Matchpoint - Tennis Championships

Matchpoint: Tennis Championships – recenzja i opinia o grze [PS5, XSX, PS4, XOne, PC, NS]. Być jak Kyrgios...

Kajetan Węsierski | 08.07, 07:00

W ostatnim czasie tenis stał się w naszym kraju bardzo modny. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że nawet za czasów Agnieszki Radwańskiej, nie cieszył się tak pozytywnym rozgłosem. Przedsiębiorcy - jak otwierać szkółki tenisowe, to chyba dobrze byłoby to zrobić teraz. Wszystko oczywiście za sprawą Igi Świątek, która w ostatnim czasie daje tak fenomenalny popis swoich umiejętności, że Robert Lewandowski może martwić się o tytuł Sportowca Roku w Polsce. 

I biorąc to pod uwagę, z naszej perspektywy wydanie gry tenisowej właśnie teraz powinno być strzałem w dziesiątkę. Zwłaszcza że nie mamy tu hegemona. Jasne, jest kilka tytułów, a jeden szczególnie wybija się ponad wszystkie inne, ale to nie monopol, a miejsca wciąż troszkę jest. Zdają sobie z tego sprawę na pewno twórcy recenzowanego Matchpoint: Tennis Championships, którzy postanowili spróbować swoich sił. 

A ja miałem (i dalej mam) przyjemność sprawdzać ten tytuł. Choć nie jestem specjalistą od gier związanych właśnie z tą dyscypliną, to ogólnie produkcje sportowe nie są mi obce i byłem niezwykle ciekaw, jak na tle największych tuzów wypadnie stosunkowo mała pozycja. Jesteście ciekawi odpowiedzi? Zapraszam więc do recenzji najnowszej pozycji o tenisie - zacznijmy jednak od teorii! 

Matchpoint: Tennis Championships recenzja - co to takiego? 

Recenzowany Matchpoint: Tennis Championships jest z założenia symulatorem tenisa ziemnego, za którego powstaniem stoi niewielkie Torus Games (ekipa ma na swoim koncie takie tytuły jak Ben 10, Beast Quest, Psi Patrol: Rusza do akcji!, czy też masę innych pozycji na licencji znanych kreskówek i filmów animowanych), dla którego jest to pierwsza przygoda nie tylko z tenisem, ale ogólnie z produkcjami sportowymi. 

Matchpoint - Tennis Championships - Trening

I od razu rzucili się na głęboką wodę, albowiem nie zamierzali bawić się w przetarcie przy okazji kreskówkowej warstwy wizualnej i nieco humorystycznego podejścia, gdzie mogliby wykorzystać swoje doświadczenie. Poszli na całość i trzeba przyznać, że wyszło dobrze. W grze mamy do dyspozycji przede wszystkim dwa główne tryby. Pierwszy to luźne mecze, które możemy rozgrywać zawodnikami znanymi z prawdziwych kortów. 

Co warto dodać - możemy mierzyć się w ten sposób zarówno z komputerem, jak i z drugim graczem (online i offline). Kolejny tryb, który stanowi bez wątpienia główny element całej produkcji, to Tryb Kariery. Dostajemy tu możliwość stworzenia swojego własnego zawodnika i podbijania kolejnych turniejów, aby piąć się po szczebelkach drabiny w rankingu światowym. I to właśnie tu tkwi największa zaleta produkcji.

Sam tryb nie jest być może w recenzowanym Matchpoint: Tennis Championships przesadnie rozbudowany i brakuje mu sporo do tego, co znamy z gier od 2K jak WWE czy NBA, ale ma swoje plusy. Wszystko przypomina mi nieco to, z czym mamy okazję obcować na przykład w grach UFC od Electronic Arts. Tworzymy siebie, a następnie „żyjemy” od meczu do meczu, trenując i rozgrywając spotkania sparingowe. Cóż, w gruncie rzeczy, niczym prawdziwi tenisiści! 

Matchpoint: Tennis Championships recenzja - Gem, Set, Match! 

Jeśli chodzi o rozgrywkę, to postawiono na bardzo przyjemne podejście do tematu. Choć warto zaznaczyć, że różnice między poziomami trudności (są trzy) mamy stosunkowo spore. Całość rzeczywiście jest symulatorem, który pozwala nam na naprawdę szeroką gamę zagrań, ale przy tym nie sprawia, że zaczynają nam się plątać palce. Nie jest tak, że po kilku godzinach meczów czujemy się, jakbyśmy mieli za sobą solówkę graną na gitarze elektrycznej. Wszystko przebiega tu bardzo przyjemnie. 

Matchpoint - Tennis Championships - Tworzenie Tenisisty

Za taki stan rzeczy odpowiada świetnie zaprojektowane sterowanie. Przede wszystkim - mamy cztery różne rodzaje uderzeń, z których możemy korzystać zarówno przy okazji serwisu, jak i odbijania piłki po zagraniach przeciwnika. Jak się pewnie domyślacie, każdy ze sposobów zagrania piłki przypisany jest do innego przycisku na kontrolerze (w padach do PlayStation są to oczywiście trójkąt, kółko, krzyżyk i kwadrat). 

Lewym analogiem poruszamy naszym zawodnikiem, a z prawego możemy korzystać, aby wybrać miejsce, w które ma spaść zagrana przez nas piłka. I tu mała porada (którą przekaże Wam w samym Matchpoint: Tennis Championships również samouczek) - im szybciej wybierzecie rodzaj uderzenia, tym więcej czasu macie na dobór najlepszego miejsca do trafienia piłką. Refleks jest tu odpowiednio wynagradzany, ale z czasem zaczyna wchodzić pewien nawyk

Matchpoint: Tennis Championships recenzja - nie jest idealne 

Zdaję sobie sprawę, że to co piszę, daje bardzo pozytywny obraz gry. Bo tak rzeczywiście jest. Widać ogromne przywiązanie do detali i zrozumienie tego, na czym polega sama dyscyplina. Choć niektóre uderzenia zapewne są w jakimś stopniu „oskryptowane”, to gra śmiga płynnie i daje wrażenie pełnej kontroli, więc zupełnie nie czuć takich aspektów. Czuć za to pewne braki, które wynikają prawdopodobnie z kwestii budżetu. 

Matchpoint - Tennis Championships - Mecz Towarzyski

I mowa tu o liczbie dostępnych licencjonowanych zawodników. Jest ich bardzo mało - właściwie spokojnie mógłbym ich tu wypisać, albowiem dostaliśmy zaledwie parunastów tenisistów i tenisistek (z czego dwóch udostępniono w ramach w Edycji Mistrzowskiej). Choć mamy sporo znanych nazwisk jak Medvedev, Kyrgios czy Hurkacz, to niestety nie możemy pograć wieloma z najlepszych na świecie. 

Dość powiedzieć, że w recenzowanym Matchpoint: Tennis Championships nie mamy choćby Igi Świątek, co bez dwóch zdań byłoby sporą zaletą dla potencjalnych graczy z naszego kraju (i nie tylko, bo zawodniczka ma obecnie fanów praktycznie w każdym miejscu globu). Niemniej, Nadal czy Federer to z oczywistych względów także zaledwie marzenia. I niekiedy daje się to we znaki, gdy chcielibyśmy z drugą osobą pobawić się w ponowne rozgrywanie największych szlagierów trwającego (w momencie pisania tej recenzji) Wimbledonu.

Matchpoint: Tennis Championships recenzja - Reasumując… 

Mimo wszystko recenzowany tytuł pozytywnie mnie zaskoczył. Szczególnie przy okazji Trybu Kariery, gdzie można poczuć się niczym prawdziwy tenisista. Widać, że twórcy doskonale rozumieją samą dyscyplinę i wiedzą, w jaki sposób zapewnić fanom odpowiednią zabawę. Choć licencje mają dla mnie ogromne znaczenie, to kieruję się w grach sportowych prostą zasadą - lepiej dać dobrą rozgrywkę bez licencji, niż licencje z fatalną rozgrywką. 

Matchpoint - Tennis Championships - Kyrgios

Twórcy doskonale rozumieją także inną rzecz - wiedzą, że Matchpoint: Tennis Championships nie jest tytułem, który mógłby na kilkaset godzin zawładnąć sercami graczy. Zdają sobie sprawę, że nie mają wystarczających kart na ręce, aby rzucić wszystkie na stół i krzyknąć za to pełną cenę produkcji z nowej generacji. Warto bowiem odnotować, że gra kosztuje na premierę (w zwykłej wersji) zaledwie 150 złotych. 

I przez ten pryzmat cały czas ją oceniam. Nie miałbym tak dobrego zdania, gdyby wydawcy z Kalypso Media krzyknęli dwukrotnie więcej. Wtedy brak najlepszych zawodników dużo bardziej by uwierał, od Trybu Kariery oczekiwałbym znacznie więcej niuansów i mniej monotonii, a niemal identyczne twarze osób otaczających kort mogłyby mnie irytować. Tak się jednak nie dzieje - to po prostu gra, która jest warta swojej ceny. 

Choć jeśli kompletnie nie interesujecie się tenisem ziemnym, a po prostu chcielibyście - na fali sukcesów Igi - poczuć przyjemność z gry, powinniście się wstrzymać. Albo do jakiejś wyprzedaży, albo do większej liczby licencjonowanych zawodników. Dla samych meczów z kumplami w dzisiejszych czasach może być to nieco zbyt krótka lista. Tak czy inaczej, podsumowując recenzowany Matchpoint: Tennis Championships, jestem zadowolony z tego, co dostałem. I liczę, że Torus Games ma plany na dalszy rozwój. 

Ocena - recenzja gry Matchpoint: Tennis Championships

Atuty

  • Przynajmniej kilku licencjonowanych zawodników...
  • Ciekawy pomysł na Tryb Kariery
  • Cena
  • Przyjemne sterowanie

Wady

  • Tylko kilku licencjonowanych zawodników...
  • Bardzo duże różnice między poziomami trudności
  • Zabawa na dłuższą metę robi się nieco monotonna
  • Przeciętny kreator postaci
Avatar Kajtii

Kajetan Węsierski

Matchpoint: Tennis Championships jest tytułem poprawnym. Nie brakuje ciekawych pomysłów w kwestii mechanik, Tryb Kariery może dać frajdę na kilka godzin, a kilku licencjonowanych zawodników to oczywiście mało, ale jakieś minimum zostało spełnione. Plusem jest tu na pewno cena poniżej standardu AAA, która sprawia, że ocena podskakuje o jedno oczko. Fani tenisa powinni sprawdzić, inni mogą poczekać na promocję.
Graliśmy na: PS5

Galeria

Komentarze (21)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper