Animal Crossing: New Horizons Nintendo Switch 2 Edition – recenzja gry. Czy warto wrócić do raju?

Animal Crossing: New Horizons [Switch2] - recenzja o opinia o grze. Czy warto wrócić do raju?

Wojciech Gruszczyk | Dzisiaj, 08:14

Pamiętacie czas premiery Animal Crossing: New Horizons? Świat był w zupełnie innym miejscu, mierzyliśmy się z absolutnie nietypowymi problemami i w tej całej szarości gra Nintendo okazała się czymś więcej niż kolejnym kawałkiem kodu. Po latach i dzięki ulepszonej wersji znów zajrzałem na swoją wyspę… ale czy dziś nadal warto sięgnąć po ten tytuł? Przeczytajcie naszą recenzję.

Animal Crossing: New Horizons zadebiutowało w bardzo konkretnym momencie - właściwie w samym środku pierwszej fali pandemii, gdy pół świata utknęło w domach. Wtedy ten niepozorny symulator życia na wyspie stał się czymś znacznie więcej niż kolejną odsłoną znanej serii. Był oddechem od codziennych, negatywnych wiadomości, odwołanych wydarzeń i niepewności. Zamiast tego budowaliśmy własny kawałek raju, sadziliśmy kwiatki, stawialiśmy mostki i na chwilę uciekaliśmy od rzeczywistości.

Dalsza część tekstu pod wideo

Ogromne znaczenie miało to, że Animal Crossing: New Horizons pozwalało po prostu… spotkać się ze znajomymi. Gdy normalne imprezy i wyjścia zostały zawieszone, gracze masowo organizowali urodziny i zwykłe „posiedzenia” właśnie na swoich wyspach. Odwiedzanie innych, wymienianie się przedmiotami i wspólne spędzanie czasu nagle nabrały zupełnie innego ciężaru. Nic dziwnego, że produkcja Nintendo stała się jednym z symboli pandemicznego grania i dla wielu do dziś kojarzy się z bardzo specyficznym, trudnym, ale też wyjątkowym okresem.

Od premiery minęły jednak lata, świat wrócił do względnej normalności, a Animal Crossing: New Horizons doczekało się swojej finalnej, dużej aktualizacji 3.0.0, która domknęła rozwój gry pod względem zawartości. Dziś wracamy na wyspę w nowym kontekście - dzięki technicznym ulepszeniom i lepszej wydajności na Nintendo Switch 2. Pytanie brzmi więc prosto: czy warto dziś ponownie odgrzebać zapuszczoną wyspę, uprzątnąć alejki i jeszcze raz wcielić się w perfekcyjnego wyspiarskiego gospodarza? Sprawdzamy, jak po latach broni się Animal Crossing: New Horizons i czy ten powrót ma sens.

Nowy sprzęt, stara wyspa. Jest lepiej?

Animal Crossing: New Horizons Nintendo Switch 2 Edition – recenzja gry. Ekipa na wyspie
resize icon

Na dobry początek, w przypadku najnowszej wersji recenzowanego Animal Crossing: New Horizons, warto sprawdzić, jak produkcja działa na najnowszym sprzęcie japońskiej korporacji. Na Nintendo Switch 2 wyspa po prostu wygląda… lepiej. Wyższa rozdzielczość (z 720p na 1080p na małym ekranie i 4K na TV) robi swoje: kolory są bardziej soczyste, trawa, liście oraz detale na meblach i ubraniach wyraźniejsze, a cały świat sprawia wrażenie bardziej „żywego” i zdecydowanie mniej rozmytego. To nadal ta sama, urocza, pastelowa stylistyka, ale w końcu czuć, że konsola jest w stanie wycisnąć z niej coś więcej - szczególnie na dużym telewizorze, gdzie wcześniej artefakty i poszarpane krawędzie potrafiły psuć doświadczenie.

Różnicę widać również w płynności. Gra działa stabilniej i nie notuje nerwowych spadków animacji na mocno przeładowanych wyspach, gdzie każda alejka jest zastawiona meblami, kwiatami i ozdobami z kolejnych wydarzeń. Spacerowanie po takiej dżungli, odwiedzanie znajomych czy organizowanie imprez jest po prostu przyjemniejsze, bo konsola nie dławi się przy każdym przejściu między fragmentami mapy. I właśnie dlatego brak trybu 60 klatek na sekundę boli podwójnie - skoro Nintendo Switch 2 radzi sobie wyraźnie lepiej z tym samym światem, aż prosi się o opcję wyższej płynności. Przy tak spokojnej, relaksacyjnej grze 30 FPS nadal „daje radę”, ale w 2026 roku brak jakiejkolwiek alternatywy na nowej konsoli trudno traktować inaczej niż nieporozumienie.

Najciekawiej wypadają natomiast zmiany związane ze sterowaniem i nowymi narzędziami. Obsługa myszką to mały gamechanger przy aranżowaniu wnętrz - przesuwanie mebli, ich obracanie i dopieszczanie szczegółów jest zwyczajnie wygodniejsze i szybsze niż walka z analogiem. Szkoda tylko, że Nintendo nie poszło o krok dalej i nie pozwoliło w pełni obsługiwać interfejsu w ten sposób, bo momentami ma się wrażenie, że ta funkcja pokazuje zaledwie połowę swojego potencjału. Podobnie jest z mikrofonem: pomysł wołania mieszkańców przez megafon brzmi świetnie na papierze, ale w praktyce działa nierówno i szybko trafia do szufladki z napisem „fajny gadżet, szkoda że niedopracowany”.

Animal Crossing: New Horizons Nintendo Switch 2 Edition – recenzja gry. Sprzątanie wyspy
resize icon

Natomiast tryby online to dokładnie ten kierunek, w którym chciałem zobaczyć rozwój Animal Crossing: New Horizons. Większa liczba graczy na wyspie oraz integracja z GameChatem i systemowymi kamerami sprawiają, że wspólne siedzenie na plaży, rozmowy czy organizowanie wyspiarskich imprez wreszcie wyglądają tak, jak zawsze powinny. Gdybyśmy mieli takie możliwości w czasach premiery gry, pandemiczna codzienność mogłaby być jeszcze odrobinę lżejsza - wtedy wielu z nas łączyło się przez kamerki na komputerach, jednocześnie grając na Nintendo Switchu, a dziś wszystko to może funkcjonować w jednym, spójnym ekosystemie. Szczerze mówiąc, podczas testów najnowszej wersji poczułem, że Animal Crossing: New Horizons to jedna z tych gier, dla których GameChat został wręcz stworzony. Nie potrzebujesz tu idealnej płynności obrazu ani studyjnej jakości wideo - wystarczy poczucie, że ktoś naprawdę „jest” po drugiej stronie, że możesz odezwać się w dowolnym momencie i po prostu pogadać, siedząc razem na wirtualnej wyspie. To drobny element, ale robi ogromną różnicę w odbiorze wspólnej zabawy i świetnie podkreśla społeczny charakter tej produkcji.

Tym bardziej zaskakuje fakt, że czasy ładowania nie doczekały się równie wyraźnej poprawy. Na Nintendo Switchu 2 jest co prawda nieco lepiej, ale przy tak dużej liczbie ulepszeń aż chciałoby się zobaczyć prawdziwy skok jakościowy również w tym aspekcie. Zwłaszcza że w ostatnich miesiącach wiele „ulepszonych” tytułów na nowej konsoli Nintendo bardzo wyraźnie korzysta z potencjału sprzętu: szybciej wczytują zapisy, sprawniej przerzucają gracza między lokacjami i realnie skracają czas oczekiwania. Tutaj tego efektu niemal nie czuć - odwiedzanie innych wysp czy nawet start gry nadal potrafią zająć zaskakująco dużo czasu. A przy produkcji, która tak mocno stawia na codzienne, krótkie sesje, brak wyraźnej poprawy w tym obszarze pozostawia zwyczajnie pewien niedosyt.

Animal Crossing: New Horizons Nintendo Switch 2 Edition – recenzja gry. Idzie do hotelu
resize icon

No dobra, ale czy na takie ulepszenie faktycznie warto wydać 21 złotych? Jak wiadomo, aktualizacja Animal Crossing: New Horizons do wersji na Nintendo Switch 2 nie jest darmowa, więc trudno traktować ją wyłącznie jako miły bonus... ale też cena jest niska. Z jednej strony dostajemy wyraźnie lepszą oprawę - świat wygląda ostrzej, kolory są przyjemniejsze dla oka, a sama wyspa sprawia wrażenie bardziej „żywej”. Do tego dochodzi rozbudowana warstwa online: większa liczba graczy na jednej wyspie, integracja z GameChatem, obsługa kamer oraz sensownie zaprojektowany Mouse Mode, który realnie ułatwia aranżowanie wnętrz. Na papierze to pakiet, który ładnie domyka doświadczenie i pokazuje, że Nintendo nie porzuciło jeszcze swojej wyspiarskiej perełki. Z drugiej strony, im dłużej się w to zagłębiać, tym mocniej wybrzmiewa uczucie niedosytu. Obsługa myszki nie wykorzystuje pełnego potencjału, funkcje oparte na mikrofonie wypadają bardziej jak ciekawostka niż faktycznie użyteczne narzędzie, a największym rozczarowaniem pozostaje brak trybu 60 klatek na sekundę. Szczególnie boli to w kontekście innych „ulepszonych” gier na Nintendo Switch 2, które potrafią wyraźniej skorzystać z mocy sprzętu - również w kwestii płynności i czasów wczytywania.

