Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 17.10.2020
Call of Duty: Black Ops Cold War znowu pobije wszystkie rekordy. Graliśmy w betę i chcemy więcej
2194V

Call of Duty: Black Ops Cold War znowu pobije wszystkie rekordy. Graliśmy w betę i chcemy więcej

Treyarch stoi przed bardzo trudnym zadaniem doprowadzenia w 2020 roku na rynek wielkiego Call of Duty, jednak najnowsza beta zabija w zarodku wszystkie obawy i pozwala przygotowywać się na wielką premierę. Call of Duty: Black Ops Cold War ponownie osiągnie sukces, a gracze mogą przygotowywać się do miesięcy dynamicznego strzelania.

Ubiegłoroczne Call of Duty: Modern Warfare było dla Activision przełomem. Silnik zaprojektowany przez polskie Infinity Ward Kraków miał zapoczątkować nową erę i choć trudno było pogodzić się z niektórymi decyzjami deweloperów, to Modern Warfare osiągnął gigantyczny sukces, za którym podąży Call of Duty: Black Ops - Cold War. Treyarch zapewni graczom świetną zabawę, ale jak zawsze będziemy narzekać.

Call of Duty: Black Ops Cold War oferuje nowe tryby, a Vip Escort jest moim faworytem

Call of Duty Black Ops Cold War - beta - wrażenia - akcja na statku

Podczas bety Call of Duty: Black Ops Cold War postanowiłem spędzać najwięcej czasu w nowych trybach, z których najbardziej przypadł mi do gustu Vip Escort. Rozgrywka skupiona na szybkich rundach, bez scorestreaków, w których maksymalnie na mapie znajduje się 12 graczy, ma w sobie urok. Na początku jeden ze śmiałków drużyny atakującej zostaje tytułowym „Very Important Person”, a zadaniem jego zespołu jest przemieszczenie się do jednego z dwóch punktów – VIP musi uciec, my mamy mu pomóc, a drużyna przeciwna powstrzymać atak. Rywalizacja jest bardzo dynamiczna i świetnie sprawdza się w realiach nowego Call of Duty. Twórcy wpadli na znakomity pomysł dotyczący ekwipunku VIP-a – jegomość traci dostęp do swojej wypolerowanej giwery, natomiast biega ze zwykłym pistoletem i czterema granatami. To właśnie VIP nadaje styl rozgrywce, ponieważ (hipotetycznie) za nim powinna podążyć cała drużyna.

Nawet w trakcie bety udało mi się zrealizować kilka ciekawych ruchów, w których wysłałem zespół do punktu A, jednocześnie przemieszczając się po cichu na B... I zaskoczyłem rywali, docierając do strefy ucieczki i wskakując do helikoptera przed rywalami. Podczas takich akcji warto posiadać obok siebie jednego dobrze strzelającego gracza – to on dzierży mocniejszego gnata i może okazać się nieocenioną pomocą, szczególnie że deweloperzy zrezygnowali z respawnów, ale dali możliwość podnoszenia towarzyszy niedoli. Dobiegnięcie do punktu nie gwarantuje sukcesu, ponieważ VIP potrzebuje kilku sekund, by móc uciec z lokacji – czasu jest zazwyczaj zbyt mało, by przebiec z punktu A do punktu B, ale gdy jeden z naszych partnerów choć delikatnie powstrzyma przeciwników, mamy okazję wpaść w sam środek akcji i zarządzić. Niezwykle satysfakcjonujące są momenty, gdy VIP już czuje, że ucieka, jego kompani zaczynają świętować, a my wpadamy na arenę, sprzedajemy jedną serię i rozpoczynamy zabawę. W VIP Escort dobre planowanie jest niezbędne, ja spędziłem w tym trybie już dobre kilka godzin i chcę więcej.

Call of Duty: Black Ops Cold War proponuje bombową zabawę oraz akcję na większą skalę

Call of Duty Black Ops Cold War - beta - wrażenia - walka o bombę

W trakcie testów Call of Duty: Black Ops Cold War kapitalnie bawiłem się również w Fireteam: Dirty Bomb, ale tutaj pojawia się jeden problem: niezbędny jest zgrany skład. Deweloperzy proponują rozbudowaną rozgrywkę, w której znajduje się maksymalnie dziesięć zespołów po czterech graczy. 40 rządnych krwi jegomości biega za uranem, który zdeponują w tytułowych „Brudnych Bombach” i zanieczyszczą część lokacji – zdobywając jednocześnie odpowiednią liczbę punktów. Akcja jest ciekawym połączeniem walki na dużą i małą skalę: choć w tym wypadku wpadamy na duże lokacje, akcja rozgrywa się w strefach. Musimy biegać, szukać surowca, a jednocześnie mieć nadzieję, że pod nasz celownik wpadnie kilku przeciwników, którym odbierzemy cenne znaleziska.

Trudno tutaj jednak mówić o satysfakcjonującej rozgrywce, gdy w drużynie mamy gościa, który nie ogarnia zabawy i biega po drugiej stronie mapy i nie współpracuje. W Fireteam: Dirty Bomb kluczowym czynnikiem jest dobra współpraca, której poziom wpływa na powodzenie misji. Przez to w trakcie pierwszej godziny nie potrafiłem odnaleźć się w rozgrywce. Na szczęście, później już strzelałem obok bardziej doświadczonych graczy, którzy wiedzieli, co robić i jak działać. Treyarch oferuje wariant, który najlepiej sprawdza się i daje niesamowicie dużo frajdy podczas strzelania ze znajomymi. Choć w gruncie rzeczy mamy obok siebie tylko trzech partnerów, to każdy jest dosłownie nieoceniony. W Fireteam: Dirty Bomb niesamowite wrażenie robią także wszystkie momenty, gdy akcja osiąga większą skalę i o jeden punkt walczy nawet kilka zespołów. W trakcie panuje chaos, jednak stanowi to znakomite przełamanie spokojniejszych akcji, podczas których walczymy z maksymalnie 2-3 drużynami.

W trakcie testów Call of Duty: Black Ops Cold War sprawdziłem jeszcze Combined Arms. Domination jest standardowym wariantem zabawy, ale w tym wypadku wpadamy na większe mapy, mamy okazję korzystać z pojazdów, a do akcji wkracza aż 24 zawodników. Jakie wrażenia? Bardzo klasyczne. Twórcy proponują znane rozwiązania i nie chcą przekombinować. Znacznie ciekawiej wypada jednak Assault, kiedy to dwie drużyny od początku walczą o jeden cel, a wraz z upływem czasu akcja przechodzi w kolejne rejony lokacji. Tutaj także na arenie pojawia się 24 entuzjastów strzelania, jednak wszyscy skupiają się na jednym celu.

Call of Duty: Black Ops Cold War jest dobrze zbalansowane, ale ma problem z mapami

Call of Duty Black Ops Cold War - beta - wrażenia - kill cam

Zaproponowane tryby przypadły mi bardzo do gustu, ale część map to dla mnie spore nieporozumienie. Deweloperzy czasami zbyt mocno skupiają się na wrzuceniu graczy na rozległe tereny, czego najlepszym przykładem jest właśnie VIP Escort na Crossroads. Lokacja jest tak duża, że nie mamy najmniejszych szans powstrzymać wrogów, gdy akurat wybiorą drugi punkt. W zasadzie podczas testów Call of Duty: Black Ops Cold War musiałem się długo przekonywać do każdej większej mapy, w których nie brakuje wolnych przestrzeni chętnie wykorzystywanych przez snajperów... Choć może na moje wrażenia wpływ ma fakt, że najchętniej sprawdzałem te mniejsze tryby? Twórcy jednak muszą pomyśleć o kilku detalach – najlepszym tego przykładem jest Cartel i walka w krzakach na środku mapy. W tym wypadku zdecydowanie za często trzeba strzelać na oślep, bo żołnierz znajdujący się w zaroślach jest niemal niewidoczny... A to jest mocno upierdliwe. Na szczęście w trakcie testów znalazłem także kilka lokacji, do których chętnie wracałem.

Najlepsze wrażenie zrobiła na mnie Moscow, która najbardziej przenosi nas w realia zimnej wojny, a dynamika starć stoi na całkiem wysokim poziomie. Tutaj snajperzy muszą się pilnować, bo zawsze możemy zajść ich od drugiej strony i poczęstować celnym strzałem w głowę. Przechodzenie pomiędzy budynkami, wpadanie do pomieszczeń zachęca do siedzenia w rogu, choć podczas bety nie napotkałem na takie niedogodności. Nieźle wypada również Miami, które podobnie jak lokacja umiejscowiona w stolicy Rosji, przypadła mi do gustu ze względu na design oraz zróżnicowanie. Nie brakuje tutaj segmentów dla fanów typowego hit-and-run, ale zadbano także o kilka większych terenów... Choć akurat w tym wypadku mam wrażenie, że snajperzy nie są bogami. Wielu znajomych wychwala także Armadę, co nie jest dla mnie specjalnym zaskoczeniem – twórcy wrzucili akcję na statki, pomiędzy którymi możemy stale się przemieszczać. Zmagania są często dzikie, znajomość terenu jest niezbędna do sukcesu, a w tym wypadku świetnie sprawdza się element zaskoczenia: to po prostu coś nowego. Nieczęsto w tej serii mogliśmy sprawdzić taką lokację i mam nadzieję, że w pełnej wersji gry Treyarch zaskoczy nas jeszcze innymi ciekawymi pomysłami.

Czuję, że to jeszcze nie czas na dokładną ocenę samej rozgrywki – nie zrozumcie mnie źle, ale to tylko i wyłącznie beta. Deweloperzy mają w swoich łapach narzędzia, przez które mogą zmienić dosłownie wszystko. Aktualnie bardzo podoba mi się zróżnicowanie broni, gdyż szybko wybrałem swoich faworytów. Trudno mi ostateczne ocenić zmiany systemu scorestreaków, ale słyszałem już pozytywne i negatywne opinie o propozycji Treyarch. Obecnie jednak najbardziej przypadł mi do gustu balans rozgrywki: wślizgi wchodzą idealnie, możliwość ciągłego biegu sprawdza się podczas akcji, regeneracja zdrowia przychodzi w dobrym czasie i nie ma tutaj mowy o nadmiernym chaosie. Czy tak będzie w ostatecznym kodzie? Przekonamy się w listopadzie. Akurat ta seria nauczyła mnie, że podczas testów najlepiej skupić się na trybach, mapach i podstawowych wrażeniach, bo na premierę ekipy deweloperów mogą zaproponować nam kompletną zmianę zasad zabawy. Jestem jednak zadowolony z propozycji Treyarch.

Call of Duty: Black Ops Cold War ma wszystko, by ponownie podbić rankingi

Call of Duty Black Ops Cold War - beta - wrażenia - pustynna lokacja

Testy Call of Duty: Black Ops Cold War trwają już drugi tydzień, a kilka długich sesji pozwala mi stwierdzić, że w 2020 i 2021 roku wielu fanów strzelania będzie zarywać nocki przy najnowszej grze Treyarch.

Produkcja nie wprowadza gigantycznych zmian względem ubiegłorocznego, sprzedażowego hitu, ale co najważniejsze: to po prostu Call of Duty. Ponownie system strzelania nie zawodzi, świetnie sprawdza się umiejscowienie wydarzeń, a pewnie znajdą się tacy, których uwagę szczególnie przykuły wszystkie nowe tryby. Deweloperzy oferują całą kolorową paletę trybów, z których nie wszystkie muszą nam spodobać, jednak ich różnorodność sprawia, że zawsze znajdziemy coś dla siebie. I właśnie ta wszechstronność sprawia, że gracze ponownie będą godzinami spędzać czas na serwerach, strzelając oraz ciesząc się z wygranych. Gdzieś w tle oczywiście pojawią się narzekania, ale i tak będziemy strzelać. Taka nasza tradycja.

A jak Waszym zdaniem wypadła beta Call of Duty: Black Ops Cold War?

Tagi: Activision Call of Duty: Black Ops - Cold War Treyarch / Raven Software