Pokemon Legends: Arceus – recenzja gry. To prawdziwa rewolucja!

Pokemon Legends: Arceus – recenzja i opinia o grze [Switch]

Wojciech Gruszczyk | 26.01, 15:01

Od dawna fani serii Pokemon czekali na grę, która odświeży skostniałą serię i zaprezentuje graczom zmiany w głównej strukturze rozgrywki. Jeśli należycie do grona sympatyków tego uniwersum, którzy chcą „czegoś więcej”, to najnowsza produkcja Game Freak może być odpowiedzią na Wasze pragnienia. Twórcy zmieniają, dopracowują i oferują wiele ciekawych pomysłów... Przeczytajcie naszą recenzję Pokemon Legends: Arceus – to największa rewolucja w tym IP od wielu długich lat.

Nintendo w 2022 roku wrzuci na rynek kilka mocnych gier i Japończycy rozpoczynają 12 miesięcy od niezwykle oczekiwanej produkcji. Pokemon Legends: Arceus odświeża główne założenia serii, by dosłownie powrócić do korzeni i pierwszy raz w historii skupić się na samych Pokemonach. To bardzo odświeżające doświadczenie, które z każdą kolejną godziną utwierdzało mnie w przekonaniu, że to właśnie na tej podstawie deweloperzy powinni rozwijać to IP.

Pokemon Legends: Arceus nie będzie produkcją dla każdego, ale wielu graczy od lat czekało właśnie na ten tytuł.

Pokemon Legends: Arceus odświeża formułę już od samych podstaw

Pokemon Legends: Arceus - recenzja - początek historii

Zapomnijcie o dzieciaku, który budzi się pewnego dnia, biegnie do profesora, by mając trochę szczęścia chwycić za pokeball i rozpocząć przygodę usłaną kolejnymi walkami z trenerami, następnymi odznakami i Ligą Pokemon. Recenzowany Pokemon Legends: Arceus nie skupia się na starciach z innymi fanami Pokemonów, ponieważ w tej grze tak naprawdę trudno o takie osoby. Akcja produkcji została umiejscowiona w regionie Hisui, a gracz staje przed trudnym zadaniem – to na jego barkach spocznie opracowanie pierwszego Pokedexu.

Nie mogę za wiele powiedzieć o samym początku opowieści, ale muszę na pewno zaznaczyć, że akcja jednocześnie skupia się na dwóch wydarzeniach – główny bohater jako członek Galaxy Expedition Team ma okazję pomagać w badaniach związanych z Pokemonami, ale zarazem bardzo ważny okazuje się drugi wątek dotyczący samej krainy. Twórcy zgrabnie łączą fabułę z samym wypełnianiem Pokedexu, a sam główny wątek jest... Ciekawy. To oczywiście nadal produkcja w świecie Pokemonów, jednak twórcy w ciekawy sposób pokazują pewne początki całego uniwersum.

Pokemon Legends: Arceus - recenzja - piękna kraina

Nazwa Hisui jest pewnie znana wyłącznie najbardziej zagorzałym fanom serii, ale jest to dawne określenie regionu Sinnoh, który jak wiadomo odegrał dużą rolę we wcześniejszych odsłonach tej serii. Jest to bardzo istotny detal, ponieważ akcja Pokemon Legends: Arceus rozgrywa się w czasach, gdy ludzie nie żyją jeszcze z Pokemonami w symbiozie, a podczas opowieści kilkukrotnie natrafiłem na stwierdzenie, że te stworki „są złe”. To właśnie nasze badania mają pomóc w poznaniu prawdziwej natury Pokemonów, ale bardzo szybko okazuje się, że zadaniem gracza jest również uratowanie całego regionu.

Wydarzenia z Pokemon Legends: Arceus są bardzo rozbudowane i z łatwością spędzicie przy konsoli kilkadziesiąt godzin – do ukończenia głównego wątku potrzebujecie tylko 5 z 10 gwiazdek badań (Pokedex). W samej strukturze nie spodobał mi się w zasadzie jeden element – chcąc odkrywać kolejne fragmenty mapy i tym samym poznawać nowe wątki z fabuły, musimy zdobywać kamienie milowe związane z Pokedexem. Gra pod koniec wymaga mocnego grindu, by móc zapoznać się z finałem opowieści – nie jestem przekonany, czy deweloperzy musieli zdecydować się na taką formę wydłużenia czasu rozgrywki, ale w moim przypadku przez około 4 godziny musiałem biegać za Pokemonami...

Pokemon Legends: Arceus stawia na otwarte regiony i odświeża wiele systemów

Pokemon Legends: Arceus - recenzja - Steelix walczy

W Pokemon Legends: Arceus nie trafiamy tak naprawdę do jednego, dużego otwartego świata, a zamiast tego Jubilife Village jest naszą bazą wypadową – to w tym miejscu możemy zrobić zakupy, odwiedzić swoje stworki, wskoczyć w nowe wdzianka lub po prostu zebrać szereg pobocznych zadań. Gdy jednak wyruszamy z miasta, to wybieramy jeden z fragmentów mapy i rozpoczyna się prawdziwa zabawa, ponieważ twórcy opracowali wielkie tereny, które dodatkowo zostały upiększone przez cykl dnia i nocy oraz zmienną pogodę. Zamiast Centrum Pokemon, protagonista ma okazję skorzystać z małych obozowisk, gdzie możemy wskoczyć pod namiot, by obudzić się o wybranej porze – jest to bardzo istotne ze względu na występowanie niektórych okazów, które pojawiają się w świecie przykładowo tylko po zmroku.

Gameplay w najnowszej pozycji Game Freak rozgrywa się niemal cały czas w czasie rzeczywistym – biegamy obok Pokemonów, które mogą reagować na nas w różny sposób. Niektóre uciekają, inne nic sobie nie robią widząc człowieka, a kolejne rozpoczynają atak. Gracz przechadzając się obok postaci może rzucić pokeballem inicjując starcie – akcja nie przenosi się już na nowy ekran i choć nadal odbywa się w turach, to przejście do walki jest bardzo płynne. Twórcy w tym miejscu opracowali zupełnie nowy system związany z nauką umiejętności i gdy Pokemon często wykorzystuje jeden z ataków, to może go opanować, by później móc korzystać z trzech jego wersji: standardowej, zwinnej (szybkiej) oraz silnej (mocnej). Mechanika dodaje do rozgrywki dodatkowy, taktyczny element, ponieważ niektóre ciosy pozwalają nam uzyskać przewagę i przykładowo atakować 2-3 razy przed przeciwnikiem. W recenzowanym Pokemon Legends: Arceus podobnie jak w wielu RPG-ach podczas walki widzimy przebieg tur, więc dokładnie wiemy, kto i kiedy będzie wyprowadzał atak. Deweloperzy w znaczący sposób odświeżyli ruchy stworków, które nie tylko wyglądają lepiej, ale znacznie ciekawiej prezentują się podczas akcji.

Pokemon Legends: Arceus - recenzja - Kricketune

Twórcy w dodatku wpadli na ciekawy pomysł, bo choć akcja nadal odbywa się w turach, to jednak gracz (trener) może cały czas poruszać się po polu walki – w tej sytuacji nic nie stoi na przeszkodzie, by po udanym ataku, rozpocząć bieg, by po chwili do naszej ręki powrócił nasz Pokemon. Akcja jest dzięki temu znacznie dynamiczniejsza, bo nie jesteśmy świadkami niepotrzebnych przerw w rozgrywce. Główny bohater jest jednak narażony na ataki – jeśli zbagatelizujemy sytuację, to możemy powrócić do obozu, a z naszej saszetki zniknie kilka wcześniej zdobytych przedmiotów.

To jednak nie koniec zmian, ponieważ teraz twórcy oddali w nasze ręce pełną swobodę rozwoju postaci – gdy nadejdzie czas ewolucji, to możemy ją włączyć w menu, ale bez przeszkód możecie cały czas rozwijać przykładowo Geodude. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku ataków, ponieważ te możemy płynnie zmieniać i nie pojawia się sytuacja, podczas której na stałe zastępujemy niektóre zdolności. To niby drobne detale, jednak bardzo pozytywnie wpływają na gameplay, ponieważ otrzymujemy większą kontrolę nad trenowanymi postaciami.

W Pokemon Legends: Arceus nie jesteśmy trenerami. Teraz zostaliśmy badaczami

Pokemon Legends: Arceus - recenzja - kolejna kraina

Głównym zadaniem w Pokemon Legends: Arceus jest stworzenie pierwszego Pokedexu, ale tym razem zadanie nie polega wyłącznie na złapaniu określonych Pokemonów. Gracze muszą wykonywać specjalne zadania związane z różnymi okazami – niektóre trzeba pokonać wyznaczoną liczbę razy, nakarmić, użyć określonych ataków lub nawet złapać nie będąc zauważonym. Każdy Pokemon posiada maksymalnie 10 wyzwań, ale niektóre misje możemy powtarzać (przykładowo złap 1, 2, 4, 10 lub 15 okazów), by w ostateczności zdobyć 10 punktów – dopiero w ten sposób możemy uznać, że faktycznie poznaliśmy stworka i możemy zająć się kolejnym. Większość zadań wykonujemy samoczynnie (podczas misji fabularnych), ale entuzjaści serii spędzą dziesiątki godzin, by nie tylko „złapać je wszystkie”, ale stworzyć idealną encyklopedię Poksów.

Game Freak całkowicie zmienia założenia Pokemon Legends: Arceus, ponieważ tak naprawdę nie gonimy tutaj za odznakami, a skupiamy się na samych Pokemonach. To gigantyczne odświeżenie rozgrywki, które sprawiło, że potrafiłem siedziałem przy konsoli przez ponad 10 godzin i chciałem biegać za kolejnymi stworkami. Kolekcjonowanie ponownie stało się mocno uzależniające, ponieważ tak jak wspomniałem – teraz nie wystarczy złapać Pikachu, ale musimy wypełnić jeszcze kilka zadań z nim związanych.

W grze nie występują klasyczne HM-y, ale na każdym z regionów otrzymujemy dostęp do specjalnego Pokemona, który pozwala nam efektowniej poruszać się po terenach. Bez problemu niemal od początku otrzymujemy możliwość szybkiego biegania po lokacjach na grzbiecie jednego z Pokemonów, innym razem wspinamy się po górach, pływamy, latamy lub nawet szukamy skarbów. Twórcy w taki sposób zachęcają do sprawdzania wcześniej odwiedzanych regionów, ponieważ często możemy wejść do wcześniej niedostępnych lokacji, gdzie spotykamy nowe Pokemony.

Pokemon Legends: Arceus wygląda świetnie i stawia na odkrywanie

Pokemon Legends: Arceus - recenzja - Golduck vs Magmary

Otwarty świat recenzowanego Pokemon Legends: Arceus oferuje nie tylko możliwość walki z kolejnymi Pokemonami – przechadzając się po terenach zbieramy owoce, kamienie, rośliny lub nawet kawałki drzew, by za ich pomocą móc tworzyć przedmioty. Gracz ma okazję konstruować pokeballe, potiony lub różne przedmioty, które przydają się podczas rozgrywki. W trakcie opowieści mamy nawet okazję zdobywać lub kupować kolejne recepty, dzięki którym otrzymujemy możliwość tworzenia następnych przedmiotów. Crafting jest ciekawym dodatkiem, który sprawia, że podczas gry musimy od czasu do czasu przystanąć, by zdobyć surowce – także w tym wypadku wykorzystujemy Pokemony, które niszczą głazy, trzęsą drzewami lub po prostu podnoszą dla nas odpowiednie rzeczy. System również działa w czasie rzeczywistym, więc przemieszczając się po lokacji, rzucamy pokeballem, z niego wychodzi pokemon, wykonuje swoje zadanie, a my kontynuujemy bieg.

Twórcy pomyśleli nawet o zadaniach pobocznych, których jest naprawdę sporo – w mieście możemy rozmawiać z mieszkańcami i to właśnie od nich otrzymujemy prośby związane z przyniesieniem odpowiednich surowców czy też pokemonów. Misje nie są skomplikowane, jednak są pewnym urozmaiceniem rozgrywki i te zadania dobrze łączą się ze wspomnianym wypełnianiem Pokedexu. W grze nie zabrakło także systemu związanego z przebieraniem głównego bohatera, a na pewno warto wiedzieć, że na samym początku wybieramy jego płeć.

Pokemon Legends: Arceus - recenzja - Quilava

Pokemon Legends: Arceus potrafi także bardzo pozytywnie zaskoczyć grafiką – to zdecydowanie najładniejsze Pokemony w historii, które znakomicie wyglądają na małym ekranie Nintendo Switcha OLED. Postacie są żywe, barwne i pod wieloma względami dobrze się na nie patrzy. Na początku gry odrobinę razi doczytywanie obiektów w otwartych terenach, ale tytuł proponuje naprawdę ogromne regiony. Stosunkowo gorzej całość prezentuje się na dużym telewizorze, ale nawet w tej sytuacji możecie zostać zaskoczeni widokami.

Musicie jednak wiedzieć, że akcja produkcji rozgrywa się w czasach, gdy ludzie jeszcze nie mierzyli się w kolejnych bitwach Pokemonów, a starcia nie były uważane za sport – w całej opowieści pojawia się kilka pojedynków z innymi trenerami, ale jest to w zasadzie skromny dodatek. Twórcy przygotowali nawet nową wersję Zespołu R, jednak nawet w tej sytuacji nie mogę powiedzieć, by to właśnie ludzie byli głównymi antagonistami przygody. Pokemon Legends: Arceus we wszystkich miejscach stawia na pierwszym miejscu Pokemony i to właśnie one od początku do końca odgrywają główną rolę w historii.

