Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 07.11.2020
Xbox Series X – recenzja sprzętu. Sprawdzamy gry, 120 fps, funkcje i kulturę pracy
7464V

Xbox Series X – recenzja sprzętu. Sprawdzamy gry, 120 fps, funkcje i kulturę pracy

Od tygodnia mój świat kręci się wokół jednego tematu – nowej generacji. Mało snu, więcej kawy, pobieranie tysięcy GB gier, testy na różnych sprzętach oraz granie, granie i jeszcze więcej grania. Po tym czasie mogę z przyjemnością podzielić się z naszą społecznością pierwszym testem next-geneowej konsoli. Jak radzi sobie Xbox Series X? Przeczytajcie naszą recenzję najmocniejszej konsoli w historii.

Microsoft rozpoczyna dziewiątą generację konsol z ciekawszej pozycji. Gigant z Redmond postanowił nie tylko przygotować „najmocniejszego next-gena”, ale oferuje „najmniejszego Xboksa w historii”. Na dobry początek zająłem się sprawdzaniem możliwości Xboksa Series X, ale w przyszłości będę miał okazję przedstawić wrażenia z Xboksa Series S. Niezależnie od wybranego urządzenia – wszystkie produkcje przygotowane przez deweloperów dla nowej generacji muszą działać na XSX i XSS. Microsoft daje wybór graczom, którzy mogą sięgnąć po różny sprzęt, ale trzeba od razu zaznaczyć, że dwa next-geny amerykańskiej korporacji zaoferują inne doświadczenia.

Konsole (chcąc nie chcąc) już na poprzedniej generacji coraz śmielej zbliżały się do komputerów, a najnowszy sprzęt dalej podąża we wskazanym kierunku. To właśnie z tego powodu Xbox Series X i Xbox Series S otrzymają inne specyfikacje, zapewnią rozgrywkę w różnych rozdzielczościach, płynnościach oraz z innymi efektami. Nawet mając samego Xboksa Series X możecie doświadczyć różnych opcji – obecnie w coraz większej liczbie gier pojawią się tryby do wybrania, które skupią się na obrazie, płynności lub dorzuceniu kilka efektów. Microsoft pozwala graczom wybrać, dokłada trochę pracy twórcom gier, ale po spędzeniu z amerykańskim next-genem tygodnia wiem, że tym razem mam naprawdę poczucie rozgrywki na nowej generacji. Tego doświadczenia brakowało na odchodzących na emeryturę konsolach – tutaj od początku można doświadczyć nowości... A będzie tylko lepiej.

Recenzję Xboksa Series X postanowiłem podzielić na kilka rozdziałów, tak by przedstawić najważniejsze elementy urządzenia i móc odpowiedzieć na wszystkie najważniejsze kwestie. Jednego jestem jednak pewien: każdy posiadacz nowej konsoli Microsoftu będzie bardzo zadowolony z tego sprzętu, ponieważ jest to niezwykle dopracowane i przemyślane urządzenie.

Xbox Series X i design oraz zawartość opakowania. Co przygotował Microsoft?

Xbox Series X - recenzja - konsola z tv i zestawem głośników

Najnowsza konsola Microsoftu trafiła do małego pudełka, co nie jest specjalnie zaskakujące, ponieważ samo urządzenie jest kompaktowe. Sprzęt został starannie zapakowany, a wypełnienie pudełka sprawia, że Xbox Series X nie przemieści się w trakcie transportu. W zestawie obok next-gena otrzymujemy jeszcze nowy kontroler, kabel HDMI (2.1, Ultra High Speed), przewód zasilający oraz krótką instrukcję obsługi.

Design Xboksa Series X jest tematem szeroko komentowanym, jednak ja zasilam grono graczy, którzy bardzo chwalą projektantów z Redmond. Konsola jest w rozmiarze 15,1 cm × 15,1 cm × 30,1 cm i jest zdecydowanie szersza od swoich poprzedników, ale jednocześnie nie jest zbyt duża. Możecie mieć jednak pewność, że sprzęt jest ciężki (4,45 kg) – nie ma najmniejszej szansy, by został przez przypadek przewrócony, ponieważ środek ciężkości został zachowany. Co jednak istotne: Xbox Series X może działać w pionie oraz poziomie i w każdym przypadku posiada odpowiednie podstawki.

Inżynierowie Microsoftu na spodzie (ustawiając XSX w pionie) zamontowali dużą, okrągłą podstawkę z gumowym wykończeniem, a na prawym boku (w jego czterech rogach) wylądowały cztery gumy-podstawki. Istotnym elementem designu jest bez wątpienia kratka, która znalazła się na górze urządzenia – to z tego miejsca podczas rozgrywki wydobywa się ciepłe powietrze. Gdy jednak spojrzymy w przygotowane otwory, to nie tylko zobaczymy ładne, zielone malowanie, które nadaje bryle świetnego charakteru, ale dostrzeżecie duży wiatrak znajdujący się dosłownie na całej powierzchni konsoli

Na przednim panelu, w lewym górnym rogu znajdziecie przycisk Xboksa, który jest oczywiście odpowiedzialny za włączenie konsoli. Niżej znajdziecie napęd optyczny Blu-ray 4K UHD z klawiszem do wysuwania nośnika, a po prawej stronie znajduje się port USB (3.1) i przycisk do parowania urządzeń (przykładowo kontrolerów). Z tyłu umieszczone zostały pozostałe złącza – 2x USB (3.1), Ethernet, zasilanie HDMI oraz miejsce na kartę rozszerzeń. W urządzeniu zabrakło optycznego wejścia audio, jednak wszystkie headsety możemy podłączyć do XSX za pomocą USB – w tym wypadku nie jest potrzebna jakakolwiek przejściówka.

Bryła nowej propozycji Microsoftu może zaskoczyć, ale sprzęt naprawdę dobrze prezentuje się obok telewizora, problemu też nie stanowi umieszczenie go w przestrzeni pod odbiornikiem. Musicie jednak wziąć pod uwagę, że tym razem szerokość konsoli to aż 15,1 cm, więc trzeba zapewnić jej przynajmniej kilka centymetrów więcej przestrzeni, by mieć pewność, że otrzyma odpowiednio dużo miejsca do pracy.

Xbox Series X i specyfikacja. To najmocniejsza konsola na rynku

Xbox Series X - recenzja - porty

Na początku aktualnej generacji Microsoft mocno oberwał za przygotowanie słabszej konsoli od konkurencji. Najwidoczniej inżynierowie wzięli sobie do serca wszystkie negatywne komentarze, dzięki czemu Xbox Series X od premiery oferuje odpowiedni poziom mocy, by zapewnić wszystkich zainteresowanym (graczom i twórcom) oczekiwaną jakość rozgrywki.

Podczas projektowania nowej platformy Microsoft bardzo blisko współpracował z AMD – korporacja zdecydowała się na 8-rdzeniowy procesor Zen 2 o częstotliwości taktowania 3,8 GHz (3,66 GHz z funkcją SMT) oraz specjalnie zaprojektowany na zlecenie Amerykanów RDNA 2 o wydajności 12 TFLOPS, 52 CU przy 1,825 GHz. Przedstawiciele korporacji z Redmond wspominają, że to właśnie Xbox Series X|S są jedynymi konsolami nowej generacji wykorzystującymi pełne możliwości RDNA 2, czyli nowej architektury AMD, ale tak naprawdę dopiero czas pokaże, w jaki sposób twórcy gier będą potrafili wykorzystać przygotowaną moc. Do zestawu dorzucone jeszcze zostało 16GB pamięci GDDR6 (10GB @ 560GB/s, 6GB @ 336GB/s) oraz dysk SSD o pojemności 1TB (PCIe Gen4 NVME).

Czy taka specyfikacja wystarczy, by Xbox Series X mógł oferować gry w zadowalającej jakości? Na rynku przynajmniej przez kilka najbliższych lat nie znajdziemy mocniejszej konsoli, która w dodatku została przygotowana z myślą o wszystkich produkcjach – nie tylko tych najnowszych. O wstecznej kompatybilności wspominam już teraz, gdyż amerykańska korporacja od podstaw przygotowała sprzęt dla czterech generacji i aktualnie nie napotkałem na grę, która działałaby źle – każdy tytuł z Xboksa, Xboksa 360, Xboksa One i te ulepszone dla nowej generacji działają wprost fantastycznie. Świadomość, że włączana pozycja będzie bardzo dobrze działać na maksymalnych obrotach jest znakomitym uczuciem – nie zrozumcie mnie źle, ale dotychczas nie było to standardem.

Microsoft wykorzystuje szereg technologii nowej generacji (między innymi Variable Rate Shading (VRS), DirectX Raytracing, Architekturę Xbox Velocity), które mają podkręcić nasze doświadczenie. Jak one działają i czy faktycznie już teraz możemy poczuć nową generację? Sprawa niestety nie jest taka prosta.

Xbox Series X i dysk SSD. Ile pozostaje na gry i jak najlepiej rozszerzyć pamięć?

Xbox Series X - recenzja - konsola ustawiona w poziomie

Zanim jednak przejdę do omówienia kwestii gier, warto pochylić się nad samym dyskiem. Microsoft zamontował SSD o pojemności 1TB, ale w ostateczności gracz otrzymuje dokładnie 802GB na zapis gier, zrzutów ekranu czy też nagrań.

Już na ósmej generacji 1TB zapełniał się zdecydowanie za szybko i pewnie nie inaczej będzie w przypadku najnowszych urządzeń. W moim przypadku wystarczył jeden dzień, by zająć 95,7% powierzchni na dysku i w niedalekiej przyszłości rozpocznie się klasyczne „żonglowanie”, czyli usuwanie tych mniej potrzebnych gier i zwolnienie przestrzeni dla produkcji, które akurat muszę zrecenzować.

Aktualnie posiadam zainstalowanych 14 tytułów (w tym Kolekcja Master Chiefa), więc nie jest to gigantyczne zestawienie, jednocześnie zdaję sobie sprawę, że największe produkcje dopiero nadejdą. Skutecznym rozwiązaniem jest możliwość instalowania wybranych fragmentów gier (przykładowo instalujemy osobno kampanię i tryb sieciowy z DOOM Eternal), jednak niestety opcja jest wciąż wyjątkiem, więc nie zawsze możemy liczyć, że z danej pozycji zapiszemy wyłącznie fabularny tryb, a zrezygnujemy z innych wariantów rozgrywki.

Rozbudować przestrzeń Xboksa Series X możemy za pomocą zwykłego dysku na USB lub specjalnie zaprojektowanych do tego kart rozszerzeń. Z doświadczenia wiem, że mój HDD, z którego korzystałem przez całą generację Xboksa One, świetnie działa na XSX – sprzęt odłączyłem ze „starej” konsoli, podłączyłem do nowej i od razu otrzymałem dostęp do wszystkich zapisanych tytułów. Automatyczne kontynuowanie rozgrywki działa znakomicie i płynnie.

Sytuacja zmienia się w przypadku next-genowych gier oraz produkcji zoptymalizowanych do XSX, ponieważ te musimy mieć zainstalowane na dysku wewnętrznym konsoli lub karcie rozszerzeń. Microsoft pozwala nam rotować grami i przerzucać wszystkie pozycje na zewnętrzne dyski HDD, by w odpowiednim momencie wrzucić grę na nową generację.

Xbox Series X i wsteczna kompatybilność oraz szybkie wczytywanie. Każda gra jest lepsza

Xbox Series X - recenzja - konsola z telewizorem i soundbarem

Nie bez powodu wcześniej wspomniałem, że Microsoft projektując nową generację myślał o wstecznej kompatybilności – w trakcie testów rzeczywiście się przekonałem, że każdy tytuł korzysta z CPU, GPU i SSD nowej konsoli.

Na Xboksie Series X działają wszystkie gry z Xboksa One (bez Kinecta) oraz produkcje przygotowane dla wstecznej kompatybilności z Xboksa 360 oraz Xboksa. W trakcie testów włączyłem kilkadziesiąt gier i mogę potwierdzić jedno – nie natrafiłem na żadne problemy. Wszystkie produkcje działają bardzo płynnie, nigdy nie doświadczyłem najmniejszego spadku animacji i niemal zawsze obraz wyglądał lepiej. W trakcie testu porównywałem pozycje z wersją z Xboksa One X, który również w większości przypadków nie miał problemów z płynnością rozgrywki, ale na XSX możecie mieć pewność, że każda gra będzie działać lepiej. Nieźle prezentuje się także funkcja Auto HDR – inżynierowie Microsoftu przygotowali technologię, która upiększa obraz nawet w tytułach z pierwszego Xboksa. Sytuacja jest o tyle interesująca, że w trakcie rozgrywki mamy świadomość, iż nawet kilkuletnie produkcje wyglądają korzystniej – i cały czas mówimy tutaj o poprawkach systemowych, czyli niewymagających aktualizacji.

Jestem jednym z graczy, którzy chętnie wracają do wcześniej ukończonych tytułów – w trakcie analizy poczułem płynniejszą rozgrywkę przykładowo w Metro Exodus, Red Dead Redemption 2 czy też PlayerUnknown's Battlegrounds. PUBG otrzyma stosowną łatkę, która wykorzysta moc XSX, ale już teraz wszystko działa znacznie płynniej niż na Xboksie One X. Nie bez powodu wspominam tutaj o najsłynniejszym Battle Royale, ponieważ mam okazję grać w ten tytuł od premiery na sprzęcie Microsoftu, więc mogę śmiało powiedzieć, że jestem dobrze zaznajomiony z tą pozycją. Na Xboksie Series X rozegrałem jakieś 20 spotkań i nigdy nie doświadczyłem spadków animacji i jednocześnie nie widziałem doczytujących się tekstur przed moją twarzą – co niestety nie jest w przypadku tego tytułu normą.

Musicie jednak wiedzieć jedno: jeśli gra ma zablokowane 30 lub 60 fps to Microsoft nie może odblokować płynności, zapewniając przykładowo 120 fps. Tutaj do głosu muszą już dojść stosowne aktualizacje, ale już teraz Xbox Series X przyspiesza i upiększa każdą produkcję, którą możecie włączyć z Xboksa One, Xboksa 360 czy też pierwszego Xboksa.

Jednocześnie gry nie tylko działają szybciej, ale mają znacząco skrócone czasy ładowania – tyczy się to loadingów podczas włączenia produkcji, ale również tych, które widzimy w trakcie samej zabawy. Poniżej możecie sprawdzić kilka porównanych wyników – Xbox Series X vs. Xbox One X (odpalenie tytułu):

Gra Xbox Series X Xbox One X
Call of Duty: Warzone 15 sekund 24 sekundy
Control 10 sekund 1 minuta, 5 sekund
Destiny 2 40 sekund 1 minuta, 55 sekund
Final Fantasy XV 16 sekund 1 minuta, 5 sekund
Red Dead Redemption 2 40 sekund 2 minuty, 10 sekund
Sea of Thieves 20 sekund 1 minuta, 30 sekund
PlayerUnknown's Battlegrounds 13 sekund 1 minuta

Xbox Series X i menu. Jest znajomo, ale szybciej!

Xbox Series X - recenzja - konsola z kontrolerem z boku

Niektóre działania Microsoftu są całkiem interesujące – korporacja wykorzystała jedno menu na dwóch generacjach konsol, a podobny dashboard pojawił się także na PC oraz urządzeniach mobilnych. Amerykanie nie zdecydowali się na wielką przebudowę systemu, natomiast całe menu zostało lekko odświeżone i co najważniejsze: działa znacznie szybciej. Teraz przeskakiwanie pomiędzy zakładkami jest niezwykle płynne, a wskoczenie do sklepu lub przeglądanie katalogu Xbox Game Pass jest dynamiczne. W systemie zazwyczaj nie doświadczymy klasycznych spowolnień – nawet w momencie, gdy posiadamy ponad kilkadziesiąt tytułów. Jedyne zwolnienie odczujemy po uruchomieniu produkcji, która musi pobrać kolejną aktualizację: w tej sytuacji ponownie musimy zaczekać, by system umieścił grę w kolejce i po chwili rozpocznie się pobieranie. Jednocześnie przed pierwszym uruchomieniem pozycji pojawia się synchronizacja, która może trwać kilkadziesiąt sekund.

Fani Xboksa nie będą jednak specjalnie zaskoczeni systemem: ponownie otrzymujemy duże ikony, które możemy dowolnie dostosować, a klikając przycisk Xbox otwiera się podmenu, w którym otrzymujemy błyskawiczny dostęp do gier, znajomych, wiadomości, osiągnięć, przygotowanych materiałów (zrzutów) oraz do własnego profilu. Microsoft wyróżnia także powiadomienia, oferuje szybki dostęp do Game Passa, sklepu, wyszukiwarki oraz pozwala dostosowywać dźwięk (głośność słuchawek, mikser czatu, monitorowanie mikrofonu). Trudno jednak mówić tutaj o najmniejszym zaskoczeniu, ponieważ dashboard jest nam już dobrze znany.

Z perspektywy czasu chwalę tę decyzję, ponieważ przyzwyczaiłem się już do przejrzystości menu Xboksa One, a teraz wszystko działa znacznie szybciej i lepiej.

Xbox Series X i Quick Resume. Prawdziwa mała rewolucja (choć nie dla każdego)

Xbox Series X - recenzja - konsola z padem w całej okazałości

Choć Microsoft nie zdecydował się na pełne odświeżenie swojego systemu, to zadbał o Quick Resume, który jest dla mnie jedną z najciekawszych funkcji. Amerykanie pozwalają zapisać stan rozgrywki z kilku gier i płynnie przeskakiwać pomiędzy tytułami z każdej generacji. Jak to wygląda? Grasz w Gears 5, ale potrzebujesz odrobiny odpoczynku, więc klikasz przycisk Xbox, pojawia się menu i wybierasz przykładowo Assassin's Creed Valhallę. Dosłownie po 7,2 sekundach możesz kontynuować rozgrywkę – i mówię w tym przypadku o samej akcji, czyli od razu ruszasz bohaterem i uczestniczysz w misji.

Dla przykładu, tak szybko w trakcie testów przeskakiwałem pomiędzy grami (w taki sposób przeskakiwałem pomiędzy grami w trakcie pisania tego fragmentu):

  • Assassin's Creed Valhalla → Halo: kolekcja Master Chief w 10,8 sekundy
  • Halo: kolekcja Master Chief → Gears 5 w 5,8 sekundy
  • Gears 5 → Gears Tactics w 6,1 sekundy
  • Gears Tactic → Assassin's Creed Valhalla w 6,3 sekundy
  • Assassin's Creed Valhalla → Devil May Cry 5 w 10,8 sekundy
  • Devil May Cry 5 → Ori and the Will of the Wisps w 5,9 sekundy
  • Ori and the Will of the Wisps → Assassin's Creed Valhalla w 5,2 sekundy
  • Assassin's Creed Valhalla → Gears 5 w 7 sekund
  • Gears 5 – Halo: kolekcja Master Chief w 8,3 sekundy

Co jednak ważne: Quick Resume zapisuje dane nawet w momencie, gdy wyłączymy konsolę z prądu – między innymi za sprawą tej funkcji Xbox Series X posiada 804GB na dane (gdzieś ten zapis rozgrywki musi się „zmieścić”). Wiem, że nie każdy będzie nagminnie korzystał z owej opcji, ale już teraz działa to kapitalnie – musimy jedynie pamiętać, że pierwsze uruchomienie gry jest dłuższe (synchronizacja pobiera nasze stany rozgrywki z różnych generacji). Gdy mamy już produkcje w rozruchu, to płynnie wkraczamy do kampanii z Gears 5, nagle wskakujemy w buty Nero z Devil May Cry 5, by po kilku sekundach kontynuować rozgrywkę jako Ori w Ori and the Will of the Wisps. Działa to błyskawicznie i będzie się sprawdzać wśród osób, które lubią mieć rozpoczętych nawet kilka tytułów, kiedy to sprawnie (przykładowo po skończeniu danego fragmentu) uruchomimy kolejną grę, by po kilku chwilach rozpocząć rozgrywkę w następnym tytule.

Microsoft musi jedynie zadbać o informację, która ostrzegałaby użytkowników przed możliwym przeładowaniem Quick Resume, ponieważ funkcja obsługuje maksymalnie sześć gier jednocześnie.

Xbox Series X i Smart Delivery. Microsoft chce, byś grał w najlepsze gry

Xbox Series X - recenzja - konsola z samsungiem

W trakcie przedpremierowych testów Xboksa Series X doświadczyłem, co tak naprawdę oznacza Smart Delivery. Część produkcji, którą otrzymałem do testów od razu uzyskała ulepszenia do XSX wykorzystujące potencjał nowej generacji.

Microsoft dosadnie pragnie podkreślić, które gry są już „lepsze” – w bibliotece produkcji możemy zaznaczyć filtrowanie, po którym jako pierwsze widnieją na liście tytuły wykorzystujące moc z odpowiednimi ulepszeniami. Choć wciąż doskwiera mi brak prezentacji szczegółów, zestawienia jakie funkcje zostały poprawione i jak dokładnie konkretna produkcja wykorzystuje potencjał nowej generacji, to jednak łatwo już teraz chociażby w Gears 5 doświadczyć trybu ze wsparciem 120 klatek na sekundę. Niezaprzeczalnym atutem jest fakt, że aktualizacje są bezpłatne i instalują się automatycznie, ale mam nadzieję, że w pewnym momencie wszystko zostanie przystępniej zaprezentowane w menu Xboksa Series X – by gracze nie musieli biegać i szukać szczegółów dotyczących wsparcia.

Xbox Series X i kultura pracy. Jak hałasuje i jaką temperaturę wydziela nowa generacja?

Xbox Series X - recenzja - kratka konsoli (z tego miejsca wychodzi ciepłe powietrze)

Jedną z najistotniejszych cech nowej generacji jest kultura pracy. Phil Spencer jeszcze w zeszłym roku zapowiedział, że decyzja o nietypowej bryle Xboksa Series X miała na celu zapewnienie odpowiednich warunków do pracy. Jednostka dostarczona przez Microsoft działała w naszej redakcji już kilkadziesiąt godzin – najdłużej 26 godzin – i mogę śmiało powiedzieć, że Amerykanie nie zawiedli.

W trakcie rozgrywki w intensywne tytuły (Assassin's Creed Valhalla, Gears 5 w 120 fps, Yakuza Like a Dragon) z górnych partii Xboksa Series X wydobywa się sporo ciepłego powietrza, ale nie mogę powiedzieć, by sprzęt się grzał. Jednocześnie chłodzenie działa niemal bezszelestnie, co sprawdza się nawet w momencie, gdy podczas testów ogrywałem jednocześnie sześć gier (podczas wypróbowania Quick Resume), przeskakiwałem pomiędzy tytułami i uczestniczyłem w widowiskowych akcjach. Muszę jednak zaznaczyć, że górne części każdego boku (miejsca tuż obok kratki) są cieplejsze względem pozostałych fragmentów konsoli – jest to jednak standardowa sytuacja w każdym high-endowym sprzęcie.

Na kolejnych zdjęciach zobaczycie, jak Xbox Series X pracuje po ponad godzinie rozgrywki w Assassin's Creed Valhalla. Tak jak wspomniałem, na każdym boku urządzenie jest lekko ciepłe, jednak całe ciepło wydobywa się z góry – stąd też w tym miejscu dostrzeżecie największy rezultat.

Xbox Series X  temperatura - przód Xbox Series X  temperatura - lewy bok
Xbox Series X  temperatura - prawy bok Xbox Series X  temperatura - tył
Xbox Series X  temperatura - góra

(Widzicie: przód, lewy bok, prawy bok, tył urządzenia i górę)

Dla porównania:

  • PlayStation 4 Pro (maksymalna temperatura): 65C
  • PlayStation 4 Pro (średnia temperatura): 62,5C
  • PlayStation 4 Pro (minimalna temperatura): 60,1C
  • Xbox One X (maksymalna temperatura): 54,5C
  • Xbox One X (średnia temperatura): 52,1C
  • Xbox One X (minimalna temperatura): 50C

Tak natomiast prezentuje się pomiar hałasu – podczas nawet bardzo intensywnej pracy, Xbox Series X jest niemal bezszelestny:

Xbox Series X - recenzja - hałas 1 Xbox Series X - recenzja - hałas 2
Xbox Series X - recenzja - hałas 3

Warto zaznaczyć, że chłodzenie Xboksa Series X funkcjonuje nieustannie. Nawet jeśli znajdujemy się w menu i nie mamy włączonej gry, to cały czas czujemy, że wiatrak powoli działa i pozytywnie wpływa na urządzenie. Chłodzenie pracuje nawet w momencie, gdy na wyłączonym sprzęcie pobieramy produkcje na dysk konsoli.

Dla porównania warto w tym miejscu zastosować skalę (choć mój pomiar był znacznie bliższy, bo w innej sytuacji nie mógłbym nawet określić hałasu generowanego przez XSX):

Skala natężenie hałasu

Xbox Series X i nowy kontroler. Microsoft ulepsza swoje dzieło

Xbox Series X - recenzja - konsola z padem blisko

Przedstawiając swoje wrażenia z nowej generacji Microsoftu nie mogę zapomnieć o jednym – kontrolerze. Jak gra się na nowym padzie? Lepiej niż na poprzednim, ponieważ Microsoft nie tylko dopracował gripy (te są odrobinę dłuższe, mają chropowatą powierzchnię), odświeżono także LT/RT (teraz w trakcie akcji mocniej czuć na nich wibracje, a także zastosowano odczuwalną pod palcem fakturę), zmieniono całkowicie d-pad (ten teraz ma wyraźnie kliknięcie), a co najważniejsze dla wielu: w końcu dodano przycisk do tworzenia zdjęć. Moje dokładne wrażenia z kontrolera (pełną recenzję) znajdziecie w osobnym tekście, który zostanie opublikowany w weekend – tutaj jedynie powiem, że Microsoft ponownie poprawił swoje urządzenie.

