Gomorra: Początki - recenzja serialu [SkyShowtime] Powrót do Neapolu
Pięć lat minęło od czasu, gdy złączeni w bratersko-nienawistnym uścisku Ciro di Marzio i Gennaro Savastano ostatecznie dokonali żywota, a z głośników telewizorów po raz ostatni dobyło się wspaniałe “Doomed to live” Mokadelic, kończące każdy odcinek wielkiej neapolitańskiej gangsterskiej sagi. Od środy widzowie mogą się zapoznać z serią “Gomorra: Początki”. Powiązanej z pierwotnym tytułem nie tylko za sprawą realizowania go przez wielu dobrze znanych artystów - jak reżyserujący kolejne odcinki Marco D’Amore, ale również z uwagi na główną oś fabularną, którą są wczesne lata życia Pietro Savastano.
Oparta na pracach Roberto Saviano pięciosezonowa “Gomorra” była w drugiej dekadzie XXI. wieku prawdziwym powiewem świeżości, jeśli chodzi o produkcje telewizyjne, bo mocno różniła się od tego co od dłuższego czasu zaczęły nam serwować właściwie wszystkie serwisy streamingowe. Maksymalnie rozciągnięta w czasie seria, czasami zdająca się zbyt rozwleczona, a z tego powodu często ironicznie porównywana do brazylijskich telenowel, zachwycała jednak zarówno naturalizmem, jak i niezwykle oryginalnymi postaciami, których próżno było szukać w innych produkcjach. Choć horyzont wczesnego życia bohaterów włoskiego dzieła zdaje się wyznaczać łacińska sentencja: “Inter faeces et urinam nascimur” to jednak w pewnym momencie życia postanawiają oni rzucić wyzwanie przeznaczeniu, wchodząc na drogę przestępczą, z której nie ma już powrotu, a z każdą kolejną decyzją gangsterski Neapol zdaje się coraz mocniej zaciskać na nich swoje macki.
Wielka popularność tego dzieła na całym świecie sprawiła, że przedstawiciele telewizji Sky Italia i Cattley zastanawiali się nad tym w jaki sposób może być ona kontynuowana w nowym serialu, już od początku myśląc o tym, by pokazać młodzieńcze lata życia Pietro Savastano. Podobnie jak jego syn Gennaro z początku mocno naiwnego, ale bardzo szybko angażującego się w coraz poważniejsze przestępstwa. Producenci starali się namówić na udział w tym przedsięwzięciu Marco D’Amore, który już wcześniej zadebiutował jako reżyser, w rozgrywającym się pomiędzy dwoma ostatnimi sezonami “Gomorry” filmie “Immortale”. Ten był od początku nastawiony do niego mocno sceptycznie, lecz gdy zapoznał się z koncepcją, a także samym scenariuszem zdecydował się na pełne zaangażowanie w projekt, który od początku miał być czymś innym niż pierwsza wielka seria Sky.
Gomorra: Początki - recenzja i opinia o serialu [SkyShowtime] Kontynuacja najpopularniejszego serialu w historii włoskiej telewizji
Akcja “Gomorra: Początki” toczy się bowiem w 1977 roku i koncentruje wokół dwójki głównych bohaterów. Pierwszym jest nastoletni Pietro Savastano, który wychowuje się w biednych przedmieściach neapolitańskiego Secondigliano, mając za towarzyszy zgraną paczkę kumpli. Wszyscy zazdrosnym okiem, pełnym jednak respektu, spoglądają w stronę Angelo A’ Sireny (Francesco Pellegrino). Przywódcy trzęsącego okolicą groźnego gangu, z którym jednak połączy młodego Pietro podobne przekonanie. Obaj chcieliby znaczyć dużo więcej w świecie, w którym przyszło im funkcjonować, co oczywiście wprowadza ich na drogę konfliktu z potężnymi rodami, zarządzającymi przestępczym Neapolem. W tle rozkwita gorące uczucie łączące Pietro z młodą Immą, a także rozpoczyna się bunt, mający swój początek w miejscowym więzieniu Poggioreale, które zapewne zmieni gangsterski krajobraz już w kolejnym sezonie…
Prequel do najważniejszej produkcji w dziejach włoskiej telewizji znacząco różni się od pierwowzoru, choćby pod względem audiowizualnym. Sam Marco D’Amore w wielu ostatnich wywiadach wspominał o potrzebie jak najdokładniejszego odtworzenia realiów Neapolu końcówki lat 70. Objawia się to nie tylko w wyglądzie samego miasta, wyraźnie kontrastującym z jego biednymi, nieomalże rolniczymi obrzeżami, ale także rekonstrukcji specyficznego dialektu, mocno różniącego się od sposobu mówienia obecnych mieszkańców miasta. Zarówno D’Amore, jak i scenarzyści Leonardo Fasoli i Maddalena Ravagli odwoływali się do języka, którym posługiwały się ich babcie i ciotki, starając się wykreować jak najbardziej wiarygodny obraz tych czasów.
Gomorra: Początki - recenzja i opinia o serialu [SkyShowtime] Jak najdokładniejsze odwzorowanie realiów końcówki lat 70. w Neapolu
Fani “Gomorry” powinni jednak znakomicie odnaleźć się w sześciu odcinkach nowej serii, nawet pomimo znaczącej różnicy między obu tytułami. I tu bowiem mamy do czynienia z dobrze znaną formułą walki o wpływy, która wymaga zawierania taktycznych sojuszy, za sprawą których jednak niedawni sprzymierzeńcy błyskawicznie stają się śmiertelnymi wrogami. Świetnie w swej roli sprawdza się zwłaszcza Pellegrino, który znakomicie uwiarygadnia kreację młodego, buńczucznego, mającego wielkie ambicje Angelo, wiarygodnie budując jednocześnie silną więź z młodym Pietro. Sprawdzając się w roli ojca, którego ten nigdy nie znał. To samo można powiedzieć również w zasadzie o wszystkich aktorach wybranych do głównych ról, zwłaszcza młodych Luce Lubrano i Tulli Venezii, wcielających się w Pietro i Immę.
Dla potrzeb recenzji po raz pierwszy od lat powróciłem do pierwszych odcinków premierowego sezonu “Gomorry”, które od początku, w warstwie wizualnej, uderzają niezwykłym naturalizmem, w fantastyczny sposób uwiarygadniającym brutalny świat przedstawiony. Niestety retro stylizacja na lata 70’ w nowej produkcji nie robi tak dobrego wrażenia, gdyż wydaje się za bardzo sterylna, przez co nowy serial nie imponuje tak jak pierwowzór. Razi również zbyt częste korzystanie z angielskich utworów z epoki, inaczej niż w przypadku soundtracku do poprzednika, złożonego głównie z lokalnych utworów. Zbliża to niestety “Gomorra: Początek” do wielu pozbawionych charakteru współczesnych produkcji gangsterskich. Każdy z odcinków kończy utwór “L’America”, zmarłego w końcówce 2025 roku włoskiego kompozytora i saksofonisty Jamesa Senese, który niestety nie wytrzymuje porównania z “Doomed to Live” czy “Tragic Vodka”, wspomnianego już Mokadelic. Dodatkowo trudno nie ulec wrażeniu, że niektóre wątki fabularne, takie jak kwestia finansowania przedsięwzięć w Secondigliano przez Angelo, jak również cały wątek buntu więziennego są mało wiarygodne i zwyczajnie niedopracowane.
Twórcy prequela do najpopularniejszego serialu włoskiego XXI. wieku stanęli przed niezwykle trudnym zadaniem, przyjmując jednak bardzo ciekawą perspektywę. Zarówno bowiem losy młodych Pietro i Immy, jak również Angelo D’Sireny stanowią materiał do niezwykle wciągającej historii o młodych ludziach będących u progu najważniejszego momentu w swoim życiu, a scenarzyści całkiem nieźle odmalowali przestępczy półświatek końcówki lat 70., w czym pomogli także znakomicie dobrani aktorzy. Dzięki temu seria, mimo oczywistych zmian, zachowała swój charakter i warto będzie śledzić to w jaki sposób będzie się zmieniać w najbliższych latach, jeśli oczywiście twórcy dostaną szansę rozwijania jej w kolejnych sezonach.
Atuty
- Młodość Pietro Savastano to interesująca perspektywa, ciekawie w serialu rozwijana
- Postać Angelo D’Sireny i bardzo dobry w tej roli Francesco Pellegrino
- Świetni aktorzy dobrani do pozostałych ról
- Kilka emocjonujących sekwencji, przywołujących ducha starego serialu
Wady
- Retro-stylistyka prequela nie robi tak dużego wrażenia jak oprawa wizualna pierwszego serialu
- Podobnie jak dobór muzyki
- Wiele wątków nie znalazło odpowiedniego rozwinięcia
“Gomorra: Początki” to pozycja obowiązkowa dla fanów pierwszego tytułu. W ciekawy sposób rozwijająca losy młodego Pietro Savastano i zarysowująca krajobraz przestępczego półświatka Neapolu końcówki lat 70.
Przeczytaj również
Komentarze (3)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych