonywania dodatkowych akcji, ale zaznaczanie jednostek oraz tworzenie drużyn i oddziałów, a później zarządzanie nimi padem potrafi być drogą przez mękę, pomimo zapewnień twórców o wprowadzeniu intuicyjnych rozwiązań jak choćby wprowadzenie inteligentnych formacji. Dlatego wcześniej w recenzji pisałem o cierpliwości, ponieważ będzie bardzo potrzebna. Z czasem rzecz jasna, gdy już opanujemy wszystkie tajniki sterowania, obsługa gry może okazać się całkiem intuicyjna, ale bez długiej praktyki się nie obejdzie.
Sudden Strike 5 wzbudza nostalgię, ale męczy wzrok
Wizualnie gra prezentuje się całkiem nieźle, ale wysoko umieszczona kamera ma wpływ na wygodę wspomnianego już sterowania. Ponadto oprawa niewiele się zmieniła w stosunku do poprzedniczki, co może być utrudnieniem dla osób, które w tym czasie wymieniły telewizory na większe, więc jednostki wydają się jeszcze mniejsze, a piechoty praktycznie nie widać. Wiemy, że tam gdzieś jest właściwe tylko dzięki okienku utworzonego oddziału. Owszem zawsze jest wytłumaczenie by usiąść bliżej telewizora, ale to nie monitor, by grać niemal z panelem przy twarzy. Z drugiej strony biorąc pod uwagę całość, pod względem koncepcyjnym rozległe mapy w stylu dioram prezentują się miło dla ze swoim staroszkolnym urokiem oferując w pełni zniszczalne środowisko, które ma wpływ na nasze poczynania. Dla przykładu spadające drzewa czy walące się budynki mogą ranić i zabijać naszych żołnierzy oraz niszczyć pojazdy. Te nawet w swojej bardzo małej skali prezentują się tak jak z epoki, posiadają odpowiednie i liczne detale, a taka nawała całego posiadanego żelastwa pędzącego przez mapę naprawdę robi wrażenie.
Po niedawnych poprawkach Sudden Strike 5 działa stabilnie, a w każdym razie bez zauważalnych spadków animacji, nawet przy starciach dziesiątek jednostek. Udźwiękowienie podkreśla solidność gry. Eksplozje, ostrzał artyleryjski i odgłosy pola bitwy tworzą przekonującą ścieżkę dźwiękową, oddając skalę każdej bitwy w miarę jej zaostrzania. Klimatycznie brzmią też głosy naszych przełożonych niby po angielsku, ale stylizowane na niemiecki bądź rosyjski zależnie od wybranej frakcji. Na szczęście tytuł otrzymał tekstową polonizację, która została bardzo solidnie wykonana.
Frajda dla weteranów, koszmar dla nowych graczy
Coś jeszcze? Cóż, rozgrywka
otrzymała jeszcze dwa tryby zabawy, potraktowane po macoszemu, ale są. Pierwszy to szybka potyczka powalająca pograć z żywym graczem bądź SI, gdzie ustalamy warunki początkowe. Szkoda tylko, że oferuje jedynie 4 mapy (wersja Deluxe dodaje kolejne dwie), więc po jakimś czasie się nudzi. Podobnie jest z trybem multiplayer, który też nie zapewnia mocniejszych wrażeń i wymaga posiadania abonamentu PS+. No i najważniejsze pytanie - co zmieniło się w recenzowanym Sudden Strike 5 w stosunku do czwórki? Zasadniczo nic, pomimo pewnej kosmetyki wcześniej już opisanej w widoczny sposób uległa jedynie skala i rozmach rozgrywki, bo nawet wizualnie nie widać wielkiego skoku.
Ostatecznie Sudden Strike 5 to metodyczna i wymagająca gra taktyczna, wierna swoim korzeniom, oferująca głębię i rozmach niestety kosztem przystępności. Jeśli poprzednia odsłona nie przypadła Wam do gustu to i piątka też tego nie zrobi, jeśli wręcz przeciwnie to również teraz będziecie się dobrze bawić, ale cudów nie oczekujcie.
Ocena - recenzja gry Sudden Strike 5
Atuty
- 25 misji do przejścia
- Rozległe mapy i generałowie do wyboru
- Staroszkolny klimat i wysoki poziom wyzwania dla weteranów
- Dużo możliwości prowadzenia walki
- Multum jednostek do wykorzystania
Wady
- Zbyt mało stopni przybliżania widoku (co przeszkadza na dużym TV)
- Wciąż niewygodnie sterowanie padem
- Niewiele zmian w stosunku do Sudden Strike 4
- Poza kampanią niewiele trybów zabawy
- Wysoki próg wejścia dla nowych graczy
Sudden Strike 5 to kolejna odsłona znanej serii drugowojennych strategii czasu rzeczywistego jednak skierowana bardziej dla weteranów niż graczy chcących zacząć przygodę z tym cyklem. Posiadacze wersji PS5 muszą się jednak zmierzyć z niewygodnym konsolowym sterowaniem, ale warto poświęcić nieco czasu na naukę jego niuansów i cieszyć się całkiem przyjemnym tytułem.
Graliśmy na:
PS5
Galeria
Przeczytaj również
Komentarze (0)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych