Krzysztof Grabarczyk Krzysztof Grabarczyk 13.12.2020
Johny Silverhand - upadły bohater Night City
2095V

Johny Silverhand - upadły bohater Night City

Za co tak naprawdę kochamy gry CD Projekt RED? Polska siła eksportowa dostarcza jeden konkretny tytuł raz na kilka lat. Pięć lat temu najechało nas widmo Dzikiego Gonu. Ten efekt nie ustaje do dzisiaj. O trzecim Wiedźminie jest nadal głośno. Teraz stało się coś oczekiwanego od wielu lat. Do naszych rąk trafia Cyberpunk 2077. Na przełomie obu generacji, z presją ogromnych oczekiwań. 

Aktualnie gra rozbija bank. Nastała nowa era dla CD Projekt, a także dla polskiej myśli deweloperskiej. I zdajemy sobie sprawę, że gry od warszawskiego producenta nie są pozbawione technicznych uchybień na premierę, łatane wielokrotnie przez okres nawet dwóch lat. Mimo tego, świat i postacie zawarte w wirtualnych światach REDów to jeden z filarów sukcesu. Dlatego warto przyjrzeć się sylwetce chyba najciekawiej prezentującego się bohatera. Johnny Silverhand (Keanu Reeves) od momentu pierwszego spojrzenia wzbudzał już wiele emocji. 

Duch Night City

Cyberpunk 2077 - Johny Silvehand

Cyberpunk 2077 z pewnością stanowi historię niejednej postaci. Jednym z głównym bohaterów jest samo miasto Night City. Z jego historią wiąże się jednak postać Silverhanda. Jeszcze na materiałach promocyjnych dało się zauważyć graffiti z napisem "Where's Johnny?". Przez lata stał się on czymś w rodzaju kultu. Wydaje się zatem, że CD Projekt RED szykowali się z zamiarem kreacji dawnej legendy w oczach wielu przedstawicieli określonych społeczności miasta. Sama idea Silverhanda przypomina nieco kult tworzony wokół takich postaci jak choćby Big Boss z serii Metal Gear. Prawdziwy duch. Ktoś obecny w powszechnej świadomości, lecz od dawna uznany za martwego.

Okoliczności ujawnienia po raz pierwszy Johny'ego to oczywiście pamiętne wejście na scenę odgrywającego go Keanu Reevesa. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział w jakiej roli studio przedstawi tę postać. Wiadomo, że aktorski warsztat Reeves'a odpowiednio uzupełni charakter bohatera. Zasadniczo, CD Projekt jako światowej klasy wydawca i producent pierwszy raz skorzystał z sylwetki filmowej gwiazdy światowego formatu. Tytuły takie jak Death Stranding świetne demonstrują trafność takiej polityki, w końcu mamy tam całą plejadę gwiazd. CD Projekt dzięki temu prawdopodobnie wykreował bohatera, który swoją aparycją, napisaną przeszłością i opracowaną otoczką uniwersum wokół swojej sylwetki utrwali się i w naszej świadomości.

Ekscentryczny wojownik

Johny Silverhand jest kimś w rodzaju dawnej ikony sprzeciwu wobec korporacyjnej idei kontrolowania społeczności. Militarne doświadczenie i rany odniesione podczas wewnętrznego konfliktu w Ameryce zrodziły w nim potrzebę wyrażania siebie bardziej niż kiedykolwiek. CD Projekt wyraźnie zadbało o odpowiedni zarys jego osobistej historii jeszcze przed premierą Cyberpunk 2077. Wiadomo, że wizerunek tak szanowanego aktora jakim jest Keanu Reeves bardzo pomaga w rozpoznawalności i jednocześnie przyciąga. W połączeniu z neonowym blaskiem Night City stworzy niebywałe doświadczenie. Wystarczy przeanalizować sobie historię Silverhanda i już wiemy, że portret psychologiczny nie należy do jednoznacznie zdefiniowanych. Całość nabiera jeszcze większego tempa w kontekście braku jego fizycznej obecności. V (ona/on) widzi go tylko w formie holograficznej. A może nie tylko?

Cała sytuacja związana z pojawianiem się srebrnorękiego (prawdziwą rękę Johny utracił na wojnie) ekscentryka jedynie w cyfrowej świadomości przypomina mi Batman: Arkham Knight. Jeśli ukończyliście lub przynajmniej zagraliście to przypomnijcie sobie kto urzędował w podświadomości Batmana. Nieco podobnie, czyż nie? Dodajmy do tego przykładne dokładanie wszelkich starań aby kreowani w grach z logiem CD Projekt bohaterowie uwydatniali swoją wielowymiarowość. Ewidentnie widać, że rola Silverhanda sprowadza się do czegoś więcej niż tylko drugoplanowego komentatora zachodzących wydarzeń czy całej tej cyberpunkowej rzeczywistości. To część większego planu. Aby dosłownie "spalić miasto". Z dawnych, osobistych pobudek. Może nawet z czasem V przejmie cechy swojego holograficznego towarzysza lub całkowicie odda się jego kontroli?

"Obudź się, Samuraju..."

Te trzy słowa to pierwsza kwestia jaką usłyszelismy. Faktem jest, że Robert John Linder nie chciał uczestniczyć w wojnie korporacyjnych wpływów toczonej z ramienia manipulacyjnego rządu. Po powrocie do Night City założył własny zespół Samurai, który stał się nowym nurtem muzycznym. Wzrost popularności Silverhanda przyczynił się do rozpowszechnienia jego antykorporacyjnych poglądów. To dlatego zmienił tożsamość. Aby zapomnieć o tamtej wojnie. Czekała go jednak kolejna, przeciw korporacji Arasaka. Okoliczności tego konfliktu toczyły się wokół porwania jego dziewczyny, Alt. Po latach Johny dokonał sabotażu na kwaterę główną organizacji, tam również miał zginąć. Ciała nie odnaleziono. Tak w skrócie prezentuje się biografia postaci. Bogate doświadczenie życiowe można zatem przełożyć na dość złożony charakter wirtualnego Keanu Reeves'a.

Patrząc więc przez pryzmat fabuły koncentrującej się na korporacyjnej walce o wpływy, rola Silverhanda będzie najważniejsza. Wiele zależy również od częstotliwości jego pojawiania się w grze. Czy twórcom zależy na tym abyśmy go polubili od samego początku a potem traktowali jako wewnętrznego wroga? Czy może coś więcej? Cyberpunk 2077 w tej materii koncentruje się na budowaniu nieokreślonej więzi między holograficznym bytem a człowiekiem. Sam ten fakt powoduje, że nie mogę się doczekać ostatecznego rozwinięcia tego wątku. Znając podejście REDów do stawiania gracza przed wyborami, komentarze i gesty Silverhanda mogą się różnić. W końcu cel przyświeca mu jeden: spalić skażone korporacyjnym wirusem Night City. Cyberpunk 2077 już tu jest.

Tagi: CD Projekt CD Projekt RED Cyberpunk 2077