Xbox Series X i 120 fps, 4K, ray tracing? Jak działają najnowsze gry

Xbox Series X - recenzja - krata na powietrze, konsola pokazana z góry

Zdaję sobie jednak sprawę, że mało kto tak naprawdę kupuje nową generację, by ogrywać wyłącznie gry ze wstecznej kompatybilności. Microsoft nie zapewnił kilku swoich nowych tytułów na next-geny, dlatego też musimy zadowolić się ulepszonymi pozycjami z Xboksa One lub produkcjami cross-generacyjnymi.

Trzeba na pewno wyjaśnić, że przeskok ze 60 na 120 klatek na sekundę nie jest tak wyraźnie odczuwalny dla oka i samego ciała, jak ulepszenie z 30 do 60. Nie jest to nic nowego dla graczy, którzy mają okazję ogrywać produkcje na PC, jednak dla niektórych fanów elektronicznej rozgrywki zabawa w 120 fps może być nowym doświadczeniem. Aktualnie taką płynność mogłem poczuć w dwóch grach: Gears 5 (tryb sieciowy) oraz The Touryst (cała gra). W trakcie testów miałem okazję grać na Samsung QLED Q800T, który bez problemu radzi sobie z uzyskaniem oczekiwanych osiągów.

Trzeba przyznać, że nie jest to imponujące zestawienie, choć już teraz można doświadczyłem różnicy. Moim zdaniem najlepszy efekt oferuje tytuł The Coalition, w którym przyklejanie się do ścian lub odskakiwanie od barier jest wyraźnie płynniejsze. Produkcja pozwala pomiędzy meczami przeskoczyć na 60 klatek na sekundę, co jest bardzo ciekawym doświadczeniem, choć nie możemy tutaj mówić o gigantycznej rewolucji. Gameplay jest „gładki”, sprawia bardzo przyjemne wrażenie podczas tych najbardziej zaciętych spotkań, jednak przynajmniej aktualnie znacznie większe wrażenie robi na mnie samo dopracowanie oprawy.

W kampanii otrzymujemy stałe 60 klatek, ale deweloperzy podkręcają grafikę – fantastycznie na Q800T prezentuje się ikoniczna burza piaskowa lub scena z piorunami. To naprawdę trzeba zobaczyć, ponieważ deweloperzy dopieścili każdą iskrę. O podobnych doświadczeniach mogę mówić w Assassin's Creed Valhalla, które działa w 60 klatkach przy rozdzielczości 4K – obraz w tym tytule robi duże wrażenie. Ubisoft znakomicie podkręcił barwę wszystkich scen, więc podczas podpalania miasteczek lub przechadzki przez zielone lasy, nie raz, nie dwa, uroki podbijanej Anglii sprawiły, że na chwilę przystanąłem, by po prostu popatrzeć na otaczający świat.

Podczas testów miałem jeszcze okazję wsłuchiwać się w miażdżoną szarańczę czy też podziwiać śpiewy wikingów za pomocą Sonos Arc z Sonos Sub. Zestaw świetnie dopasował się do możliwości telewizora i Xboksa Series X, by jeszcze mocniej poprawić moje doświadczanie. Dźwięk, który dosłownie otacza gracza i daje mu poczucie jeszcze głębszej immersji, sprawdza się znakomicie. 

Xbox Series X - recenzja - konsola z boku - pokaz kratki

The Touryst nie jest pozycją, dla której sięgniecie po nową generację, ale mając mocny telewizor naprawdę warto doświadczyć tego tytułu – twórcy na Xboksie Series X generują obraz w rozdzielczości 6K, który następnie jest obniżany do 4K/1080p (w zależności od odbiornika). Pozwoliło to deweloperom na przygotowanie niezwykle wyraźnego i płynnego obrazu (120 fps). Oczywiście, mówię o małym indyku, ale właśnie on pokazuje, jak w przyszłości moc next-gena Microsoftu mogą wykorzystywać deweloperzy.

Interesująco wygląda również Gears Tactics – ten tytuł miałem okazję recenzować w wersji na PC, więc nie mogłem specjalnie narzekać na oprawę, natomiast na Xboksie Series X jest oczekiwane 4K + 60 fps, a podczas rozpoczęcia przygody możemy wybrać, z jaką prędkością mają działać wszystkie przerywniki filmowe. Kapitalnie w tym wypadku prezentują się twarze bohaterów, które zostały dopieszczone.

Mam jednak pełną świadomość, że Microsoft nie wykorzystał okazji, by już od premiery Xboksa Series X zaprezentować kilka gier z własnego portfolio, które pokazałby prawdziwy potencjał nowej generacji. Jeszcze w listopadzie cały zestaw Halo: The Master Chief Collection zadziała w 120 fps, a zbliżone atrakcje ma wkrótce otrzymać Ori and the Will of the Wisps, jednak na najlepsze musimy wciąż czekać. Moon Studios potwierdziło już, że identycznie jak w The Touryst otrzymamy nie tylko oczekiwaną płynność, ale obraz na Xboksie Series X będzie wyrenderowany do 6K, a następnie grafika zostanie dostosowana do ekranu. Pozwoli to uzyskać niezwykle wyrazisty obraz, ale... Czekamy.

Podobnie zresztą ma się sytuacja z ray tracingiem, ponieważ w katalogu Amerykanów nie znalazłem aktualnie nowej gry (w momencie pisania tekstu), który mógłby mnie olśnić śledzeniem promieni w czasie rzeczywistym. Mam już na dysku Watch Dogs Legion, oferujący pełne wsparcie tej technologii, ale Ubisoft niestety jeszcze nie zaktualizował produkcji. W swoim czasie (najpewniej pod koniec roku) na portalu pojawi się jeszcze jeden tekst dotyczący 120 klatek i ray tracingu na Xboksie Series X, jednak by do tego doszło, na rynku muszą zawitać odpowiednie tytuły, które pozwolą na sprawdzenie jakości oraz płynności rozgrywki.

Xbox Series X to prawdziwa nowa generacja

Xbox Series X - recenzja - cała konsola na boku z kontrolerem

Każda kolejna godzina z Xboksem Series X upewniła mnie w przekonaniu, że Microsoft zrobił niemal wszystko – dostarczył potężną platformę, zadbał o najlepszą w historii wsteczną kompatybilność, zaoferował bardzo dobrą kulturę pracy, odświeżył swój kontroler, nie zapomniał o bajerach pokroju Quick Resume czy też umożliwił deweloperom tworzenie gier z wykorzystaniem oczekiwanej przez graczy płynności (120 fps) i jakości (ray tracing), ale... Nie przygotował najnowszych gier.

Zdaję sobie doskonale sprawę, że Xbox Game Studios dostarczy w przyszłych miesiącach dziesiątki obiecujących tytułów, przyszłoroczna finalizacja zakupu Bethesdy też pomoże w wypuszczeniu bardzo mocnego zestawu produkcji, jednak aktualnie Xbox Series X to najpotężniejszy next-gen, który cierpi przez brak odpowiednich pozycji wykorzystujących potencjał tej platformy.

Już teraz świetnie gra się w Gears 5 w 120 klatkach lub przemierza angielskie, odpicowane tereny w Assassin's Creed Valhalla, ale do pełni szczęścia zabrakło tutaj 2-3 tytułów, które pokazałyby szeroki wachlarz możliwości i pełny potencjał tego fantastycznego urządzenia.

Czy w tej sytuacji warto sięgać po Xboksa Series X? Zdecydowanie tak. Niezależnie od włączonego tytułu (ulepszone do XSX, XOne, X360, Xboksa) otrzymacie najlepszą jakość rozgrywki, ale musimy zaczekać na kilka killerów, które już na pewno są produkowane w wewnętrznych zespołach Microsoftu. Sięgając po XSX od początku poczujecie, że macie kontakt z niezwykle dopracowaną i potężną platformą, ale na pełną prezentację jej potencjału przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Materiał powstał dzięki uprzejmości Microsoft Polska, który dostarczył konsolę Xbox Series X. Podczas testów skorzystaliśmy również z telewizora Samsung QLED Q800T oraz soundbaru Sonos Arc z Sonos Sub, by uzyskać jak najlepsze wrażenia z nowej generacji

Tagi: Microsoft xbox Xbox Series X xbox series x recenzja