Mateusz Wróbel Mateusz Wróbel 01.12.2019
Jaki będzie nowy Mass Effect - remake trylogii, kontynuacja czy restart serii?
1332V

Jaki będzie nowy Mass Effect - remake trylogii, kontynuacja czy restart serii?

Należycie do osób, które nie mogą doczekać się kolejnego Mass Effect'a? Jeśli tak, na osłodę czekania, przeczytajcie poniższy artykuł, w którym przedstawiam swoje osobiste przemyślenia o kolejnym potencjalnym kroku BioWare w kierunku pokochanej przez graczy serii.

Kanadyjskie studio BioWare zostało założone w 1995 roku przez trzech świeżo upieczonych doktorów medycyny - Grega Zeschuka, Raya Muzykę oraz Augustine'a Yipa. BioWare było jednym z najbardziej szanowanych zespołów deweloperskich przez graczy na początku XX wieku - do takiego wyniku przyczyniły się wyprodukowane przez nich gry komputerowe, które były nastawione na dojrzałą opowieść fabularną. Ekipa z Edmonton dostarczała na rynek licencjonowane serie, takie jak Baldur's Gate czy pokochane na całym świecie Star Wars: Knights of the Old Republic. Nie z tego jednak zabłysnęło BioWare - Kanadyjczykom udało się stworzyć również własne serie, oparte na intelektualności swoich pracowników - właśnie tak powstała seria Mass Effect, czyli szalona, niebezpieczna kosmiczna przygoda nastawiona na wielowątkową opowieść. 

Poniższy artykuł zawiera spoilery z ME1, ME2, ME3 oraz ME:A - czytasz na własną odpowiedzialność.

Mass Effect zadebiutował w 2007r. na Xboksa 360, rok później na PC, a posiadacze PS3 poczekali do 2012r. Była to pierwsza gra od BioWare, stworzona od podstaw według twórczości swoich pracowników. Deweloperzy skusili się na stworzenie rozbudowanego RPGa, nastawionego na przede wszystkim rozbudowaną fabułę, relacje między postaciami, wysoką oprawę graficzną i przyjemny gameplay. Akcja Mass Effect'a rozgrywała się w dalekiej przyszłości, a dokładniej w 2183 roku, kiedy to ludzkość rozprzestrzeniła się po całej galaktyce, nawiązując tym samym kontakt z innymi rasami. Przygodę rozpoczynamy na planecie Eden Prime, kiedy to nasz główny bohater, komandor Shepard, zostaje poproszony o zbadanie tajemniczego artefaktu starożytnej rasy. Wszystko zaczyna się komplikować, kiedy na naszej drodze staje zbuntowane widmo Cytadeli, turianin o imieniu Saren, który zamierza złamać swoje przysięgi, sprowadzając niebezpieczną rasę maszyn, zagrażającą każdej żywej istocie w galaktyce.


Jak to już zazwyczaj bywa w grach, naszym zadaniem jest powstrzymanie tego "złego", co w tym przypadku oznacza przeszkodzenie Sarenowi w realizacji swojego planu. Z pozoru proste zadanie przeradza się w wyśmienitą, wciągającą przygodę. Mass Effect został pokochany przez graczy, co przełożyło się na wyśmienite wyniki sprzedażowe i prośby fanów komandora Sheparda o kolejną część osadzoną w uniwersum. Nie trzeba było długo prosić, ponieważ kanadyjska ekipa bardzo szybko ogłosiła rozpoczęcie prac nad Mass Effect 2, którego dostarczono na rynek na początku 2010 roku na PC i Xboksa 360, a rok później na PS3. Warto zaznaczyć, że już wtedy BioWare należało do EA, które wyraziło zgodę na kontynuację bestsellerowego RPGa. Rozgrywka w kontynuacji nie odbiegała od poprzedniczki, nadal skupialiśmy się na otoczce fabularnej i relacjami z naszymi towarzyszami, od których zależał np. przebieg misji samobójczej w bazie Zbieraczy, rasy, która została zmuszona do tworzenia ludzkiego żniwiarza. Mass Effect 3 to finalna odsłona trylogii opowiadającej o przygodach pierwszego ludzkiego Widma, komandora Sheparda. Podczas przygody w ME3, domykamy większość spraw i rozpoczynamy ostateczną walkę ze Żniwiarzami. Grę wydano w 2012 roku na PC, X360 oraz PS3.

EA oraz BioWare nie mogło zabić kury znoszącej złote jajka - trylogia Mass Effect została zakończona, ale nie oznaczało to koniec kosmicznych przygód w uniwersum. Pierwsze pogłoski o grze pojawiły się jeszcze w roku, w którym na rynku pojawiła się trzecia część trylogii. Casey Hudson, dyrektor generalny studia BioWare od 2012 roku, poinformował fanów Mass Effect'a, że kolejna odsłona serii jest we wczesnym etapie rozwoju. Mass Effect: Andromeda zadebiutował w 2017 roku, ale mówi się, że początkowy projekt został całkowicie usunięty, a BioWare tak na prawdę pracowało nad kolejnym Mass Effect'em tylko kilkanaście miesięcy - mogłoby to wyjaśniać mieszane opinie recenzentów i graczy, którzy nie byli zadowoleni z drogi, którą obrała seria Mass Effect. Jesteśmy już ponad dwa lata po premierze najnowszej części serii, a wiemy już, że kolejna odsłona jest we wczesnym etapie rozwoju - zastanówmy się, jaki może być kolejny Mass Effect?

Remake trylogii

Trzeba przyznać, że byłaby to najrozsądniejsza i najbezpieczniejsza decyzja, którą mogłoby podjąć EA wraz z BioWare w kwestii umierającej serii. Deweloperzy wiedzą, że trylogia została pokochana przez fanów, i powinni zgadzać się z faktem, że pierwszy Mass Effect jest już lekko niegrywalny. Technologia idzie do przodu, na rynku pojawiają się nowe gry z przyjemnym gameplayem, więc mało kto chce wracać do gry z 2007 roku - pomińmy kwestię graficzną, ale mechanika strzelania (przegrzewanie się broni) była najgorszym pomysłem, na jaki wpadło BioWare. Na horyzoncie znajdują się już konsole nowej generacji, większość deweloperów dostało już dev kity, więc mogą już zaczynać pracę i dostosowywać swoje produkcje pod konsole następnej generacji. Myślę, że remake trylogii sprzedałby się bardzo dobrze - ta sama fabuła z grafiką 4K i nowymi mechanikami byłaby strzałem w dziesiątkę dla kanadyjskiego studia, choć na pewno znajdą się osoby, które wolą poznać nowe opowieści, niż przeżywać po raz kolejny wykutą na pamięć historię.

Kontynuacja trylogii lub Andromedy

Tutaj z kolei jest to najprawdopodobniejsza opcja, jaką wybierze kanadyjskie studio. Trzeba jednak zastanowić się czy ruszamy przygody komandora Sheparda, który odszedł na zasłużoną emeryturę, czy też kontynuujemy wątek rodziny Ryderów?

Jak pamiętamy, trylogia mogła skończyć się na trzy sposoby. Załóżmy, że mieliśmy maksymalną siłę zbrojną podczas ostatecznej bitwy ze Żniwiarzami - przy pierwszym zakończeniu, "Kontroli", Shepard poświęca się i zaczyna kontrolować niebezpieczne maszyny, aby uratować ludzkość przed inwazją - przy drugim zakończeniu, "Syntezie", Shepard ginie i łączy maszyny z ludźmi. Najciekawsze jest jednak trzecia, a zarazem ostatnia opcja o nazwie "Destrukcja", która, jak już się zapewne domyślacie, niszczy Żniwiarzy i pozostawia wszystkie rasy przy życiu - zakończenie to było o tyle tajemnicze i wywołało wiele dyskusji między fanami przez jedną cutscenkę, w której widzimy obok gruzu hełm N7, a po chwili słyszymy ciężki oddech. BioWare trzymało w niepewności fanów przez kilka miesięcy, a dopiero w wakacje 2012 potwierdzili, że był to oddech komandora Sheparda. Może to oznaczać, że BioWare samo nie wiedziało czy chce już teraz zamknąć sobie drzwi do trylogii, czy też będzie chciało w przyszłości opowiedzieć kolejne szalone przygody z udziałem pierwszego ludzkiego widma, niekonieczne jako głównego bohatera. Jaki mógłby być Mass Effect 4, jeśli BioWare wybrałoby Destrukcję jako kanoniczne zakończenie? Na pewno chciałbym zobaczyć moment, kiedy to nasi towarzysze dostają rozkaz wejścia do Normandii i odlecenia z Ziemi podczas walki ze Żniwiarzami - chaos, sprzeczki pomiędzy naszymi towarzyszami, modły o pomyślne zadziałanie Katalizatora, a następnie ucieczka w ekspresowym tempie Normandii do innego układu. Co jednak potem? Wiemy, że Joker wraz ze swoją załogą odlatuje z roślinnej planety, na której utknęli, lecz nie wiemy, ile zajęła im naprawa systemów statków (możemy się jednak domyśleć, że nie zbyt długo, jeśli pamiętamy nasze awaryjne lądowanie w bazie Zbieraczy i szybką odbudowę statku). BioWare może pokusić się o przedstawienie, krótkiej, a zarazem ciekawej historii na planecie i opisaniu trudów, które musiała sobie zadać załoga Sheparda, niewiedząca nic o przetrwaniu swojego kapitana, któremu w międzyczasie lekarze ratują życie. Na planecie mogłyby żyć inteligentne stworzenia, które uznają załogę Sheparda jako zagrożenie - mając parę sztuk broni i kilkadziesiąt pochłaniaczy ciepła, nasza załoga musi zdobyć materiały oraz technologię nieznanych istot do pomyślnego odbudowania Normandii. Po paru godzinach zabawy, Normandia odlatuje, a po dotarciu na Ziemię, dowiadują się o Shepardzie, który jest w krytycznym stanie. Rokowania są niskie, więc załoga robi wszystko aby utrzymać swojego kapitana przy życiu. Takich scenariuszy można wymyślać bez końca, ale wątpię, aby na siłę przeciąganie historii o Shepardzie i jego wyśmienitej załodze było dobrą decyzją. Tak jak już pisałem, odszedł na zasłużoną emeryturę i powinniśmy dać mu już spokój. 

