Recenzja: Alpha Protocol (PS3)

Recenzja: Alpha Protocol (PS3)

Pyszny. | 18.06.2010, 20:31

Jeśli przyjąć, iż gra RPG opiera się tylko i wyłącznie na głębokich dialogach, wiarygodnie wykreowanym świecie i wciągającej historii gotowej do przedstawienia tu i teraz przez producenta, to Alpha Protocol spokojnie pretendowałoby do miana najlepszej gry fabularnej wydanej w 2010 roku.

Niestety dla tytułu SEGI, nie samym "odgrywaniem roli" gra RPG w XXI wieku stoi, w związku z czym gracz ma zdecydowaną nieprzyjemność doświadczania kolejnych fal idiotyzmów i błędów popełnionych przez Obsidian Entertainment. Nigdy jednak nie pomyślałbym, że produkcja posiadająca aż tyle głupich niedopracowań może jednocześnie sprawiać naprawdę masę przyjemności. A Alpha Protocol to robi...

Political Fiction. Właśnie tym jest Alpha Protocol. Jednoznacznie wskazuje na to sam początek gry, przedstawiający scenę zestrzelenia należącego do USA samolotu pełnego cywilnych obywateli tego kraju. Problem w tym, że maszyna strącona została przez nowoczesną rakietę amerykańskiej produkcji, co w momencie wywala historię przedstawioną w grze do góry nogami. Kto dopuścił się owego ataku? Czy USA powinno być gotowe na ogłoszenie stanu wojny domowej? A może wszystko jest zbyt oczywiste, a realne zagrożenie okaże się globalnym spiskiem mającym na celu osłabienie międzynarodowej pozycji Stanów Zjednoczonych? Po chwili dociera do nas, iż światowy układ sił wcale nie działa według schematu "USA i reszta świata". I wszystko staje się jeszcze bardziej niejasne niż przed momentem.

Jeśli chodzi o fabułę oraz snute w trakcie gry intrygi, Alpha Protocol wpisuje się w czołówkę gatunku RPG z wyraźnym wskazaniem na jej szpiegowski charakter. Całość jest pięknie zmontowaną retrospekcją, co w wolnym tłumaczeniu znaczy ni mniej ni więcej tyle, że wszystkie przedstawione w grze wydarzenia poprzedzają wspomnianą przed momentem katastrofę lotniczą. Jeśli dodamy do tego fakt zamieszania w całą sprawę mafii, organizacji pozarządowych, agencji wywiadowczych oraz samych polityków, to zrobi się nam skomplikowany i bardzo przyjemny w odbiorze bajzel. Otoczka może podobać się tym bardziej, że do samego końca nie wiadomo, kto tak naprawdę jest po naszej stronie, a kto przeciwko nam. No i jest jeszcze wątek "romantyczny", ale to tak zupełnie z innej beczki.

Główny bohater gry - Michael Thorton - to były pracownik CIA i aktualnie pracujący pod przykrywką agent amerykańskiego rządu. Facet zostaje wysłany do Arabii Saudyjskiej celem wyjaśnienia bądź co bądź cuchnącej sprawy. Jakiś problem? W zasadzie to jeden. I to całkiem spory. Agent zostaje bowiem oskarżony o spowodowanie śmierci kilkudziesięciu osób cywilnych skutkiem lotniczej katastrofy tego samego samolotu, o którym rozpisywałem się akapit wyżej. Całość zazębia się więc w sprawnie funkcjonujący fabularnie mechanizm, co podczas spędzania z Alpha Protocol kolejnych godzin niejednokrotnie wprawi Was w osłupienie. Dość powiedzieć, że w najnowszym tytule Obsidian wiele podejmowanych decyzji ma niebagatelny wpływ na kształtowanie się historii dziejącej się na naszych oczach. Jeśli miałbym pod względem fabularnym porównać tytuł Obsidian do jakiejkolwiek innej produkcji dostępnej na rynku, to byłby to Metal Gear Solid 4. Trochę zbiedzony emocjonalnie i wyprany z klimatycznych przerywników filmowych dzieła Hideo Kojimy, ale z wyraźną pasją i autentycznym poczuciem wpływu na otaczający nas świat.

Michaela cechuje wybrana przez nas na początku gry profesja, wykreowany indywidualnie wygląd oraz szereg ustalanych w trakcie gry umiejętności i statystyk. Do wyboru mamy cztery klasy postaci, co jest wynikiem nieco lepszym niż w Dragon Age, gdzie mieliśmy wyłącznie wojownika, magina oraz łotrzyka. W Alpha Protocol możemy być Żołnierzem specjalizującym się w walce bezpośredniej lub Technikiem mającym szerokie pojęcie o elektronice. Między nimi plasuje się Wolny Strzelec, a stawkę zamyka specjalizujący się w pracy w terenie Agent polowy. Dołóżmy do tego dokładnie dziewięć cech opisujących statystyki bohatera, które równolegle rozbudowywać można o kolejne poziomy doświadczenia oraz umiejętności aktywne pokroju bezszelestnego biegu lub zwiększonej skuteczności podczas celowania, a całość objawi się jako kawał naprawdę porządnie zrealizowanego systemu RPG. Miłośników realnego podejście do odgrywania powierzonej im roli ucieszy też fakt, iż podczas gry trzeba wybrać jasną drogę rozwoju protagonisty. Biorąc pod uwagę fakt, że cech i umiejętności jest naprawdę wiele, równomierne inwestowanie we wszystkie możliwości dopiero po dłuższym czasie zrobi z Michaela alfę i omegę szpiegostwa. Lepiej więc wyspecjalizować naszego agenta w jednym kierunku, później w drugim, trzecim, i tak do skutku.

Fabularnie całość jest o tyle ciekawa (nie mogę się powstrzymać), że niektóre z powierzonych nam misji składają się wyłącznie z dialogów. System ich przeprowadzania stworzony został na wzór tego z Mass Effect z tą tylko różnicą, że zamiast konkretnej kwestii wybieramy jedynie styl odpowiedzi udzielonej przez naszego bohatera. Riposta w zależności od sytuacji może być flirtująca, pytająca, agresywna, dobroduszna, wyluzowana, nacechowana blefem lub profesjonalizmem, jeśli o temacie bohater ma szersze pojęcie. Dodatkowo, na wybranie jednej z kilku opcji dialogowych mamy zazwyczaj zaledwie kilka sekund, co znacznie uatrakcyjnia konwersacje między postaciami. Jeśli miałbym być szczery, to właśnie tony rozmów są nie tylko motorem napędowym, ale również kreatorem opowiedzianej w Alpha Protocol historii. Nawiązywane pozytywne lub negatywne relacje podczas gry mają niebagatelny wpływ na przebieg późniejszej rozgrywki. Jeśli się z kimś polubimy, bardzo prawdopodobnym jest, że w przyszłości ów jegomość będzie ze wszystkich sił starał się nam pomóc. Jednak nie zdziwcie się, jeśli agresywna i antypatyczna postawa doprowadzi do pewnych utrudnień, o których rozpisywać się mi w tym miejscu nie wypada. Mało tego, z głównymi przeciwnikami możemy podczas gry zawierać długodystansowe sojusze co momentalnie przynosi szereg długofalowych skutków! Właśnie dzięki temu elementowi tytuł Obsidian, mimo wielu przywar technicznych o których wspomnę za kilka chwil, okazuje się być ciekawym i interesującym kawałkiem kodu. Dokładnie takim, jakim każda szanująca się gra RPG być powinna.

O ile w kwestii fabularnej Alpha Protocol odważnie przyrównałem do MGS4, tak technicznie gra wypada niczym kulawy, trzykrotnie postrzelony w klatę i padający na kolana klon pierwszego Mass Effect, jak słusznie zauważył w jednym z odcinków PS3Site.tv Zeratul. Podobny system strzelania, poruszania się i celowania, tylko przedstawiony w po stokroć gorszej formie. Na obrazkach dołączonych do recenzji gołym okiem widać, że gra pod względem czysto graficznym prezentuje się - nie bójmy się tego powiedzieć - trochę ładniej, niż tragicznie. Nie byłoby w tym nic karygodnego, wszak nie oprawa decyduje o jakości RPG, jednak jeśli dodamy do wszystkiego absolutnie skopaną animację wszystkich przewijających się podczas gry postaci, efekty specjalne żywcem zaadoptowane z pierwszego Killzone z PlayStation 2 oraz gorzej niż idiotyczną sztuczną inteligencję, to całość da nam obraz produkcji mocno niedopracowanej. A po pewnym czasie owym niedopracowaniem także męczącej. Do tego stopnia, że sam podczas rozgrywki kilkukrotnie miałem ochotę wyłączyć konsolę, wyjąć płytkę i rzucić nią za okno.

Fakt, dialogi w Alpha Protocol napisane są mistrzowsko i czytania mamy w grze naprawdę sporo, ale dlaczego całość zrealizowana została kosztem czystego gameplayu? Podczas gry niejednokrotnie musimy stanąć twarzą w twarz naprzeciw wyszkolonych w wielu technikach walki komandosów. Jakież jednak będzie Wasze zdziwienie, gdy owi "komandosi" w ogóle nie zareagują na wybuchający raptem 5 metrów obok nich granat. Są na tyle mało spostrzegawczy, że nie obchodzi ich, iż zwiedzają korytarz uprzednio udekorowany przeze mnie czterema jeszcze cieplutkimi trupami. Oponenci potrafią też raz za razem stanąć w środku bitwy w miejscu, przestać strzelać, opuścić broń i spokojnie poczekać na moment egzekucji z rąk Michaela. Z kolei inni mają oczy dookoła głowy i nawet stojąc tyłem potrafią jednym celnym strzałem z pistoletu ustrzelić czubek naszej głowy z odległości 50 metrów. Mało tego! Kilka razy mój obezwładniający oponentów (wymaksowana umiejętność walki wręcz) jednym palcem Michael dostawał kulę w łeb przez ścianę. Istna paranoja. Tym bardziej, że RPG-owy system wyliczeń zaimplementowany w grze w ogóle nie zdaje egzaminu. Bo co z tego, że stoję dokładnie metr od przeciwnika celując prosto w jego czerep, skoro gra w ogóle nie bierze tego pod uwagę patrząc wyłącznie na moją niską umiejętność posługiwania się bronią palną? Grając w Alpha Protocol osobiście byłem świadkiem ekstremalnej sytuacji, w której z całej serii pocisków wystrzelonych w stronę oponenta z pistoletu maszynowego, trafił tylko jeden...  Nie wiem, może wydawca z góry założył, że gra nie odniesie sukcesu na polu komercyjnym i z miejsca starał się zaoszczędzić trochę zielonych na pracy beta-testerów? Jeśli tak to szkoda, bo na tle naprawdę pierwszorzędnie poprowadzonej linii fabularnej tak skopana mechanika rozgrywki drastycznie obniża końcową ocenę Alpha Protocol.

Nienawidzę SEGI i Obsidian Entertainment z całego serca. Żadna z wymienionych firm nie zadbała bowiem o to, by Alpha Protocol okazało się produkcją wyjątkową dla wszystkich, a nie tylko dla zatwardziałych fanów RPG oraz czytania dialogów. Wcielając się w rolę agenta Thortona mamy autentyczne wrażenie uczestnictwa oraz kreowania rozgrywającej się na ekranach naszych telewizorów political fiction. Historia jest ciekawa i zaskakująca. Niejednokrotnie podczas różnych scen zastanawiamy się: "co stałoby się, gdybym w jednej z poprzednich misji inaczej zachowywał się wobec aktualnego rozmówcy?". Wbrew temu co mówiło się o Heavy Rain, to właśnie Alpha Protocol jest pierwszym tytułem tej generacji konsol, w którym każda podejmowana przez gracza ważniejsza decyzja pociąga za sobą kolejne i realne jej konsekwencje. Jednak produkcja jako gra sama w sobie w ogóle nie potrafi obronić wymienionych przeze mnie wspaniałości tym bardziej, że szybko się kończy. W materii samej rozgrywki okazuje się powtarzalna, męcząca i zwyczajnie nudna. Mimo wszystko i tak bawiłem się z grą bardzo dobrze, dosłownie wsiąkając w przedstawiony przez Obsidian szpiegowski świat. Dziennikarski obowiązek nie pozwala mi jednak postawić oceny wyższej niż ta, którą widzicie kilkanaście centymetrów poniżej. Szkoda.

Ocena - recenzja gry Alpha Protocol: Szpiegowska Gra RPG

Atuty

  • System prowadzenia dialogów
  • Świetna i zawiła historia
  • Autentyczny wpływ na kreowanie otaczającego nas świata

Wady

  • Totalnie skopana technicznie
  • Sztuczna inteligencja oponentów
  • System walki oraz skradania
  • Trochę za krótka

Pyszny.

Brzydka i zepsuta gra z ciekawymi dialogami i interesującą fabułą. Ryzyko decyzji należy do was.

Komentarze (5)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper