Roger Żochowski Roger Żochowski 28.11.2019
Wataha sezon 3 - recenzja pierwszych 4 odcinków. Polska produkcja na światowym poziomie
1369V

Wataha sezon 3 - recenzja pierwszych 4 odcinków. Polska produkcja na światowym poziomie

Nawet najlepszy serial ciągnięty przez producentów zbyt długo z czasem traci na atrakcyjności zjadając swój własny ogon. Całe szczęście Wataha póki co rozkręca się z sezonu na sezon a trzeci po pierwszych czterech odcinkach nie tylko trzyma wysoka formę, a stawia poprzeczkę jeszcze wyżej. 

Pomiędzy produkcją 2 i 3 sezonu minęło dokładnie dwa lata i właśnie o tyle przeskakuje czas w serialu, co trzeba przyznać jest bardzo ciekawym zabiegiem narracyjnym. W ciągu tych dwóch lat życie części bohaterów trochę się zmieniło, ale często dowiadujemy się tego nie bezpośrednio, a z kontekstu scen i dialogów. Scenarzyści traktują widza z szacunkiem, pewnych rzeczy pozwalają się domyślić samemu, ale to nie jedyny atut trzeciego sezonu Watahy. To dopiero początek wyliczanki.

Aktorska ekstraklasa

Wataha sezon 3 prokurator Dobosz

Wataha od pierwszego sezonu błyszczy w kwestii gry aktorskiej i tu nic się nie zmieniło. Mam wręcz wrażenie, że aktorzy coraz lepiej czują się w swoich rolach. Wiktor Rebrow (świetny Leszek Lichota) wrócił na dobre do służby w straży granicznej, ale wciąż działa na własną rękę nie mogąc pogodzić się z wydarzeniami z poprzednich sezonów. Wracają stare demony, pojawiają się nowe, na posterunku pracuje też nowy kapitan, który z Rebrowem nie zawsze ma po drodze. Do układanki dochodzi nowe śledztwo związane z kolejnym, brutalnym zabójstwem, które jak się szybko okazuje, ma bardzo głębokie dno i może prowadzić do rozwiązania wielu niewyjaśnionych zagadek. Na ekranie pojawia się oczywiście prokurator Iga Dobosz (Aleksandra Popławska), która w finale poprzedniego śledztwa złapała tylko płotki i choć dziewczyna próbuje się ustatkować w Warszawie, Bieszczady przyciągają ją jak magnes. Lichota i Popławska aktorsko zachwycają w niemalże każdej scenie, są naturalni, wiarygodni, potrafią ukazać skrajne emocje, ale również pozostała część obsady spisuje się na medal. Andrzej Zieliński jako komendant Markowski budzi wciąż respekt i ogromną sympatię, Jacek Lenartowicz jako Łuczak rozbawia do łez swoimi niewyszukanymi porównaniami i zamiłowaniem do alkoholu, Jarosław Boberek w roli policjanta Świtalskiego w końcu dostaje więcej czasu antenowego a Piotr Żurawski aka Wiśniak to jedno z największych odkryć tego sezonu. 

Musicie bowiem wiedzieć, że wiele postaci, które w poprzednich sezonach stały na uboczu, teraz poznajemy lepiej. Bohaterowie drugiego i trzeciego planu zmieniają się nie do poznania, a zwroty akcji, które widzimy na ekranie, nadają nowy ciężar historii i prowadzą do dramatycznych scen, w których postacie stają przed trudnymi wyborami. Wataha to serial, w którym praktycznie każda osoba musiała się jakoś ubrudzić, a fabuła nie skupia się już tylko na Rebrowie i Dobosz - jest wielowątkowa, a przy tym poprowadzona w taki sposób, że nie czujemy przeładowania. Wszytko jest spójne a intryga wchodzi na kolejny level. Śmierć czai się za rogiem na bohaterów i nawet postacie, które miały plot-armor, nie mogą czuć się bezpiecznie. Poruszających scen również więc nie zabrakło, choć nigdy nie ociekają one taniością i patosem.  

Magia Bieszczad

Wataha sezon 3 markowski

Bardzo dobrze do scenariusza wkomponowano też nowym bohaterów. Trochę bałem się tego, czy Borys Szyc będzie pasował do koncepcji Watahy, ale niepotrzebnie. Jego postać nie jest jednowymiarowa - po pierwszych odcinkach ciężko ocenić, po której stronie barykady stoi i jakie tajemnice skrywa, ale w roli zimnego służbisty, pułkownika, który wszystko lubi mieć dopięte na ostatni guzik, sprawdza się znakomicie. Pochwały należą się też Barkovej, czyli nowemu czarnemu charakterowi. Jej postać gra Evgenia Akhremenko, ukraińska aktorka, która od pierwszych minut budzi z jednej strony szacunek, a z drugiej strach. Ale i ona ma swoje rozterki i scenarzyści doskonale potrafią ukazać fakt, że jest tylko człowiekiem. Pisząc wprost - obsada Watahy to jeden z jej najmocniejszych elementów i niemalże w każdej minucie czuć tutaj chemię między postaciami. Można przyczepić się do tego, że młodsi aktorzy ciut odstają aktorsko od starej gwardii, ale w ogólnym rozrachunku ciężko znaleźć na polskim rynku serial, który można postawić w jednym rzędzie obok Watahy. 

Wciąż zachwyca też realizacja. Przepiękne, tajemnicze i dzikie plenery Bieszczad kręcone dronami  budują aurę grozy i tajemniczości, co potęguje rewelacyjna muzyka. Montaż Watahy stoi na światowym poziomie i choć w pierwszych czterech odcinkach trzeciego sezonu akcji nie ma za wiele, to trzeba docenić rozmach z jakim kręcone są sceny. Chwała też scenarzystom za to, jak dobierali plan zdjęciowy. Zwłaszcza miejscówki na Ukrainie, które przypominają Polskę z lat 80. i robią wiele dobrego dla atmosfery. Widzimy tu doskonale przepaść jaka dzieli biedotę zamieszkującą ukraińskie wsie i miasta od oligarchów, którzy zamykają się w wystawnych pałacach. Egzotyka, ale jakże bliska naszemu starszemu pokoleniu. 

Polska wizytówka

Czy jest coś co w pierwszych czterech odcinkach trzeciego sezonu nie zagrało? Nie bardzo, choć można się przyczepić do tego, że niektóre wątki ciągnące się od trzech sezonów i powracające ponownie zaczynają lekko męczyć. Udział jednej z postaci, która przewija się od samego początku wywołując u bohaterów różne rozterki staje się powoli irytujący, ale mam ogromną nadzieję, że trzeci sezon ostatecznie domknie ten temat. Nie zmienia to faktu, że fabuła, choć wielowątkowa, jest spójna, wciąż trzyma cały czas w napięciu, a gęsty, mroczny klimat udziela się widzowi. Poruszanie problemów społecznych jak ciężki los uchodźców, handel ludźmi, praca na czarno czy proza życia strażników granicznych dodają tylko temu wszystkiemu kolorytu. 

Uważam, że Wataha to jeden z najlepszych polskich seriali w historii. Po pierwszych czterech odcinkach trzeciego sezonu widzę, że producenci cały czas podnoszą i tak wysoko postawioną poprzeczkę. Przecierają szlaki na polskim rynku i naprawdę ciężko będzie dobić konkurencyjnym produkcjom do tego poziomu. Nie bez powodu serial doskonale przyjął się też na innych rynkach, a jego kolejne sezony są wyczekiwane nie tylko przez polskich fanów. Tak - to serial, którym możemy się chwalić za granicą. Premiera 3 sezonu już 6 grudnia.

Recenzja zostanie zaktualizowana po premierze całego sezonu.    

Tagi: recenzja serial sezon 3 wataha

Werdykt
  • + Klimatyczne krajobrazy Bieszczad
  • + Świetnie wykreowane postacie
  • + Zaskakujące zwroty akcji
  • + Ukraińska egzotyka
  • + Aura tajemniczości
  • + Realizacja na światowym poziomie
  • - Niektóre wątki trochę za długo się ciągną
9.0
Roger Żochowski
Roger Żochowski Trzeci sezon Watahy to produkcja na światowym poziomie, tak pod kątem gry aktorskiej, scenariusza jak i realizacji.