Recenzja gry: Ultra Street Fighter IV

Recenzja gry: Ultra Street Fighter IV

Wojciech Gruszczyk | 22.06.2014, 18:02

Kiedy wszyscy gracze wyczekiwali na zapowiedź piątej odsłony „Ulicznego Wojownika”, włodarze Capcomu postanowili kolejny raz rozszerzyć, dopieścić i jednocześnie ulepszyć czwartą część Street Fighter. Co znajdziemy w edycji Ultra i czy warto sięgnąć po to dzieło? Zapraszamy do recenzji Ultra Street Fighter IV!

Zacznijmy od początku…

 

Street Fighter IV zadebiutował na rynku w 2009 roku (w 2008 roku na automatach w Japonii) i w tamtym okresie zebrał wiele wyśmienitych ocen (noty na poziomie 92-95%). W następnym roku gracze otrzymali kolejną edycję – z dopiskiem Super – która również została odebrana bardzo pozytywnie. Kiedy gracze z całego świata zaczęli wyczekiwać pierwszych zapowiedzi kolejnej, pełnoprawnej edycji, włodarze Capcomu poinformowali, że w 2010 roku otrzymamy Arcade version (czyli już Super Street Fighter IV: Arcade Edition). Mało tego dobrego? Następny rok to kolejna odsłona – tym razem w wersji na Nintendo 3DS-a (produkcja z dopiskiem 3D Edition). W przeciągu pięciu lat (nie licząc edycji z automatów) otrzymaliśmy cztery odsłony czwartego „Ulicznego Wojownika”. Gracze wierzyli, że w końcu nadejdzie wiekopomna chwila głośnej prezentacji piątki – niestety, nic bardziej mylnego... W 2014 roku na trzech platformach debiutuje Ultra Street Fighter IV,  czyli legendarna „czwóreczka” kolejny raz otrzymuje kilka znaczących usprawnień.

 

 

Szkielet pozostał

 

Kolejny rok, kolejny Street Fighter, ale musicie pamiętać, że szkieletem tego tytułu jest dzieło z przeszło pięciu lat. W tej sytuacji otrzymujemy bijatykę w dwuwymiarze, w której wojownicy oraz areny są trójwymiarowe. Efekt ten jest upiększony przez oprawę cel-shading i mimo, że w zasadzie gramy w produkcje z 2009 roku, to zaprezentowana grafika pozwala Ulicznemu Wojownikowi wyglądać naprawdę przyzwoicie.

 

Gra jest typowym przedstawicielem swojego gatunku, a pod względem fabuły tytuł został umiejscowiony pomiędzy „dwójką”, a „trójką”. Mamy przyjemność wzięcia udziału w kolejnym wyjątkowym turnieju, w którym bierze udział wielu wojowników. Każdy z nich podchodzi do walki z innych pobudek i podczas starć opowiada swoją historię. W ten sposób dowiadujemy się informacji o wszystkich zawodnikach, a w najnowszej odsłonie pojawia się już 44 fighterów! Znany nam wachlarz został upiększony o pięciu nowych śmiałków: Rolento, Elenę, Hugo, Poison oraz Decapre. Jest to całkiem spory zbiór uczestników turnieju, jednak nie można ukryć, że wielu z dostępnych pięściarzy to klony wcześniej dostępnych śmiałków. Te postacie mają odrobinę inne ciosy, ale ich styl walki jest znajomy.

 

 

Jeśli obawiacie się, że tak duża ilość zawodników spowoduje, że część z nich będzie zbyt mocna i przy tym nadużywana w sieciowych starciach – spokojnie. Twórcy zatrudnili do testów profesjonalnych graczy, którzy przyłożyli się do odpowiedniego balansu wojowników. W tej sytuacji przy starciach na najwyższym poziomie o przebiegu pojedynku decydują wyłącznie umiejętności samych zainteresowanych. Jasne, że podczas wielogodzinnej gry zawsze będziemy uważać niektóre postacie za zbyt mocne, jednak według opinii ekspertów (uczestników prawdziwych eventów), Capcom przygotował naprawdę dopracowany pod tym względem tytuł.

 

System rozgrywki został dodatkowo urozmaicony możliwością zasmakowania w mocy Red Focus, która w odróżnieniu od Focus Attack pozwala przyjąć wojownikowi zdecydowanie więcej obrażeń. Oczywiście w walce nie mogło zabraknąć czegoś z dopiskiem Ultra, dlatego wojownicy mogą atakować za pomocą Ultra Combo Double. Nie jest to wielka innowacja, a w zasadzie ewolucja umożliwiająca użycie dwóch dostępnych combosów w trakcie pojedynku – musimy tylko pamiętać, że korzystając z obu specjałów zmniejszamy ich jakość.

 

Twórcy nie zapomnieli o nowych arenach i udostępnili sześć nowych plansz: Pitstop 109, Cosmic Elevator, Mad Gear Hideout, Blast Furnace, Half Pipe oraz Jurassic Era Research Facility. Mnie osobiście najlepiej przypadła do gustu ostatnia, która zaprasza śmiałków do walk przy przerośniętych jaszczurkach z Parku Jurajskiego.

 

 

 

Ultra to również zaproszenie do nowej sieciowej rywalizacji – Team Battle Mode – w której rywalizuje ze sobą do czterech zawodników w jednej ekipie. Te pojedynki wyglądają bardzo przyzwoicie, ponieważ zawsze możemy wypróbować nowych wojowników i przygotować się na poważniejsze starcia 1 vs. 1.

 

To się udaje...

 

W jednym z wcześniejszych akapitów wspomniałem, że japońscy twórcy wykorzystali znany nam szkielet, jednak nie powinniście się obawiać męczącego powtarzania schematu, czy tam odcinania kuponów. Problemem tej pozycji jest bez wątpienia sam target – bądźmy szczerzy, ale śmiałkowie, którzy zapoznali się ze wcześniejszymi częściami „czwórki” tutaj nie znajdą za wiele przyjemności. Chociaż gra nadal bawi, cieszy i każdy kolejny pojedynek daje mnóstwo satysfakcji, to jednak po pewnym czasie możemy pomyśleć, że chcielibyśmy czegoś świeższego.

 

Mamy tutaj wiele grania – tryb Arcade, rozbudowany system treningów (gdzie w trakcie ćwiczeń możemy odbierać zaproszenia do gry Online!), różnorodne wyzwania oraz rozbudowany tryb sieciowy! W Internecie znajdziecie wielu wyśmienitych fighterów, którzy od lat ćwiczą sztuczki swoich ulubionych postaci, dlatego zagranie w turnieju z takimi koksami lub nawet zwykły mecz rankingowy pokaże Wasze miejsce w szeregu! ;)

 

 

Więcej, mocniej, lepiej!

 

Właśnie te trzy powyższe słowa najlepiej opisują Ultra Street Fighter IV – chociaż gramy po raz czwarty w to samo,  to mimo wszystko dodatki i naprawdę spore odświeżenie w balansie rozgrywki pozwala nam poczuć, że uczestniczymy w czymś więcej niż kolejnym  rozszerzeniu znanej produkcji.

 

Dużym plusem jest możliwość kupienia tego tytułu w formie DLC (aktualnie jedyna taka możliwość, ponieważ pudełkowa wersja gry trafi na rynek dopiero w sierpniu). W tej sytuacji ściągamy tylko dodatkowe pliki, a w portfelu zostaje jeszcze trochę zaskórniaków.

 

Produkcją na pewno powinni zainteresować się gracze, którym brakuje dobrych i ciekawych bijatyk, a dodatkowo przez lata omijali poprzednie odsłony „czwórki”. Przy Ultra spędzicie setki godzin i to poświęcenie zostanie docenione po pewnym czasie. Nie tylko ze względu na coraz to lepsze wyniki w sieciowych rankingach, bo Capcom nie może dłużej skrywać w swojej siedzibie kolejnego, pełnoprawnego „Ulicznego Wojownika”... A gdy ta gra zadebiutuje, Wy będziecie gotowi! 

 

Gra recenzowana w wersji na PlayStation 3.

Ocena - recenzja gry Ultra Street Fighter IV

Atuty

  • Dużo, więcej, mocniej!
  • Street Fighter IV na sterydach
  • Każda walka cieszy (no może tylko te wygrane...)
  • Gra nadal wygląda przyzwoicie

Wady

  • A gdzie jest „piątka”?
  • Za późno wydana
  • Skromne problemy z lagami w Sieci
Wojtek Gruszczyk

Wojciech Gruszczyk

Kolejna czwórka to dobra okazja do nadrobienia zaległości. Po tytuł powinni sięgnąć gracze, którzy jeszcze nie mieli okazji zawalczyć w tym turnieju. Pozostała część musi się poważnie zastanowić.

Komentarze (31)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper