Dying Light 2 – recenzja gry. Kontynuacja szyta na miarę

Dying Light 2 – recenzja i opinia o grze [PS5, XSX, PS4, XOne, PC]

Wojciech Gruszczyk | 02.02, 16:00

Pierwszy Dying Light wrzucił Techland do pierwszej ligi, a wrocławianie niczym stare wygi karmili graczy kolejnymi aktualizacjami, wyzwaniami oraz większymi dodatkami, by skrupulatnie budować grupę odbiorców, zaskarbiać sobie jej zaufanie i rozbudzać oczekiwania. Deweloperzy przez wiele lat rozwijali następną odsłonę, by w rezultacie wrzucić na rynek bardzo bezpieczną, szytą na miarę kontynuację. Jaki jest Dying Light 2? Przeczytajcie naszą recenzję.

W 2022 roku na rynku zadebiutuje wiele znakomitych produkcji, tymczasem nie bez powodu wielu moich znajomych odlicza dni do debiutu jednego tytułu. Techland niemal wzorowo dbał o publikę – choć na ostatnim zakręcie pojawiło się kilka mniejszych wpadek, studio odrobiło zadanie domowe, promując najnowszą pozycję. Bez rozbudzania wielkich oczekiwań, a małymi krokami byliśmy przyzwyczajani do wizji zniszczonego świata. Po spędzeniu z Dying Light 2 około 35 godzin jestem pewien jednego – twórcy opracowali książkową kontynuację, którą pokochają fani oryginału. To dla nich powstała ta gra.

Dying Light 2 zaprasza do nowego świata pełnego znanych problemów

Dying Light 2 - recenzja gry - czas na pogaduszki

Akcja recenzowanego Dying Light 2 została umiejscowiona 20 lat po wydarzeniach z pierwszego Dying Light. Deweloperzy już na samym początku zgrabnie łączą obie przygody. Świat jednak nie skupia się już wyłącznie na oblężonym Harran: choć na początku wirus został pokonany, to chęć stworzenia jego specyficznej odmiany i wykorzystania jej do celów militarnych pochłonęła najbardziej tęgie umysły ludzkości.

Bestie nie zostały zamknięte w jednym miejscu, a wirus rozprzestrzenił się na cały glob, zniszczył kolejne miasta, pozostawiając już tylko kilka osad, w których niedobitki mogą czuć pozorny spokój. Ludzie byli zmuszeni poradzić sobie z wymagającą rzeczywistością, a jednym ze sposobów na przetrwanie okazało się wykorzystanie Pielgrzymów – nieustraszeni kurierzy biegają od lokacji do lokacji, dostarczając nie tylko potrzebne surowce, ale niosąc często dobrą nowinę ocalonym. Właśnie oni często stanowią jedyny kontakt pomiędzy grupami, które obawiają się wyjść z kryjówek. Jednym z Pielgrzymów jest Aiden Caldwell, główny bohater najnowszej produkcji Techlandu, który jak sam wspomina, nie pamięta świata przed pandemią, a obecnie jedynie realizuje kolejne zadania.

Dying Light 2 - recenzja gry - ta głowa lata!

Protagonista nie został biegaczem wyłącznie z poczucia wewnętrznej misji. Aiden wierzy, że dzięki swojej niebezpiecznej fusze będzie mógł zrealizować najważniejszy cel – odnajdzie zaginioną lata temu siostrę. Wyszczególniony wątek jest głównym tematem Dying Light 2 i pozwala graczowi podejmować szereg mniejszych lub większych decyzji, które wpływają na fabułę i w pewien sposób kształtują wydarzenia.

Początkowo historia nie jest specjalnie porywająca, jednakże rozkręca się w odpowiedni sposób, gdy Aiden trafia do ostatniego miasta – to właśnie w Villedor podejmuje on wysiłek odpowiedzi na dręczące go pytania. Scenarzyści z Techlandu całkiem zgrabnie przygotowali opowieść, która łączy przeszłość z teraźniejszością. Na wstępie mamy wrażenie, że uczestniczymy w poszukiwaniach dziewczyny, lecz w ostateczności fabuła rozszerza się na całe miasto i wszystkich mieszkańców. Do wydarzeń wprowadzono kilka interesujących osób – szczególnie przypadł mi do gustu Hakon, którego poznajemy już na samym początku przygody, a jego wątek może wprawić w niemałe zaskoczenie. Inna bohaterka, Lawan, bardzo szybko odnajduje w Aidenie pocieszenie, a ich relacja wydaje się bardzo interesująca, choć wymagałaby pewnego pogłębienia. Odniosłem wrażenie, że Techland powinien opracować 2-3 misje fabularne z tą postacią, by nieco wzbogacić ich znajomość. Bardzo pozytywnie odebrałem także głównego antagonistę, który na początku wydaje się typowym osiłkiem, lecz finalnie jego działania nabierają większego sensu. Już w tym miejscu chciałbym wspomnieć o istotnym szczególe – Dying Light 2 posiada bardzo nierówny dubbing. Kilka głównych postaci brzmi naprawdę solidnie, ale niektóre głosy wyraźnie odbiegają od przyjętych standardów. Niestety, na konsolach oraz PC nie możemy liczyć na łatwe dostosowanie lokalizacji – by otrzymać angielski dubbing, na PS5 należy ustawić menu na angielskie, jednak pamiętajmy, że nie możemy wtedy liczyć na polskie napisy.

Sporo powiedziano już na temat długości Dying Light 2, ale i ja Was uspokoję. Nie musicie się obawiać, że spędzicie przy konsoli 500 godzin, by poznać zakończenie gry. Historię też trudno będzie doświadczyć w około 20 godzin – ja zobaczyłem napisy końcowe dopiero po 26 godzinach. Fabuła na pewno nie jest równa, ma kilka słabszych momentów, a zakończenie zostało na siłę przeciągnięte, jednak sprawdzając Dying Light 2 zostałem trzykrotnie bardzo pozytywnie zaskoczony wydarzeniami. W dzisiejszych czasach często możemy ogrywać przewidywalne historii, lecz najnowsza pozycja rodzimego studia intryguje. W trakcie rozgrywki chciałem poznać zakończenie i przekonać się, czy moje decyzje faktycznie będą miały duży wpływ na wydarzenia.

Dying Light 2 pozwala decydować o losach mieszkańców? I tak, i nie...

Dying Light 2 - recenzja gry - to Twój kumpel?

Na pierwszej prezentacji recenzowanego Dying Light 2 opowiedziano o podejmowaniu decyzji. Od tego momentu minęły lata, a deweloperzy coraz rzadziej wspominali o konsekwencjach wyborów. Te faktycznie wpływają na rozgrywkę, jednak nie powinniśmy oczekiwać nowej jakości i budowania gry przez nawet najdrobniejsze ruchy. Gdy Aiden trafia do ostatniego miasta, ma okazję współpracować z dwoma frakcjami – Stróżami Prawa lub Ocalonymi. Wykonując ważne misje fabularne musimy przykładowo naprawić wieżę ciśnień lub jeden z generatorów, by zadbać o wodę lub prąd tylko dla jednej z grup. Nie jestem jednak przekonany, by nawet te najtrudniejsze wybory mogły odmienić losy całej opowieści, ponieważ skupiając się wyłącznie na pomocy policji nie odniosłem wrażenia, by niedobitki miały do mnie większy żal, a moje działania diametralnie wpłynęły na grę – w ten sposób nie zablokowałem żadnych misji, a tylko kilkukrotnie musiałem wysłuchać narzekań jednego z NPC-ów.

Oczywiście, Techland w kilku momentach bardzo wyraźnie podkreśla, że wybierając jedną z dróg, zadecydujemy o losach innej osoby, jednak trudno mówić o wątpliwościach, które mogłyby faktycznie wpłynąć na dalszy ciąg wydarzeń. Jedyną tak naprawdę odczuwalną kwestią związaną z wyborami są nagrody, które otrzymujemy, decydując się na pomoc jednej z frakcji – oddając kolejne fragmenty miasta Stróżom Prawa możemy przykładowo tworzyć samochodowe pułapki, zgarnąć półautomatyczną kuszę lub wykorzystać lampy UV do walki z zarażonymi. Z drugiej strony ocaleni pozwalają nam szybciej przemieszczać się po mieście chociażby dzięki dodatkowym tyrolkom lub naprawie szybów wentylacyjnych.

Dying Light 2 - recenzja gry - zarażeni

Wyżej omawiane aspekty zgrabnie łączą się z rozwojem głównego bohatera – w recenzowanym Dying Light 2 naprawdę czujemy, że Aiden uczy się nowych zdolności, dzięki którym staje się potężniejszym wojownikiem lub sprawniejszym biegaczem. System rozwoju jest jak najbardziej racjonalny: za walkę otrzymujemy punkty doświadczenia do jednego drzewka rozwoju, a pokonywanie kolejnych przeszkód i szybki bieg zapewnia XP do drugiego. Nie wystarczy jednak zdobyć punkty, by uzyskać nowe zdolności, ponieważ niezbędne jest zbieranie Inhibitorów – zgarniając trzy możemy rozbudować kolejny poziom drzewka, tym samym zwiększając HP (walka) lub wytrzymałość (parkour), a następnie wykorzystamy wcześniej zdobyte punkty. Z każdą kolejną godziną Aiden nie tylko może efektowniej zabijać przeciwników, ale także płynniej biega po mieście, co naprawdę świetne poczucie – pod koniec gry główny bohater może dosłownie sunąć nad głowami bestii przedzierających się po mieście.

To w zasadzie jest powiązane z najlepszym elementem Dying Light 2: walką. Techland już przy poprzedniej odsłonie zaskoczył graczy dynamicznymi pojedynkami, w trakcie których mogliśmy rozczłonkować bestie, a w kontynuacji jest... Równie krwawo. Ze względu na umiejscowienie wydarzeń korzystamy głównie z broni białej, jednak ponownie obcinamy głowy rywali, unikamy ich ataków, korzystamy z kilku akrobatycznych ruchów. Gameplay jest wprost zachwycający! Nie raz nie dwa złapałem się na tym, że biegając po dachach specjalnie szukałem miejsc, gdzie mógłbym po prostu chwycić w łapy kawałek metalu i zdzielić w głowy następne kreatury. Jednocześnie sukcesywnie wzrasta poziom trudności – początkowo rywale nie stanowią większego wyzwania, lecz po pewnym czasie Aiden musi się natrudzić, by powalić coraz to większych oponentów. A z kim tak naprawdę walczymy? Na liście potworów pojawia się kilka nowych okazów, ale gracze muszą szczególnie zwracać uwagę na wyjce – bestie potrafią zwołać stado przeciwników, jeśli więc jeden z nich dostrzeże głównego bohatera, to lepiej jak najszybciej uciec do bezpiecznej strefy. Przemienieni nie są największym utrapieniem świata przedstawionego, ponieważ Techland dość dobitnie pokazuje, że często to "człowiek jest człowiekowi wilkiem" i ogromnym zagrożeniem – w tym wypadku walczymy z frakcją renegatów, której przedstawiciele biegają po mieście w maskach.

Świat Dying Light 2 jest ogromny i trudno tutaj o nudę

Dying Light 2 - recenzja gry - świat z dachu

Dying Light 2 odznacza się dużą swobodą wykonywania misji, a otwarty świat zapewnia naprawdę sporo atrakcji. W grze istotną rolę odgrywa zmienna pora dnia i nocy, ponieważ po zmierzchu na otwartych przestrzeniach znacznie łatwiej wpaść na duże grupy stworów, przez co będziemy szybko zmuszeni do ucieczki – dosłownie z każdej strony wypełzają maszkary, a naszym jedynym wyjściem jest odwrót. Ponownie pomagają bezpieczne strefy, gdzie światło UV odstrasza nawet największych przeciwników. Bardzo podoba mi się motyw, że w świecie Dying Light naprawdę każdy jest zarażony, a przebywanie w ciemności może doprowadzić do przemiany – Aiden otrzymuje specjalną bransoletkę, która sprawdza jego stan zdrowia, a podczas wszystkich zadań, kiedy nie możemy liczyć na dostęp do światła, musimy zażywać specjalne środki. To dzięki nim dłużej biegamy w mroku, co często zdarza się nawet w trakcie dnia – wchodząc do budynków powinniśmy rozważnie przechadzać się po terenie i pamiętać o czasie. Co więcej, często w pomieszczeniach natrafimy na przemienionych, którzy tylko czekają na chwilę hałasu i są gotowe do ataku.

Gracz może po ciuchu eliminować kolejnych przeciwników, ale oczywiście sztuczka nie działa na każdego, po pewnym czasie musimy zwracać uwagę na poziom przeciwników. W recenzowanym Dying Light 2 znakomite wrażenia oferuje eksploracja świata – zainteresowani będą wchodzić do mrocznych zaułków oraz opuszczonych sklepów, które w ciągu dnia są przepełnione zarażonymi, jednakże warto o nich pamiętać nocą. W tych miejscach natraficie na rzadkie części do craftingu lub wartościowe przedmioty do sprzedania. Deweloperzy proponują także specjalne zadania określane mianem „Nocnych opowieści” – questy wykonamy wyłącznie po zmroku i muszę przyznać, że część z tych, które miałem okazję sprawdzić, zapewniła mi sporo emocji na wysokim poziomie. W trakcie spokojnego przechodzenia po pomieszczeniach warto wykorzystywać specjalny zmysł przetrwania Aidena, który podświetla wrogów czy przedmioty – jest to szczególnie przydatne podczas badań, gdy chociażby podążamy za ofiarą, a jej kroki stają się widoczne.

Dying Light 2 - recenzja gry - renegat

Otwarty świat jest naprawdę duży i należycie zróżnicowany – w trakcie eksploracji można natrafić na okazałe obozowiska renegatów, które należy odbić, by na ich miejscu założono bardziej przyjazne osady. Interesująco prezentują się specjalne „Anomalie Gre”, gdzie należy zmierzyć się z potężnym zarażonym, by zdobyć kolejne inhibitory... Nie zapominajmy także o typowych zadaniach pobocznych, podczas których jesteśmy zwykłym kurierem. W trakcie poznawania gry miałem nieodparte wrażenie, że deweloperzy przyłożyli się do koncepcji opowieści, by te były ciekawe i umożliwiały poznanie dodatkowych postaci.

Ważnym elementem powiązanym ze światem Dying Light 2 jest jeszcze oprawa. Wrocławianie zdecydowali się na bardziej barwne krajobrazy niż w poprzedniku – wszystko za sprawą czasu akcji, kiedy po latach wiele budynków zostało już porośniętych roślinnością. Grafika nie spowoduje opadu szczeny i nawet na PlayStation 5 czuć, że tytuł jest kolejną cross-platformową propozycją, nad którą prace rozpoczęły się wiele lat temu. Produkcja oczywiście nie jest brzydka, szczególnie dobrze wyglądają twarze najważniejszych postaci, jednak otwarty świat wygląda jakby został lekko nadszarpnięty zębem czasu. Przyjemnie natomiast wypada udźwiękowienie nadające nieco więcej klimatu. W wielu częściach historii deweloperzy dzięki znakomicie dobranej nucie jeszcze mocniej zachęcają do działania – szczególnie w bardziej agresywnych momentach. W dodatku kapitalnie wypadają wszystkie odgłosy zarażonych, a rozgrywka w nocy na słuchawkach może spowodować przyjemne zaniepokojenie.

W Dying Light 2 tworzymy sobie zabawki

Dying Light 2 - recenzja gry - nigdy więcej

W Dying Light 2 Techland nie mógł zapomnieć o rozbudowanym craftingu, więc biegając po dachach możemy natrafić na zagajniki, z których zbieramy surowce przydatne do tworzenia opatrunków. W całym świecie ponownie mamy okazje gromadzić różne materiały, jakie następnie przeznaczamy na dopracowanie broni lub konstruowanie nowych przedmiotów. Świetnie sprawdza się system ulepszania schematów, kiedy musimy eliminować specjalnych zarażonych, by otrzymywać przedmioty do poprawiania przykładowo leczenia. Autorzy nie zapomnieli o modyfikacjach oręża – zmieniamy rękojeść, część środkową oraz zakończenie, by znacząco wpłynąć na możliwości zabawek, lecz chciałbym podkreślić, że nie zdecydowano się wprowadzić systemu naprawy broni, więc często należy manewrować różnymi maczetami czy pałkami.

Wrocławianie zadbali także o bardzo przyjemny rozwój eksploracji, ponieważ główny bohater nie tylko skacze po dachach, ale korzysta także z paralotni, dzięki której może zeskakiwać z wysokich budynków, ale przede wszystkim wykorzystuje sprzęt do dynamicznej eksploracji. W świecie gry znajdują się specjalne wywietrzniki powietrza, które pozwalają wzbić się w powietrze – paralotnia kapitalnie spełnia swoje zadanie w trakcie ucieczki. Aiden otrzymuje linkę z hakiem, która znacząco wpływa na możliwości wspinania się po budynkach – z tym urządzeniem jest związany jeden z głównych wątków fabularnych. Ogromną przyjemność sprawia wspinanie się na budowle, by następnie spojrzeć na całe miasto.

W recenzji Dying Light 2 nie mógłbym nie poruszyć tematu wydajności. Grałem od początku do końca w wersji na PlayStation 5 i szczególnie w drugiej części pozycji czułem znaczące spadki animacji – głównie we fragmentach na dużej przestrzeni. Problem nasilał się w momencie, gdy na ekranie pojawiało się naprawdę wielu przeciwników. Szczerze mówiąc trudno mi zawyrokować, jak tytuł będzie sprawdzał się na konsolach poprzedniej generacji. W głównej mierze grałem na ustawieniach wydajności, by móc biegać po mieście w 60 klatkach, ale bywały momenty, gdy produkcja wyraźnie zwalniała. Zdaję sobie sprawę, że Techland wciąż wydaje aktualizacje – nawet podczas przedpremierowych testów na serwerach pojawiły się dwie łatki, które usunęły między innymi problem z zanikającym dźwiękiem oraz wyeliminowały błąd z blokadą progresji. Studio potwierdziło, że zadbało już o „ponad tysiące poprawek i ulepszeń na wszystkich platformach”, a łatka premierowa zajmie się kolejnym „tysiącem poprawek” – twórcy w następnych dniach będą wydawać kolejne patche, by wyeliminować błędy. Mimo to podczas opracowywanie tekstu nadal natrafiałem na bardzo dziwne zachowanie NPC-ów, którzy nienaturalnie poruszali się po dachach, czasami bestie pojawiały się tuż obok mojej postaci, innym razem znikały, kilkukrotnie widziałem przeciwników biegających przez ściany – niektórzy mogli mnie nawet atakować. Podczas rozgrywki raz zostałem wyrzucony do ekranu startowego PS5, a pierwszy raz w historii posiadania nowej konsoli Sony zobaczyłem błąd związany z systemem – na szczęście wystarczył reset, bym powrócił do gry. Mniejszych błędów w testowanej wersji spotkałem sporo i choć większość nie wpływała na moje doświadczenie, to w niektórych sytuacjach musiałem specjalnie się zabić, by móc powrócić do zabawy... Co ciekawe, ostatni boss wskoczył w beczki, skąd nie mógł się uwolnić, a ja nie byłem w stanie go zaatakować. W tym wypadku wystarczyło powtórzenie walki, żeby zobaczyć zakończenie. 

Dying Light 2 to produkcja dla prawdziwych fanów świata Techlandu

Wrocławskie studio ma grono oddanych fanów, którzy na pewno będą znakomicie bawić się w recenzowanym Dying Light 2. Trudno mi jednak nie odnieść wrażenia, że to kontynuacja bardzo bezpieczna – deweloperzy nie wnoszą serii na nowy poziom. Opracowano naprawdę zgrabną opowieść, którą poznaje się z zaciekawieniem, ale gdzieś w tym całym kłębowisku zarażonych, renegatów, ocalonych i strażników zabrakło trochę szaleństwa i chęci ryzyka, które jeszcze mocniej podkręciłyby ogólne doświadczenie. To bardzo dobra produkcja, która zadowoli wielu graczy – sympatycy gatunku muszą szykować się na wiele nieprzespanych nocy z zarażonymi. 

Ocena - recenzja gry Dying Light 2 Stay Human

Atuty

  • Walka w Dying Light 2 wynagradza wiele. Chcesz po prosu siekać!
  • Ciekawy wątek fabularny związany z przeszłością głównego bohatera
  • Spotkania z zarażonymi wprowadzają rozgrywkę na odpowiedni poziom
  • Twórcy zadbali o kilka interesujących postaci pobocznych
  • Przechadzanie się po świecie w nocy zapewnia dodatkowy zastrzyk adrenaliny
  • Mnóstwo zawartości od premiery

Wady

  • Pod względem rozgrywki gra nie zaskakuje
  • Błędy wpływające na doświadczenie
  • Duże spadki animacji na PlayStation 5
  • Brak opcji wybrania dubbingu i napisów

Wojciech Gruszczyk

Dying Light 2 to bezpieczna i zarazem bardzo dobra kontynuacja. Twórcy nie ryzykują, muszą przygotować kilka aktualizacji i będzie to bez wątpienia znakomita propozycja dla najwierniejszych sympatyków świata, który po raz pierwszy został zaproponowany w 2015 roku.
Graliśmy na: PS5

Galeria

Komentarze (295)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych