Igor Chrzanowski Igor Chrzanowski 04.11.2018
Kursk. Tragiczna opowieść pełna niejasnych kontrowersji
1592V

Kursk. Tragiczna opowieść pełna niejasnych kontrowersji

Polskie studio Jujubee podjęło się bardzo ambitnego i trudnego zarazem zadania przekucia wydarzeń z tragedii rosyjskiej łodzi podwodnej K-141 Kursk, na pierwszą w historii branży dokumentalną przygodową grę wideo.

Tworzenie takiej produkcji jest niezwykle delikatną kwestią, albowiem tragedie jak ta, która przytrafiła się załodze wspomnianej maszyny, są bardzo drażliwym politycznie tematem i mogą wywoływać nawet skrajne emocje wśród różnych środowisk społecznych.

Atomowa legenda

K-141 Kursk to rosyjski okręt podwodny z napędem jądrowym, który został zbudowany na bazie konstrukcji z projektu 949A, a przeznaczony został do zwalczania dużych jednostek nawodnych, zwłaszcza zachodnich lotniskowców. Pracę nad stworzeniem tej jednostki zakończono dopiero po dwóch latach produkcji w maju 1994 roku, co sprawiało, że był on swego rodzaju żywym reliktem epoki ZSRR, albowiem to właśnie w czasach komuny rozwijano wspomniane łodzie. Ich główną charakterystyką była spora ładowność (nawet 16 400 ton), bardzo duże możliwości bojowe oraz nowoczesny napęd jądrowy oparty na reaktorach OK-650B.

Swoją nazwę podwodna machina zawdzięcza rosyjskiemu miastu Kursk, pod którym w 1943 roku rozegrała się jedna z największych bitw II Wojny Światowej i zapamiętana zostało jako wielkie zwycięstwo Armii Czerwonej. Rzeczony okręt podwodny służył w marynarce wojennej Federacji Rosyjskiej jedynie 6 lat, albowiem dnia 12 sierpnia 2000 roku zatonął wraz z całą, liczącą aż 118 osób załogą.

Całe zdarzenie miało miejsce podczas dosyć dużych, letnich manewrów Floty Północnej na Morzu Barentsa (marginalne morze w regionie Oceanu Arktycznego), w których udział brało aż 30 bojowych jednostek z kilku różnych państw. Rola Kurska w tych ćwiczeniach była stosunkowo prosta, miał bowiem z zaskoczenia uderzyć pewien obiekt z dwóch torped bojowych, wśród których jedną z nich miała być torpeda 298A PV kalibru 650 mm, która do zasilania własnego napędu wykorzystuje stężony nadtlenek wodoru tzw. HTP oraz naftę.

Oficjalnie nie do końca wiadoma jest przyczyna katastrofy omawianej łodzi, lecz jedna z oficjalnych wersji mówi o tym, że wszystko zaczęło się o godzinie 11:28 czasu moskiewskiego (9:28 naszego czasu), kiedy to niekontrolowany wyciek nadtlenku wodoru wszedł w czymś w reakcję i spowodował wybuch o sile aż 100 kilogramów trotylu, co wywołało w tym regionie wstrząs o potędze 1.5 stopnia w skali Richtera. Co dziwne, w momencie eksplozji otwarte były wodoszczelne włazy oddzielające sekcję torpedową od pozostałości okrętu, przez co już wtedy zmarło 7 marynarzy, a kolejnych 36 zostało ciężko rannych bądź stracili przytomność.

W wyniku ekspresowo rozprzestrzeniającego się pożaru, w niespełna dwie minuty później, dokładnie o 11:30, doszło do drugiego wybuchu zmagazynowanych pocisków, co tym razem wywołało falę uderzeniową o sile 3.5 w skali Richtera (to już naprawdę dużo), która wyrwała w kadłubie dziurę o aż dwumetrowej średnicy. Okręt natychmiast zaczął tonąć, a pozostali przy życiu członkowie załogi przedostali się do dwóch ostatnich sekcji statku, które jako jedyne były nienaruszone i gwarantowały przeżycie w oczekiwaniu na ratunek.

Ten niestety nie nadszedł, albowiem ktoś dezaktywował boję mającą sygnalizować położenie jednostki w razie takiego kryzysu jak ten. Ekipa licząca 23 mężczyzn uwięziona była 108 metrów pod poziomem morza i w całkowitym mroku czekała na pomoc. Jedni eksperci twierdzą, że zmarli jeszcze tego samego dnia, inni zaś, że czekali nawet kilka dni, powoli dusząc się z braku tlenu. O prawdziwości tej drugiej wersji ma świadczyć list pozostawiony przez jednego z oficerów i otwarte pojemniki z substancją zamieniającą CO2 w tlen.

Jest zbyt ciemno, ale spróbuję pisać po omacku. Chyba nie ma szans, 10-20 procent. Mamy nadzieję, że ktoś to jednak przeczyta. Poniżej jest lista ludzi z załogi innych przedziałów, którzy zgromadzili się w dziewiątym i będą próbowali wyjść. Pozdrowienia dla wszystkich, nie trzeba rozpaczać. Kolesnikow.

Zamach, atak, a może wypadek?

Opisane wyżej wydarzenia są oficjalną, ogólnie przyjętą wersją wydarzeń, lecz nie są jedyną, która krąży po mediach od ponad 18 lat. Jedni twierdzą, że Rosjanie ukryli fakt, iż powodem eksplozji na pokładzie Kurska była superkawitacyjna (rozwijająca ogromne prędkości) torpeda typu WA-111 o kryptonimie „Szkwał”. Był to w tamtym okresie jeden z głównych militarnych towarów eksportowych Federacji Rosyjskiej, dlatego rząd zrobił wszystko, aby zataić ten fakt.

Niejaki Wiceadmirał Jewgienij Czernow, piastujący wtedy stanowisko dowódcy okrętów podwodnych w ramach Floty Północnej, głosił jednak, iż powodem katastrofy był zwyczajny wypadek. Całość spowodować miało najechanie nawodnego okrętu na wynurzający się w tej chwili Kursk, co uszkodziło maszynę i doprowadziło do wybuchu torped na jego pokładzie.

Jednakże są też dwie inne, szalenie kontrowersyjne wersje wydarzeń. Według pierwszej z nich, za całą katastrofę miał być odpowiedzialny czeczeński zamachowiec samobójca, który wraz ze swoim kolegą dostał się do marynarki wojennej Federacji Rosyjskiej i uzyskał dostęp do tego fragmentu okrętu, gdzie przechowywano niebezpieczne ładunki. Według ekspertów miał to być odwet za rosyjskie działania wobec Czeczenów, z którymi prowadzono wtedy otwartą wojnę. Rzeczony zamachowiec miał pochodzić z Dagestanu i wyznawać islam.

Druga wersja, stworzona przez francuskiego filmowca Jeana-Michela Carré’a, głosi iż za wszystkim stoi armia Stanów Zjednoczonych. Wydany w 2005 roku film dokumentalny zatytułowany „Koursk: un sous-marin en eaux troubles” sugeruje, że Kursk wdał się niechcący w kolizję z amerykańskim okrętem USS Toledo, co zostało odebrane przez towarzyszący mu okręt USS Memphis za otwarty atak, na który załoga odpowiedziała atakiem torpedą Mark 48. Wszystko jest teoretycznie fatalnym nieporozumieniem i rząd USA nie miał w tym żadnych ukrytych intencji. Prawdopodobnie aby zataić ten fakt przed światem i dogadać się z władzami Rosji, jak to się mówi, pod stołem, w kilka dni później Amerykanie znacznie zredukowali finansowe zadłużenie, jakie ma wobec nich Federacja Rosyjska.

Przy tak wielu niejasnościach, opowieść jaką przedstawi nam ekipa Jujubee może być bardzo intrygująca i fascynująca, a być może, skoro to przygodówka dokumentalna, ujawni jakieś nieznane do tej pory fakty.

Tagi: historia Jujubee Kursk publicystyka