Roger Żochowski Roger Żochowski 14.05.2020
Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie - sprawdzamy zawartość dwupłytowej edycji blu-ray
1158V

Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie - sprawdzamy zawartość dwupłytowej edycji blu-ray

"Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie" zamknęło historię, która snuta była przez kolejnych reżyserów przez ponad 40 lat. Teraz na rynek trafiło wydanie Blu-ray, które pozwala nam jeszcze raz rzucić okiem na finał wzbudzający tak duże kontrowersje wśród fanów.  

Gdy w 2012 roku George Lucas sprzedał Lucasfilm Disneyowi, a ten drugi zapowiedział nową trylogię "Gwiezdnych Wojen", fani mieli spore obawy co do projektu. Dwie pierwsze części nowej opowieści miały tyle samo zwolenników, co przeciwników. Zwłaszcza druga odsłona - „Ostatni Jedi” - wywołała spore poruszenie wśród fanów, bowiem Rian Johnson ją reżyserujący poszedł trochę pod prąd tego, co widzieliśmy w "Przebudzeniu mocy". Efekt był taki, że za finał nowej trylogii zabrał się ostatecznie ponownie J.J. Abrams, co niejako było przyznaniem się do błędu Disneya. Nie każdy fan przyjął jednak powrót Abramsa z zadowoleniem. 

Problemów było jednak znacznie więcej - mająca grać w filmie pierwsze skrzypce Carrie Fisher (księżniczka Lei'a) zmarła w tym samym roku, w którym potwierdzono start prac nad "dziewiątą" odsłoną serii. Tym samym twórcy filmu musieli posiłkować się niewykorzystanymi scenami z poprzedniej odsłony oraz cyfrowym odwzorowaniem aktorki, choć początkowo zarówno jej rodzina jak i twórcy obrazu podawali sprzeczne informacje co do tego, czy w ogóle ją zobaczymy. Do obsady filmu wrócili za to Billy Dee Williams (jako Lando Calrissian( i Ian McDiarmid (imperator Palpatine). Ten pierwszy pojawił się na planie "Gwiezdnych Wojen" pierwszy raz od 1983 roku ("Powrót Jedi"), ten drugi od 2005 roku ("Zemsta Sithów").

Film kręcono między innymi w Anglii i Jordanii. Ciekawostką jest fakt, że aktor John Boyega, grający Finna, przypadkowo zostawił kopię scenariusza w swoim pokoju hotelowym. Jakiś czas później skrypt został wystawiony na ebayu za 65 funtów, ale został szybko zidentyfikowany przez Disneya. Ostatecznie pracownik firmy zakupił go od sprzedawcy za nieujawnioną kwotę. Bezpieczne podejście do finału historii nie wzbudziło zachwytów zarówno krytyków filmowych (średnia ocen 53%) jak i widzów (48%). Produkcja zarobiła na całym świecie 1,074 miliarda USD, co jednak patrząc na 2,066 miliarda USD "Przebudzenia mocy", czyli pierwszej części nowej trylogii, pokazuje, że mogło i powinno być znacznie lepiej ("Ostatni Jedi" zarobił 1,321 miliarda USD). Jaka będzie więc przyszłość "Gwiezdnych Wojen"? Spróbujemy to przewidzieć w artykule, który wkrótce pojawi się na PPE. 

Opinia redakcji o filmie

Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie - kokpit Sokoła Milenium

Jędrzej:

Zanim zacznę omawiać sam film, muszę napisać, że jestem naprawdę zaskoczony tym, że zarówno Gwiezdne Wojny, jak i Marvel należą do tej samej wytwórni. Czemu? Otóż różne rzeczy można powiedzieć o uniwersum Marvela, ale wyraźnie widać, że jest tam konkretny plan, który tworzy i trzyma w ryzach niejaki Kevin Feige. Tymczasem w przypadku Star Wars brakuje kogoś takiego. Bo na pewno nie można powiedzieć, że Kathleen Kennedy nie popełnia błędów. Cała nowa trylogia wygląda, jakby nikt nie miał na nią specjalnie pomysłu, reżyserzy dostawali wolną rękę, by robić co im się żywnie podoba. W ten sposób powstał chaos, który dobrze ilustruje chociażby to, że przed Przebudzeniem Mocy mówiono, iż ma to być nowa przygoda nowych postaci (z ukłonami i honorami w kierunku starszej obsady), Ostatni Jedi zdecydowanie chciał zrobić coś nowego, a jednym z głównych tematów było odcięcie się od przeszłości (jak to wyszło, można długo dyskutować), a teraz nagle okazuje się, że Skywalker. Odrodzenie to epicki koniec 9-odcinkowej Sagi, który ma być podsumowaniem nie tylko nowej trylogii, ale też wcześniejszych dwóch.

Ocena: 4.5/10

Pełna recenzja filmu "Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie"

Roger:

W przeciwieństwie do Jędrzeja ja bawiłem się na seansie "Odrodzenia" całkiem nieźle. Oczywiście biorąc w nawias wszelkie nieścisłości i absurdy, których niestety jest tutaj sporo. Fabuła pędzi na złamanie karku i trochę szkoda, że nawet na chwilę nie daje widzowi odetchnąć, zarysować bardziej relacje między postaciami. Jest tu za to tona fan serwisu i nawiązań do części tworzonych przez George'a Lucasa. To jednak w dalszym ciągu "Gwiezdne Wojny" - z emocjonalnymi walkami na miecze świetlne, kosmicznymi starciami na ogromną skalę, walką dobra ze złem i znakomitymi efektami specjalnymi z przepięknymi plenerami i różnorodnością zwiedzanych planet. Dynamiczny montaż z jednej strony sprawia, że cały film wygląda jak jeden wielki teledysk, z drugiej nie pozwala nawet na chwilę nudy.

Ja jakoś nigdy nie podchodziłem do "Gwiezdnych Wojen" z namaszczeniem, nie szukałem tu drugiego dna fabularnego, to była dla mnie zawsze space-opera, popcornowe kino, na które idzie się człowiek odprężyć i dobrze bawić. I dokładnie to dostałem w finale trzeciej trylogii. Aczkolwiek nie ukrywam, że cała nowa opowieść nie jest spójna i przemyślana w czym problemem jest między innymi wojna na linii Abrams - Johnson i wzajemne pomijanie bądź nadpisywanie po swojemu niektórych wątków. Gdzie się podziała choćby grupa dzieciaków obdarzonych mocą, którzy zwiastowali rozwinięcie tej historii w zamknięciu trylogii? Przecież to oni mieli być nową siłą rozbitej rebelii. "Nowy porządek" by wygrać wojnę nie potrzebował pomocy imperatora. Abrams bał się zaryzykować, podpaść fanom, a cały wątek motywacji Palpatine'a, który powraca już w pierwszych sekundach filmu, jest naciągany. Dlatego jako film oglądało mi się "Odrodzenie" dobrze, ale jako całość nowej trylogii, a nawet zamknięcie sagi Skywalkerów, produkcja zawodzi i pozostawia spory niedosyt. 

Ocena: 6.5/10

Recenzja wersji Blu-Ray (2BD)

Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie - Rey walczy z Benem

"Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie" w wydaniu blu-ray doczekał się dwóch płyt. Na pierwszej znajduje się film, druga została wypchana wszelkimi dodatkami, które niestety nie odczekały się lektora, więc pozostają nam polskie napisy. 

  • Dziedzictwo Skywalkerów
  • Pasaana: pościg śmigaczy
  • Obcy na pustyni
  • D-O: klucz do przeszłości
  • Warwick i syn
  • Tworzenie stworzeń

Co dość zaskakujące w menu dodatków próżno szukać niewykorzystanych bądź alternatywnych scen, które w przypadku "Gwiezdnych Wojen" zawsze były pretekstem do dyskusji. Przyznam szczerze, że tego typu dodatki zawsze oglądam z ogromnym zaciekawieniem i szkoda, że nie zdecydowano się na ich umieszczenie, bo materiału na pewno było sporo. Niemniej jednak zawartość dodatkowa wydania i tak jest bardzo ciekawa. 

Głównym punktem programu jest materiał Dziedzictwo Skywalkerów. To ponad 2-godzinny dokument o powstawaniu nie tylko "Odrodzenia", ale całej sagi. Mamy więc sceny zza kulis z pierwszego dnia pracy przy dziewiątej części, ale i niesamowicie nostalgiczne powroty na plan pierwszych odsłon, gdzie można zobaczyć jak Harrison Ford żartuje z Markiem Hamillem, jak młoda Fisher opowiada, jak będzie postrzegana w wieku 85 lat, co jest akurat bardzo smutne. Sceny z kręcenia nowej trylogii mieszają się z tymi ze starszych odsłon, poznajemy lepiej aktorów, ich relacje, w końcu zaglądamy od kuchni jak kręcone były najważniejsze sceny i efekty specjalne "Odrodzenia". Spoglądamy na pracę speców od choreografii, sprawdzamy jak na planie przywitano Billy Dee Williamsa (Lando) i podziwiamy skalę tego projektu. Złośliwi mogą nawet powiedzieć, że ten dwugodzinny seans jest ciekawszy niż sam film :) 

Pasaana: pościg śmigaczy to z kolei rzut oka na scenę pościgową na pustyni. Dowiadujemy się jak kręcono poszczególne efekty, jak wyglądały przymiarki do wybrania odpowiedniego ścigacza i kilku innych ciekawostek z planu i projektowania pojazdów. Obcy na pustyni to też bardzo ciekawy dokument o tym, jak wyglądało tworzenie planu zdjęciowego na pustyni w Jordanii. jest tu o wizycie księcia na planie, znakowaniu dróg, pomocy wojska i miejscowej ludności, ochronie zwierząt czy logistyce. Bo przecież setki kontenerów trzeba było jakoś dostarczyć na plan. D-O: klucz do przeszłości opowiada zaś o tym jak wyglądało tworzenie scenografii w statku Ochiego oraz co zadecydowało o wyborze nowego droida wyglądającego jak suszarka. Jest tu kilka zabawnych, nieudanych scen. 

W Warwick i syn ponownie powiało nostalgią. Warwicka Davisa nie musicie kojarzyć z nazwiska, ale wcielał się on w kolejnych odsłonach w postacie o niskim wzroście i wszelkiego rodzaju stwory w tym Ewoka Wicketa. Na planie "Odrodzenia" pojawił się również jego syn, ale prawdziwym złotem są sceny z planu pierwszych odsłon "Gwiezdnych Wojen", gdzie Warwick sam był dzieckiem. Dodatki domyka materiał Tworzenie stworzeń, który jak sama nazwa wskazuje pokazuje jak wiele trudu filmowcy włożyli w tworzenie kolejnych ras zamieszkujących świat. 

 

Szczere powiedziawszy po zobaczenie tych materiałów nabiera się szacunku do nowej trylogii przynajmniej w kwestii skali realizacji, bo tutaj wciąż scenografia, kostiumy i animatronika odgrywają ogromną rolę. Każdy z dodatków opowiada coś ciekawego, poszerza naszą wiedzę o filmie, nowej trylogii, a nawet całej sadze, więc każdy fan powinien mieć te wydanie w swojej kolekcji. 

Ocena edycji Blu-ray – 8.5/10

Doktor sen Blu-rayStudio: Disney
Dystrybucja: Galapagos
Rok produkcji: 2019
Czas trwania: 142 minuty
Wersje językowe filmu: angielska, czeska, polski dubbing
Napisy: angielskie, polskie, czeskie
Format płyty: Blu-ray
Obraz: 1:78:1 (panoramiczny), 1080p High Definition
Dźwięk: Dolby Digital 5.1

Tagi: blu-ray Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie recenzja