Pokemon Legends: Arceus proponuje dobry starter i czasami może wymęczyć

Pokemon Legends: Arceus - recenzja - duszki

Na samym początku przygody mamy do dyspozycji trzy Pokemony (Rowlet, Cyndaquil, Oshawott), ale już po chwili trafiamy do pierwszego otwartego terenu, gdzie otrzymujemy dużą swobodę rozgrywki. Wszystkich stworków jest naprawdę sporo, a na liście znajdziecie między innymi: Abra, Beautifly, Bronzong, Chimchar, Crobat, Drapion, Elekid, Gastrodon, Golduck, Heracross, Leafeon, Magikarp, Magmar, Onix, Pikachu, Ponyta, Sudowoodo, Togepi, Vaporeon czy też Zubat. W grze nie brakuje wersji Shiny, pięknych Legend, ale także nowych okazów i specjalnych form z regionu Hisui. 

Znacznie ciekawsze okazują się jednak Alpha Pokemon, czyli specjalne, mocniejsze stworki, które podróżują swobodnie po otwartym świecie. Każdy z takich okazów wyróżnia się czerwonymi oczami i zawsze posiada znacznie wyższy poziom (LVL) od innych postaci znajdujących się obok – walka z nimi jest zdecydowanie najtrudniejszym doświadczeniem w recenzowanym Pokemon Legends: Arceus. Przeciwnicy mądrze wykorzystują ataki, potrafią dobrać umiejętności, by dosłownie zmiażdżyć naszą postać. Nie mogę powiedzieć, by produkcja była bardzo wymagająca, ale właśnie za sprawą tych rywali walki często przybierają oczekiwany charakter. W grze ponownie występuje dzielenie XP, który działa nawet w przypadku złapania Pokemona, więc choć szybko możemy osiągnąć wysokie poziomy zespołu, to jednak chcąc wypełnić cały Pokedex, musimy rotować składem, co w pewien sposób utrudnia rozgrywkę.

 Pokemon Legends: Arceus - recenzja - miasto

Pokemon Legends: Arceus nie należy na pewno do najtrudniejszych przedstawicieli gatunku, ale pierwszy raz od lat nie miałem uczucia, że jestem tylko facetem, który klika jeden przycisk. Podczas wielu walk musiałem rotować Pokemonami, wybierać odpowiednie typy do starć i w trakcie rozgrywki nie czułem znużenia. Bez wątpienia dużym atutem pozycji jest płynny gameplay, w którym nie pojawiają się przerwy.

W trakcie opowieści główny bohater natrafia także na Noble Pokemon, czyli specjalne, świecące na żółto stwory, które są określone jako „dziwne zjawisko”. Są to w zasadzie bossowie poszczególnych regionów, w których walka całkowicie się zmienia – tutaj na początku musimy rzucać w stworka specjalnym balsamem przygotowanym z jego ulubionych smakołyków i gdy spadnie jego pasek zdrowia, to dopiero możemy przywołać do walki swoje Pokemony. Rywalizacja jest świetnym urozmaiceniem pojedynków.

Pokemon Legends: Arceus to prawdziwa rewolucja!

Od lat czekaliśmy na taką produkcję. Recenzowany Pokemon Legends: Arceus nie sprawi, że każdy fan Pokemonów będzie skakał z radości, ponieważ w produkcji brakuje ekscytujących pojedynków z trenerami, nie walczymy o odznaki i sam gameplay oparty na „złap je wszystkie” może zmęczyć, ale szczerze mówiąc? W ostatnich dniach nie potrafiłem oderwać się od tej produkcji. To kapitalna, świeża i satysfakcjonująca przygoda, która pod wieloma względami pokazuje, jak Game Freak może rozwijać tę serię.

Pokemon Legends: Arceus zmienia zasady rozgrywki i w końcu koncentruje się na samych Pokemonach. To pozycja dla fanów, którzy od dawna czekali, by Japończycy zaproponowali coś więcej – tutaj jest tego naprawdę sporo. W ten tytuł muszą zagrać wszyscy fani Pokemonów.

Ocena - recenzja gry Pokemon Legends: Arceus

Atuty

  • Gra zmienia zasady rozgrywki stawiając na koncepcję „złap je wszystkie”
  • Gracz jest prawdziwym badaczem i ma okazję stworzyć pierwszy pokedex
  • Odświeżona walka zachęca do gry
  • Sporo nowych i dobrze wdrożonych do tytułu systemów
  • „Alfy” potrafią wymęczyć
  • Noble Pokemon zmieniają zasady zabawy
  • To zdecydowanie najładniejsza produkcja w serii
  • Poziom trudności może w niektórych momentach pozytywnie zaskoczyć

Wady

  • Historia niepotrzebnie w pewnym momencie zwalnia
  • Przydałoby się więcej starć z trenerami i sieciowe pojedynki

Wojciech Gruszczyk

Pokemon Legends: Arceus odświeża rozgrywkę proponując graczom sporo satysfakcjonującej zabawy. Deweloperzy nie bali się zmian i gameplay może zaskoczyć nawet największych fanów IP.
Graliśmy na: NS

Komentarze (129)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych