Wilcze echa – recenzja filmu. III wojna światowa tuż tuż

Wilcze echa – recenzja filmu. III wojna światowa tuż tuż

Jędrzej Dudkiewicz | 02.04.2019, 21:00

Do łask w kinie powracają ostatnio też łodzie podwodne. Niedawno był Ocean ognia z Gerardem Butlerem w roli głównej, Thomas Vinterberg nakręcił Kursk, a za chwilę do kin wejdzie francuska produkcja zatytułowana Wilcze echa. Co tym razem o podwodnych starciach mają do powiedzenia filmowcy?

Zaczyna się od małego trzęsienia ziemi. Francuska łódź podwodna Tytan miała spokojnie odebrać czterech swoich żołnierzy sił specjalnych u wybrzeży Syrii. Zostaje jednak zauważona, w czym bierze udział tajemniczy okręt. Gdy niedługo później okazuje się, że należy on do Rosji, która narusza granice terytorialne Finlandii i wysyła rakietę z głowicą jądrową w kierunku Francji, świat staje na krawędzi III wojny światowej.

Dalsza część tekstu pod wideo

Wilcze Echa recenzja 01

Wilcze Echa recenzja 02

Wilcze echa – wciągająca i często zaskakująca historia

Głównym atutem Wilczych ech jest bez wątpienia fabuła. Jest ona wciągająca głównie dlatego, że wcale nie pokazuje jakiegoś bardzo nierealnego scenariusza. Najciekawsze w tym jest w sumie to, że twórcy dość uczciwie podchodzą do kwestii tego, kto komu może pomóc, a kim się nikt nie będzie przejmować. Zmienia się to zresztą w obliczu zagrożenia atakiem jądrowym. Historia generalnie trzyma się więc przysłowiowej kupy, a do tego ma w sobie kilka autentycznie zaskakujących zwrotów akcji. Nie mogę jednak nic więcej na ten temat napisać, żeby nie spoilerować, powiem więc tylko, że chociaż niektóre drobne elementy mogą budzić kontrowersje i myśli, czy to aby na pewno logiczne, to jednak jako całość jest to całkiem nieźle przemyślane. W zasadzie bardziej bym się przyczepił do tego, że trochę za mało tu ogólnoświatowej polityki. Stany Zjednoczone są ledwie wspomniane, Unia Europejska jakby nie istniała. Rozumiem, że chciano skupić się na bohaterach i ich rozterkach (znów, nie mogę pisać więcej, bo nie chcę psuć zabawy) i przez to Wilcze echa są dość kameralną produkcją, jednak jakiś szerzej zarysowany kontekst sytuacji by się z pewnością przydał.

Wilcze echa – są i mankamenty

Tym, co jednak sprawiło, że Wilcze echa mnie trochę rozczarowały, był fakt, że reżyserowi, Ablowi Lanzacowi, wyraźnie zabrakło umiejętności; może wynika to z tego, że Wilcze echa są dopiero jego drugim filmem. Mianowicie film praktycznie w ogóle nie trzyma w napięciu. A przecież decydują się losy świata, znaczenie mają minuty, a często nawet sekundy. Widz powinien więc w trakcie seansu siedzieć na krawędzi fotela. To już wspomniany we wstępie Ocean ognia, chociaż fabułę miał jednak znacznie bardziej absurdalną, był pod tym względem lepszy. Gdyby połączyć te dwa filmy w jeden i z obu wziąć najlepsze elementy, to wyszłaby fantastyczna produkcja. Przyczepić się też można o całkowicie niepotrzebny wątek romantyczny jednego z bohaterów. Można było w inny sposób sprawić, by znalazł się on w wymaganym przez scenariusz miejscu. A tak dostajemy coś całkowicie pozbawionego wyrazu.

Wilcze Echa recenzja 03

Mimo wszystko Wilcze echa są filmem wartym obejrzenia. Także dlatego, że ma on świetne tempo i bardzo dobrze zrealizowane zdjęcia podwodne. Za kilka lat o produkcji Lanzaca nikt raczej nie będzie pamiętać, tym niemniej można dzięki niej przyjemnie spędzić niemal dwie godziny w kinie.

Atuty

  • Wciągająca, przemyślana historia;
  • Kilka zaskakujących zwrotów akcji;
  • Zdjęcia podwodne;
  • Dobre tempo

Wady

  • Fabule przydałby się trochę bardziej zarysowany kontekst polityczny;
  • Jeden zupełnie zbędny wątek;
  • Zerowe napięcie (a widz powinien siedzieć na krawędzi fotela)

Wilcze echa to kolejny w ostatnim czasie film związany z łodziami podwodnymi. Całkiem udany, chociaż niepozbawiony pewnych dość znaczących wad.

7,0
Jędrzej Dudkiewicz Strona autora
Miłość do filmów zaczęła się, gdy tata powiedział mi i bratu, że "hej, są takie filmy, które musimy obejrzeć". Była to stara trylogia Star Wars. Od tego czasu przybyło mnóstwo filmów, seriali, ale też książek i oczywiście – od czasu do czasu – fajnych gier.
cropper