"W roku 2002 konsola PlayStation 2 rozkręcała się po niezbyt owocnym, pierwszym roku egzystencji. Fani platformówek, pamiętający Crasha, Spyro czy Gexa z PSX-a, żądni byli krwi i nowej jakości na miarę mocy czarnego pudełka. Otrzymali niebanalną, świetnie wykonaną opowieść, z charyzmatycznymi postaciami, osadzoną w interesującym, komiksowym uniwersum. Gra została hitem." - HIV o Ratchet & Clank, PE#199

Wszystko na swoim miejscu. Bardzo na swoim

Nie było możliwości, bym nudził Cię przydługawym wstępem, opisując przygody zabawnego duetu z ostatnich czternastu lat. Wykonany z pompą remake klasycznego Ratchet & Clank jest produkcją po samo wieko wypełnioną pozytywną energią, prezentującą światu prawdziwego ducha konsol wideo, więc pewnie rozumiesz, że inaczej zacząć nie mogłem. Recenzowane R&C byłoby dobre nawet wówczas, gdyby przy użyciu nowych technologii przeniesiono leciwy oryginał na PS4 w skali 1:1. Na szczęście deweloper nie poszedł na łatwiznę, zamiast tego serwując barokową wariację "jedynki", ulepszając i rozbudowując wszystko, co tylko mógł. W temacie "remake'owania" przygodom kultowego duetu zdecydownie bliżej jest do Silent Hill: Shattered Memories, które z oryginałem dzieliło jedynie imiona postaci wiodących oraz tytułowe miasteczko, niż do nowej wersji Resident Evil z GameCube'a, gdzie producent w dorzucaniu nowości był raczej oszczędny. Biorąc pod uwagę ogromną liczbę zmian na lepsze, nowe elementy w rozgrywce, fantastyczną prezencję oraz to, ile - jako platformówka akcji - gra reprezentuje sobą w dniu premiery, gotów jestem zaryzykować stwierdzenie, iż mamy do czynienia z najlepszą, obok REmake od Capcomu, nową wersją starego hitu. Najświeższa produkcja twórców Sunset Overdrive jest aż tak dobra.

W przeciwieństwie do innych wielkich platformerów 3D sprzed lat, takich jak Super Mario 64 czy Banjo-Kazooie, tutaj zabawa napędzana jest silnym scenariuszem. Akcja gry toczy się w fikcyjnej galaktyce Solana, gdzie obok siebie żyją najróżniejsze obce formy życia. Ratchet, w którego się wcielamy, jest skromnym mechanikiem rasy lombax, który marzy o tym, by zostać Strażnikiem Galaktyki, jednak przeszkadzają mu jego skromne warunki fizyczne. Pewnej nocy sympatyczny niby-kot otrzymuje dar od losu, gdy spotyka małego robocika Clanka, który musi powiadomić stróżów galaktycznego prawa o inwazji, jaką szykuje niejaki Drek. Duet pakuje się w niezłe tarapaty, a ich losy - inaczej niż miało to miejsce w oryginale - opowiada nam zabawny Kapitan Qwark. Komediowy ton opowieści doskonale pasuje do takiej formy narracji, jak również do gry wideo jako takiej. Wspomniany wyżej gawędziarz nie tylko podkręca i koloryzuje znaną od ponad dekady historię, ale wprowadza do niej duże zmiany (w zgodzie z fabułą filmu kinowego), ponadto tłumaczy graczowi kolejne mechanizmy rozgrywki, a także służy radą, gdy zatniemy się gdzieś po drodze. Świetne posunięcie ze strony scenarzysty, który do tej sympatycznej przygody napisał też kilka fajnych żartów nt. samej branży, dotyczących m.in. gier wydawanych równocześnie z kinowymi premierami, dodatków do pre-orderów czy tytułów wypuszczanych w odcinkach. Tradycyjnie nie mogło zabraknąć easter eggów nawiązujących do innych konsolowych produkcji, w tym serii Halo.

To miało się podobać. I się podoba

Gatunek platformerów 3D od premiery Super Mario 64 ewoluował tylko nieznacznie. Rare przy okazji dylogii Banjo zaimplementowało elementy charakterystyczne dla gier przygodowych, w końcu Insomniac w pierwszym Ratchet & Clank na PS2 dodał do znanej formuły elementy strzelaniny oraz minigry, z zasadami innymi niż w głównej rozgrywce. Naughty Dog w sequelach Jak & Daxter, a także autorzy kontynuacji R&C przez lata dokładali nowe atrakcje, jednakże nigdy na tyle duże, by rozgrywka poszła wyraźnie do przodu. Musisz zatem mieć na uwadze, że choć pod adresem gameplayu w remake'u napiszę mnóstwo ciepłych słów, to poza kilkoma szczegółami nie znajdziesz tutaj niczego, co mogłoby Cię zaskoczyć, jeśli grałeś choćby w jedną odsłonę przygód lombaxa i jego metalowego kompana na poprzedniej generacji sprzętu. Czy to wada? Jeżeli starsze odsłony przemaglowałeś od A do Z, dostaniesz po prostu więcej tego samego, tyle że w bajecznej oprawie. Z drugiej strony chyba tylko marzyciel mógł żywić nadzieję, iż w remake'u reprezentanta tak skostniałego gatunku, jak platformówka 3D, nagle otrzyma grę zrywającą z większością schematów wypracowanych na przestrzeni kilkunastu lat. Dlatego też wolę spojrzeć na całość tak, jak należy, czyli na zrobiony z sercem, najbardziej skondensowny i najładniejszy Ratchet & Clank, jaki kiedykolwiek powstał. Bo podążanie utartymi gatunkowymi ścieżkami można zarzucić prawie każdej produkcji, także niezależnej.