To wciąż bardzo przyjemne odświeżenie, ale zdecydowanie nie jest to aktualizacja z kategorii „musisz to mieć”. Jeśli regularnie wracasz na swoją wyspę i zależy ci na bardziej komfortowym, lekko podrasowanym Animal Crossing na nowej konsoli, dopłata ma sens. Jeśli jednak zaglądasz do gry sporadycznie, z czystej nostalgii lub ciekawości, płatny upgrade okaże się raczej miłym dodatkiem niż rewolucją, której można by oczekiwać po przesiadce na nową platformę.

Więcej, mocniej, wyspa

Animal Crossing: New Horizons Nintendo Switch 2 Edition – recenzja gry. Ustawianie rzeczy
resize icon

To jednak nie koniec zmian i nowości, bo duża aktualizacja 3.0.0 to już nie tylko kosmetyka pod Nintendo Switch 2, ale realne rozbudowanie samej gry. Najciekawszym dodatkiem jest dla mnie hotel Kapp’y - niewielki, ale bardzo przyjemny „plac zabaw” dla wszystkich, którzy kochają aranżowanie wnętrz w Animal Crossing. Trafiamy do rodzinnego biznesu, gdzie projektujemy pokoje hotelowe dla gości, zbieramy specjalne bilety i wymieniamy je na unikalne przedmioty w dedykowanym sklepiku. W praktyce działa to jak miniaturowe Happy Home Paradise wbudowane w podstawkę: kolejni klienci, nowe zlecenia, świeże meble i bardzo dobry pretekst, by znów zanurzyć się w dekorowaniu, zamiast tylko odhaczać codzienną rutynę na własnej wyspie.

Aktualizacja dorzuca też jedną z najbardziej wyczekiwanych zmian, czyli rozbudowę magazynowania przedmiotów. Domowe schowki można teraz powiększyć aż do 9000 slotów i trafiają do nich również drzewa, krzewy oraz kwiaty. Dla maniaków dekorowania to spełnienie marzeń, bo wreszcie przestajemy walczyć z limitami i kombinować, gdzie upchnąć kolejne elementy krajobrazu. Problem w tym, że ta przyjemność została wyceniona bardzo wysoko: kolejne poziomy magazynu kosztują grube miliony dzwonków, płacone od razu, bez możliwości wygodnego kredytu spłacanego „przy okazji”. To klasyczny sposób na zatrzymanie graczy na długie godziny - pomysł dobry, ale podlany solidną porcją grindu.

Zdecydowanie lepiej wypada za to usługa sprzątania wyspy. Możliwość szybkiego usuwania chwastów czy nadmiaru kwiatów, które nazbierały się przez lata, naprawdę potrafi umilić rozgrywkę. To szczególnie przydatne rozwiązanie dla osób wracających do gry po dłuższej przerwie, gdy wyspa wygląda raczej jak po apokalipsie niż jak sielankowy raj. W tym przypadku Nintendo idealnie trafiło w potrzebę graczy - bez kombinowania, bez zbędnych ograniczeń i z realnym wpływem na komfort zabawy.

Animal Crossing: New Horizons Nintendo Switch 2 Edition – recenzja gry. Odświeżamy lokację
resize icon

Slumber Islands to z kolei próba dania graczom dodatkowej przestrzeni na eksperymenty. Możemy stworzyć do trzech „wysp marzeń”, na których swobodnie bawimy się terraformowaniem i dekorowaniem, nie ingerując w główną miejscówkę – to idealne rozwiązanie, jeśli chcecie przetestować nowe pomysły bez demolowania dotychczasowego projektu. Na papierze brzmi to fantastycznie, ale w praktyce szybko wychodzą na jaw pewne ograniczenia. Wyspy marzeń wymagają stałego połączenia z internetem, nie pozwalają na stawianie wszystkich typów budynków, a dodatkowo nie oferują zmiany pór roku. Plusy są oczywiste - dodatkowy plac zabaw i świetna przestrzeń do wspólnego „rzeźbienia” wyspy.

Na deser Nintendo dorzuca to, co od lat wychodzi mu najlepiej: współprace i nowe przedmioty. Aktualizacja 3.0.0 wprowadza do gry sporą porcję dodatkowych mebli, gadżetów i dekoracji inspirowanych innymi markami – od retro klimatów Nintendo po bardziej współczesne kolaboracje, często powiązane z amiibo. To może nie jest element, który wywraca rozgrywkę do góry nogami, ale idealnie trafia w gusta fanów lubiących bawić się detalami i budować własne, osobiste „muzeum popkultury” na wyspie. W efekcie najnowsza aktualizacja pokazuje, że Animal Crossing: New Horizons wciąż potrafi przyjemnie zaskoczyć… nawet jeśli niektóre pomysły, jak Slumber Islands, aż proszą się o odważniejsze rozwinięcie.

Czy warto wrócić do Animal Crossing: New Horizons?

Animal Crossing: New Horizons Nintendo Switch 2 Edition – recenzja gry. Mieszkanie LEGO
resize icon

Odpowiadając na powyższe pytanie mogę napisać po prostu: zdecydowanie tak. Aktualizacja 3.0.0 to nie jest kosmetyczny patch ani symboliczne „coś na otarcie łez”, tylko realne, sensowne rozbudowanie gry. Nowe aktywności, więcej swobody w aranżowaniu, poprawki jakości życia i dodatkowe systemy sprawiają, że wyspa znów zaczyna żyć - nie tylko jako miejsce do codziennej rutyny, ale jako przestrzeń do eksperymentowania, porządkowania chaosu po latach i zwyczajnego relaksu. Aktualizacja bardzo dobrze trafia w potrzeby graczy, którzy spędzili z grą setki godzin, a jednocześnie daje mocny pretekst, by wrócić nawet po dłuższej przerwie.

Wersja na Nintendo Switch 2 dodatkowo wzmacnia to wrażenie powrotu do czegoś znajomego, ale wyraźnie odświeżonego. Gra wygląda znacznie lepiej: wyższa rozdzielczość, ostrzejszy obraz i stabilniejsze działanie sprawiają, że pastelowy świat znów potrafi cieszyć oko, szczególnie na dużym ekranie. Jednocześnie trudno nie zauważyć, że jest dobrze, ale mogłoby być lepiej – brak trybu 60 klatek na sekundę boli bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, bo nowy sprzęt wyraźnie pokazuje, że taki krok byłby możliwy. To wciąż przyjemne, spokojne 30 FPS, ale świadomość niewykorzystanego potencjału zostaje z tyłu głowy przez całą zabawę.

Najważniejsze jednak jest to, że Animal Crossing: New Horizons znów pokazuje swój charakter. To nadal gra o ucieczce w mały, bezpieczny świat, o budowaniu własnej przestrzeni i relacji... z tą różnicą, że tym razem nikt nie zmusza nas do powrotu okolicznościami zewnętrznymi. Wracamy dlatego, że chcemy, a nie dlatego, że świat za oknem się zatrzymał. I właśnie w tej dobrowolności tkwi największa siła tego powrotu: to idealny moment, by znów zajrzeć na swoją wyspę, bez presji, bez pośpiechu i bez poczucia, że gra musi „ratować” rzeczywistość. Teraz po prostu może ją na chwilę uprzyjemnić... i robi to bardzo dobrze.

Ocena - recenzja gry Animal Crossing: New Horizons – Nintendo Switch 2 Edition

Atuty

  • Duża aktualizacja 3.0.0 realnie rozbudowująca grę, a nie tylko poprawiająca kosmetykę,
  • Znacznie lepsza oprawa wizualna na Nintendo Switch 2 (wyższa rozdzielczość, ostrzejszy obraz),
  • Stabilniejsze działanie nawet na mocno przeładowanych wyspach,
  • Rozszerzone opcje online, GameChat i wsparcie kamer sprzyjające wspólnej zabawie,
  • Obsługa myszki ułatwiająca aranżowanie wnętrz i dekorowanie,
  • Więcej narzędzi dla fanów kreatywnej zabawy i porządkowania wyspy.

Wady

  • Brak trybu 60 klatek na sekundę na Nintendo Switch 2,
  • Czasy ładowania tylko nieznacznie krótsze niż na pierwszym Switchu,
  • Mouse Mode i funkcje mikrofonu niewykorzystujące pełnego potencjału.

Aktualizacja 3.0.0 to solidne i przemyślane rozwinięcie Animal Crossing: New Horizons, które realnie odświeża rozgrywkę i daje nowe powody do powrotu na wyspę. Wersja na Nintendo Switch 2 poprawia oprawę wizualną, stabilność i komfort zabawy, choć nie wykorzystuje w pełni potencjału nowego sprzętu. To bardzo dobre odświeżenie kultowej gry – nie rewolucja, ale dokładnie taki krok naprzód, jakiego oczekiwali fani.
Graliśmy na: NS2

Wojciech Gruszczyk Strona autora
Miał przyjść do redakcji zrobić kilka turniejów, ale cytując klasyka „został na dłużej”. Szybko wykazał się pracowitością, dzięki której wyrobił sobie pozycję w redakcji i zajmuje się różnymi tematami. Najchętniej przedstawia wiadomości ze świat gier, rozrywki i technologii oraz przygotowuje recenzje gier i sprzętu. Jeśli jest zadanie – Wojtek na pewno się z nim zmierzy. 
cropper