Lepiej wygląda sytuacja z Andromedą, do której niestety anulowano tak bardzo wyczekiwane przez graczy rozszerzenie z arką quarian. Tutaj wcieliliśmy się w córkę lub syna Aleca Rydera, zasłużonego żołnierza programu N7, który zaczął pracować nad zaawansowaną technologią, która jak się okazało, miała uratować życie umierającej na nieuleczalną chorobę, żonę Rydera. Niestety, Alec Ryder ginie podczas pierwszej misji na planecie oznaczonej nazwą Habitat 7 (Habitaty to tzw. złote światy, które zostały uznane za bezpieczne i nadające się do osadzenia dla ras z Inicjatywy Andromedy). Jak się jednak okazało, atmosfera i fauna planety nie były przyjazne, a mieszkańcami Habitata 7 byli Kettowie, rasa, która nie miała zamiaru z nami współpracować. Senior Ryder po swojej śmierci odznacza naszą postać mianem Pioniera, a jak się dowiadujemy w późniejszym etapie rozgrywki, zrobił to ze względu na matkę, którą utrzymywała przy życiu jego zakazana technologia. W Andromedzie 2 na pewno otworzylibyśmy kapsułę matki, która mogłaby być bardzo ważną postacią w historii. Czym jeszcze powinno zająć się BioWare w potencjalnej kontynuacji?


Podczas przygody poznajemy Archonta, czyli takiego odpowiednika Sarena z ME1 - oboje wydają się groźni, ale tak na prawdę są marionetkami wyżej położonych osób w galaktyce. W trylogii wiemy już, że byli to Żniwiarze, a w Andromedzie wiemy na razie tyle, że nad Archontem są wyżej położeni dowódcy, a takich jak Archont jest jeszcze trzech. Pewnym wątkiem w potencjalnej kontynuacji jest więc większe zagłębienie w hierarchii Kettów, a możliwe jest, że wpadniemy na jakiś trop dotyczący dowódcy, który może pochodzić nawet z innej rasy. BioWare ma tutaj pełne pole do popisu, więc liczę na ciekawy i dobrze rozbudowany wątek.
Jak już wiemy, nasze rodzeństwo również obudziło się pod koniec historii, więc w drugiej części odegrało by na pewno większą rolę niż w pierwszej. Wprowadzenie brata/siostry do naszej załogi nie byłoby zbyt dobrym pomysłem według mnie, ponieważ tym krokiem, Kanadyjczycy zablokowali by sobie masę potencjalnych, ciekawych wątków.
Jednym z najważniejszych wątków podczas przechodzenia ME:A była kwestia dobroczyńcy i śmierci Jien Garson, założycielki Inicjatywy Andromedy, która w niewyjaśniony sposób została zabita przez tajemniczego mężczyznę. Ten wątek wywołał najwięcej spekulacji, a większość osób wiązało dobroczyńcę z Człowiekiem Iluzją, bo jak wiemy, dowódca Cerberusa dysponował ogromnymi funduszami z nieznanego źródła - dlaczego jednak miałby zlecić zabicie Jien? Twórcy mają tutaj również pełne pole do popisu. Warto dodać, że Ryder, w jednym z datapadów znalezionym podczas odbijania Moshae z rąk Kettów, dowiaduje się, że Dobroczyńca kontaktuje się z dowództwem Kettów, a co ważniejsze, znajduje się w galaktyce Andromeda.
Kolejny wątek dotyczył spekulacji pomiędzy Corą Harper a Człowiekiem Iluzją - jak wiemy, Człowiek Iluzja to inaczej Jack Harper - w komiksach dowiadujemy się, że w przeszłości walczył on u boku Aleca Rydera. Pikanterii nabiera fakt, że Cora Harper miała zostać Pionierem w razie śmierci Aleca, więc bardzo możliwe, że nasza towarzyszka jest córką szefa Cerberusa. Jest to kolejny fakt, sugerujący, że przy Inicjatywie Andromedzie swoje palce mógł maczać Człowiek Iluzja.
Jak pamiętacie, w grze występowała Plaga, czyli niebezpieczne zjawisko w wielu częściach Gromady Helejosa, niszczące wszystkie obiekty, próbujące przedostać się przez nią. Na pewno nie pogardziłbym, gdyby Plaga się powiększyła i zaczęła stanowić jeszcze większe niebezpieczeństwo w następnej odsłonie.
Ostatnim ciekawym wątkiem, który mi się przypomniał podczas pisania tekstu, jest kwestia rasy Jardaanów, o których usłyszeliśmy po raz pierwszy pod koniec gry. Jak się dowiadujemy, stworzyli oni Angarów, Porzuconych, cały Meridian i system krypt do błyskawicznego terraformingu planet, który wydaje się być niemal tak potężny jak technologia Żniwiarzy. Co ciekawe, rasa nie wyginęła, tylko opuściła Helejosa w nieznanym kierunku. Mogą powrócić, a ich motywy są dość niejasne, więc w kontynuacji mogliby się pojawić w najmniej oczekiwanym momencie.
Oprócz wymienionych powyżej kwestii, liczę również na arkę quarian - mam nadzieję, że jej opóźnienia są spowodowane nowym zagrożeniem, z którym przyjdzie nam się zmierzyć.

Restart serii

Jest to trzecia, a zarazem chyba ostatnia opcja, na jaką może zdecydować się BioWare - restart serii byłby nową historią do opowiedzenia, z możliwością zmienienia wszelkich mechanik i założeń, które kierowały kanadyjską ekipę. Nie każdemu spodobały się otwarte światy w Andromedzie, więc może w restarcie dostalibyśmy z powrotem zamknięte, ale bardziej dopracowane planety i miasta? Co do fabuły, scenariuszy można wymyślić tyle, co przy kontynuacji trylogii, czyli masę. Jeśli BioWare skusiłoby się na prequel wydarzeń przedstawionych w trylogii, najciekawszą opcją byłaby opowieść o Wojnie Pierwszego Kontaktu, czyli "małym" konflikcie pomiędzy ludźmi a Turianami przy Przekaźniku 314. Po odkryciu Przekaźnika Charona, ludzie zaczęli się bardzo szybko rozwijać, zdobywając nową wiedzę i poszerzając swoje terytorium poprzez kolejne aktywowane przekaźniki. Owe działania wykryli Turianie, którzy znaleźli ludzkich badaczy aktywujących Przekaźnik 314 (Przekaźnik masy). Takie działania były zabronione przez Radę Cytadeli, więc Turianie bez żadnych negocjacji ani ostrzeżeń otworzyli do nas ogień. Wiemy, że ów rasa może żyć nawet 150 lat, więc co powiecie na walczącego Garrusa (towarzysza z Normandii), Sarena czy też Nihlusa (turiańskie widmo, które podczas misji na Eden Prime ginie z rąk zbuntowanego Sarena) na pierwszym froncie podczas Wojny Pierwszego Kontaktu? 

BioWare może pokusić się również o sequel i osadzenie akcji kilkanaście lat po wydarzeniach poznanych podczas szalonych przygód komandora Sheparda. Nowy główny bohater, nowi towarzysze i kompletnie nowa historia? Shepard mógłby być autorytetem dla naszego młodego bohatera, który próbowałby zwalczyć nowe, nadchodzące zagrożenie. Ciekawym rozwiązaniem byłaby również wojna pomiędzy rasami, opowiedziana z perspektywy kilku bohaterów różnych ras.

Według mnie, kontynuacja przygód Ryderów w Andromedzie byłaby najlepszą opcją dla BioWare. Nowa galaktyka skrywa jeszcze wiele sekretów i wątków do poznania, i widać, że taki plan miało kanadyjskie studio - Mass Effect Andromeda był tworzony ewidentnie pod kontynuację. A jak Wy wyobrażacie sobie kolejnego Mass Effect'a? Chętnie poczytam i odpowiem na Wasze komentarze.

Tagi: BioWare Electronic Arts Mass Effect Mass Effect: Andromeda