W ostatnich latach na rynku pojawiło się sporo looter shooterów, ale nawet produkcje rozwijające największe marki i kontynuujące świetne założenia podstawek, nie osiągały oczekiwanych sukcesów. People Can Fly wiedziało, że oferuje produkcję w niezwykle trudnym gatunku, ale mimo to twórcy spróbowali swoich sił wrzucając na rynek Outriders. Polacy mając świadomość trudów, zdecydowali się na bardzo otwartą prezentację swojego IP – kilka pokazów dla dziennikarzy oraz demo w formie sporego wycinka. Takie podejście sprawiło, że każdy powinien wiedzieć, czym tak naprawdę jest propozycja rodzimego studia, a po spędzeniu w tym świecie ostatnich dni mogę śmiało powiedzieć, że twórcy nie zawiedli... Szkoda jedynie fatalnie działających serwerów.

Outriders to looter shooter z fabułą? Raczej intrygującym światem

Outriders recenzja - ostatnia lokacja

Pracownicy People Can Fly jeszcze przed premierą wielokrotnie powtarzali, że recenzowany Outriders ma zaskoczyć graczy fabułą. Twórcy nie chcieli podążyć drogą innych looter shooterów, w których najważniejsze jest samo strzelanie. Czy to się udało? W tej 16-godzinnej historii nie brakuje ciekawych wydarzeń, ale jak dla mnie – zdecydowanie ciekawszym elementem gry jest sam świat. Deweloperzy umiejscowili wydarzenia w dość paskudnej rzeczywistości, w której ludzie muszą opuścić Ziemię i szukają nowego miejsca do zamieszkania – traf pada na planetę Enoch i na dobry początek naszym zadaniem jest zbadanie, czy miejscówka jest faktycznie dobrym miejscem do osiedlenia całego gatunku. Jak się jednak szybko okazuje, ludzkość wpada w duże kłopoty, ponieważ nowa rzeczywistość wita ich potężnymi burzami, które sprawiają, że nikt nie może czuć się bezpiecznie.

Zamiast przyjaznej atmosfery i spokojnej egzystencji, kolonizatorzy są zaskoczeni trudnymi warunkami. Fatalnej sytuacji nie pomagają wydarzenia, przez które nasz bohater zostaje ranny i ratuje go kabina oferująca hibernację – gdy po 31 latach wracamy do życia, to okazuje się, że przejmowanie planety zakończyło się porażką na pełnej linii, a zamiast nowego jutra, ludzie walczą w kolejnych wojnach i starają się przetrwać. Główny bohater był jednym z tytułowych Outriderów, który miał przygotować miejsce dla przyszłych pokoleń, ale seria zdarzeń sprawia, że jedna z Anomalii (tajemnicza burza) trafia protagonistę – ten jednak nie kończy swego marnego żywota, a zostaje jednym z „Zamienionych”. Od tego momentu rozpoczyna się prawdziwa zabawa, ponieważ wybieramy jedną z klas postaci i możemy nie tylko strzelać, ale również korzystać z szerokiego arsenału mocy. Naznaczeni mieszkańcy Enoch są uważani niemal za bogów, ponieważ swoją potęgą potrafią eliminować okoliczną faunę, ale również są cennymi sprzymierzeńcami w licznych bitwach. Ten temat nie został przez deweloperów odpowiednio rozwinięty, a czuć w nim świetny potencjał na opowiedzenie kilku ciekawych historii.

Outriders to typowe „One Man Army”

Outriders recenzja - Moloch

W samej opowieści nie brakuje różnorodnych postaci, które podróżują z bohaterem z punktu do punktu, ale trudno mówić o charakterystycznych personach. Twórcy często oferują różne przerywniki filmowe, które jednak nie prezentują najwyższej jakości. Nagminnie sceny są zbyt ciemne, animacje drewniane, a dialogi przez długi czas nie zachęcają do poznawania fabuły. Znacznie lepiej wypada druga część opowieści, dzięki której mamy okazję poznać szczegóły planety. W trakcie rozgrywki miałem wrażenie, że to Enoch odgrywa w Outriders bardzo ważne miejsce – dla mnie umiejscowienie wydarzeń było bardziej interesujące niż sama historia. Mam nawet nadzieję, że deweloperzy pozwolą nam lepiej poznać sekrety tych terenów w potencjalnych, fabularnych dodatkach, ponieważ People Can Fly stworzyło intrygujący świat, który poznaje się z dużym zaciekawieniem.

Wspomniane 16 godzin osiągniecie nie zagłębiając się w liczne zadania poboczne. Przynajmniej aktualnie nie natrafiłem na specjalnie ambitne questy, ale twórcy w dobry sposób serwują wyzwania, dzięki którym możemy zebrać nowy sprzęt. W grze nie brakuje typowych dla gatunku misji, podczas których wpadamy na arenę i eliminujemy kilka hord przeciwników, by na końcu pokonać bossa, ale ich realizacja jest bardzo przemyślana – bohater na każdym kroku może aktywować punkty szybkiej podróży oraz dodatkowo w pozycji stale mamy dostęp do terenowej bazy, gdzie kupujemy lub ulepszamy sprzęt czy też zbieramy ekipę na kolejne wyzwania. Tutaj wszystko jest „na miejscu”.

Sama opowieść to jednak typowe „One Man Army”, bo gdy nie da się czegoś zrobić, kogoś pokonać lub przez 30 lat nie udało się rozwiązać zagadki tajemniczego sygnału – nasz heros wkracza do akcji, eliminuje każdego i poznaje odpowiedzi na wszystkie dręczące pytania. Nie jest to w żadnym aspekcie wybitna historia, ale miałem wrażenie, że scenarzyści nie przeszkodzili w samej rozgrywce – z przyjemnością łyknąłem opowieść w dwa wieczory, by następnie móc sprawdzić dodatkowe zadania oraz end-game.

Outriders oferuje system strzelania, który zachęca do gry

Outriders recenzja - łowca

Jeśli miałbym wymienić najlepszy element recenzowanego Outriders to bez zastanowienia powiedziałbym – rywalizacja. Gracze mają okazję wskoczyć w buty jednej z czterech klas postaci i to właśnie połączenie trzecioosobowego strzelania opartego na osłonach sprawiło, że jeszcze przez długi czas będę wracał do pozycji People Can Fly. Gracze mogą reprezentować władającego ogniem Piromantę, opancerzonego Niszczyciela, wspierającego zespół Technomantę oraz wykorzystującego sztuczki Manipulanta – każda z klas posiada osiem umiejętności oraz gigantyczne drzewko rozwoju, które pozwala nam zwiększyć atak czy też poprawić możliwości różnych mocy. Jednocześnie możemy korzystać z trzech skilli i właśnie tutaj pojawia się prawdziwa zabawa, ponieważ śmiałkowie muszą w efektowny sposób manewrować zdolnościami.

Outriders oferuje dużą swobodę rozwoju postaci, a dodatkowo wszystkie decyzje są bardzo namacalne – od początku widzimy, w jaki sposób rozwijamy naszą postać i jak nasze wybory przekładają się na rozgrywkę. Twórcy w kapitalny sposób łączą strzelanie z potężnymi mocami oraz systemem leczenia, bo przykładowo wybrany przeze mnie Piromanta odzyskuje punkty zdrowia w momencie, gdy pali oponentów, więc od początku byłem zachęcany do bardzo agresywnej rozgrywki i efektownego wykorzystywania swoich skilli.

Walka to zdecydowanie najprzyjemniejszy element pozycji, który może sprawić, że niektórzy gracze nie będą narzekać na w zasadzie bardzo klasyczny dla gatunku system budowania rozgrywki. Korytarzowe misje zakończone większą bitwą? Właśnie na tym polega Outriders, ale będąc zupełnie szczerym: dopiero po zakończeniu głównego wątku i przeanalizowaniu ostatnich godzin odczułem, jak to wszystko zostało opracowane. W samych zadaniach trafiamy na różnorodne scenerie, ale pod względem kreowania misji – People Can Fly w najmniejszym stopniu nie zaskakuje.

