Fatal Frame II: Crimson Butterfly REMAKE - recenzja gry. Wioska duchów

Fatal Frame II: Crimson Butterfly REMAKE - recenzja i opinia o grze [PS5, XSX, PC, NS2] Wioska duchów

Krzysztof Grabarczyk | Dzisiaj, 14:00

Ostatnia dekada to potężny przypływ remake'ów. Większość uznanych serii doczekała się powrotu w nowych szatach graficznych, w tym sławny pośród fanów horroru cykl Fatal Frame (am/jap Project Zero/Zero). Wydawca, firma Koei Tecmo kontynuuje rozwój marki, przepisując na nowo drugi rozdział uniwersum ku uciesze wyznawców. Trzeba tę serię znać, rozumieć jej fundamenty, zaakceptować czas potrzebny do przyswojenia wymagających mechanik rozgrywki. Fatal Frame II powróciło, jest ponętne jak nigdy wcześniej, lecz okrutne jak dawniej. Zapraszam do recenzji.

Fatal Frame II: Crimson Butterfly REMAKE rekonstruuje najwyżej ocenioną grę z całej serii, zapoczątkowaną w 2001 roku. Koei Tecmo ożywiło nieco tę całkiem niszową serię (do 2014 roku sprzedano łącznie 1.2 miliona egzemplarzy wszystkich odsłon) za sprawą kilku ciepło przyjętych remasterów z konsol Nintendo (Maiden of the Black Water/Mask of the Lunar Eclipse. Za reprodukcję Fatal Frame II odpowiada uznane studio, Team Ninja, które postanowiło dostosować stylistykę do współczesnych standardów przy zachowaniu tradycyjnych elementów, dzięki którym seria zyskała ciekawą tożsamość. Ciężko bowiem wskazać grę wymazywaniu duchów przez obiektyw starej kamery.

Dalsza część tekstu pod wideo

Za napisanie historii ponownie odpowiada Makoto Shibata, twórca serii, który przeniósł jeden ze swoich koszmarów dzieciństwa do świata zer i jedynek, dzięki czemu opowieść zyskuje narracyjnie i koncepcyjnie. Podczas kreacji Fatal Frame II, Shibata postanowił stworzyć grę przystępniejszą względem części pierwszej. Według panującej legendy, wielu graczy nie było w stanie ukończyć tej przygody za sprawą nierównego poziomu wyzwania. Fatal Frame zresztą nigdy nie należało do gier łaskawych dla odbiorcy, wymagało obserwacji i cierpliwości. Recenzowany remake także nie bierze jeńców i potrafi zatrzymać na dłużej, choć nie zawsze tego chcemy.

Fatal Frame II: Crimson Butterfly Remake - dwie dusze

undefined

Mio i Mayu, siostry-bliźniaczki, które (nie)przypadkiem znalazły się w nawiedzonej wsi, Minakami, próbują odnaleźć drogę powrotu. Bez zanurzania się w szczegóły pochwalę autorów gry za sposób podania narracji odbiorcom. Fatal Frame II: Crimson Butterfly Remake, poza prologiem, nie atakuje nawałnicą scenek przerywnikowych, gra opowiada się bardziej za przekazywaniem informacji w formie tekstowej. W całej wiosce leżą pozostawione zapiski wspomnień mieszkańców, z których wyciągniemy najwięcej detali z mrocznej przeszłości Minakawy. Dlaczego wioska zniknęła w trakcie festiwalu? Co naprawdę przyciągnęło siostry do tak mrocznego miejsca? Fatal Frame II: Crimson Butterfly Remake to horror powolny, za to bardzo metodyczny, jest jedną z niewielu gier, w których frustracja wynikająca z pewnych mechanik pasuje do kontekstu prezentowanej opowieści.

Przejdę do gry aktorskiej i od razu zarekomenduję wybór angielskiej wersji kinowej (napisy) i oryginalnej ścieżki głosowej (dialogi), w takiej kombinacji postacie wybrzmiewają autentycznie, nadają głębszą emocję danej sceny, tym samy zwiększa się immersja w ten fascynujący świat. Na pomoc bohaterkom przychodzi Camera Obscura, niezbędna do neutralizacji nawiedzających zjaw, a uwierzcie mi, wiele z nich jest naprawdę upierdliwych i niejednokrotnie barowałem się z myślami, aby wyłączyć konsolę (PlayStation 5 Pro). Fatal Frame II: Crimson Butterfly Remake to tytuł wymagający obserwacji i cierpliwości bowiem pojedynki z przeklętymi duszami są po prostu długie, momentami nawet zbyt rozciągnięte, na szczęście koderzy z Team Ninja oszczędzili nam trudów oryginału. Gra zyskała dodatkową zawartość, w tym garstkę nowych lokacji, lecz te wykryją fani oryginalnego wydania.

Fatal Frame II: Crimson Butterfly REMAKE - twarzą w twarz

undefined

Recenzowany remake kultowej produkcji nie zmodyfikował podstawowych założeń, Fatal Frame II: Crimson Butterfly REMAKE ukazuje perspektywę TPP z kamerą zawieszoną nad prawym ramieniem postaci. Minakami nie należy do obszernych lokacji - kilka dróg i domów na krzyż, lecz siłą jest sposób prezentacji. We wnętrzach chat czuć śmierć w powietrzu, sam nerwowo sięgałem po kamerę, aby upewnić się, że żadne zjawy nie czają się gdzieś pomiędzy ścianami. Akurat w tej kwestii gra markuje obecność sił nadprzyrodzonych, Fatal Frame zresztą jako seria nie ucieka się do użycia jumpscare'ów, aby zastraszyć gracza. Autorzy preferują ciągłe napięcie wynikające z obecności złego ducha, konieczność ciągłego patrzenia przez obiektyw i wykonania zdjęcia niemal w ostatniej chwili, aby zadać przeciwnikowi potężne obrażenia. Ten oporny gameplay to celowy zabieg, aby utrzymać odbiorcę w niepewności, wywołać stres, choć przyznam, że to ryzykowne podejście twórców może z początku odrzucić osoby niezaznajomione z zasadami uniwersum.

Skupmy się na samej walce z duchami, bo tutaj doszło do pewnej, istotnej modyfikacji. W Fatal Frame II: Crimson Butterfly REMAKE udostępniono nieskończoną kliszę, co oznacza, że nie musimy się martwić o wyczerpanie, lecz to marne pocieszenie, ponieważ w miarę postępów napotykane duchy stają się coraz silniejsze. Kluczem do sukcesu jest złapanie zjawy w obiektyw i wykonanie krytycznego zdjęcia, czyli Fatal Frame. Znam tę serię, znam podejście twórców do samouczka i tutaj niestety wszystko wydaje się opóźnione. Gra stopniowo objaśnia nam możliwości ekwipunku oraz samego aparatu, lecz większość z tych ficzerów zdołałem odkryć samodzielnie. Po dwóch godzinach wciąż atakowały mnie instrukcje czynności, które już wcześniej zrealizowałem. W grze nie brakuje znajdziek, w tym bliźniaczych laleczek, które wpierw trzeba namierzyć (są zawsze blisko siebie) i wykonać zdjęcie pod odpowiednim kątem. Camera Obscura można modyfikować dzięki gromadzeniu odpowiednich przedmiotów, włącznie z kliszami. Obiektyw z czasem dysponuje unikalnym filtrami obrazu: do odnajdywania śladów z przeszłości czy odtworzenia brakujących elementów oraz zdarzeń. Miło, że teraz postać może się zakradać do zbłąkanej duszy i zadać potężniejsze obrażenia z ukrycia. Gdy zgubimy drogę do celu, o co zresztą trudno, poprowadzi nas jeden z tytułowych motyli. Prawdziwym testem cierpliwości są starcia z więcej niż jedną zjawą, nie zapomnę także ducha niewiasty dryfującego nad mostem.

Fatal Frame II: Crimson Butterfly REMAKE - ładnie i strasznie

undefined

Recenzowane Fatal Frame II: Crimson Butterfly REMAKE wizualnie karmi zmysły, lokacje są bardzo szczegółowe, a same duchy wyglądają strasznie i wydają przerażające dźwięki. Postać wyposażono w możliwość uniku, który konsumuje jednak pasek siły woli (Willpower), który odzyskujemy strzelając foty zjawom. Nie zawsze jest to takie łatwe. Zjawy znikają i pojawiają się dwa metry obok, nim zdążymy zareagować, powalą bohaterkę na ziemię a wtedy ratuje nas wyłącznie błysk aparatu. Grę przetestowałem na konsoli PlayStation 5 Pro i niestety główny problem leży w wydajności. Animację zablokowano na poziomie 30 klatek na sekundę i nie ma tutaj możliwości zmiany ustawień. W oczy rzuciła mi się zbyt intensywna ziarnistość ekranu, polecam również wyłączyć HDR w opcjach, bo ten tylko tutaj przeszkadza. Wielka szkoda, że nie pokuszono o możliwość wyboru pomiędzy jakością a rozdzielczością, co wpłynęłoby na tempo rozgrywki. Same modele postaci na szczęście prezentują dobry poziom, choć do szczytowych możliwości aktualnej generacji trochę brakuje.

Fatal Frame II: Crimson Butterfly REMAKE jest solidną reinkarnacją, tytułem przeznaczonym dla fanów cyklu, który w pełni satysfakcjonuje rozgrywką. Poszukiwanie odpowiedzi w nawiedzonej wiosce wciąga, choć są momenty, gdy gra naprawdę stresuje za sprawą mechanik, co jak już pisałem powyżej, jest zamierzone. To horror unikalny w swojej klasie, przenosi ciężar starć i stres postaci bezpośrednio na mechanikę rozgrywki, dla świeżych odbiorców może być trudny do przyswojenia, lecz gdy już mu się uda - oferuje trudne, niezapomniane doświadczenie wsparte mocną stylistyką. Warto się zmierzyć z renowacją Fatal Frame II.

Advertisement

Ocena - recenzja gry FATAL FRAME II: Crimson Butterfly REMAKE

Atuty

  • Historia
  • Warstwa artystyczna
  • Ścieżka audio

Wady

  • Oporne sterowanie
  • Potrafi sfrustrować
  • Brak polskiej wersji językowej

Fatal Frame II powróciło w lepszej jakości, z nowymi nawykami, lecz nie porzuciło swojego DNA. To wymagająca i klimatyczna produkcja, gratka dla fanów horroru wsparta unikalną, choć niełatwą mechaniką walki. Mnie ta historia opętała, może Was też się uda. Musicie tylko uzbroić się w cierpliwość.
Graliśmy na: PS5

Krzysztof Grabarczyk Strona autora
Weteran ze starej szkoły grania, zapalony samouk, entuzjasta retro. Pasjonat sportów siłowych, grozy lat 80., kultury gier wideo. Pisać zaczął od małego, gdy tylko udało mu się dotrwać do napisów końcowych Resident Evil 2. Na PPE dostarcza weekendowej lektury, czasem strzeli recenzję, a ostatnio zasmakował w poradnikach. Lubi zaskakiwać.
cropper