Pisząc o sezonowym tasiemcu dokładnie to miałem na myśli. Takie serie jak Pro Evo czy FIFA co roku nie rewolucjonizują rynku gier piłkarskich, a mimo wszystko schodzą z półek jak ciepłe bułeczki. WRC 7 również bardzo mocno przypomina poprzednią cześć gry wydaną rok temu, ale na nasze szczęście nie jest to tylko „aktualizacja składów”. W trybach gry zmian jednak niewiele. Na pierwszy plan ponownie wysuwa się kariera, która doczekała się kosmetycznych zmian. Startujemy w najniższej klasie Junior WRC, zmieniamy teamy, realizujemy stawiane przed nami cele i pniemy się w górę przez klasę WRC 2, aż do najsilniejszej kategorii, gdzie startują potężne blisko 400-konne potwory. W nowej odsłonie dodano wprawdzie prywatne wiadomości, w których to czytamy notatki od zespołu gdy jest zadowolony bądź zwiedziony naszą postawą, komentarze medialne a nawet złośliwości rzucane przez konkurencyjnych kierowców, ale to tylko mało znaczący smaczek. Fajnie, że wypełniając bądź nie postawione w danym rajdzie cele i strategie naszego pracodawcy, wzrasta bądź spada efektywność pracy teamu oraz jego morale, co przekłada się choćby na to jak ekipa radzi sobie w alei serwisowej. Mimo wszystko - kariera wygląda niemalże tak samo jak w zeszłym roku i przydałyby się tu jakieś znaczące zmiany.   

Ponownie bardzo dużym plusem jest pełna licencja FIA, dzięki czemu możemy ścigać się w licencjonowanych rajdach i walczyć o miejsce na podium ze światową czołówką kierowców znanych z relacji telewizyjnych. Do stawki załapały się też dwa polskie teamy w klasie WRC2: Robert Ptaszak & Maciej Szczepaniak oraz Łukasz Pieniążek & Przemysław Mazur. Łącznie w grze znalazło się 55 zespołów. Tym razem zabrakło jednak Roberta Kubicy, który jak wieść gminna niesie, już niedługo powróci do Formuły 1. Na ekranach wgrywania pojawiają się też historyczne ciekawostki o danych rajdach czy kierowcach, co fani WRC z pewnością docenią. Zwłaszcza, że gra doczekała się polskiej wersji językowej. 

Obieżyświat

Za jedną z najbardziej pozytywnych zmian uznaję w WRC 7 trasy. Mamy 52 odcinki, które przebiegają przez 13 licencjonowanych rajdów, w tym Orlen 74. Rajd Polski. Wprawdzie w poprzedniej odsłonie mieliśmy 14 państw i ponad 60 odcinków, ale trasa trasie nierówna. Tym razem naprawdę czuć, że oesy zaprojektowano z polotem, a te znane z poprzedniej części odpowiednio podrasowano. Nie brakuje hopek, zdradliwych zakrętów, przepaści. Nawierzchnia znacznie częściej się zmienia, auto pięknie zakopuje się w piachu (praca kół i rozgrzanych tarczy – miodzio), z kolei wpadając na asfalt czy błoto z miejsca czuć, że trzeba nieco zmienić operowanie gazem i hamulcem, by nie znaleźć się na drzewie. Na tej samej piaszczystej trasie jeździ się zupełnie inaczej, gdy zmoczy ją deszcz. Podoba mi się również to, że niewielkie kamienie i krzaki możemy niszczyć, bo zawsze bawiły mnie te pancerne chwasty wywracające auto na dach. Wąskie drogi tym razem nie pozostawiają miejsca na błędy, łatwiej jest wypaść z trasy, a czasami czekają na nas też losowe niespodzianki, jak rozwalone auto kierowcy, który jechał przed nami. Niestety z fizyką auta nie jest już tak kolorowo. O ile dzwony w przydrożne drzewo czy wjazd na pole wygląda w miarę wiarygodnie, tak przy większych kraksach samochód lata jak bocian z ADHD sprawiając wrażenie, jakby pojazd wykonany był z kartonu. Trzeba jednak przyznać, że choć model zniszczeń nie jest specjalnie zaawansowany (uderzam w prędkością 200kh w drzewo, a szyba nawet nie ma pajączka), to urwana klapa, koło czy kurz osadzający się na karoserii wyglądają naprawdę ładnie. 

I choć oprawa jest bardzo przeciętna, to ma momenty. Rajdy o zachodzie słońca, wokół zbiorników wodnych, czy choćby wśród kwitnących maków na polskich wioskach wiernie oddają klimat danego państwa. Śnieżna Szwecja, gorąca Korsyka, piaszczysta Australia, najeżony przepaściami Meksyk, błotnista Walia, nudne Niemcy - DiRT Rally z zaledwie kilkoma państwami zdecydowanie przegrywa w tej kategorii z WRC 7. A nie wspomniałem jeszcze o arenach oraz specjalnych odcinkach, które mają nawet ponad 20 kilometrów - jedną z takich tras znajdziemy w Rajdzie Polski (Kruklanki) i naprawdę brakowało mi takich wyczerpujących odcinków w rajdówkach. Ukończenie ich może zając nawet 15 minut. Drażni jedynie resetowanie się auta przy kontakcie z publicznością czy przeszkodami. Raz bowiem możemy wyjechać kilka metrów na pole, a innym za barierkami gra resetuje pojazd, choć pięknie na poślizgu wychodziliśmy właśnie z opresji. 

Hamuj piętą

Zmienił się jak już po części wspomniałem model jazdy. Na plus. Było to między innymi spowodowane zmianami w regulaminie WRC. Moc silnika w najwyższej klasie wzrosła o 70 KM i wynosi obecnie 380 KM, podobnie jak ogranicznik turbosprężarki, który zwiększono z 33 do 36 mm. Tak zaprojektowane auta lepiej trzymają się nawierzchni, są bardziej dynamiczne i udanie zaimplementowano te zmiany do gry. Z nowych pojazdów na sezon 2017/2018 siądziemy za kółkiem takich igiełek jak Toyota Yaris, Citroën C3, Hyundai i20 czy Ford Fiesta. Nie zabrakło też samochodów od takich producentów jak Skoda, Mini Cooper, Peugeot czy Volkswagen. I choć znalazło się nawet jedno Porsche (911 GT3 RS), to ogólna liczba aut nie przekracza nawet 20. Cienko. Zwłaszcza, że chciałoby się pojeździć jakimiś klasykami, które przeszły do historii rajdów. Wracając jednak do modelu jazdy - specjalny suwak pozwala nam przesunąć styl jazdy z arcade (nie polecam, syf i malaria) na symulację, ale nie łudźcie się, że WRC 7 to symulator. Nawet na najbardziej symulacyjnych ustawieniach to wciąż radosna jazda, bo opcji, w które możemy ingerować nie ma za wielu. Ot standard - asysta hamowania i startu na odcinku, uszkodzenia wpływające bądź nie na model jazdy (wciąż świetnym patentem jest rozwalenie elektroniki, które skutkuje brakiem kontaktu z pilotem tudzież awaria silnika uniemożliwiająca dalszą jazdę), czy rodzaj skrzyni biegów. Tutaj jest dość fajna opcja, bo mając nawet automatyczną skrzynię możemy wymuszać zmianę biegu na wyższy lub niższy przyciskami funkcyjnymi (na PS4 są to x i trójkąt). Przydaje się. Do tego dochodzą cztery poziomy trudności czyli to, jak ciężko będzie pokonać czasy konsolowych przeciwników. Przyznam, że na ekspercie robi się ciekawie zwłaszcza, że zmienia się nie tylko poziom rywali, ale nie można np. restartować tras, gdy popełnimy jakiś błąd. Najlepiej gra się oczywiście na kierownicy, choć i tu i na padzie możemy ustawić siłę wibracji (na kierze nic specjalnego) czy czułość przycisków odpowiedzialnych za przyspieszenie tudzież hamowanie. Na padzie jeździ się naprawdę przyzwoicie momentami nawet lepiej niż w hicie Codemasters. Na pewno jest to gra bardziej przystępna laikom niż DiRT i dobrze bawić będą się zarówno zwolennicy padów jak i kierownic. Ci drudzy, nie dziwota, będą uzyskiwać znacznie lepsze czasy. Polecam ustawić czułość sterowania w granicach 50%, wówczas efekty są najlepsze. 

Zbierając wszystko do kupy - modelowi jazdy wciąż brakuje jeszcze nieco charakteru, ale w porównaniu z zeszłym rokiem jazda jest większym wyzwaniem dając jednocześnie radochę z pokonywania kolejnych zakrętów. Ręczny nie ratuje nas już w każdej krytycznej sytuacji (choć wciąż jest lekko przesadzony), a kontrolowane poślizgi można szybko i łatwo opanować. To nieco inna filozofia jazdy niż w Dircie, ale z roku na rok widać postępy czy to w aerodynamice czy lepiej odwzorowanym poczuciu pędu. Choć w dalszym ciągu auta wydają się trochę za lekkie, przez co momentami miałem wrażenie jakbym sterował dużym samochodzikiem typu RC. Co trzeba jednak przyznać każdą furą jeździ się nieco inaczej i praktycznie zaraz po przesiadce na inny pojazd czujemy różnicę, a grzebanie w ustawieniach (opony, amortyzatory, wysokość podwozia, hamulce, skrzynia biegów etc.) daje wymierne efekty. 

Z moim kokpicie jest Chińczyk!

Nagrane na nowo silniki brzmią lepiej i przy dobrym nagłośnieniu można poczuć się jak na prawdziwym rajdzie. Oprawa w pełnym HD jak wspomniałem ma lepsze i gorsze momenty. Cieszy FULL HD, nie cieszą dorysowujące się na naszych oczach obiekty. Z płynnością animacji też nie zawsze jest kolorowo choć gra teoretyczne została zablokowana na 30 klatkach. Grając w 4K na PS4 Pro widać różnicę głównie pod względem nieco ostrzejszych tekstur, lepszego oświetlenia czy cieni. Nie znalazłem jednak w opcjach żadnych dedykowanych prosiakowi opcji. W dalszym ciągu słabo wygląda deszcz. Praktycznie w ogóle nie wygląda i przypomina bardziej letnią mżawkę niż porządną ulewę, która zaleje nam auto. Pewnym wyzwaniem jest teraz kamera ze środka auta. Choć deski rozdzielcze wyglądają paskudnie, to osadzające się na szybie błoto i liście potraktowane promieniami słońca dają niezły hardkor momentami praktycznie ograniczając widoczność do minimum. Fajna sprawa. Tak jak możliwość ręcznego włączenia wycieraczek czy świateł (trasy nocne rulez!). Możemy też skorzystać z kilku predefiniowanych ustawień kamery wewnątrz auta (odległość od deski rozdzielczej), oraz kamery zza samochodu. Sporo ustawień znajdziemy też w menu pilota gdzie określimy szybkość i szczegółowość komunikatów na trasie, a nawet ustawimy specjalny tryb dla daltonistów, który spowoduje zmianę koloru wyświetlanych notatek radiowych. Można też zmienić język pilota z angielskiego np. na włoski czy chiński. Przy tym ostatnim jest istna komedia, więc musiałem go szybko wyłączyć, by nie nabawić się urazów psychicznych. 

WRC 5 wlepiłem 6/10, szóstka dostała u mnie 6.5/10, teraz z czystym sumieniem mogę wystawić 7.0. Seria się rozwija i za rok, jeśli wszystko pójdzie dobrze, mamy szansą dostać rajdy z najwyższej półki. Przydałoby się jednak dodać jakieś tryby, bo poza karierą i pojedynczymi rajdami/mistrzostwami mamy tu jedynie sezonowe turnieje i wyzwania sieciowe rzucane przez dewelopera. Uśmiechnąłem się pod nosem na widok splitscreena. Fajnie, że coraz częściej wraca się do kanapowego grania, bo Hotseat Mode, czyli turowy tryb jazdy dla maksymalnie 8 osób, sprawdza się na domówkach znakomicie. Polecam. WRC 7 to naprawdę dobra gra. Trochę jej jeszcze brakuje do najlepszych, ale jest na dobrej drodze, by za rok to zmienić.