Outriders zapewnia mnóstwo broni i sprzętu

Outriders recenzja - krwawy baron

Jak na looter shooter przystało w Outriders jesteśmy obsypywani nowymi zabawkami. Tutaj nie ma czasu na przywiązanie się do broni, bo nawet legendarne zabawki mogą szybko się zestarzeć. Świetnie wypada również system ulepszania sprzętu – za zdobyte w trakcie akcji surowce lub przetopione elementy ekwipunku zdobywamy walutę, która pozwala nam poprawić działanie broni. Możemy zmienić profil urządzenia lub zapewnić mu ekscytujące modyfikacje, które w bardzo dobry sposób rozbudowują naszą taktykę. Gracze w tym wypadku nie tylko muszą dobierać odpowiednie zdolności do akcji, wybierać poprawną drogę w drzewku, ale mają także okazję dopakowywać zabawki pamiętając o odpowiednich modach.

People Can Fly wpadło również na bardzo przemyślany system związany z wyzwaniami. W Outriders mamy okazję wybierać „Poziomy Świata”, które pozwalają nam nie tylko mierzyć się z coraz to potężniejszymi przeciwnikami, ale za wykonane misje jesteśmy również odpowiednio nagradzani. Twórcy pozwalają płynnie przechodzić pomiędzy wyzwaniami i dla przykładu – podczas rozgrywki solo mierzyłem się z rywalami na 3-5 poziomie, ale miałem też okazję wyskoczyć w grupie na 8 lvl i już w tym wypadku czułem, że oponenci nie wybaczają błędów... A na pewno trzeba dodać, że tytuł (przynajmniej aktualnie) oferuje aż 15 Poziomów Świata.

Po zapoznaniu się z głównym wątkiem możemy bez problemu powrócić do wcześniej odwiedzonych lokacji, ponownie zmierzyć się z questami lub wyruszyć na misje poboczne. Twórcy jednak oferują także zupełnie nowy tryb nazwany Ekspedycje, który posiada własny system progresji. W głównej mierze gracze są tutaj nagradzani za przebicie się przez grupę przeciwników, pokonanie bossa oraz odebranie pozostawionych w kapsułach surowców – w tym wypadku sprzętu. Deweloperzy jednak wiedzą, w jaki sposób zarzucić przysłowiową przynętą, ponieważ śmiałkowie są nagradzani za ukończenie wyzwania w odpowiednim czasie. Chcesz mieć szansę zdobycia potężnych, legendarnych giwer? Musisz się śpieszyć. Ekspedycje są wymagające i zachęcają do ryzykownej rozgrywki – choć od początku do końca bierzemy udział w podobnych misjach, to przy odpowiednich warunkach (o tym za chwilę) naprawdę dobrze bawię się eliminując następne fale. Dla mnie zaproponowany end-game w idealny sposób dopełnia świetny system strzelania i wciąż czuje się zachęcany do kolejnych „biegów”... A warto dodać, że w samej grze znalazła się „ostateczna Ekspedycja” – choć podejrzewam, że to tylko kwestia czasu i w pewnym momencie deweloperzy zapewnią jeszcze bardziej szalone wyzwania.

Outriders najlepiej smakuje w grupie, ale...

Outriders recenzja - panie do towarzystwa

Najnowsza produkcja People Can Fly nie oferuje rozgrywki offline, przez co od ubiegłego tygodnia jesteśmy świadkami „walki”. Twórcy starają się opanować serwery, a gracze włączyć grę – szczerze mówiąc planowałem przygotować ten tekst na poniedziałek, ale podczas testów dobre kilka godzin spędziłem na próbach normalnego ukończenia misji. Czasami zalogowanie się do gry trwało kilka minut, by po sekundzie zostać przywitanym komunikatem o wyrzuceniu z rozgrywki. Od premiery PS5 nie grałem też w pozycję, która na przestrzeni samej historii zaskoczyła mnie tak wieloma crashami.

