Można by się zastanawiać dlaczego dorosły facet sięga po grę z marki Lego. Gry z tej marki wydawane są od dawien dawna i niejedna marka już została dotknięta magią duńskich klocków. Ciężko wskazać kogoś, kto nie kojarzyłby faktu istnienia klockowego Indiany Jonesa, albo Gwiezdnych Wojen. Ja zaliczam się do osób, które zawsze o tych grach wiedziały, ale jakoś nigdy nie brały ich pod uwagę, by zagrać. No, bo jak to? Ja, dorosły facet będę grał w klocki?

A jednak. 

Czym na moją uwagę zasłużył sobie młody, brytyjski czarodziej? 

Dawno temu byłem aktywnym Pottermaniakiem! Zaczęło się od gry - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" zarówno w wersji PlayStation (2001)* oglądanej u kumpli, jak i wersji PC (2001), w którą się sam zagrywałem. Zaraz potem wsiąkłem w filmy, książki, potem znalazłem się w różnych internetowych szkołach magii będącymi RPGami opartymi o popularne w tamtych czasach pokoje tworzone w ramach Polchatu (pamięta ktoś jeszcze istnienie tego?). W końcu jednak od serii odwróciłem się z biegiem lat - im nowsza gra i nowszy film, tym coraz mniej mi się to podobało. W moim odczuciu gry przestawały sprawiać taką frajdę, a idea magicznego FPS-a do mnie nie przemawiała, zaś filmy? W pewnym momencie filmy straciły klimat i naturalność, stały się dla mnie sztuczną dojarką pieniędzy. 

Mamy rok 2018, wchodzę do sklepu z grami i widzę ten właśnie zestaw. Zestaw, który już na okładce się ładnie prezentuje. Nówka sztuka, w cenie, która zmusiła mojego wewnętrznego Janusza do działania - dwie gry na PS4 w cenie ok 140 zł? Grzechem byłoby nie spojrzeć na to łaskawszym okiem. W końcu się przekonałem i kupiłem, uznając, że to będzie takie moje guilty pleasure

Przejdźmy więc do tematu. Co zawiera w sobie zestaw? Mamy tu mianowicie dwie zremasterowane gry, wydane w l. 2010-2011 - "Lego Harry Potter Lata 1-4" oraz "... 5-7". Daruję sobie opisywanie fabuły, z dwóch powodów. 

Po pierwsze - nie mam zamiaru stwarzać iluzji, że w 2018 r. ktoś czytający niniejszą recenzję nie wie o co chodzi w Harrym Potterze. Na pewno obiło się o uszy coś o młodym czarodzieju z błyskawicą na czole i o Lordzie Voldemorcie. 

Po drugie - nie można tutaj mówić o "fabule", bardziej o celu gry. Celem gry jest bawienie się gracza w wydarzenia z "Harry'ego Pottera" z wykorzystaniem klocków. 

Dokładnie tak. 

Wielu ludzi kolekcjonuje Lego i na stole w piwnicy buduje sobie świat, którym się bawi. Teraz wyobraź sobie, że konsola jest Twoim stołem z już przygotowanym światem do zabawy, a na ekranie widzisz to, co zostało zbudowane z klocków z domieszką wyobraźni. W tej grze nie liczy się fabuła - owszem, jest tryb fabularny, w którym przechodzimy zaprojektowane levele i odkrywamy ich tajemnice używając różnych czarów, walczymy z Lordem Voldemortem i Śmierciożercami, ale i tak najważniejszym elementem tych gier jest zabawa. Po ukończeniu danego levelu mamy odblokowany poziom w trybie wolnego dostępu, gdzie eksplorujemy poziomy dowolną postacią z odblokowanych (których jest 200 na każdy tytuł i większość z nich ma konkretne umiejętności jak odczytywanie runów, mowa węży, dostęp do klucza otwierającego zamki, a nawet panowanie nad czarną magią, a część ma odmienny zestaw zaklęć) odblokowując brakujące nam postacie, fragmenty Tarczy Hogwartu - każdy level posiada 4 mini zadania do wykonania, czerwone klocki (odblokowujące ułatwienia do gry w postaci dodatkowego mnożnika punktów, albo przyśpieszenie magii, czy też zmieniające wybrane elementy wizualne jak np. podmiana różdżek na marchewki) i złote klocki (uhonorowanie każdego wykonanego zadania w grze plus część z nich można odszukać poukrywane albo wykupić w sklepie, łącznie jest ich 200). 

Kończąc pisanie o tym o co chodzi w tej grze i opisywanie obszaru fabularnego chcę zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Gry nie bazują na stricte jednym źródle - gra stanowi pewnego rodzaju kompromis między książkami, a filmami,  prezentując historię Harry'ego i jego przyjaciół z jednej strony w sposób uproszczony - w końcu klocki nic nie mówią, ale za to też w sposób luźny, w wielu momentach wręcz humorystyczny. Nie raz zdarzyło mi się szczerze zaśmiać. 

Skończmy kwestię mechaniki. Pierwsza gra to głównie eksploracja terenu i rzucanie czarów. Taki model gry w pewnym momencie potrafi zacząć nużyć, zaś zagadki i dodatkowe zadania są dobierane czasem w taki sposób, że aż naturalnym staje się rzucanie zaklęć na wszystko jak popadnie, zwłaszcza, że gra potrafi zaklęcia dobierać automatycznie. Oczywiście mamy tutaj do czynienia z walkami z bossami, zaś w "Latach 5-7" mamy jeszcze jeden element gry - czarodziejskie pojedynki. Co jakiś czas gracz musi pokonać w pojedynku przeciwnika, co w uproszczeniu polega na rzuceniu odpowiedniego zaklęcia, po czym mashujemy odpowiedni przycisk, by przypadkiem zaklęcie nie odbiło się przeciw nam. Myli się jednak ten, kto uważa, że taki model jest nudny - nie raz odnosiłem wrażenie, że im późniejszy przeciwnik, tym taki pojedynek stawał się trudniejszy, wymagający szybszego naciskania przycisku. Tak więc mimo, że mechanika nie robi jakiegoś wow, to jednak nie da się przy nim nudzić. 

Grafika jest zadowalająca. Modele postaci błyszczą, nie dostrzegłem żadnych ubytków graficznych. Byłem pod wrażeniem widząc jak niektóre obrazy w Hogwarcie naprawdę były żywe - posiadają w sobie postacie, z którymi da się wejść w interakcję, by postać w obrazie np. otworzyła nam przejście albo oddała nam jakiś przedmiot w zamian za jakiś inny. Cieszy też dowolność eksploracji - możemy zwiedzić różne zakamarki Hogwartu, w tym każde dormitorium uczniów. Grunt tylko, by wybrać odpowiednią postać i dostać się do środka, a wtedy możemy zobaczyć nie tylko dormitorium Gryfonów, ale i Ślizgonów, Puchonów oraz Krukonów. Owszem, w drugiej grze już takiego dostępu nie ma, ale w zamian za to mamy m.in. Ministerstwo Magii oraz tereny pozamiejskie. 

Kreatywni gracze za to mają dodatkowo możliwość skorzystania z kreatora poziomów i złożyć własną planszę, która przy odpowiednim wykorzystaniu elementów może zapełnić rozgrywkę nawet do 15-20 minut. Szkoda tylko, że ten kreator znajduje się jedynie w "Latach 1-4", ponieważ edytor jest prosty, przyjemny w obsłudze, a poziomy stworzone w tym edytorze przez developerów są naprawdę przyjemne. 

Do czego można się w grze przyczepić?

Teoretycznie ktoś może się wkurzyć o backtracking - przechodząc grę w trybie fabularnym nie da się odblokować wszystkiego i sytuacja, gdy trzeba wrócić do poziomu konkretnym typem postaci jest czymś powszechnym. Jednak w moim mniemaniu nie jest to odczuwalne, ani denerwujące, zwłaszcza jak się odnajdzie wszystkie czerwone klocki i usprawni się sobie grę tak, by powracanie po brakujące znajdźki nie było męczarnią. 

Ktoś się przyczepi, że to są remastery, a to równa się sprzedawaniu graczom po raz drugi tego samego... i ja jestem dowodem na to, że takie gadanie to głupota. Pierwszy raz sięgnąłem po grę z marki Lego, zaznajomiłem się z nią i wciągnąłem się na tyle, że w obu grach odblokowałem platynowe trofea - tutaj bowiem muszę uprzedzić, że ta gra naprawdę wciąga i była w pewnym momencie powodem moich obaw, że może jestem uzależniony od grania, w efekcie czego powstał ten wpis

Ja osobiście problemy widzę w czterech elementach. 

Najpierw na ruszt niech leci zapisywanie gry. Nie da się zapisać gry w trakcie przechodzenia poziomu, a te miewają różne długości. W trybie lokacji przejściowych między poziomami nie byłem pewien, kiedy gra zapisuje, a kiedy nie. W efekcie tego zdarzało się, że gra nie zapisała mi przeorania ze trzech lokacji, przez co musiałem im później znów poświęcić czas. 

Drugą wadą tej gry jest to, że nie jest ona pozbawiona bugów. Nie miałem ich wiele, ale potrafiły naprawdę zirytować. Dwa gorsze to wyłączenie się gry w pewnym momencie oraz strzałka detektora złotego klocka, który pokazywał mi, że nie odblokowałem jakiegoś klocka w bibliotece. W drugim przypadku brakowało mi już tylko jednego klocka do uzyskania 100% ukończenia gry i byłem nawet bliski napisania do producenta z prośbą o pomoc techniczną. Po sprawdzeniu jednak dokładnie każdej lokacji okazało się, że brakujący klocek był totalnie gdzie indziej, a strzałka z biblioteki była efektem błędu detektora klocków. Najgorszy jednak bug spowodował, że w prostym miejscu utknąłem na 20 minut, powtarzając level 3 razy - trzeba było coś zrobić i nie mogłem tego zrobić z powodu zbudowania modelu samolotu z klocków. Okazało się, że tym samolotem (jak i innymi pojazdami w grze) mogę sterować i po prostu przycisk służący do użycia go nie wyświetlał się, dając mi mylne wrażenie, że z tym samolotem już nic nie zrobię. 

Trzecim problemem gry jest miejscami złe zagospodarowanie przestrzenne. Co mam przez to na myśli? Korytarze często są wąskie, a my gramy dwiema, a czasem nawet trzema postaciami. Dodajmy teraz inne postacie, które albo stoją, albo chodzą sobie po okolicy, sprawiając, że mamy do czynienia z żywą przestrzenią. Jest to fajne do momentu, gdy zablokuje się nam przejście, którym musimy iść. Dorzućmy do tego czwarty problem - nie najlepsze SI postaci. Sterujemy jedną z 2-3 postaci, reszta biega za nami wszędzie i potrafi stanąć tak, że albo zablokuje nam przejście albo możliwość zadziałania tak jak chcemy. 

Ostatecznie powiem Wam jednak, że jeśli nie macie w co grać, to naprawdę warto dać szansę tej kolekcji. Cena jest moim zdaniem uczciwa i poza pojedynczymi elementami gra cieszy, bawi i wciąga. Cały zestaw można ukończyć na 100% w 20 godzin. Zaś jeśli macie koło siebie dzieciaki lubiące młodego czarodzieja i jego ekipę, to dzieci na pewno chętnie pograją w to jeszcze dłużej, odblokowując i kończąc poziomy bonusowe.

 

 

* Gra doczekała się reedycji w 2003 r. na PlayStation 2 , GameCube i Xbox.