Xbox ma przed sobą przyszłość. Asha Sharma znalazła sposób na graczy

Xbox ma przed sobą przyszłość. Asha Sharma znalazła sposób na graczy

Łukasz Musialik | Dzisiaj, 10:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Xbox przez ostatnie lata coraz częściej sprawiał wrażenie marki (i to wcale nie rzadko) która nie do końca wie, czego oczekują od niej gracze. Raz najważniejsze były konsole, później Game Pass. A następnie pomysł - spójrzmy prawdzie w oczy - by własne produkcje trafiały również na konkurencyjne platformy.

Asha Sharma próbuje uporządkować ten chaos. Jej plan zakłada powrót do mocnych gier - rzecz jasna - odbudowę znaczenia sprzętu i zmianę podejścia do abonamentu. I to działa. To może być początek nowego rozdziału Xboxa, ale październikowe informacje pokazują również, jak wiele problemów nie zostało rozwiązanych.

Dalsza część tekstu pod wideo

xbox / asha sharma
resize icon

Xbox musi odzyskać graczy, a nie tylko ich pieniądze

Największym błędem Microsoftu byłoby uznanie, że wystarczy stworzyć dobry abonament, aby gracze pozostali wierni marce. Game Pass przez lata stanowił jeden z najmocniejszych argumentów za wyborem Xboxa. Tak na logikę zastanówmy się. Możliwość sprawdzania wielu produkcji w ramach jednej opłaty była atrakcyjna szczególnie dla osób, które nie chciały wydawać pieniędzy na każdą nowość.

Z czasem pojawiło się jednak pytanie, czy taki model rzeczywiście pomaga sprzedawać gry i rozwija własne studia. Nowa szefowa nie ukrywa, że wcześniejsza strategia wymagała korekty. Podczas październikowego spotkania z pracownikami miała mówić o poważnych spadkach, które dotknęły firmę przed rozpoczęciem restrukturyzacji. Jednocześnie wskazała na poprawę wyników. Czy problemy zostały rozwiązane? Nie, ale sądząc po ostatnich informacjach być może fima w końcu zmierza we właściwym kierunku.

Mamy dostęp do danych finansowych, które pokazują, dlaczego zmiany są konieczne. W roku fiskalnym zakończonym 30 czerwca 2026 roku przychody Microsoftu z Xboxa spadły o 7% do około 21,79 mld dolarów. Firma odnotowała również spadek przychodów z treści i usług o 5%. A przychody ze sprzętu zmniejszyły się o 29%. Choćby skały… (no wiecie co mam na myśli), to jednak tych danych nie da się w żaden sposób przykryć jakąś kolejną efektowną prezentacją.

Ale, ale! Ambicje Sharmy są naprawdę spore. Próbuje bowiem ona wrócić do znanych wszystkim złotych czasów Xboxa, a więc podstaw na jakich opierał się choćby sukces Xboxa 360. No bo jakby nie patrzeć, gracze potrzebują impulsu, jakiegoś powodu, żeby codziennie uruchamiać swoją konsolę. A najlepiej jakby robili to także ich znajomi. Wiecie coś w stylu - a może pykniemy sobie meczyk w EA Sports FC 26? Jeśli to by się udało - w sensie namówić większą ilość osób do regularnego granian - to miałoby sens, bo przecież subskrypcja jest potrzebna, a grę dostaniecie “gratis” w pakiecie. Ty i Twój znajomy (albo nawet kilku), o ile z karty będzie ściągana odpowiednia kwota.

Kolejnym punktem są premiery. Ważne są nie tylko te wielkie, ale i mniejsze, w tym lepsze wykorzystanie własnych marek. Przecież takie Fallout, Forza, Gears of War, Halo czy Minecraft mogą przyciągać odbiorców przez wiele lat, pod warunkiem że nie staną się jedynie maszynkami do generowania kolejnych przychodów. Nie można też rezygnowac z nowych pomysłów i na szczęście Asha Sharma o tym wie. Już w październiku podkreślała, że firma nie przetrwa, jeśli będzie wyłącznie odświeżać dawne sukcesy, a to rozsądne podejście (to przecież nie Nintendo, które jedną markę jest w stanie “doić” przez wiele lat). Mimo to trudno nie zauważyć tu pewnej sprzeczności między deklaracjami a restrukturyzacją, która przyniosła zwolnienia i zmiany w struktuach firmy. Także droga Pani Prezes, odbudowanie zaufania będzie wymagało czegoś więcej niż dobrych słów.

Xbox Game Pass logo
resize icon

Game Pass i nowy Xbox mogą zmienić zasady gry

Najciekawsze zmiany dotkną Game Passa. Według informacji opublikowanych przez Fortune, Microsoft rozważa większą elastyczność abonamentu. Zamiast zmuszać wszystkich do wybierania spośród z góry ustalonych pakietów, firma mogłaby pozwolić użytkownikom dobierać poszczególne elementy usługi, takie jak granie w chmurze, dostęp do wybranych gier konsolowych czy tryb wieloosobowy. I pierwsze elementy strategi zostały już wdrożone. Od listopada każdy kto nie chce czekać dłużej w kolejce, chce mieć lepszą jakość transmisji i definitywnie pozbyć się reklam wprowadzono pakiety na czas grania w chmurze. Za 10 godzin zapłacimy 4 dolary, 25 godzin 8 dolarów, a 50 godzin będzie kosztować 12 dolarów. Ale proces zmian jeszcze się nie skończył, a Game Pass nie został rozbity na drobniejsze elementy, o których Fortune tak pięknie się rozpisywał. I wiecie co? To właśnie w tym Sharma może znaleźć sposób na graczy.

Przecież nie każdy potrzebuje tego samego, prawda? Jedna osoba gra wyłącznie na konsoli, inna na PC, a kolejna chce mieć wszystko i to na kilku urządzeniach. Jeżeli Microsoft rzeczywiście pozwoli płacić tylko za potrzebne funkcje, może dotrzeć do osób, które dotychczas rezygnowały z abonamentu albo uważały go za zbyt drogi. Warunek jest prosty - tańszy wariant musi być rzeczywiście tańszy. A dodatkowe opłaty? No ostatecznie nie może być tak, że będzie drożej niż obecnie. A jeszcze nie wspomnieliśmy o sprzęcie, który jest również istotny w walce o portfel graczy.

Powstaje nowy Xbox pod kodową nazwą Project Helix, który ma według oficjalnych informacji łączyć obsługę gier konsolowych i pecetowych. Microsoft, podobnie jak i Sony, zamierza ponownie współpracować z AMD, a deweloperzy swoje pierwsze devkity otrzymają jeszcze w 2027 roku. To daje firmie szansę na stworzenie urządzenia, które nie będzie jedynie kolejną konsolą o większej mocy, ale bardziej uniwersalną platformą do grania. Znacznie ostrożniej trzeba podchodzić do doniesień o terminach i cenach.

Fortune informuje o możliwej premierze nowej konsoli pod koniec 2028 roku oraz przenośnego urządzenia rok wcześniej. Według tego samego raportu cena Project Helix może wynosić 1200-1800 dolarów w zależności od wersji i bez ewentualnego dofinansowania przez Microsoft. Jeśli okaże się to prawdą, to miejmy nadzieję, że firma jeszcze to przemyśli. Bo gracze nie potrzebują kolejnych obietnic. Potrzebują sprzętu, który będzie działał bezproblemowo, rozsądnie wycenionych gier i jasnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego warto związać się właśnie z tą platformą. A jeśli przypominicie sobie czasy Xboxa 360, to wiecie, jak sprytne było nie tylko wypuszczenie konsoli wcześniej od konkurencji. Liczyła się także cena. I być może i tym razem historia zatoczy koło.

Perfect Dark Reveal
resize icon

Największym przeciwnikiem Xboxa jest dziś sam Microsoft

I w całej tej układance pozostaje problem, którego nie rozwiąże ani nowy abonament, ani mocniejszy sprzęt. Chodzi o wiarygodność. W ostatnich miesiącach Xbox przeszedł poważną restrukturyzację - spójrzmy prawdzie w oczy - obejmującą zwolnienia, zmiany organizacyjne i przetasowania wokół studiów. Jednocześnie Sharma deklaruje, że marka ma rozwijać nowe IP.

Pewne obawy budzą również najnowsze doniesienia dotyczące kierownictwa. Helen Chiang odeszła z Microsoftu zaledwie kilka miesięcy po objęciu stanowiska dyrektorki operacyjnej Xboxa. Firma nie podała publicznie przyczyny tej decyzji, ale w czasie przebudowy całej organizacji taka zmiana nie pozostaje bez znaczenia. Nie oznacza to jednak, że Microsoft szykuje się do sprzedaży Xboxa - bo i takie plotki krążą po sieci. Asha Sharma publicznie zapewniła, że marka nie jest na sprzedaż, choć dopuszcza poszukiwanie odpowiednich partnerstw i zmian w modelu działania. Pogłoski o możliwej sprzedaży oddziału gier należy więc traktować jako spekulacje, a nie ustalony plan.

Jest jeszcze jeden element, który może zadecydować o przyszłości marki. Powołany w październiku Xbox Labs ma badać nowe możliwości tworzenia, modyfikowania i udostępniania gier, między innymi w kontekście rozwoju narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. To genialny ruch, który pomagać ma twórcom eksperymentować i przedłużać życie istniejących produkcji. Jak na razie ciekawostką jest uruchomienie dashbordu X360 w przeglądarce internetowej. A to dopiero początek.

Sharma ma więc przed sobą trudne zadanie, gdy jednocześnie musi ograniczać koszty, rozwijać największe marki, zachęcać do eksperymentów i przekonać odbiorców, że Xbox nie zmieni znów kierunku, kiedy tylko pojawią się pierwsze problemy. Jeśli skupi się wyłącznie na najbardziej dochodowych seriach krótkoterminowo poprawi wyniki, ale na dłuższą metę może stracić w oczach graczy, którzy oczekują nowości i innowacji. Sharma wie, że nie może robić wszystkiego naraz, bo ponownie rozproszy zasoby na niepotrzebne projekty, które koniec konców i tak zostaną zamknięte.

Asha Sharma / Projekt Helix
resize icon

Podsumowanie

Dochodząc do końcowego wniosku mogę z całą pewnością stwierdzić, że Xbox może wygrać kolejną generację konsol. Asha Sharma nie znalazła jeszcze magicznego sposobu na rozwiązanie wszystkich problemów. Znalazła jednak sensowny kierunek - mocniejszy nacisk na gry, bardziej elastyczny Game Pass, ponowne zainteresowanie sprzętem i szukanie nowych sposobów na dotarcie do odbiorców. Ale najważniejsze będzie wykonanie tego planu.

Project Helix może pomóc marce odzyskać tożsamość, ale tylko wtedy, gdy jego cena i możliwości będą miały sens dla zwykłego gracza. Xbox ma przed sobą przyszłość. Nie dlatego, że Microsoft dysponuje ogromnymi pieniędzmi albo biblioteką znanych marek, lecz dlatego, że wciąż może zaoferować coś, czego gracze naprawdę chcą. Sharma musi udowodnić, że rozumie tę różnicę. Jeśli jej się uda (czego z całego serca jej życzę), Xbox przestanie być marką nieustannie tłumaczącą swoje decyzje i znów stanie się platformą, którą wybiera się dla samych gier.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Łukasz Musialik Strona autora
Dla niego gry to nie tylko piksele na ekranie, ale przede wszystkim emocje i historie, które zostają w głowie na lata. Kolekcjoner wspomnień, który potrafi docenić zarówno wysokobudżetowe hity, jak i niszowe perełki od twórców niezależnych. Wierzy w ideę „gaming łączy, a nie dzieli”, dlatego z równym entuzjazmem podchodzi do każdej platformy, która ma do zaoferowania coś ciekawego. Gdy nie trzyma pada w dłoniach, pewnie planuje, w jaki sposób zmieścić na dysku kolejną wielką produkcję, obiecując sobie, że tym razem na pewno ją ukończy.
cropper