Gomorra: Początki - recenzja serialu [SkyShowtime] Powrót do Neapolu

Gomorra: Początki - recenzja serialu [SkyShowtime] Powrót do Neapolu

Dawid Ilnicki | Dzisiaj, 11:00

Pięć lat minęło od czasu, gdy złączeni w bratersko-nienawistnym uścisku Ciro di Marzio i Gennaro Savastano ostatecznie dokonali żywota, a z głośników telewizorów po raz ostatni dobyło się wspaniałe “Doomed to live” Mokadelic, kończące każdy odcinek wielkiej neapolitańskiej gangsterskiej sagi. Od środy widzowie mogą się zapoznać z serią “Gomorra: Początki”. Powiązanej z pierwotnym tytułem nie tylko za sprawą realizowania go przez wielu dobrze znanych artystów - jak reżyserujący kolejne odcinki Marco D’Amore, ale również z uwagi na główną oś fabularną, którą są wczesne lata życia Pietro Savastano. 

Oparta na pracach Roberto Saviano pięciosezonowa “Gomorra” była w drugiej dekadzie XXI. wieku prawdziwym powiewem świeżości, jeśli chodzi o produkcje telewizyjne, bo mocno różniła się od tego co od dłuższego czasu zaczęły nam serwować właściwie wszystkie serwisy streamingowe. Maksymalnie rozciągnięta w czasie seria, czasami zdająca się zbyt rozwleczona, a z tego powodu często ironicznie porównywana do brazylijskich telenowel, zachwycała jednak zarówno naturalizmem, jak i niezwykle oryginalnymi postaciami, których próżno było szukać w innych produkcjach. Choć horyzont wczesnego życia bohaterów włoskiego dzieła zdaje się wyznaczać łacińska sentencja: “Inter faeces et urinam nascimur” to jednak w pewnym momencie życia postanawiają oni rzucić wyzwanie przeznaczeniu, wchodząc na drogę przestępczą, z której nie ma już powrotu, a z każdą kolejną decyzją gangsterski Neapol zdaje się coraz mocniej zaciskać na nich swoje macki.

Dalsza część tekstu pod wideo

Wielka popularność tego dzieła na całym świecie sprawiła, że przedstawiciele telewizji Sky Italia i Cattley zastanawiali się nad tym w jaki sposób może być ona kontynuowana w nowym serialu, już od początku myśląc o tym, by pokazać młodzieńcze lata życia Pietro Savastano. Podobnie jak jego syn Gennaro z początku mocno naiwnego, ale bardzo szybko angażującego się w coraz poważniejsze przestępstwa. Producenci starali się namówić na udział w tym przedsięwzięciu Marco D’Amore, który już wcześniej zadebiutował jako reżyser, w rozgrywającym się pomiędzy dwoma ostatnimi sezonami “Gomorry” filmie “Immortale”. Ten był od początku nastawiony do niego mocno sceptycznie, lecz gdy zapoznał się z koncepcją, a także samym scenariuszem zdecydował się na pełne zaangażowanie w projekt, który od początku miał być czymś innym niż pierwsza wielka seria Sky.

Gomorra: Początki - recenzja i opinia o serialu [SkyShowtime] Kontynuacja najpopularniejszego serialu w historii włoskiej telewizji

Akcja “Gomorra: Początki” toczy się bowiem w 1977 roku i koncentruje wokół dwójki głównych bohaterów. Pierwszym jest nastoletni Pietro Savastano, który wychowuje się w biednych przedmieściach neapolitańskiego Secondigliano, mając za towarzyszy zgraną paczkę kumpli. Wszyscy zazdrosnym okiem, pełnym jednak respektu, spoglądają w stronę Angelo A’ Sireny (Francesco Pellegrino). Przywódcy trzęsącego okolicą groźnego gangu, z którym jednak połączy młodego Pietro podobne przekonanie. Obaj chcieliby znaczyć dużo więcej w świecie, w którym przyszło im funkcjonować, co oczywiście wprowadza ich na drogę konfliktu z potężnymi rodami, zarządzającymi przestępczym Neapolem. W tle rozkwita gorące uczucie łączące Pietro z młodą Immą, a także rozpoczyna się bunt, mający swój początek w miejscowym więzieniu Poggioreale, które zapewne zmieni gangsterski krajobraz już w kolejnym sezonie…

Prequel do najważniejszej produkcji w dziejach włoskiej telewizji znacząco różni się od pierwowzoru, choćby pod względem audiowizualnym. Sam Marco D’Amore w wielu ostatnich wywiadach wspominał o potrzebie jak najdokładniejszego odtworzenia realiów Neapolu końcówki lat 70. Objawia się to nie tylko w wyglądzie samego miasta, wyraźnie kontrastującym z jego biednymi, nieomalże rolniczymi obrzeżami, ale także rekonstrukcji specyficznego dialektu, mocno różniącego się od sposobu mówienia obecnych mieszkańców miasta. Zarówno D’Amore, jak i scenarzyści Leonardo Fasoli i Maddalena Ravagli odwoływali się do języka, którym posługiwały się ich babcie i ciotki, starając się wykreować jak najbardziej wiarygodny obraz tych czasów. 

