natec rhino

Natec Rhino M.2 NVMe - test adaptera dla dysku SSD. Wypada znakomicie jako magazyn czy pendrive

Maciej Zabłocki | 29.10, 22:28

Do naszej redakcji przyjechał, całkiem niedawno, bardzo ciekawy adapter. Model Rhino od polskiej firmy Natec, czyli kieszeń przeznaczona na dysk SSD NVMe na złączu M.2. Muszę przyznać, że wielkość tego urządzenia, ale też i jego działanie mocno pozytywnie mnie zaskoczyły i w gruncie rzeczy trudno tutaj o jakiejkolwiek zastrzeżenia. Zapraszam na test. 

Muszę przyznać, że kieszeń przeznaczona na przenośny dysk twardy to coś, czego w swojej codzienności już dawno nie używałem. Korzystałem bowiem kiedyś z adapterów dla dysków HDD o wielkości 2,5", takich typowo laptopowych, gdzie z pomocą przejściówki ze złącza SATA mogłem swobodnie traktować takiego "twardziela" jako magazyn. Tutaj jednak mówimy już o znacznie nowszej i szybszej technologii, bo do takiej kieszeni Natec Rhino możemy włożyć dowolny dysk SSD NVMe na złączu M.2 w rozmiarach 2230, 2242, 2260 i 2280. Gdybyście się kiedyś zastanawiali, co oznaczają te numerki - 22 opisuje szerokość (2,2 cm), a pozostałe dwie cyfry to długość. Najpopularniejszym i najczęściej widywanym formatem w komputerach jest oczywiście 2280 i właśnie z takiego dysku postanowiłem skorzystać. 

Natec Rhino to prosty, ale bardzo udany produkt w którym trudno znaleźć jakieś większe wady 

Natec Rhino_2

Do środka trafił więc niedrogi przedstawiciel dysków SSD NVMe od firmy GoodRam o pojemności 512 GB. Model PX500 kosztuje dziś ok. 200 zł i charakteryzuje się prędkością odczytu na poziomie 2000 MB/s i zapisu w okolicach 1600 MB/s, gdybyśmy podłączyli go do złącza PCI-E 3.0. Testowana dziś kieszeń Natec Rhino M.2 NVMe wyceniona jest z kolei na okolice 150 zł. Jej wygląd może się podobać. Obudowa jest w całości wykonana ze srebrnego aluminium (środek z kolei z tworzywa sztucznego), które oprócz zadań typowo zabezpieczających przed uszkodzeniem, pełni także rolę radiatora dla generowanego przez dysk ciepła. Co zaskakujące, radzi sobie bardzo sprawnie.

Zamieszczony wewnątrz dysk SSD rozgrzewał się pod obciążeniem do max. 62 stopni, co dalekie było od jego wartości throttlingu termicznego - 80 stopni. Niestety nie miałem pod ręką większego SSD, a te przecież grzeją się nieco bardziej, ale pozostaje bardzo dobrej myśli. Ponadto kieszeń jest wygodnie wysuwana ze środka, a dysk montujemy za pomocą jednej śrubki. Ich zestaw, razem ze śrubokrętem, producent dodaje do pudełka. Ponadto znajdziecie tam dwa bardzo krótkie kabelki USB-C/USB-A oraz USB-C/USB-C. Są w zupełności wystarczające, gdy chcecie po prostu szybko podłączyć dysk bez żadnej plątaniny kabli gdzieś obok powierzchni roboczej. 

Dysk działa w systemie plug&play, czyli wystarczy go jedynie podłączyć do komputera i można zacząć korzystać. Dokładnie tak, jak w przypadku pendrive'a. Oczywiście pod warunkiem, że kompletnie nowy SSD wcześniej w jakikolwiek sposób sformatowaliście. Jeżeli nie, konieczne będzie uruchomienie (z poziomu Windowsa) opcji "zarządzanie komputerem", a następnie przejście do "magazynu" i przygotowanie dysku do wykorzystania, przypisując mu literę systemową oraz formatując. Taka czynność zajmuje dosłownie kilka chwil, więc po upływie dwóch minut możemy już w pełni wykorzystać potencjał kieszeni Natec Rhino. Bazuje ona na interfejsie USB-C 3.2 Gen 2x1 o przepustowości sięgającej 10 Gb/s. Postanowiłem więc podłączyć kieszeń do dwóch złączy USB. Jednego dość klasycznego USB 3.0 znajdującego się z przodu obudowy, oraz do nowoczesnego USB-C umieszczonego na płycie głównej, które charakteryzuje się przepustowością do 20 Gb/s, a więc dwukrotnie więcej, niż gwarantuje testowany dziś produkt. 

Wyniki wydajności przeprowadzone w programie CrystalDiskMark znajdziecie poniżej. Podobnie jak potwierdzenie z CrystalDiskInfo, gdzie widzicie, że korzystam z nowego egzemplarza SSD NVMe od GoodRam. Po obciążeniu regularnym zgrywaniem plików, temperatura dysku nie chciała przekroczyć 62 stopni. Prędkości odczytu są znakomite - przy korzystaniu z klasycznego USB 3.0, odczyt sięgał 457 MB/s, a zapis 459 MB/s. Po przeskoczeniu na dużo szybsze złącze USB-C, wartości dobijały do 1048 MB/s przy odczycie i 1010 MB/s przy zapisie. To znakomite rezultaty, w zupełności wystarczające do codziennego użytkowania, pokazujące też wykorzystanie pełnego potencjału zastosowanego w tej kieszeni złącza. W codziennym użytkowaniu prędkości zapisu sięgały okolic 550-580 MB/s, ale są to wartości w zupełności normalne i nie można mieć do nich żadnych zastrzeżeń. Warto wykorzystać kable zamieszczone w zestawie, bo gwarantują maksymalną przepustowość. Ja początkowo skorzystałem z jakiegoś innego przewodu USB-C, który był po prostu znacznie dłuższy, ale miałem na nim blisko 10-krotnie niższe prędkości. Bez większych przeszkód można zainstalować nowe gry na takim dysku, gdy podłączymy go do szybkiego portu USB w komputerze. 

Kieszeń ma na swojej obudowie także niewielką, niebieską diodę, która informuje nas o pracy urządzenia. Gdy mryga, następuje właśnie przesyłanie danych i intensywna praca nośnika. Nie znajdziecie tutaj żadnych gamingowych wodotrysków, nie ma też podświetlanego, kosmicznego wyglądu. Jest za to prosta, stonowana, minimalistycznie zaprojektowana kieszeń, która całkowicie spełnia deklarowane przez producenta parametry. Choć w ostatnich miesiącach zmagamy się z potężną inflacją i koszt Natec Rhino nieznacznie wzrósł na przestrzeni kilku tygodni, to dalej kwota 150 zł wydaje się bardzo atrakcyjna. Mogę więc z czystym sumieniem polecić ten produkt, także do współpracy z większymi i jeszcze lepszymi dyskami SSD. Ode mnie zasłużone 10/10. Taką kieszeń możecie zabrać ze sobą w dowolne miejsce, a jeśli gdzieś Wam wypadnie, to dzięki wytrzymałej konstrukcji, Wasze dane pozostaną w pełni bezpieczne.

Atuty

  • Bardzo wysoka jakość wykonania
  • Prosty i szybki dostęp do dysku
  • Dwa kabelki USB oraz śrubokręt i zestaw śrubek w komplecie
  • Wsparcie dla najnowszego złącza USB 3.2 Gen 2
  • Dobre odprowadzanie ciepła z dysku twardego
  • Działa dosłownie natychmiast w systemie plug&play
  • Przystępna cena

Wady

  • Trudno było mi tutaj cokolwiek znaleźć, kieszeń spełnia swoje zadanie perfekcyjnie. Może te kabelki w zestawie mogłyby być dłuższe (mają ok. 20 cm).

Maciej Zabłocki

Trudno mieć tutaj jakiekolwiek zastrzeżenia. Kieszeń sprawuje się znakomicie, robiąc idealny użytek ze złącza USB 3.2 Gen 2. Ponadto, nie nagrzewa się zbytnio (robiąc za radiator), działa natychmiast, pozwala na podłączenie praktycznie dowolnego dysku na złączu M.2 i kosztuje przystępne pieniądze.

10,0

Komentarze (15)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper