Słowem wstępu, recenzowane dzisiaj MotoGP 21 jest kolejną, coroczną odsłoną licencjonowanej marki, za którą odpowiada włoska ekipa Milestone. To oni dostarczyli w tamtym roku Ride 4MXGP 20, więc sprawdźmy, jak na ich tle wypada gra, w której mamy okazję wcielić się w Marca Marqueza tudzież znanego w paddocku Valentino Rossiego.

MotoGP 21 a interesująca kariera

MotoGP 21 recenzja - Motocykl

Pozycja oferuje tryb wieloosobowy oraz te skierowane dla pojedynczego gracza. Tuż po rozpoczęciu kariery zawodnika w jednej z trzech dostępnych kategorii (Moto 3, Moto 2 lub MotoGP), przenosimy się do kokpitu, gdzie możemy podejrzeć klasyfikację główną, kalendarz, swoje fundusze, a co najważniejsze, personel oraz swoją fabrykę, w której ulepszamy jednoślad.

O ile pierwszych trzech rzeczy nie trzeba przedstawiać, tak warto trochę więcej miejsca przeznaczyć dla pracowników i siedziby. Tych pierwszych zatrudniamy wedle własnego uznania i rozdzielamy ich do wyznaczonej sekcji, aby w trakcie każdej sesji (czy to treningów, kwalifikacji lub wyścigów) gromadzili potrzebne dane pozwalające rozbudować nadwozie, silnik, elektronikę, a w przypadku fabrycznego zespołu również aerodynamikę.

Milestone postanowiło nie robić tzw. "miszmaszu" w sekcji personel, umożliwiając zainteresowanym posiadanie na początku zabawy jedynie kilkunastu mechaników. Każdy z nich specjalizuje się w innej dziedzinie, więc to do nas należy  umiejętne rozdysponowanie sił zespołu i rozwijanie elementów motocykla, w których najbardziej kuleje na tle rywali. Co więcej, gdy zajmujemy się rozbudową jakiegoś elementu, to w tym samym czasie mechanicy nie mogą zbierać danych - ważne jest, aby o tym pamiętać zarządzając wszystkim manualnie. Raczej nikt z nas nie chciałby znaleźć się w sytuacji, gdzie jego pracownicy - po ukończeniu opracowywania np. nadwozia - wzięli sobie przykładowo wolne przez brak przydziału.

Oprócz zwykłego personelu sporą rolę odgrywa także dyrektor ds. silnika i telemetrii. Im jest lepszy, tym większa szansa, że personel szybciej poradzi sobie ze zgromadzeniem informacji w trakcie sesji treningowych i rozbudowaniem motocykla. Kariera jest tutaj naprawdę ciekawa i zachęca do tego, aby związać się z danym zespołem na więcej niż tylko jeden sezon, przyglądając się przy tym jego stopniowej ewolucji.

Przyjemna jazda

MotoGP 21 recenzja - Kolumna maszyn

Jednakże w samym garażu nie zdobędziemy potrzebnych dla teamu pieniędzy i punktów. Aby to uczynić, musimy złapać za wirtualną kierownicę i ruszyć na tor. Moje pierwsze odczucia w trakcie jazdy w recenzowanym MotoGP 21 były bardzo pozytywne i początkowo myślałem, że w produkcji Milestone spędzę dziesiątki godzin - tak jak w przypadku prawie każdej wyścigówki. 

Model jazdy jest przystępny dla każdego, a to za sprawą wielu asyst. Oprócz popularnej automatycznej skrzyni możemy zaznaczyć, czy chcemy osobiście zarządzać oponami oraz paliwem, czy w trakcie wyjazdu na trawę nasz zawodnik ma wyjść z niej za każdym razem bez szwanku, czy mamy osobiście balansować ciałem kierowcy itd. Szczerze powiedziawszy, jeśli ktoś oczekuje maksymalnego realizmu, MotoGP 21 mu to zapewni. Ten tytuł - wyłączając wszelkie asysty - oferuje masę wyzwań, przy których problemy mogą mieć nawet najwięksi weterani marki.

Milestone udało się także wprowadzić pewne poprawki w zachowaniu sztucznej inteligencji, ale cholera - to wciąż nie jest to, na co liczyłem. Szerzej znane "boty" wciąż kurczowo próbują się trzymać wyznaczonej przez twórców linii wyścigowej, bardzo rzadko z niej schodząc, co prowadzi do tego, że manewrów wyprzedzania pomiędzy nimi w trakcie wyścigu jest jak na lekarstwo i dochodzi do nich najczęściej na prostych. A fajnie jest widzieć w swoich lusterkach, jak Twoi przeciwnicy zaciekle walczą wymieniając się przy tym pozycjami.

Sporo błędów...

MotoGP 21 recenzja - Bieg po motocykl

Sztuczna inteligencja w walce z nami, prawdziwymi graczami, najczęściej próbuje wsunąć nam się pod łokieć, czasami nawet wypychając poza limity toru w przypadku szybkich zakrętów. Łatwo tutaj o zaliczenie tzw. "szlifu" (będąc przy kraksach warto wspomnieć o sporej nowości - od teraz manualnie musimy podejść zawodnikiem pod leżący motocykl, aby go podnieść), więc nie będę owijał w bawełnę - czasami lekko mnie to irytowało. Spotkałem się z nawet błędem, dobitnie świadczącym o lenistwie twórców, którzy nie sprawdzili prostych rzeczy. Mianowicie, wyjeżdżając z alei serwisowej z pomocą autopilota, a co za tym idzie, będąc duchem, najechał na mnie przeciwnik. Gdy recenzowane MotoGP 21 umożliwiło mi kontrolę nad jednośladem, automatycznie zderzyłem się z przeciwnikiem i... wyleciałem w powietrze.

Będąc przy minusach wspomnę także o nierównościach względem torów. Niektóre obiekty wyglądają wręcz przepięknie (Jerez, Portimao, A1-Ring), ale nie wszystkie. Przykładowo, odbębniając w świetle dziennym treningi w Katarze, a dokładniej w Doha, zauważyłem, że towarzyszące nam elementy typu. bannery, żwir, niewłączone lampy prezentują dość niską jakość, a pokuszę się o stwierdzenie, że tekstury te prezentują poziom z PS3. Jednakże przechodząc do wyścigu odbywającego się w nocy, przedmioty te, jak i sam wizerunek toru, nabierają rumieńców. Wygląda to trochę tak, jakby deweloperzy bardziej skupiali się na dopieszczeniu tych głównych sesji w weekendzie wyścigowym, zaniedbując te mniejsze rozgrywające się w innych dniach i porach, mając nadzieję na to, że większość zainteresowanych będzie brało udział tylko w najważniejszym starciu na torze.

...ale MotoGP 21 wciąż oferuje masę frajdy

MotoGP 21 recenzja - Red Bull KTM

Mimo tego, że niektóre obiekty prezentują się mizernie, to projekt jednośladów po nich płynących robi ogromne wrażenie. Czasami nabierałem ochoty na załączenie trybu fotograficznego i dokładne przyjrzenie się danej "Yamaszce", Hondzie czy Suzuki, w których każdy, nawet najmniejszy detal, został dopracowany do maksimum. To samo zresztą można powiedzieć o wydawanych przez nie dźwiękach i dobrze odrealnionych osiągach.

Dużą rolę w rozgrywce w recenzowanym MotoGP 21 odgrywa także zarządzanie oponami, paliwem i tworzenie swoich własnych ustawień motocykla. Nie jestem weteranem serii i raczej decydowałem się grzebać tylko w przełożeniach, ale nawet one pozwoliły mi uzyskać ze swojej maszyny dodatkową moc, która w połączeniu z moim agresywnym stylem jazdy pozwoliła mi uzyskiwać większe prędkości na prostych odcinkach.

Z kolei system zużywania opon zależy od tego, jak podchodzimy do wyścigu i jaki rodzaj mieszanki wybierzemy. Im jest bardziej twarda, tym więcej wytrzyma, ale trzeba liczyć się z tym, że będzie wolniejsza od tej miększej. Jeśli ktoś lubi opóźniać zakręty, dodawać sporo gazu przy wychodzeniu z nich (robiąc przy tym uślizgi tylnej osi), to musi liczyć się z tym, że poziom użyteczności zacznie diametralnie spadać. 

Patrzenie w bak jest teraz dużo prostsze. Jego poziom znajduje się na interfejsie i pokazuje nam, czy mamy zapas benzyny, czy też nie wystarczy nam jej do przecięcia linii mety. Za zużycie odpowiada Power Mapping, czyli rodzaj pracy silnika. Im jest wyższy, tym będziemy szybsi kosztem pożerania dodatkowej ilości paliwa - tak samo działa to w drugą stronę.

I jeśli chodzi o najważniejsze elementy gameplayu, to byłoby na tyle. Nie mamy tutaj do czynienia z przełomem, a raczej skopiowaniem poprzedniej części marki i dodaniem kilku usprawnień, które zadowolą fanów wyścigówek. Gdyby nie dziwne, niezrozumiałe dla mnie błędy i zawodząca w sporadycznych miejscach oprawa wizualna torów, byłbym skłonny wystawić wyższą ocenę. Obecnie, MotoGP 21 nie zasługuje w moim odczuciu na więcej niż siedem oczek, co czyni ją w dalszym ciągu bardzo dobrą grą.