Iza Łęcka Iza Łęcka 12.08.2019
Opowieść podręcznej – recenzja sezon 1 i 2. Świat, który nienawidzi kobiet
1052V

Opowieść podręcznej – recenzja sezon 1 i 2. Świat, który nienawidzi kobiet

Gilead ma kilka kolorów. Czerń mężczyzn, zieleń Mart, niebieski żon i czerwień... Czerwień jest wyjątkowa. To znak płodności, to nadzieja na nowe życie, to comiesięczne gwałty. W tym świecie siłą przystosowana do swojej roli, żyje June. Jedna z nielicznych, która posiada dar będący wartością nadrzędną. Urodziła zdrowe dziecko i jest nadal płodna. Jej dni są policzone. Przed wielkim zakończeniem trzeciego sezonu, pragniemy Wam przypomnieć początki historii June. Zapraszam do recenzji „Opowieści podręcznej” sezonu 1 i 2.

Bazując na powieści Margaret Atwood pod tym samym tytułem, historia zawitała do Hulu w 2017 roku będąc silnie komentowaną w kontekście decyzji obecnego prezydenta USA Donalda Trumpa wstrzymującego wsparcie dla organizacji międzynarodowych zajmujących się planowaniem rodziny. Co ciekawe, książkowy pierwowzór również przez krytyków był silnie związany z polityką – z premierą w latach 80. XX wieku, interpretowany był jako odzew na politykę Ronalda Reagana próbującą ograniczyć emancypacyjne procesy, a wnoszącą o wartości konserwatywne. W Polsce w czasie ogólnopolskich protestów przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, nie tylko czarne parasolki, ale i białe czepki stały się symbolami protestów przeciwko ograniczeniom i tak już okrojonych praw reprodukcyjnych kobiet. „Opowieść podręcznej” to serial skłaniający do refleksji.

Opowieść podręcznej recenzja 1

Opowieść podręcznej recenzja 2

Opowieść podręcznej - Ku chwale Gilead

Ameryka upadła pozostawiając po sobie tylko strzępki państwa jakim była. Jej miejsce zostało zastąpione przez Gilead – teokratyczne państwo niosące boga na ustach, w którym wizja świata uderza od pierwszych chwil serialu. Tutaj bowiem nie jesteś sobą, a obywatelem, który przypisany do konkretnej kasty ma działać dla dobra państwa. Uprzywilejowane rodziny komendantów posiadają cały orszak wspierających ich obywateli, choć wydaje się, że najważniejsza misja spoczywa na kobietach odzianych w czerwień – podręcznych, których jedyną rolą jest urodzenie zdrowego dziecka rodzinie, w której mieszkają. Świat bowiem boryka się z problemem zanieczyszczenia środowiska i braku urodzeń, a to drugie za sprawą wyemancypowanych, aktywnych kobiet, które zapominają o swoich obowiązkach, jakie natura na nie nałożyła. Gilead jednak nie zapomina i z pieśnią starotestamentową na ustach przygotowuje kolejne płodne do swej roli. Strzeżone niczym cenne króliczki pod strażą karabinów maszynowych i czujnym okiem Ciotek, mają niestrudzenie spełniać swoją powinność – pod osłoną czepków, ze spuszczonym wzrokiem chodzące inkubatory zawsze w parach przemierzają ulice. Kobiety pozbawione tutaj są praw, co najgorsze, niezależnie od tego jak „wysoka” jest ich pozycja w państwie, co z każdym kolejnym odcinkiem tej produkcji jest coraz mocniej prezentowane.

Jedna z podręcznych, June, której po wylądowaniu u komendanta Waterforda nadane zostaje imię Fredy, przybliża nam realia Gileadu, stając się główną narratorką historii. Historii w tym państwie jednak nie brakuje, bowiem kreacja postaci tego serialu jest przepełniona bogactwem charakterów, indywidualnych pobudek, niejednoznacznych, ale i ciekawych historii – nie sposób wspomnieć tutaj o jednej z podręcznych Glenie, kierowcy Nicku, państwu Waterfordach, ale przede wszystkim dramacie June, której dziecko również staje się obywatelem Gileadu.

Pierwszy sezon uderza swoją opowieścią. Idealne państwo Gilead to państwo ucisku i brutalności, to także państwo podziemia, które nie tylko akceptowane jest przez władzę chętnie korzystającą pod osłoną nocy z uciech w burdelu Jezebel. Poza czujnym okiem władzy działają również ci niżsi, tworząc podziemne kontrabandy, ryzykując nie tylko śmiercią, która w zaistniałej sytuacji byłaby po prostu wybawieniem od okropnej rzeczywistości, ale zesłaniem do Kolonii – miejsca zanieczyszczonego, będącego czymś na wzór obozu pracy, w której nieprawdopodobny wysiłek trwa od wschodu do zachodu słońca. Miejsca, którego niektóre bohaterki mają okazję zasmakować.