Gdyby tego było mało – recenzowany Outriders najlepiej smakuje w grupie, ale deweloperzy (lub wydawca?) postawili na serwery P2P (peer-to-peer), przez które jeden z graczy jest hostem. Jak to wygląda? 3 na 5 Ekspedycji to w moim przypadku festiwal lagów, ponieważ host (pewnie nie do końca świadomy) posiada Internet, który nie umożliwia zakładania rozgrywki w oczekiwanej przez wszystkich jakości. W rezultacie najlepsze spotkania odbywają się w momencie, gdy po prostu gramy ze znajomym – lub mamy sporo szczęścia. Sam matchmaking działa źle, ponieważ choć gracze mają okazję wybrać, w jakiej aktywności chcą brać udział (kampania lub end-game), to jednak wielokrotnie zostałem wrzucony na serwer, gdzie druga osoba biegała za misjami pobocznymi, gdy tak naprawdę ja chciałem sprawdzić kolejne Ekspedycje. Serwery to dla mnie największa bolączka Outriders, przez którą trudno mi polecić pozycję każdemu – choć People Can Fly zapewniło ekscytujący looter shooter z mocnym systemem strzelania, to jednak błędy i problemy mogą wielu odrzucić... Zdaję sobie sprawę, że nie każdy będzie na tyle wytrwały, by przetrwać te niespodziewane w 2021 roku problemy. Jeśli jednak macie zgraną ekipę – będziecie bawić się naprawdę dobrze.

Pomimo tych wpadek, nie natrafiłem w Outriders na inne niedogodności. Gra na PS5 działa płynnie i gdy już miałem okazję wejść na serwer, to nawet kilkukrotnie zachwyciłem się miejscówkami. Szczególnie pod koniec gry twórcy wrzucają nas w kilka ładnych lokacji, które szczególnie dobrze wyglądają na ekranie dużego telewizora. Oprawa w tytule nie jest równa, jednak efektowne akcje, podczas których mamy okazję uczestniczyć w zmaganiach ze znajomymi wynagradzają wiele. Świetnie sprawdza się rywalizacja, podczas której mamy okazję obserwować zróżnicowane moce postaci i pędzące w naszą stronę kolejne bestie.

Outriders ma prawie wszystko... Tylko te serwery

Recenzowany Outriders proponuje graczom dynamiczny, nastawiony na ryzykowną walkę system strzelania, który przypomina połączenie The Division z Mass Effectem. Gra zachęca do wykonywania kolejnych misji i choć fabularnie trzeba przetrwać słabszy początek, to jednak gameplay rekomnepnsuje naprawdę wiele. Problemem są jednak serwery, wymóg bycia „zawsze online”, który choć w wielu pozycjach nie wpływa negatywnie na doświadczenie, to jednak w propozycji Polaków – niedogodności są wprost namacalne. Dodajmy do tego brak dedyków i... Mocny looter shooter mierzy się z zaskakującymi dolegliwościami.

Polacy (pomimo słabszej fabuły) zapewnili jedną z przyjemniejszych gier w swoim gatunku, jednak niezbędne jest popracowanie nad serwerami, bo przynajmniej aktualnie Outriders to świetna gra, ale wyłącznie w grupie znajomych. Gdy jednak zostaniecie zmuszeni do szukania współtowarzyszy broni w Sieci, to możecie zostać negatywnie zaskoczeni lagami. Mam jednak nadzieję, że People Can Fly zadba o odpowiednie aktualizacje i postawi na nogi Outriders. To bardzo dobra produkcja, która jednak do pełni szczęścia potrzebuje odpowiedniej infrastruktury.

PS. Jeśli sytuacja z serwerami zostanie poprawiona – chętnie zaktualizuję recenzję... Obecnie jednak czekam na pozytywne informacje.