Gomorra: Początki - recenzja i opinia o serialu [SkyShowtime] Jak najdokładniejsze odwzorowanie realiów końcówki lat 70. w Neapolu

Fani “Gomorry” powinni jednak znakomicie odnaleźć się w sześciu odcinkach nowej serii, nawet pomimo znaczącej różnicy między obu tytułami. I tu bowiem mamy do czynienia z dobrze znaną formułą walki o wpływy, która wymaga zawierania taktycznych sojuszy, za sprawą których jednak niedawni sprzymierzeńcy błyskawicznie stają się śmiertelnymi wrogami. Świetnie w swej roli sprawdza się zwłaszcza Pellegrino, który znakomicie uwiarygadnia kreację młodego, buńczucznego, mającego wielkie ambicje Angelo, wiarygodnie budując jednocześnie silną więź z młodym Pietro. Sprawdzając się w roli ojca, którego ten nigdy nie znał. To samo można powiedzieć również w zasadzie o wszystkich aktorach wybranych do głównych ról, zwłaszcza młodych Luce Lubrano i Tulli Venezii, wcielających się w Pietro i Immę.

Dla potrzeb recenzji po raz pierwszy od lat powróciłem do pierwszych odcinków premierowego sezonu “Gomorry”, które od początku, w warstwie wizualnej, uderzają niezwykłym naturalizmem, w fantastyczny sposób uwiarygadniającym brutalny świat przedstawiony. Niestety retro stylizacja na lata 70’ w nowej produkcji nie robi tak dobrego wrażenia, gdyż wydaje się za bardzo sterylna, przez co nowy serial nie imponuje tak jak pierwowzór. Razi również zbyt częste korzystanie z angielskich utworów z epoki, inaczej niż w przypadku soundtracku do poprzednika, złożonego głównie z lokalnych utworów. Zbliża to niestety “Gomorra: Początek” do wielu pozbawionych charakteru współczesnych produkcji gangsterskich. Każdy z odcinków kończy utwór “L’America”, zmarłego w końcówce 2025 roku włoskiego kompozytora i saksofonisty Jamesa Senese, który niestety nie wytrzymuje porównania z “Doomed to Live” czy “Tragic Vodka”, wspomnianego już Mokadelic. Dodatkowo trudno nie ulec wrażeniu, że niektóre wątki fabularne, takie jak kwestia finansowania przedsięwzięć w Secondigliano przez Angelo, jak również cały wątek buntu więziennego są mało wiarygodne i zwyczajnie niedopracowane. 

Twórcy prequela do najpopularniejszego serialu włoskiego XXI. wieku stanęli przed niezwykle trudnym zadaniem, przyjmując jednak bardzo ciekawą perspektywę. Zarówno bowiem losy młodych Pietro i Immy, jak również Angelo D’Sireny stanowią materiał do niezwykle wciągającej historii o młodych ludziach będących u progu najważniejszego momentu w swoim życiu, a scenarzyści całkiem nieźle odmalowali przestępczy półświatek końcówki lat 70., w czym pomogli także znakomicie dobrani aktorzy. Dzięki temu seria, mimo oczywistych zmian, zachowała swój charakter i warto będzie śledzić to w jaki sposób będzie się zmieniać w najbliższych latach, jeśli oczywiście twórcy dostaną szansę rozwijania jej w kolejnych sezonach.

Advertisement

Atuty

  • Młodość Pietro Savastano to interesująca perspektywa, ciekawie w serialu rozwijana
  • Postać Angelo D’Sireny i bardzo dobry w tej roli Francesco Pellegrino
  • Świetni aktorzy dobrani do pozostałych ról
  • Kilka emocjonujących sekwencji, przywołujących ducha starego serialu

Wady

  • Retro-stylistyka prequela nie robi tak dużego wrażenia jak oprawa wizualna pierwszego serialu
  • Podobnie jak dobór muzyki
  • Wiele wątków nie znalazło odpowiedniego rozwinięcia

“Gomorra: Początki” to pozycja obowiązkowa dla fanów pierwszego tytułu. W ciekawy sposób rozwijająca losy młodego Pietro Savastano i zarysowująca krajobraz przestępczego półświatka Neapolu końcówki lat 70.

7,0
Dawid Ilnicki Strona autora
Z uwagi na zainteresowanie kinem i jego historią nie ma wiele czasu na grę, a mimo to szuka okazji, by kolejny raz przejść trylogię Mass Effect czy też kilka kolejnych tur w Disciples II. Filmowo-serialowo fan produkcji HBO, science fiction, thrillerów i horrorów.
cropper