Historia w drugim sezonie jest dalej kontynuowana, chociaż jej podstawą nie jest już książkowy pierwowzór. Będąc tworem scenarzystów, prezentuje bardzo spójny obraz świata przedstawionego w pierwszej odsłonie. Tutaj ponownie kolejne karty państwa są przed nami odsłaniane, z naciskiem na kolejną ciążę wśród podręcznych. Tak naprawdę obydwa sezony potwierdzają jedno – ten idealny twór zaciska coraz mocniej pętle na szyi swoich obywateli, a wszelkie odstępstwa, chociaż surowo karane, stanową codzienność. Zakłamanie to jeden ze składników tego państwa, bo chyba każdy z bohaterów ma kilka masek koniecznych do przetrwania pojedynczego dnia i nocy.

Opowieść podręcznej recenzja 3

Opowieść podręcznej - Jak Bilha służyła Racheli

„Opowieść podręcznej” to kawał porządnej produkcji telewizyjnej ze świetną aktorsko obsadą. Na wyróżnienie na pewno zasługuje Elisabeth Moss- znana wcześniej z roli w serialu „Madmen” dzięki głównej roli June zdobywczyni Złotego Globu. Jej postać w ciągu dwóch sezonów ulega niezwykłej zmianie, z podporządkowanej podręcznej czyniąc ją buntowniczką pod osłoną czerwonej peleryny i białego czepka. June zdolna jest do wielu poświęceń, byleby uratować swoją córeczkę Hannah – kombinuje, miesza, a z kolejnymi doświadczeniami staje się coraz pewniejsza siebie, coraz mniej przewidywalna, choć i czasami nieco trudno ją zrozumieć, to człowiek dostrzega ogromną zmianę jaka w niej zachodzi. Republika gileadzka ją zmienia. Wybór przed jakim staje w finale drugiego sezonu jest dla mnie kluczowy.

Oczywiście, nieco może razić zbyt często skupienie na twarzy głównej bohaterki, czasami aż nadto jeden wyraz twarzy, ale... June jest jedną z lepszy kreacji Moss, a na pewno rolą, z którą przede wszystkim jest obecnie kojarzona jako aktorka. Pozostali bohaterzy – chociażby komendant Waterford (Joseph Fiennes) wraz z żoną Sereną Joy (Yvonne Strahovski ), kierowca Nick (Max Minghella) czy jedna z podręcznych Glena (Alexis Bledel), są niejednorodni i bogato skonstruowani, a chociażby klarująca się powoli w drugim sezonie przemiana Sereny jest interesującym wątkiem. Charyzmatyczny komendant Fred nieco gaśnie wraz z biegiem fabuły. Osobiście również bardzo zwróciłam uwagę na postać Janine, która jest niezwykle różnorodna.

Trzeba przyznać, że sposób prezentacji Gileadu jest zimny, a nałożony na zdjęcia filtr niejednokrotnie wręcz idealnie podkreśla kontrast i brutalność tego świata. Kamera prowadzona jest powoli, dokładnie, co jedynie podkreśla główny atut serialu – historię i jej przekaz, który skłania do silnej refleksji. Momentami fabuła bardzo mocno zwalnia, stając wręcz w miejscu i nieco zniechęcając do dobrnięcia do końca, ale dzięki kilku momentom zwrotnym, powraca na całkiem ciekawe tory. Nie bez znaczenia są tutaj elementy retrospekcji, które nie tylko odświeżają nieco zbyt mocno obciążający klimat serialu, ale stanowią bazę poznania bohaterów. W drugim sezonie schematy zaczerpnięte z pierwszej odsłony nieco męczą, a odstępstwa od głównej historii, która dzieje się w dystrykcie, mogłyby być jeszcze mocniej podkreślone. Po bardzo mocnym początku serialu, poprzez stonowane części środkowe sezonów, nadciągają zacne zakończenia sezonów. Tak, twórcy wiedzą jak zakończyć poszczególne etapy historii z przytupem – zarówno koniec sezonu pierwszego, jak i drugiego oceniam bardzo wysoko.

Tagi: opowieść podręcznej recenzja serial

Werdykt
  • + Historia, a raczej wielość i różnorodność przedstawionych wątków bohaterów serialu
  • + Kreacja bohaterów
  • + Przedstawienie rzeczywistości Gileadu
  • + Przekaz opowieści
  • - Fabuła serialu momentami bardzo mocno zwalnia
  • - Scenariusz sezonu drugiego nieco brnie w schematy
  • - Poboczne historie momentami są spłycone
8.0
Iza Łęcka
Iza Łęcka „Opowieść podręcznej” to mocna historia z bardzo dobrą grą aktorską i konsekwentną realizacją filmową. Mroczna dystopia pozbawiona jest efektów specjalnych, ale skłaniając do silnej refleksji, niesie sobą mocny przekaz. Świat może nienawidzić kobiet, a rzeczywistość w Gilead to przedstawia.