W ostatnich dniach miałem okazję na portalu zapowiedzieć WRC 10, jednocześnie ogrywając w tym czasie na hybrydowym sprzęcie ubiegłoroczną odsłonę serii. Nie jest to przypadek, ponieważ WRC 9 trafiło na Nintendo Switcha później – podobnie jak to będzie w nadchodzącej odsłonie, która na początku zadebiutuje na konsolach Sony, Microsoftu oraz PC, a dopiero po pewnym czasie znajdzie się na sprzęcie Nintendo. Jako że często pojawiają się pytania dotyczące wersji przeznaczonych na platformę Big N, postanowiłem podzielić się swoimi wrażeniami z edycji na hybrydową konsolę, gdzie deweloperzy wyraźnie wyciągają lekcję z WRC 8 i dbają o najważniejszy aspekt gry. Jak działa i wygląda WRC 9: The Official Game na Nintendo Switchu?

WRC 9 na Nintendo Switch – jak z zawartością?

WRC 9 recenzja - samochód z bliska

KT Racing ponownie potrzebowało czasu, by komfortowo wrzucić WRC 9 na Nintendo Switcha, choć już na wstępie zostałem pozytywnie zaskoczony, ponieważ produkcja nie została w żaden sposób ograniczona. Roger w swojej recenzji gry na PlayStation 4 zachwalał między innymi tryb kariery i muszę podkreślić, że właśnie w tym wariancie zabawy spędziłem aktualnie najwięcej czasu. Twórcy w bardzo przemyślany sposób opracowali wydarzenia, dzięki którym w pewien sposób stajemy się menadżerem zespołu, ale jednocześnie nadal kluczowe jest pokonywanie kolejnych odcinków w ekspresowym tempie. Dzięki zdobytemu XP mamy szansę zgarnąć punkty umiejętności, które znacząco wpływają nie tylko na możliwości naszej ekipy, ale i zachęcają do dalszego wypełniania celów. W załodze warto posiadać jak najlepszych specjalistów, jednak nie jest to tak banalne, więc samonapędzająca się machina dobrze działa, a w WRC 9 czuć ekscytującą rywalizację.

Wydarzenia na świecie wpłynęły również na decyzje organizatorów WRC, którzy musieli odwołać sporą część sezonu, lecz w recenzowanym WRC 9 gracze mogą otrzymać namiastkę oficjalnych Rajdowych Mistrzostw Świata FIA. Sezon 2020 nie był szczęśliwy dla prawdziwych kierowców, tymczasem w tytule wydawanym przez Nacon możemy sprawdzić nowe trasy z Japonii, Nowej Zelandii czy też Kenii. Zmagania nie obligują do brania udziału wyłącznie w karierze, bowiem bez problemu wypróbujecie szybką rozgrywkę, wyzwania, treningi czy też pośmigacie w sezonach – szczególnie polecam ten ostatni wariant. Jeżeli brakuje zapału do zarządzania zespołem i czerpania z całej otoczki kariery, to w tym wypadku otrzymujemy gameplay w najczystszej postaci. Pod względem zawartości nie można grze niczego zarzucić, ponieważ z łatwością dokonamy wyboru spośród przeróżnych tras w Monte Carlo, Szwecji, Meksyku, Argentynie, Portugalii, we Włoszech, Finlandii, Turcji, Walii oraz oczywiście wspomnianych wcześniej krajach.

Deweloperzy bazują na licencji, więc w pozycji znajdują się wszystkie oficjalne lokacje oraz samochody – nie bez powodu o markę walczyło Codemasters, które dostrzegło zainteresowanie, jakim WRC wciąż się cieszy. I muszę przyznać, że to nadal działa – znakomicie wskakuje się w oficjalne maszyny i sprawdza się odcinki odwzorowane na podstawie prawdziwych etapów. Liczba nowych lokacji nie jest większa w porównaniu z poprzednią odsłoną, ale trzeba mieć świadomość, że właśnie tak działają gry na licencji. Niektóre trasy muszą wypaść (Australia, Katalonia, Chile i Korsyka), ponieważ nie zostały ujęte w oficjalnej rozpisce WRC.

WRC 9 na Nintendo Switch – jak z rozgrywką?

WRC 9 recenzja - początek wyścigu

WRC 9 to oczywiście symulacja, która nie wybacza najmniejszych błędów. Na Nintendo Switchu rozgrywka jest niezwykle wymagająca, a wystarczy drobny ruch analogiem, by nasz samochód źle zareagował na podłoże, co odbije się sporą czkawką i utratą kilku cennych sekund, które trudno nadrobić. Pozycja jest bezkompromisowa, a przy tym bardzo satysfakcjonująca, dzięki czemu sympatycy gatunku mogą czerpać frajdę dosłownie z każdego odcinka – choć polecam zabawę na padzie, ponieważ operowanie samochodem za pomocą LR/RT i prawego analoga jest wybitnym doświadczeniem. Gdybym miał się jeszcze czepiać, to od razu zachęcam również do wskoczenia w menu i znaczącego zmniejszenia siły wibracji. KT Racing oferuje mocne sprężenie zwrotne, które nie do końca działa tak, jakbyśmy sobie tego życzyli – mała korekta pozwala okiełznać technologię. W zasadzie panel opcji został dobrze opracowany i zawiera wiele rozwiązań usprawniających rozgrywkę: w pozycji możemy nawet mapować przyciski czy też dokładnie dostosować ustawienia zgodnie z osobistymi preferencjami.

W tytule nie zabrakło dynamicznej pogody, zmiennych warunków i pory dnia, więc podczas przejazdów możecie natrafić na zmagania w deszczową noc... I bez wątpienia właśnie takie warunki wpływają na jazdę. Gracz ma okazję poczuć każdą nawierzchnię, a dla nikogo nie powinno być specjalnym zaskoczeniem, że pogoda również potrafi spłatać figla. Te wszystkie detale oddziałują na gameplay, który w gruncie rzeczy oferuje podobną zabawę, jak tytuł na dwóch konsolach poprzedniej generacji. Sporą różnicę ponownie robi wybrany samochód, gdyż każdy pojazd prowadzi się odrobinę inaczej – jeśli nie należycie do zbyt doświadczonych sympatyków czterech kółek, to kampania stanowi dobrą przeprawę, a jako junior mamy czas na nauczenie się wszystkich niezbędnych podstaw.

Gracze, którzy ogrywali już WRC 8 łatwo poczują, że zespół odpowiedzialny za WRC 9 spędził mnóstwo czasu, by dopracować odczuwanie wszystkich niedoskonałości torów. Zawieszenie dosłownie „chodzi”, co jest naprawdę przyjemne – choć oczywiście wpływa na poziom wyzwań. W najnowszej odsłonie zadowalająco wypada poczucie prędkości – w tym aspekcie deweloperzy faktycznie nie zawiedli, sprawiając że tytuł zachęca do zmagań, poprawiania wyników oraz osiągania coraz lepszych rezultatów na poszczególnych zakrętach przy każdym następnym przejeździe.

Nie jestem pewien, czy zawsze wyzwania są dobrze zbalansowane, ponieważ w trakcie rozgrywki miałem czasami wrażenie, że niektóre trasy posiadają zawyżony poziom zadań, podczas gdy w następnych przebijanie się przez kolejne etapy szło gładko. Wiem jednak, że ten problem pojawił się już na poprzednich platformach, ale nie zadowolił mnie fakt, że nie zdołano się z nim uporać.

WRC 9 na Nintendo Switch – jak z wydajnością?

WRC 9 recenzja - klasyka

Recenzowany WRC 9 na Nintendo Switchu działa w 30 klatkach na sekundę, czyli twórcy celowali w identyczną jakość jak w zeszłym roku, ale tym razem udało się znacznie lepiej opanować konsolę. Studio oczywiście bazuje na tej samej technologii, dlatego pragnąc zapewnić jak najpłynniejsze zmagania, w niektórych miejscach przycięto kilka drzewek lub wyeliminowano niektóre efekty. Zabiegi całkowicie nie przeszkadzają w rozgrywce, tymczasem łatwo można odczuć, że tytuł jest płynniejszy. Drobne wpadki nadal mają miejsce, jednak KT Racing należy się pochwała za dopracowanie tego elementu gry.

Większa płynność jest jednak powiązana z kolejnymi ograniczeniami w grafice – WRC 9 na Switchu nie wyróżnia się z tłumu, a pod względem oprawy trudno porównywać go z wersją przygotowaną choćby dla PlayStation 4 i Xboksa One – choć zaznaczam, że produkcja wypada lepiej w sytuacji, gdy gramy na małym ekranie konsoli. Mam przy tym wrażenie, że bardziej dotkliwą niedogodnością jest doczytywanie niektórych elementów otoczenia (przykładowo krzewów) – oczywiście nie rzutuje to na gameplay, bowiem elementy znajdują się obok trasy, ale w tym aspekcie wyraźnie można odczuć, że francuski zespół nie pogardziłby mocniejszą platformą. Jednocześnie muszę podkreślić, że sytuacja prezentuje się znacznie gorzej w przypadku rozgrywki na dużym ekranie, ale szczerze? Nie polecam takiej zabawy. Niska jakość tekstur, braki w oświetleniu czy też wspomniana niezadowalająca, słaba odległość rysowania detali wpływają na doświadczenie, a pragnąc ograć wyścigi na dużym odbiorniku, lepiej sięgnąć po wydanie WRC 9 na inny sprzęt. Mam wrażenie, że najlepiej traktować tę edycję wyłącznie jako mobilną propozycję.

WRC 9 na Nintendo Switch – czy warto?

WRC 9 recenzja - bok

WRC 9 na Nintendo Switchu oferuje kilka ulepszeń względem poprzedniej odsłony, ale to główny czynnik (30 fps) wpływa na oprawę. Tytuł jest niespecjalnie piękny, choć pozwala uczestniczyć w przejazdach nie wybaczających błędów. Trudno narzekać na zawartość (108 odcinków vs. 102 w poprzednim sezonie), a dopracowane poczucie prędkości zachęca, by przy każdym kolejnym zakręcie zaryzykować.

Nie jest to jednak produkcja dla każdego fana wyścigów. Recenzowane WRC 9 jest wymagające i raczej polecam traktować tę pozycję jako mobilną produkcję. Nie ma sensu podłączać konsoli do dużego ekranu, ponieważ tytuł w takich warunkach wygląda po prostu źle. Jeśli jednak liczycie na wymagającą walkę na każdym zakręcie – pomimo wyraźnych ograniczeń platformy – będziecie zadowoleni.