Graliśmy w Cosmo Tales. Pepiki w kosmosie! Gra przeszła spore zmiany
Rok temu Cosmo Tales zadebiutowało na Gamescomie. W tym roku Bohemia Interactive również pojawiła się na targach - z niby tą samą grą, ale jednak inną.
Podczas prezentacji na tegorocznym wydarzeniu panowie z czeskiego studia przyznali, że pierwsza wersja projektu nie do końca była tym, czym chcieli się zająć, dlatego Cosmo Tales w ciągu ostatniego roku przeszło gruntowną zmianę koncepcji. Nie wiem, jak wyglądał pierwowzór, bo nie dane mi było go poznać, więc tutaj twórcom musiałam uwierzyć na słowo. A to, co widziałam w tym roku, postaram się tutaj opisać.
Przede wszystkim Cosmo Tales to bardzo kolorowa gra kierowana głównie do najmłodszych graczy. Ma to być coś na zasadzie pierwszego roguelite’a dla małego gracza — takie jest założenie naszych południowych sąsiadów. Co ciekawe, dzieci mają wpływ na to, jak gra wygląda i działa. Twórcy współpracują z dzieciakami podczas procesu produkcyjnego, dzięki czemu mogą sprawdzać, które pomysły są dla nich atrakcyjne. Podczas prezentacji wspomniano, że Cosmo Tales ma ambicje wykraczające poza ekran komputera. Wokół projektu pojawiły się inicjatywy kierowane do dzieci, między innymi związane ze świadomym wydawaniem pieniędzy i płatnościami bezgotówkowymi. Charakterystyczne elementy marki Cosmo Tales trafiły nawet na karty płatnicze. Dodatkowo Bohemia Interactive chce zrobić coś więcej - doprowadzić do tego, aby Cosmo Tales faktycznie znalazło się w kosmosie.
Jako że grę tworzy czeskie studio, nie może zabraknąć najbardziej charakterystycznego dla tego kraju elementu - samochodów marki Škoda (szkoda, że już czeskie nie są, hehe, taka gra słów, bo wiecie: Škoda/szkoda). Zamiast klasycznych statków kosmicznych przemierzamy galaktykę za kierownicą różnych modeli Škody. To właśnie te samochody są naszymi pojazdami bojowymi, a ich wygląd stanowi sympatyczny ukłon w stronę lokalnej kultury. Zasugerowałam twórcom, że jak już idą w tym kierunku, to może zamiast Drogi Mlecznej zrobią Lentilkową Drogę. Tutaj jednak usłyszałam odpowiedź, że ogólnie chętnie, ale ze względu na to, że chcą to Cosmo Tales wynieść do kosmosu, muszą liczyć się z ingerencją z zewnątrz i nie mogą aż tak zaszaleć. Tak samo zignorowano mój pomysł, żeby gdzieś wrzucić Krecika, a szkoda!
Sam gameplay jest dość prosty. Najłatwiej byłoby mi to porównać do trójwymiarowej wersji Galagi, w którą swego czasu namiętnie grywała moja mama. Latamy samochodem, eliminujemy pojawiających się przeciwników i unikamy ataków. Gra jest przy tym roguelite’em - kolejne podejścia pozwalają zdobywać doświadczenie. Nasza Škoda ma kilka trybów działania, między innymi ofensywny i defensywny. Mechanika jest zatem dość prosta do opanowania, a sterowanie nie powinno sprawiać większego problemu nawet tym najmłodszym graczom. Chyba właśnie w tej prostocie tkwi zarówno największa zaleta, jak i wada Cosmo Tales. Z jednej strony trudno się tutaj zgubić. Gra szybko tłumaczy swoje podstawowe mechaniki i właściwie od początku wiadomo, co mamy zrobić.
No, może poza wskazaniem tego, jak mamy się leczyć, bo w życiu sama bym nie wpadła na to, że muszę szukać zielonych miejscówek na planetach i konkretnych roślinek. Przecież latamy samochodem, to może jakaś benzynka? Jakiś gaz? Diesel? Z drugiej strony podczas grania zaczęłam odczuwać pewną powtarzalność. I jak na początku muzyka w stylu funky bardzo mi się podobała, tak przy tej powtarzalności powoli czułam się, jakbym wisiała w trybie oczekiwania na jakiejś infolinii. Plansze nie różnią się od siebie aż tak mocno, a schemat gry dość szybko staje się przewidywalny.
Trudno ocenić Cosmo Tales. Bohemia Interactive wyraźnie celuje tutaj w młodszego odbiorcę. Dla dziecka, które po prostu chce włączyć grę, polatać kolorowym samochodem i postrzelać do przeciwników, Cosmo Tales może być całkiem przyjemnym zjadaczem czasu. Bardziej doświadczony gracz lub, w tym przypadku, starsze dziecko może się jednak szybko znudzić. Najbardziej w tym wszystkim szanuję jednak to, że twórcy biją się w pierś i przyznają, że zeszłoroczny pomysł wymagał gruntownych zmian. Trzeba przyznać, że próba wyciągnięcia tej produkcji poza ekran komputera to całkiem sporo. Budowanie świadomości dzieci dotyczącej płatności, aspekt edukacyjny czy umacnianie tożsamości kulturowej i przypominanie o czeskim dziedzictwie (bo przecież Škoda teraz chyba już niemiecka) - to wszystko składa się na całkiem spoko inicjatywę.
Mam nadzieję, że wszystkie zamierzenia twórców się spełnią i być może któregoś dnia czeska Škoda rzeczywiście okaże się pierwszym samochodem, który ruszył na podbój galaktyki — czy to w sferze cyfrowej, czy na fizycznym nośniku w kosmosie.
Przeczytaj również
Komentarze (0)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych