Krzysiek Kalwasiński Krzysiek Kalwasiński 11.06.2020
Jak and Daxter - królowa platformówek na PlayStation 2
662V

Jak and Daxter - królowa platformówek na PlayStation 2

Jak and Daxter: The Precursor Legacy to bez wątpienia jedna z najlepszych dostępnych na PlayStation 2, zwłaszcza jeśli chodzi o gatunek platformówek. To tytuł, który zapisał się w historii jako rewolucyjny. O tym jak do tego doszło, dowiecie się z poniższego tekstu.

Studiem odpowiedzialnym za Jak and Daxter: The Precursor Legacy jest oczywiście cenione Naughty Dog, które w poprzedniej generacji dostarczyło słynną serię platformówek z jamrajem w roli głównej. Gier cieszących się do dzisiaj ogromną popularnością, która ostatnimi laty podskoczyła, za sprawą odświeżonej trylogii w postaci Crash Bandicoot N. Sane Trilogy. Jednak oprócz samych platformówek, studio stworzyło również grę wyścigową – niezapomniane (i również niedawno odnowione) Crash Team Racing. Jeszcze zanim prace nad szalonymi wyścigami zostały ukończone, część pracowników została przydzielona do projektu przeznaczonym na PlayStation 2. Na początku było to jedynie dwóch programistów, których zadaniem było stworzenie nowego silnika, pozwalającego przedstawić spory, otwarty świat bez ekranów wczytywania podczas przechodzenia do kolejnych lokacji. Następnie, ci sami ludzie stworzyli model postaci (wstępnie nazwany Boxman), który posłużył do sprawdzenia, jak wspomniany wyżej silnik sprawdzi się w akcji. Dopiero wtedy pomysł przedstawiono włodarzom Sony Computer Entertainment prezentując animacje bohatera. W tym czasie ukończono też Crash Team Racing i prace nad nową grą (o wstępnej nazwie Project Y) ruszyły pełną parą – do produkcji przydzielono ostatecznie 35 deweloperów.

Koniec z liniowością

Głównym zamysłem podczas produkcji było odcięcie się od liniowej konstrukcji serii Crash Bandicoot. Tak jak wspominałem wcześniej, programiści opracowali nowy silnik na potrzeby gry, ale ten potrzebował kilku usprawnień, bo tego co deweloperzy chcieli osiągnąć, nie potrafiły udźwignąć nawet najmocniejsze komputery z tamtego okresu – ani również programy służące do projektowania trójwymiarowej grafiki. Każdy z obszarów to od 3-6 milionów wielokątów, dlatego też bez pewnych modyfikacji deweloperom nie udałoby się osiągnąć celu, jaki sobie postawili. Już samo stworzenie 40-minutowej animacji wymagało pracy 10 animatorów, z czego 6 przydzielonych było w pełnym zakresie. Czasami studio wspierało się animatorami z zewnątrz – z takich firm jak Disney, czy Nickelodeon.

Jeśli chodzi o głównych bohaterów Jak and Daxter: The Precursor Legacy, w pierwszym zamyśle miało ich być trzech. Trzeci z nich miał ewoluować wraz z postępem gry i poprzez mini grę podobną w zamyśle do Tamagotchi. Pomysł jednak odrzucono, bo tworzyło to serię niepotrzebnych komplikacji. Naughty Dog wolało skupić się na rozwinięciu charakterów istniejących już postaci oraz dopracowaniu ogromnego świata. Fabuła opowiada o losach dwójki tytułowych przyjaciół, którzy szukają sposobu na przywrócenie Daxtera do jego oryginalnej formy. Stworek, w jakiego został przemieniony to ottsel (co można przetłumaczyć jako wydrosica – połączenie wydry z łasicą). W osiągnięciu celu pomaga im mędrzec Samos, który informuje dwójkę kumpli, że będą musieli powstrzymać Gola i Maię Acheron, którzy planują zalać świat tajemniczą substancją jaką jest dark echo – to po wpadnięciu do niej, Daxter został przemieniony.

Jak okiem sięgnąć

Rozgrywka to w dużej mierze standardowy przedstawiciel gatunku, ale znacznie bardziej technicznie zaawansowany niż to, co dotychczas widzieliśmy. Nie ma tu wyboru poziomów, nie ma też ekranów wczytywania, czy mgły zasłaniającej oddalone obszary. Żeby się jednak do nich dostać, konieczne jest zebranie specjalnych przedmiotów rozrzuconych po świecie. Nasz bohater umie dokonać podwójnego skoku, zadawać obrażenia obrotowym atakiem, czy pięścią po wcześniejszym wślizgu – to pozwala też na wykonanie dłuższego skoku. Ważną rolę odgrywają też różne rodzaje materii zwanej eco, na którą trafiamy podczas przemierzania świata. Wcześniej wspomniana czarna służy oczywiście za przeszkodę, ale jest też zielona przywracająca zdrowie Jaka; niebieska tymczasowo zwiększająca szybkość, czy żółta pozwalająca na wystrzeliwanie energetycznych kul. Poza zwykłymi przeciwnikami, nasi bohaterowie muszą oczywiście zmierzyć się również z bossami, ale pokonanie niektórych nie jest konieczne do ukończenia gry – chyba, że przy okazji celujemy w odblokowanie wszystkiego.

Jak and Daxter: The Precursor Legacy zostało bardzo ciepło przyjęte – do tego stopnia, że obecnie w serwisie Metacritic ma średnią ocen sięgającą 90%. Zdaje się, że najwięcej pochwał poszło w kierunku ogólnej prezencji i warstwy technicznej. Doceniono poziom grafiki, animacji, rozmiar świata i płynne przejścia pomiędzy lokacjami – niektórych zachwyciło to na tyle, że czasem z podziwem obserwowali świat, stojąc na jakimś punkcie widokowym. Produkcję określono też jako powiew świeżości, bo była jednocześnie zabawna, ale też nie zabrakło w niej poważnych, czy epickich momentów. Doceniono również rozgrywkę, dzięki której nie można było narzekać na nudę. Sam osobiście uważam, że to jedna z najlepszych platformówek dostępnych na PlayStation 2, ale niestety do Crasha czy Spyro z pierwszego PlayStation startu nie ma. Fakt faktem - nie sposób nie docenić tego, co deweloperzy Naughty Dog osiągnęli tutaj pod kątem technicznym. Szkoda tylko, że jest to też ostatnia tego typu produkcja od tych twórców, bo już w kolejnych odsłonach znacząco zmieniono charakter serii – począwszy od atmosfery, a na rozgrywce kończąc. Zamiast kolorowego platformera otrzymaliśmy nieco ponurą grę akcji z elementami platformowymi.

Tagi: Jak and Daxter: The Precursor Legacy Naughty Dog Software SCEE