Łukasz Mielczarek Łukasz Mielczarek 18.01.2020
Bloodborne. Tom 1. Śmierć Snu - recenzja komiksu. Sen, który nie chce nadejść
1113V

Bloodborne. Tom 1. Śmierć Snu - recenzja komiksu. Sen, który nie chce nadejść

Nie możecie doczekać się Bloodborne 2? Jesteście źli, że Sony i From Software milczą w temacie tej gry? Z pomocą przychodzi wydawnictwo Egmont, które wydało na naszym rynku komiks Bloodborne. Tom 1. Śmierć Snu, który powinien ukoić Wasze zniecierpliwienie i zdenerwowanie w oczekiwaniu na drugą część gry. 

Bloodborne. Tom 1. Śmierć Snu to pierwszy komiks w uniwersum gry, którą wykreowało From Software i Hidetaka Miyazaki. Jednak muszę zaznaczyć tutaj, że komiks nie jest bezpośrednio powiązany z grą, w którą możemy zagrać na PlayStation 4. Jest to odrębna historia, która dzieje się po prostu w świecie, który znamy z rozgrywki. Za wydanie tego komiksu na naszym rynku odpowiada wydawnictwo Egmont, a autorem scenariusza jest Aleš Kot, amerykański scenarzysta, reżyser i producent czeskiego pochodzenia. Pracował on między innymi dla Marvela (Secret Avengers), DC (Suicide Squad) oraz Image (The Surface, Wolf i Zero). Te ostatnie tytuły z wydawnictwa Image przyniosły mu rozgłos i uznanie krytyków Wired, The Hollywood Reporter i Entertaiment Weekly. Oprawą graficzną zajął się Piotr Kowalski (rysunki) oraz Brad Simpson i Kevin Enhart (Vikings, Aliens i Anno Dracula) - kolorystyka. Pierwszy z panów to polski rysownik. Zadebiutował w 2001 roku autorską serią komiksową Gail, która odniosła ogromny sukces na rynku frankofońskim. Jest on też pierwszym Polakiem, któremu Marvel Comics powierzyło narysowanie przygód Hulka (miniseria Marvel Knights: Hulk, 2014). Razem z Bradem Simpsonem (tworzył on dla Marvela takie komiksy jak: Deadpool, Vengeance i The Amazing Spider-Man) odpowiadali za remake jednego z najgłośniejszych komiksów na świecie, a mianowicie chodzi o serię 30 dni nocy.

Dobrze! Skupiliśmy się na osobach odpowiedzialnych za powstanie komiksu. A jak prezentuje się on sam?

Znane nam dobrze z gry miasto Yharnam jest dotknięte przez plugawą zarazę oraz bestie, które czają się na ludzi. Jedynym ratunkiem są Łowcy, którzy specjalizują się w wyrzynaniu potworów. Fabuła skupia się na dwóch historiach, które są przedstawione na stronach tego komiksu.

Pierwsza z nich opowiada o bezimiennym Łowcy, który budzi się ze snu i wyrusza na misję w poszukiwaniu bladej krwi. Ma pomóc mu wyrwać się z niekończącej się Nocy Łowców, gdyż jest już nią zmęczony. Trafia do Yharnam, gdzie odnajduje tajemnicze dziecko, które jest kluczem do jego marzenia. Opuszczają razem miasto, ale w ślad za nimi wyrusza tajemnicza bestia, która czuje i widzi przez pewien czas tylko dziecko. Fanów gry From Software zadowoli też pojawienie się jednego z bossów, którego pamiętają – a jakiego? Tego Wam nie zdradzę, ale ja osobiście się ucieszyłem. Co mi najbardziej przypadło do gustu w czasie czytania pierwszej części tego komiksu? To, że akcja w nim dzieje się dość szybko. Nie ma typowego fabularnego zamulania w postaci chmurek tekstu. Jest wędrówka, akcja i wyrzynanie potworów z dużą ilością krwi, ale też nie ma w tym przesady. Walki są wtedy, kiedy muszą, a rozmowy – kiedy jest ich miejsce.

Druga część z kolei skupia się na dwójce innych bohaterów. Są nimi ksiądz Clement i naukowiec Alfredius, którzy będą próbować rozwiązać tajemnicę plagi, która ogarnęła mieszkańców Yharnam (a za którą prawdopodobnie odpowiada Kościół Uzdrowienia). Podejmują się oni śledztwa, które ma wskazać winnych oraz znaleźć lekarstwo na plagę. Bardzo w tej części komiksu podoba mi się to, że został utrzymany w formie historii detektywistycznej. Nie zamuli Was, wciąga od samego początku, a finał jest zwieńczeniem i lekkim szokiem, którego nie sposób się domyślić. Plusem i to dużym jest też to, że czytając kolejne strony tego komiksu można poczuć ciężar, który spoczywa na dwójce bohaterów oraz to, że miasto skrywa wielką tajemnice dotyczącą zarazy, która tam panuje.

Jeśli chodzi o oprawę wizualną to muszę przyznać, że Piotr Kowalski odwalił tutaj kawał świetnej roboty. Fani gry powinni być zadowoleni, a osoby, które nie miały styczności z dziełem From Software też nie powinni narzekać. Kadry są czytelne i, co najważniejsze – duże. Niektóre zajmują jedną, a nawet i dwie strony. Idealnie przedstawiają obie historie, ale największym atutem jest to, że odzwierciedlają perfekcyjnie gotycką architekturę miasta Yharnam, którą znamy z gry. Kolorystyka Brada Simpsona i Kevina Enharta oddaje klimat podupadającego miasta, z którego wylewa się zgnilizna i brud. Sceny akcji są dynamiczne, a starcia z potworami krwiste i brutalne, jednak nie ma niepotrzebnego przesytu. Chmurki z tekstem są czytelne, więc nie musimy się gimnastykować w czasie czytania. Jedyna rzeczą, która kuła mnie w oczy jest font w drugiej historii (list Clementa). Trzeba się do niego przyzwyczaić, bo ja osobiście miałem problemy, aby odczytać tekst.

Reasumując – Bloodborne. Tom 1. Śmierć Snu to idealna odskocznia od komiksów Marvela i DC, a zarazem ciekawe uzupełnienie uniwersum Bloodborne. Nie kontynuuje historii przedstawionej w grze, a wprowadza nową i, co najważniejsze – wciągającą od pierwszych stron. Z czystym sumieniem mogę ją polecić wyjadaczom gier From Software, jak i osobom, które nie miały z nimi styczności.

Tagi: bloodborne From Software SCE

Werdykt
  • + Wciągające historie
  • + Klimat miasta Yharnam
  • + Kadry
  • + Oprawa graficzna i kolorystyka
  • + Brak przesytu
  • + Dynamiczne walki w pierwszej części komiksu
  • + Ukłon w stronę fanów (boss z gry)
  • - Font w drugiej historii (list Clementa)
8.0
Łukasz Mielczarek
Łukasz Mielczarek Komiks, który skierowany jest do fanów gry, a który zaskoczy też osoby, które nie miały z nią styczności. Wciągająca historia i rysunki, które oddają klimat dzieła Hidetaki Miyazakiego.